Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 380
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Kanion

on Sob Lip 09 2016, 23:58
First topic message reminder :

Kanion ciągnący się na kilkaset kilometrów. Wiele istot straciło tutaj życie. Wystarczy chwila nieuwagi i można skończyć ze złamaną kończyną. Nie trzeba tłumaczyć, w jaki sposób to się tutaj kończy.

Benorn
Benorn
Liczba postów : 38

Re: Kanion

on Pon Sty 07 2019, 22:03
Skinął głową, na znak, że zrozumiał słowa żołnierza. Zrobił to jednak delikatnie, z dużą dozą powagi, tak jak zrobiłby to ktoś wysoko postawiony, a nie zwykły żołnierz. Jego mimika zmieniła się jednak bardzo szybko, gdy starzec opuścił go. Wpierw obserwował go sądząc, że zaraz wróci, być może z kompanią powitalną, która odprowadzi go do Lorda Coolera, potem zastanawiał się, co też musiał staruszek sprawdzić, nim zaprowadzi go na miejsce, aż w końcu zrozumiał całą sytuację. Został sam, żołnierz nie wróci. Jego pięść zacisnęła się na tą niegodziwość, lecz honor nie pozwalał mu na wybuch, nie mógł nikomu pokazać, że taka pchła mogła ugodzić jego honor. Obrócił zatem głowę, tak to będzie odpowiednia kara, gdy przestanie zwracać na starucha uwagę. Szybko jednak jego czarne myśli rozwiały się, zastąpione zwątpieniem. A więc miał wejść do statku sam. I gdzieś tam w środku czekał na niego lord Cooler.

- Szkoda, że nie mam scoutera, wiedział bym chociaż gdzie iść i co mnie czeka - przeszło mu przez myśl. Nogi jednak poprowadziły go pewnie ku swemu celowi, a gdy trzeba było również i jego umiejętność latania nie zawiodła go.

Poszukiwania nie trwały na szczęście długo. Lata szkoleń w “akademii” przyniosły efekty, dzięki czemu znał chociaż pobieżnie budowę statków imperium, więc zdawał sobie sprawę z tego, gdzie znajduje się główny mostek, oczywiste miejsce przebywania Lorda Coolera. I pomylił się sromotnie, a jednocześnie trafił w samo sedno. Ten którego szukał, znajdował się tak jak przewidywał w głównym sercu statku, lecz, ten którego szukał okazał się nie być osobą, której się spodziewał. Nie od razu to do niego dotarło. Wodził wzrokiem po całym pomieszczeniu, w poszukiwaniu Lorda Coolera, lecz nigdzie nie mógł go dostrzec. Przybył za to ktoś inny, ktoś kogo nie znał i nigdy w życiu nie słyszał. Benorn zaczynał zdawać sobie sprawę, że padł ofiarą potwornego żartu, żartu, za który odpowiada zapewne jeden z jego byłych “braci” z czasów akademii. Jego ogon zawirował złowrogo w powietrzu. Najmniejszy z mężczyzn zbliżył się do niego, witając go, o dziwo, z należytym szacunkiem. Połechtało to trochę dumę Benorna, nie było co ukrywać, lecz wciąż nie podobało mu się, jak zadrwiono sobie z niego. Oczekiwał wszak Lorda Coolera, nie jakichś błaznów. Wpatrywał się więc w tego który jako jedyny zwrócił się do niego, a twarz jego była bez wyrazu, zupełnie, jak gdyby pozbawiona była wszelkich emocji, zupełnie, jak gdyby był zimną maszyną. Przynajmniej takie chciał sprawiać wrażenie, a przynajmniej w tym momencie.

I nagle stało się coś niespodziewanego, mężczyzna przedstawił się, a łuki brwiowe uniosły się w geście zdziwienia. Gdzieś słyszał już to imię, lecz niedane było mu zastanowić się nad tym, gdzie, ponieważ Sorbet kontynuował, wprowadzając początkującego changelinga w coraz większe zawroty głowy. I nagle uświadomił sobie kto przed nim stoi. Jedna z największych zagadek w całym imperium, człowiek, którego nikt nigdy nie widział walczącego, a który służył Lordowi Frieza i wydawał się mu być dość bliskim. Benorn przeniósł swój wzrok na pozostałą dwójkę, lecz ponownie przerwano mu chwilę do namysłu wtrącając kolejne zdania. Cała ta sprawa była pogmatwana, same tajemnice, zero odpowiedzi. Benorn zaczął być podejrzliwy co do całej sytuacji, węszył tutaj jakiś skryty test, bardzo głupi test. Poszukiwania Lorda Coolera, wezwany przez Lorda Frieze, tożto musiały być jakieś żarty. I na koniec przyszła ostatnia niespodzianka. Wręcz atomowego kalibru. Shisami, dowódca oddziałów Friezera, każdy changeling znał tego jegomościa, jakim cudem go nie poznał wcześniej? Tego trzeciego nie znał ani nie słyszał o nim, lecz cóż w tym dziwnego, dwoje znanych ludzi było i tak wystarczającą ilością.

- Pytania? - zapytał z nieskrywanym zaskoczeniem. Oj miał pytania, wiele pytań, setki, ba tysiące. Był tak otępiały i poruszony całą tą sytuacją, że chciał wywrzeszczeć je wszystkie w kierunku całej zebranej trójki. Postanowił jednak, że zachowa zimny profesjonalizm, wszak był changelingiem, nie mógł sobie pozwolić, by jakaś pomniejsza rasa wyprowadziła go z równowagi. Śmieszne, spał kilka godzin krócej i nagle cały świat dookoła niego wydawał mu się denerwujący. Tamten żołnierz, teraz ta trójka.

- Na co cała ta farsa? - zapytał ostrzej niż zamierzał. - Po co ten cały list, kłamstwa w nim zawarte, wezwanie przez Lorda Coolera, kłamstwa, same kłamstwa. Zapewne to, że ma być więcej mnie podobnych również było kłamstwem, czyż nie? - a jednak, nie dał rady. Gdy otworzył usta, słowa wylały się z nich niczym potok, a tonacja od razu zdradzała poziom poirytowania changelinga.  

- Sorbet-san. Czy możesz mi to wszystko wyjaśnić? - choć na sam koniec zebrał się w sobie i przypomniał o odrobinie manier.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1628

Re: Kanion

on Sro Sty 09 2019, 20:34
MG

Sorbet westchnął, po czym zerknął na Tagomę a potem na Shisamiego. Westchnął raz jeszcze, kręcąc głową na boki. Z jego perspektywy wszystko wydawało się jasne. Zrozumiałe było jednak, że Benorn mógł się pogubić.
- Pozostali powinni wkrótce dołączyć, spokojnie. - zaczął Sorbet, odwracając się plecami do Benorna. Skierował się w stronę okna, przy którym zawarł na moment w bezruchu. 
- Nie od dziś wiadomo, że Lord Cooler i Lord Freezer nie dażą się sympatią. Jeden jak i drugi walczą o względy swojego ojca, głównie po to, by otrzymać po nim spadek. Gdybyśmy wysłali list, w którym Lord Freezer bezpośrednio nakazuje o wszczęcie poszukiwań, nikt nie wziąłby tego na poważnie. Dlatego zostaliśmy zmuszeni do tej całej, jak to nazwałeś, szopki. Najwięcej w tym palców maczał Król Cold, który posłużył się Lordem Freezerem, by ocieplić jego stosunki z bratem. Wszystko to pod publikę, by podnieść morale żołnierzy. By pokazać, że na górze panuje ład i porządek. Bracia mogą się nienawidzić, jednak ich ojciec, jaki by nie był, chce dobrze dla nich obu. - gdy skończył, odwrócił się twarzą do Benorna. Uśmiechnął się delikatnie, ale wciąż tajemniczo.
- Zagmatwana sprawa, ale tak właśnie zażyczył sobie tego nasz pan, Król Cold. - skinął głową. 

Rozległ się stukot kroków. Był coraz głośniejszy. Po chwili na pokładzie głównym znaleźli się "wezwani" przez Lorda Coolera wojownicy. Było ich dwóch. Wyglądali bardzo podobnie do siebie. Najpewniej byli braćmi. 
- Przepraszamy za spóźnienie. - powiedzieli równocześnie, pochylając się w lekkim ukłonie.
- Jestem Icy. - rzekł pierwszy, ten o błękitnej karnacji.
- A ja Frosty. - dodał drugi, ten o karnacji nieco innej, bo niebieskiej.
Po krótkiej chwili wyjaśnień, jak tej przed chwilą dla Benorna, wszyscy byli gotowi do odlotu. 
Tagoma podszedł do panelu kontrolnego, Shisami zgrywał twardziela, stojąc przy oknie, ale tak, by nie zasłaniać widoku Sorbetowi, który rozsiadł się wygodnie w fotelu.
- Ostatnio raz załoga Lorda Coolera widziana była w okolicach planety Namek. Dlatego udamy się tam w pierwszej kolejności. Zaraz startujemy. Zajmijcie miejsca. - machnął ręką, wskazując na fotele znajdujące się pod ścianą. Gdyby ktoś miał więcej pytań lub sugestii, teraz była na to odpowiednia pora.
Tagoma wcisnął czerwony przycisk, właz został zamknięty, a silnik rozpoczął swoją pracę.

Icy:

Frosty:


_________________
Benorn
Benorn
Liczba postów : 38

Re: Kanion

on Sob Sty 12 2019, 22:06
Wciąż nie rozumiał całej tej sytuacji. To znaczy rozumiał co do niego mówiono i co oznaczają wypowiedziane słowa, lecz wciąż uważał to za zbędną farsę. Rozkaz samego Króla Colda, ocieplenie stosunków między braćmi? Przecież to był bardzo kiepski pomysł. Lecz to on był królem, on władał nieprzerwanie od wielu lat, a nawet pokoleń nad całym imperium. Jeśli on czegoś chciał, to nie było to głupie.

- Rozumiem... - kiwnął potwierdzająco głową. Gdyby on miał brata, na pewno rozwiązałby sytuację pierwszeństwa dużo, dużo szybciej. Właściwie... miał ojca, który był dla niego obcą istotą, lecz takie dywagacje, musiały zostać odstawione na bok.

- Przepraszam za mój wybuch... to było nieprofesjonalne z mojej strony. - Złożył ręce za swoimi plecami. Nie miał poczucia winy, uważał, że nie powinien się tłumaczyć, ani że ma czego się wstydzić. Lecz dobre wychowanie oznaczało, że należało robić czasem coś czego się nie chciało. Poczuł, również, że oto nadeszła jego szansa. Wykaże się, zostanie zauważony i zrobi krok w górę w hierarchii. Nie będzie już tylko bezimiennym żołnierzem, nie będzie nic nieznaczącym trybikiem w wielkiej machinie. Uśmiechnął się pod nosem mimowolnie, co starał się pośpiesznie ukryć, pochylając głowę w dół.

I wtedy pojawili się, oni. Podobni do siebie jak dwie krople wody, no może nie dokładnie, lecz podobieństwo było uderzające. Benorn obrzucił ich krótkim spojrzeniem, by następnie udawać, że wcale ich nie dostrzega. Ostatnim czego potrzebował to konkurencja. Odczekał do końca odprawy i zajął należne mu miejsce. Czekała go podróż na odległą planetę, o której, jeśli coś słyszał, to nie pamiętał o tym.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1628

Re: Kanion

on Nie Sty 13 2019, 15:32
MG

Tagoma wcisnął czerwony przycisk, właz został zamknięty, a silnik rozpoczął swoją pracę.
Kilka sekund później cała załoga poczuła, jak pojazd kosmiczny odrywa się od powierzchni ziemi. Na początku lekko zatrzęsło, ale już po chwili wszystko wróciło do normy i ustabilizowało się. Włączony został autopilot, więc Tagoma nie musiał siedzieć przy panelu kontrolnym. Nim się obejrzeli, znajdowali się na orbicie. Kosmos stał przed nimi otworem.

- Panie Benorn, sir. - odezwał się Shisami, podchodząc do fotela, na którym siedział Changeling. Tagoma rozmawiał z Icym i Frostym.
- Pan Sorbet wyznaczył mnie, bym został pańskim partnerem treningowym. Przed nami długa droga, a sparing może nam umilić czas. Statek ma specjalną salę treningową. Oczywiście, jeśli ma pan ochotę. - skinął głową, odnosząc się do Benorna z szacunkiem. Trzymał zaciśniętą pięść na klatce piersiowej, wykonując ustalony gest salutu.

- Ustalić kurs na 9045XY! - powiedział głośno Sorbet, a komputer rozpoczął działanie. 
Rozsiadł się w wygodnie w fotelu, przeglądając dane na swoim scouterze. Benorn nie widział dokładnych informacji, ale dotyczyły one Eskadry Pancernej Coolera. Akutalnie przeglądany był dokument, który podpisany był "Sauzer".

z/t
_____
Odpisz od razu na orbicie.

_________________
Laptor
Laptor
Liczba postów : 52

Re: Kanion

on Sob Sty 26 2019, 20:53
A więc udzielono im zgody na lądowanie. Jednakże, co oni wszyscy mieli z tą niezidentyfikowaną jednostką bez autoryzacji? Był zadowolony, że żołnierz dodał od siebie ten fragment o ilości waluty tegoż wszechświata, aby być bardziej wiarygodnym dla rozmówców, jakimi byli jedni z żołnierzy wrogiej armii. Statek ponownie wprawił się w ruch, a Laptor znalazł się raz jeszcze na krześle dowódcy, gdzie przeczekał turbulencje związane z lądowaniem, a także sam czas lotu na Ziemie. Nie rozumiał jednak, dlaczego skierowano ich poza obręby miasta. Kwestia bezpieczeństwa? Czy podstępu? Statek wystawił swoje nóżki i miękko na nich wylądował. Gdy dok się otworzył Laptor zobaczył kilkuosobową grupę żołnierzy, wraz z ich dowódcą, który wyróżniał się swoim ubiorem. Przed wyjściem, Laptor nałożył na siebie scouter, który mieli na statku.
- Wy zostaniecie na statku, utrzymujcie łączność. Pilnujcie statku. - Wydał krótkie polecenia, po czym wyszedł przed swój statek. Tam też zobaczył wspomnianą wcześniej ekipę powitalną... Przecież musieli go pamiętać, jak przybył tutaj ostatnio? A może nie? Czy może całość działa się na tyle szybko, że nikt nie zapamiętał jego osoby... W końcu ostatnio dokonał tutaj transformacji w formę, którą obecnie posiadał. Nie odzywał się, żeby nie zrobić z siebie idioty, czekał na ruch tamtych. Zaczął iść w ich stronę.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1628

Re: Kanion

on Pon Sty 28 2019, 19:17
MG

Statek wylądował, a Laptor opuścił jego pokład. Schodząc na ziemię, ujrzał oddalonych od siebie o kilkanaście metrów żołnierzy. Było ich kilku, ale najbardziej przed szereg wychodziło czterech z nich.

Spoiler:

Byli najbardziej wysunięci. Uśmiechali się wrednie i stali tak, jakby to oni byli Panami tej planety. Spomiędzy nich, wychodzący z samego tyłu, wyłonił się ten, który miał robić za dyplomatę. Był to łysy, starszy mężczyzna o bujnej brodzie i wąsach. Jego fryzura idealnie opisywana była słowami "łysy z długimi włosami".

Spoiler:

- Witaj. Nazywam się Planthorr i będę przedstawicielem interesów Imperium Changelingów. Ze względu na Twoje wcześniejsze występki, postanowiliśmy przenieść rozmowę na tereny oddalone od głównej bazy. Mimo Twoich pierwotnych planów, okazałeś się być pomocny przy pokonaniu tego osobnika, który nam zagroził. Uznaliśmy, że jesteśmy kwita. - tu na moment przerwał, po czym wyjął spod swojej "sutanny" specjalne urządzenie. Wcisnął guzik, a zaraz nad nim pojawił się hologram pokazujący kilkanaście planet należących do Króla Colda. Odległość między nimi nie była w skali, po prostu były pokazane obok siebie, niezależnie od dystansu dzielącego ich między sobą.
- Którą planetą jesteś zainteresowany? - zapytał, od razu przechodząc do konkretów i zostawiając przeszłość tam, gdzie jej miejsce.

_________________
Laptor
Laptor
Liczba postów : 52

Re: Kanion

on Pon Sty 28 2019, 19:40
Powitanie go nie zdziwiło. Spodziewał się kilku opryszków, jak na zbieraninę przystało, którzy darzyli szacunkiem jedynie siebie, i którzy nie respektowali nikogo z zewnątrz, czyli nikogo, kto nie należał do armii Freezera. Byli pewni, że będąc w jego szeregach są najsilniejsi, nietykalni, ponad wszystkimi. Mylili się, i Laptor przybył tutaj po to, aby im to udowodnić. Jednak jeszcze nie teraz. Ponieważ gra nie była warta świeczki, utrzymywał swój poziom mocy na około 2.000 jednostek. To i tak moc większa niż średnia ilość tutejszych żołnierzy, a tylko nieliczni zapewne posiadali coś ponad tę wartość. Doskonale przecież wiedział, między innymi dzięki wyczuwaniu energii na orbicie, że planeta No.79 była głównie zamieszkiwana przez żołnierzy o wartości do 1500 jednostek? Może coś koło tego. Starał się w ogóle nie zwracać uwagi na płotki, które stały za Planthorrem.
*Czyli jednak pamiętają mnie i to co zrobiłem tutaj wcześniej. Dlatego spotkanie zostało przeniesione tutaj... Nie dobrze, byłoby dużo łatwiej, gdybym mógł swobodnie się poruszać.*. Uśmiechnął się zamykając oczy, gdy padło pytanie dotyczące tego, która planeta wpadła w oko Laptora. Rozejrzał się po mapie i z tym samym, miłym uśmiechem, w którym nie było ani odrobiny szyderstwa, odpowiedział swojemu rozmówcy:
- Pragnę posiąść wszystkie planety, które znajdują się w posiadaniu Wielmożnego Freezera, Planthorr-san. - Kończąc zdanie otworzył oczy, jednakże utrzymywał pogodny, poważny uśmiech. Był ciekawy rozwojem wydarzeń. Czy padnie cena? Czy zaatakują dla pewności Laptora? Cóż teraz się stanie? I czy był sens utrzymywania 2.000 jednostek, skoro pamiętali Majina i wiedzieli, że pokonał on Sakanina.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1628

Re: Kanion

on Sro Sty 30 2019, 21:28
MG

- W-wszystkie planety? - zapytał Planthorr, zaskoczony odpowiedzią Majina. Cofnął się odruchowo o krok, prawie upuszczając urządzenie wyświetlające hologramy planet. Kuleczki hologramu odpowiedzialne za dany glob zatrzęsły się, jakby naprawdę się tam znajdowały. Rozbijały się o siebie, wracając po kilku sekundach na swoje miejsce.
- Wydaje mi się, że kwota może być kolosalna. - odpowiedział, uśmiechając się lekko. Po jego skroni spłynęła kropla potu. Był zdenerwowany. Stojący za nim żołnierze nabijali się z niego, szepcząc coś do siebie. Mężczyzna posiadający rogi na głowie, nachylił się do swojego kompana, tego z plamkami na ciele i powiedział pogardliwie.
- Gdyby to ode mnie zależało, to ten glut nie dostałby planety, tylko soczysty kopniak w sam środek tego szarego dupska. - nie mógł tego głośno, ale pojedyncze słowa były słyszalne, takie jak "glut" i "dupska". Jego rozmówca zarechotał jak żaba. Chyba się śmiał.
Planthorr odwrócił głowę, rzucając gniewne spojrzenie na żołnierzy, chcąc ich uspokoić i przywołać do porządku. Niestety, to nie pomogło.
- Zachowujcie się, proszę. - powiedział, ale jedyną reakcją rogacza był szyderczy uśmiech. Pomachał obojętnie rękę, skrzyżował dłonie na klatce piersiowej i splunął w bok.

_________________
Laptor
Laptor
Liczba postów : 52

Re: Kanion

on Sro Sty 30 2019, 21:44
Uśmiech z ust szarego Majina nie schodził, uśmiechał się tak samo, jak poprzednio, aż do momentu, w którym Planthorr nie powiedział, że kwota, za wszystkie planety, będzie kolosalna. Wtedy jego uśmiech się zmienił, otworzył szerzej oczy, a jego uśmiech skierowany był w jedną stronę, a brwi zostały odpowiednio zmarszczone, aby uśmiech wyglądał nieco szyderczo. Przecież Laptor tak na prawdę nie zamierzał płacić, nawet nie posiadał żadnej z walut, nawet nie wiedział, że coś takiego istnieje.
- Nie zamie... - przerwał zachowują swój wyraz twarzy, a właściwie można powiedzieć, że przerwano mu. To wysoki, rogaty, czerwony jegomość odezwał się nieproszony do swojego niskiego kompana z balonem w głowie. Był skupiony, uważał na to, gdzie czuje ki, jakie one są i ile się ich znajduje na tej planecie.
- Zapraszam więc. Ciebie i twoich durnie wyglądających kolegów, jeżeli tak bardzo ci przeszkadzam. - Powiedział uśmiechając się teraz na tyle szyderczo, na ile potrafił, rozłożył na boki dłonie, po czym dodał:
- Kopnijcie mnie w moje szare dupsko, bo zapewne to chciałbym zrobić, prawda? W końcu jesteś czerwony, to ze złości? Gdy zginiecie, dokończę negocjacje z Planthorr-san. - Pochylił się nieznacznie w ich stronę. Zapewne w tym momencie, wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że zamierzał uaktywnić część swojej mocy, do zaatakowania, uniknięcia lub innych czynności, które będą wymagane przy aktywności wroga. A właściwie to tylko Majin o tym wiedział, tamci byli zbyt głupi, jak się okazało. Wykorzystując swoją umiejętność wykrywania energii, zmierzył dokładnie moce stojących przed nim żołnierzy, chciał mniej więcej wiedzieć, czy są to 3000 jednostek, czy może 2000, i chciał wykryć, który z nich jest najsilniejszy. Dla niepoznaki, włączył nawet swój scouter. Niech zacznie się zabawa.
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 380
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Re: Kanion

on Pią Lut 01 2019, 17:22
MG

Plamkowaty żołnierz przełknął ślinę, pokazując tym samym, że mocny był tylko w gębie (mimo, że nic nie powiedział, ale rechotał tak, jakby usłyszał najlepszy żart w swoim życiu). Rogacz uśmiechnął się paskudnie, po czym wyszedł przed szereg, ręką jeszcze popychając w bok Planthorra, który jako jedyny starał się rozegrać wszystko polubownie.
- Myślisz, że się ciebie boję? Nie potrzebuję sprawdzać na scouterze, bo wiem, że cienkiś jak siki pająka! - krzyknął, zaciskając mocno pięść i szczerząc szeroko swoje zębiska.
Scouter Laptora zapikał głośno.

---piiik---piiik---piiik---

Okular do niego przyczepiony rozbłysnął się żółtym kolorem. Cyferki zaczęły przeskakiwać, licząc od 0 aż do 2000 jednostek, po czym obliczanie dobiegło końca. Żaden z żołnierzy nie był silniejszy. Chyba, że któryś potrafił ukrywać energię? Mało prawdopodobne.
- Widzisz te 2000 jednostek bojowych? Dokładnie tyle samo dostaniesz kopniaków w to szare dupsko, jak już z tobą skończę, ty cholerny glucie! - wrzasnął, po czym rozłożył ręce na boki. Zaraz w szybkim tempie złączył oba nadgarstki, wyciągając wcześniej dłonie przed siebie. Promienie energetyczne zaczęły wystrzeliwać z jego dłoń, kierując się masowo w stronę Majina. Pozostali żołnierze wycofali się na kilkanaście metrów, zabierając ze sobą Planthorra.

Laptor
Laptor
Liczba postów : 52

Re: Kanion

on Pią Lut 01 2019, 18:15
*To chyba jakaś kpina?* - pomyślał w momencie, gdy spojrzał kątem oka na cyferki, które pojawiły się w rogu scoutera.  Dwa tysiące jednostek, to liczba, którą okrył swe ciało Laptor. Liczył chociaż na trzy tysiące, od kogoś, kto jest aż tak pyskaty. Bardzo chciał, by ktoś z tu obecnych był silniejszy, aby zaproponować mu dołączenie do armii... A tak, najsilniejszego musi sponiewierać. Nawet jakby był ostatnim żołnierzem, mogącym do niego dołączyć, nie mógłby puścić płazem takich obelg. Szarak oczekiwał tego, co teraz ma się zdarzyć. W momencie, w którym jego przeciwnik rozłożył ręce po czym szybko je złączył, ładując energię, nadal stał w bezruchu, z rozłożonymi rękoma na boki i sowitym uśmiechem mówiącym "Dawaj, łajzo". Technika okazała się być po prostu shitem. Kilkanaście, czy kilkadziesiąt pocisków energii kierowało się w stronę Majina.. Ten tylko zwiększył swoją energię do 6000 jednostek, podnosząc swoją wytrzymałość zarazem. Pociski, (których energię w sumie czuł, więc ogarnął ile musi podnieść), zapewne wleciały w jego ciało, a także obok niego, powodując powstanie sowitego dymu, który zasłaniał sylwetkę Laptora... tak czy siak, z dymu, lub nie z dumy, wyłoniła się wydłużona ręka Laptora, chwytająca rogatego żołnierza za gardło, i wciągając go w dym. Tam też, Laptor, wyszeptał na ucho rogatemu jegomościowi "Szkoda, że nie widzisz moich dziesięciu tysięcy jednostek". Drugą ręką sięgnął w kierunku lewego rogu, który złamał i wbił przeciwnikowi w prawy bok, pod żebra. Następnie rzucił go w przeciwnym kierunku, niż znajdowali się pozostali żołnierze. Kurz zapewne (chyba) zaczął opadać, więc Laptor wykorzystując pełną swą prędkość (zwiększanie mocy odbywa się naprawdę na chwilę), przeniósł się za grupę.
- Czy któryś z Panów, chciałby oderwać się od Wielmożnego Freezera, i dołączyć do mnie? - zapytał lekko nachylając się do rozmówców.
- Przemyślcie swoją decyzję na spokojnie, lecz nie czeka was żadna kara za odmowę, o ile powiecie mi grzecznie, gdzie znajdę Freezera. - dodał czym prędzej uśmiechając się teraz i mrużąc oczy.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1628

Re: Kanion

on Sob Lut 02 2019, 23:58
MG

Żołnierze, słysząc głos za swoimi plecami, natychmiast się odwrócili. Planthorr stojąc wcześniej na czele, teraz stał na samym końcu. Kwestia perspektywy.
Hologram przedstawiający planety przeznaczone do sprzedaży, skierowany był w dół, przez co kuleczki odpowiedzialne za dane planety stoczyły się na ziemię, po czym zniknęły, a cała maszynka się wyłączyła.
Wojacy zaczęli cofać się do tyłu, krok po kroku, co sprawiło, że Planthorr znów stanął na ich czele, czy tego chciał, czy też nie. Popatrzył tylko na nich, a jego wzrok był karcący. Czuć w nim było mocny zawód.
Okazali się być tchórzami. Jeden z nich otoczył swoje ciało białą aurą i czym prędzej rzucił się do ucieczki, zostawiając pozostałych. To był ten, który wcześniej przytakiwał rogaczowi.
- Lorda Freezera obecnie nie ma na planecie. - zaczął naukowiec, nerwowo chowając urządzenie do kieszeni białego fartucha.
- Nie wiadomo kiedy wróci. - dodał na koniec. Pozostali nie odezwali się. Ich milczenie było odpowiedzią na pytanie dotyczące zdrady Changelinga.

_________________
Laptor
Laptor
Liczba postów : 52

Re: Kanion

on Nie Lut 03 2019, 00:52
Nie odpowiedzieli. Pytanie Laptora zostało kompletnie olane. Jego obecność chyba nic nie znaczyła, a przynajmniej pytanie. Może byli w szoku... Może byli oddani Freezerowi, nie chcąc go zdradzić, zwyczajnie milczeli. Uważali, że milczenie będzie lepsze. Nie było. Nie dla Laptora. Był zawiedziony. Smutny? Nie. Założył dłonie na torsie i posmętniał. Jego zmarszczone czoło wskazywało na irytację, frustrację czy coś takiego. Tylko jeden z nich był w pewnym sensie opanowany, Planthorr. Wtedy też biała aura owiła ciało jednego z żołnierzy, tego, który prawie udusił się ze śmiechu, gdy rogach postanowił zadrwić z Szarego. Czyli przy koledze był mocny, tylko przy koledze. Zostawił na pastwę losu resztę. Ale Laptor obiecał ich oszczędzić. Czym prędzej, wykorzystując swoją prędkość, znalazł się nad uciekinierem i jednym uderzeniem wyprostowanej dłoni, strzelił kosmitę w kark, dostosowując siłę do ilości energii, czyli jednostek, kosmity. Powinien planowo wylądować awaryjnie na ziemi z utratą przytomności.
Wrócił na Ziemię, przed naukowca. Wtedy też dowiedział się, że znowu minął się z Freezerem, i że nie wiadomo kiedy wróci. Ponownie wykorzystując swoją prędkość pojawiał się raz za razem przed każdym z żołnierzy mocno uderzając ich w jamę brzuszną, na tyle mocno, by sprawić, że ich życie będzie zagrożone. Naukowca, który sprawiał wrażenie niezwykle honorowego człowieka, nie tknął.
- Lepiej go tutaj ściągnij. - Rzucił nie odwracając się nawet do niego, i ponownie wyciszając swoją energię do dwóch tysięcy jednostek, wyruszył w kierunku największego skupiska energii na planecie, zapewne do głównego miasta.

z/t
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1628

Re: Kanion

on Nie Lut 03 2019, 22:01
MG

Największe skupisko energii znajdowało się w mieście, dokładniej mówiąc - w barze, gdzie wszyscy żołnierze wydawali zarobione pieniądze, by dobrze zjeść i jeszcze lepiej wypić.
Obecnie znajdowało się w nim mnóstwo osób. Nie byli oni mocniejsi niż napotkani w kanionie żołnierze, ale ich moc oscylowała pomiędzy 1000-2000 jednostek bojowych. Wyglądało na to, że mocniejsi żołnierze znajdowali się poza planetą. W końcu, brakowało Freezera i Coolera, którzy zawsze zabierają ze sobą niewielkie oddziały. Ten pierwszy zwłaszcza.

Na samym środku pomieszczenia, przy jednym z okrągłych stołów, siedziała młoda dziewczyna ze swoim starszym kolegą. Miała zieloną skórę i białe włosy, ubrana była w typową dla żołnierzy zbroję. Jej towarzysz miał pomarańczową karnację i nosił czapkę na głowie. Jego twarz była pomarszczona. Lata nie były dla niego łaskawe.
- Myślisz, że ten statek już sobie poleciał? - zapytała dziewczyna, wyrażając zainteresowanie.
- Mam nadzieję, że tak. Zawsze jak ktoś przylatuje, to cała załoga jest spięta. - odpowiedział mężczyzna, poprawiając swojąc czapkę, bo za bardzo zsunęła się na jego czoło.

Spoiler:

_____
Napisz w barze.

_________________
Laptor
Laptor
Liczba postów : 52

Re: Kanion

on Sob Mar 09 2019, 23:09
Nie wybierał przecież miejsca, w którym wyląduje, ciężko to zrobić jak jest się kilka set kilometrów od planety, i widzi się ją w małym rozmiarze... Cud, że w ogóle trafił do jakiejkolwiek lokalizacji na to ponure ciało niebieskie. Kanion. Wgłębienia w ziemi, wyryte jakby ogromnymi pazurami. Ciemne, ponure wnętrzności tej planety. Takie posępne, mroczne, ciemne... Samotne. Teraz był tu też Laptor. Ale to tylko przypadek, więc nie można się z tego nawet cieszyć. Majin skierował swój wzrok w kierunku bazy, w której niedawno się znajdował. Jego wyczuwanie energii powinno teraz zlokalizować wszystkie siły planety, porównać z tym co było i z tym co zostało, po tym jaki burdel narobili wraz z tą głupią małpą, którą wchłonął w siebie. Swój lot skierował właśnie w tamtą stronę. Przecież nie skończył tego czego zaczął. Czekał na Freezera, a przecież musiał przylecieć. Ktoś musiał mu o tym wszystkim zameldować. Gdy tylko się tutaj zjawi, ulegnie mocy Majina, lub zginie. I ten cały Cold. Jego drużyna była na tej planecie, on też musiał się tutaj znajdować, tylko gdzie? Czemu nie przywitał Szaraczka? Nie miał czasu na dyrdymały... Przyśpieszył w kierunku bazy, trenując swą energię, wewnątrz siebie.

koniec treningu na statystyki.
Sponsored content

Re: Kanion

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach