Centrum miasta

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Centrum miasta

Pisanie by Admin on Wto Lip 12, 2016 3:03 pm

Jak sama nazwa wskazuje, jest to miasto samo w sobie. Idealny środek miasta, z którego można dojść praktycznie wszędzie. Można go porównać do rynku, dlatego że jest tutaj mnóstwo stoisk z owocami, pamiątkami i innymi rzeczami, jakie można spotkać w takim miejscu.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 300

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Gość on Czw Wrz 15, 2016 7:13 am

Lądując na jednym z budynków, raczej wieżowcu. Skąd jest dobry widok na całe miasto, chociaż miasto nie należy już do pięknych. Ruina i tyle co pozostało, no cóż. Kiedyś na pewno się je odbuduje, ale to może nastąpić za wiele lat. Rozglądając się, mężczyzna poszukiwał jakichkolwiek śladów korporacji kapsuły, co prawda zza początkowych czasów pracy dla RR. Nigdy nie spotkał jeszcze żadnego osobnika z kapsuły, dlatego też ciężko będzie cokolwiek znaleźć. Dlatego najlepiej będzie zacząć własne śledztwo, a zaczniemy je od ulicy.
Podchodząc do kantu budynku, Kuro po chwili zeskoczył w dół. Lecąc z dość dużą prędkością, kilka metrów przed ziemią zatrzymał się. Nie ma co uszkadzać więcej tego miasta, dlatego spokojnie wylądował na chodniku.
No więc gdy pierwszy punkt zaliczony, można rozpocząć poszukiwania. Tylko od czego zacząć, to jest dobre pytanie? Wpierw krótki spacer i określenie sytuacji w jakiej się znajdujemy, pewnie ci co tu mieszkają nie będą uradowani na widok Kuro. No ale akurat go to mało obchodzi, a może nawet mu to pomoże. Może jakiś bojownik będzie chciał go zaatakować i tym samym on wskaże mu drogę do kapsuły, wszystko w sumie możliwe. No lecz wpierw, trzeba się rozejrzeć i sprawdzić miasto. Dlatego powolny spacer jest odpowiedni dla tej sytuacji, pozwoli on dokładnie się rozejrzeć.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Haricotto on Czw Wrz 15, 2016 1:45 pm

MG MODE

Miasto było w większej części ruiną, ale wciąż mieszkali tutaj ludzie. Gdzie mieli się niby podziać? Nie ważne gdzie udaliby się ze swoim pozostałym dobytkiem, wszędzie na nich czekała Armia Czerwonej Wstęgi. Najlepszym rozwiązaniem było zostać tutaj i czekać na cud, lub w przypadku niektórych, przyczynić się do szybszego nadejścia cudu.

Kuro znalazł się w samym centrum miasta. Jego ubiór nie wzbudzał podejrzeń u żołnierzy, ale jak wiadomo nie od dziś, są dwie strony medalu. Mieszkańcy to zupełnie inna para kaloszy.

Z oddali, przybyłemu mężczyźnie przyglądał się inny mężczyzna. Nie był on wojskowym, albowiem nie nosił munduru ACW. Ubrany był jednak podobnie, gdyż odziany był w czarny płaszcz, sięgający aż za kolana, szare bojówki i czarne buty wojskowe, które jednak miały zupełnie inny krój niż te noszone przez żołnierzy ACW. Głowę miał gołą, przez co jego włosy delikatnie się kołysały na boki, wprawione w ruch przez lekki wietrzyk.
Ciągle zerkał w stronę Kuro, jakby go znał i tylko czekał, aż android rozpozna i jego. Co mogłoby być trudne, zważywszy na to, że jego pamięć została wymazana.
Tracąc cierpliwość i nadzieję, że zostanie rozpoznany, wyciągnął rękę ku górze i pomachał do Smitha, zwracając na siebie jego uwagę.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 921

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Gość on Pią Wrz 16, 2016 12:15 pm

Przemierzając ulice i spoglądając w każdą daną stronę, mężczyzna zastanawiał się nad kolejnym kierunkiem. W sumie chodzenie w ciszy i spokoju, raczej nie pomoże mu w znalezieniu czegokolwiek. Jedyne co rzuciło się w oczy to pewien osobnik, który przyglądał się Kuro. Oczywiście dla niego to nic nowego, dlatego też po prostu to zignorował. W końcu zawszę każdy się na niego gapi, jedna osoba nie będzie z tego powodu wyjątkowa. No ale cóż, wracając do rozglądania się. Nic ciekawego, gdyby nie fakt iż ten obcy zaczął machać w stronę Kuro. No teraz ciekawostka, kim jest tajemnicza osoba. Nie czekając zbytnio długo, mężczyzna podszedł do nieznajomego. Stanął na przeciw niego i spoglądał, czekając na jakieś słowa. Bo w sumie on co miał mu do powiedzenia? Ogólnie po za faktem iż jest małomówny, ale już sama ta sytuacja... No w sumie powinien zacząć, ale jakoś nie ma ochoty. Może to ktoś z ACW, tylko pod przykrywką. Trzeba być ostrożnym.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Haricotto on Sob Wrz 17, 2016 11:41 pm

MG MODE

- Witaj, żołnierzu. - zaczął pierwszy, wyciągając otwartą dłoń w stronę Kuro, ot tak, by się najzwyczajniej w świecie przywitać. Patrzył mu prosto w oczy, uśmiechając się lekko. Sprawiał takie wrażenie, jakby dwaj mężczyźni się znali. A przynajmniej łączył ich jakiś epizod w przeszłości. W każdym razie, tajemniczy mężczyzna skinął głową i przybrał poważniejszą minę.
- Przykro mi z powodu... no wiesz. - zaczął, ale nie dokończył, jakby nie mógł wypowiedzieć tego, co siedziało na końcu jego języka. Było mu przykro. Ale z jakiego powodu? Czyżby znał przeszłość Kuro i pił teraz do tego jednego, specjalnego wydarzenia z jego przeszłości? Byli dobrymi przyjaciółmi, czy znali się przelotnie? Tyle pytań, a odpowiedzi na nie brak.
- Tak czy siak. W końcu Cię znalazłem. Szukałem Cię od dawna. Piekielnie ciężko było Cię odszukać.- zaśmiał się cicho, a zaraz przytaknął głową na swoje słowa, sięgając zaraz do kieszeni i wyjmując z niej papierosy i zapalniczkę. Włożył jednego do ust i zapalił, po chwili częstując Smitha.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 921

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Gość on Wto Wrz 20, 2016 7:33 am

Osobnik był nieznany, no z resztą jak większość osób na świecie. Ciekawiło Kuro tylko jedno, dlaczego akurat do niego się zwrócił i po co. Początek przywitania był normalny, mężczyzna w odpowiedzi lekko schylił głowę. Był to jego gest witający. Uśmiechający się osobnik był troszkę dziwny, z jakiego powodu on się cieszył? Następna wypowiedź od niego, trochę jednak przykuła uwagę androida. Z jakiego powodu jest mu przykro? Czyżby coś wiedział, czego Kuro nie wiedział? To może być interesujące spotkanie, ale czy to nie jest jakiś podstęp? No cóż, nie dowiemy się. Dopóki się nie spyta osobiście i nie wyrwie z niego jakiś informacji, będzie po prostu marnował czas. Dlatego też trzeba trochę się wysilić.
- Kim jesteś?
Spytał krótko, spoglądając na osobnika. Było to pytanie idealne, jeżeli chodzi o zaszła sytuację. W sumie mógłby spytać więcej, ale na razie nie miał zamiaru. Musi poznać gościa oraz sprawdzić czy może mu zaufać, w tych czasach ciężko o zaufanie. Dlatego też trzeba być ostrożnym, inaczej wdepnie się na minę.
- Skąd mnie znasz?


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Haricotto on Sro Wrz 21, 2016 12:23 am

MG MODE

Mężczyzna zmarszczył swoje brwi i przymrużył oczy, ciągle jednak patrząc się na Kuro. Wydał z siebie cichy pomruk, podobny do tego, który wydaje się, kiedy głęboko nad czymś dumamy. Zaraz skinął dwukrotnie głową, jakby sam sobie przytakując na to, czego właśnie się domyślił.
- Tak właśnie myślałem, że nie będziesz mnie pamiętać. Musieli nieźle Ci pogrzebać w głowie. - pokręcił teraz dla odmiany na boki.
Skrzyżował swoje ręce na wysokości klatki piersiowej i jeszcze przez chwilę w milczeniu lustrował spojrzeniem Smitha.
- Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale znałem Cię. Przedtem. - westchnął cicho, biorąc pod chwili głęboki wdech. Widać było, że przejmował się tym, co spotkało Kuro.

Schował dłonie do kieszeni, normując swój, jak dotąd niespokojny, oddech i uśmiechnął się delikatnie.
- Jestem Connor. Mówi Ci to coś? Kiedyś razem... pracowaliśmy. - zawahał się na moment, ale jednak dokończył zdanie do końca.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 921

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Gość on Sob Wrz 24, 2016 7:03 pm

Co prawda Kuro nie pamiętał nic z poprzedniego życia, o ile jakieś posiadał. Jedynie co pamięta to pewną kobietą, nic więcej. Czyli coś musi w tym być, skoro ten gość go pamięta. Tylko teraz pytanie, czy mamy czas żeby dowiadywać się o przeszłości? Raczej nie, są ważniejsze sprawy. Dlatego też warto zostawić to na sam koniec, nigdy nie wiadomo co później wstąpi w mężczyznę gdy dowie się prawy. Z resztą nawet nie wiadomo jaka ona jest. Pozostańmy na razie na tym etapie.
- Prawda.
Odpowiedział krótko na pierwsze słowa, następnie wysłuchiwał następnym słów. Connor, nic mu to nie mówiło. Nic to nie wnosiło do jego umysłu ani życia, co prawda chciałby poznać prawdę o sobie. Tylko nie wie czy jest na nią gotowy, dlatego trzeba troszkę zaufać Connorowi. Skoro go znał i pofatygował się z tym aż do niego, publicznie. Mógł przecież nic nie robić, w końcu wiedział iż Kuro miał wyprany mózg i pracuje teraz dla ACW. Narażał się, ale jednak postanowił się ujawnić. No cóż, trzeba teraz coś z tym zrobić.
- Connor, wybacz. Może kiedyś moje wspomnienia wrócą, ale teraz są ważniejsze sprawy. To miejsce nie nadaje się na rozmowę.
Rzekł, następnie powolnym krokiem skierował się gdzieś pomiędzy budynki. Trzeba znaleźć jakieś spokojne miejsce, bez żadnych świadków i tym bardziej żołnierzy acr.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Haricotto on Pon Wrz 26, 2016 12:28 pm

MG MODE

- Rozumiem. - skwitował krótko, chowając zaraz podbródek i usta w kołnierzu płaszczu. Trochę chłodnawo się robiło, zupełnie jakby zaraz miało się rozpadać. Chmury zwiastowały najgorsze, mało kto lubi burzę i szarówkę na zewnątrz.
Connor udał się zaraz za Kuro, do miejsca, w którym było względnie bezpiecznie. Wąska uliczka pomiędzy dwoma budynkami. Jednym z nich był jakiś stary biurowiec, opuszczony, a drugi to było centrum handlowe, również opustoszałe. Żaden z budynków nie prosperował, a jedynie służył do przenocowania wędrowców i bezdomnych, którym ACW zabrała wszystko.
Connor poklepał po ramieniu Kuro, po czym delikatnie się uśmiechnął. Pałał do niego zaufaniem, głównie przez wzgląd na przeszłość, ale nie mógł też mu od razu powiedzieć całej prawdy.
- Ruch Oporu planuje kolejny atak. - rzucił tym zdaniem jako przynętą. Musiał wyczuć, czy Smith jest po stronie wroga, czy może jednak nie został "przekabacony" na stronę wroga.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 921

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Gość on Sob Paź 01, 2016 10:24 am

W końcu gdy doszli do miejsca, w którym wydawało się być spokojnie. Kuro mógł spokojnie porozmawiać, co prawda nie miał ochoty rozmawiać. Cały on, wolą bardziej milczenie. No cóż, jeżeli dochodzi do sytuacji gdzie są tylko dwie osoby. Nie ma zbytniego wyboru, musi odpowiadać i zadawać pytania. Niestety, taka sytuacja jest właśnie teraz i nie ma co narzekać. Stanie pomiędzy dwoma budynkami co prawda może być trochę niebezpieczne, zawszę może się w nich coś kryć. Jednak miał to gdzieś, zwłaszcza dziś. Teraz trzeba w końcu wykonać ruch.
- Na razie mnie nie interesują ich ruchy, jestem tu z powodu iż szukam silnych towarzyszy. ACW zrobiło za dużo złego, nie mają prawa bytu na tej planecie.
Odpowiedział, następnie rozglądając się po całym terenie. W końcu spojrzał na Connora, w końcu to jego stary przyjaciel. Tak sądził, jak była prawda? Tego nie wiedział, ale jak na razie to był jedyny krok ku lepszej sprawie. Dlatego też trzeba trochę zaufać osobnikowi, nawet jeżeli podaje się za jego przyjaciela. Odzyskanie wspomnień zostawi się na końcu, jak na razie trzeba podjąć odpowiednie kroki do ratowania świata.

[Sorrki że tak długo, trochę problemów zdrowotnych]


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Haricotto on Nie Paź 02, 2016 8:05 pm

MG MODE

- Silnych towarzyszy? - zapytał, powtarzając słowa Kuro. Na początku był zdziwiony, ale zaraz na jego twarzy namalował się pewny siebie uśmiech. Pokręcił głową na boki, lekko rozbawiony.
- W takim razie jedno już znalazłeś. Znam też kilku mocnych gości, którzy potrafią naprawdę niezwykłe rzeczy. Mogę Cię do nich zaprowadzić, ale ostrzegam, to może być niebezpieczne. W końcu te dupki z armii są wszędzie... - spoważniał, przeczesując zaraz swoją czuprynę i na nowo chowając nieco zmarznięte dłonie w kieszeniach płaszcza.

W tej też chwili, do zaułka zawędrował żołnierz RR, który miał zrobić szybki patrol najbliższej okolicy. Od razu jego uwaga została przykuta do dwóch mężczyzn, którzy podejrzanie się zachowywali. W dodatku rozmawiali w ciemnej uliczce, co jeszcze bardziej robiło się podejrzane.
- Stać! - krzyknął, podbiegając truchtem do Connora i Smitha. W dłoniach trzymał karabin, ale nie celował nim w nich. Jeszcze.
- Co tu się wyrabia? Co wy tutaj robicie? - zaczął wypytywać, marszcząc swoją twarz i patrząc z nienawiścią, która się wręcz wylewała z jego oczu.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 921

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Gość on Pią Paź 07, 2016 12:21 pm

Czyli jedno mamy z głowy, można tak powiedzieć. Chociaż trzeba jeszcze chwilę zaczekać, nawet jeżeli Connor może do nich zaprowadzić. To i tak trzeba uważać, zwłaszcza na otoczenie. Kuro oczywiście przytaknął tylko na to wszystko. Pierwsze co trzeba, to zebrać dość silną grupę. Resztę dopracuję się powoli i dokładnie, w bezpiecznym miejscu.

Spotkanie zostało przerwane przez żołnierza, marną istotę ludzką. Niestety, trzeba będzie jakoś zagrać oraz wydostać się z tego miejsca. Był świadom zagrożenia, w końcu wszędzie jest niebezpiecznie. Z resztą czy warto przejmować się jednym żołnierzem? Najlepiej będzie go spławić, z resztą co to za problem. Nie powinno być żadnego.
- Wykonuję swoją pracę......Przeszkadzasz.
Powiedział Kuro, spoglądając na niego kątem swojego czerwonego oka. Jeżeli dobrze pójdzie, żołnierz pójdzie dalej. Jeżeli nie, trudno się mówi. Jedne mniej. Chociaż w sumie Kuro powinien być rozpoznawalny jeżeli chodzi o ACW, chyba.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Haricotto on Nie Paź 09, 2016 12:51 pm

MG

Żołnierz był oburzony zachowaniem obydwu mężczyzn, którzy jak widać nie bardzo przejęli się jego interwencją. Od razu zaczęła w nim rosnąć frustracja, a nerwy zaczęły się potęgować. Uniósł karabin ku górze i wycelował nim w Kuro, który chwilę temu odpowiedział mu w sposób zlewający.
- Przeszkadzam, tak? Dokumenty poproszę, śmieciu! - wrzasnął, trzymając karabin w górze i wyciągając rękę do przodu, by przejąć ewentualne dokumenty mężczyzn.
Smith był rozpoznawalny, owszem, ale nerwy wzięły górę na zwykłym, patrolującym okolicę żołnierzem. Widać desperacko pragnął awansu, jak każdy w tych i innych czasach.

Connor zerkał kątem oka na Kuro i delikatnie się uśmiechał. Ciekawy był, co jego były przyjaciel zrobi. Okaże dokumenty, czy może całkowicie zdominuje żołnierzyka i sprowadzi go do parteru? Sam nie zamierzał ich pokazać, ale to nie on był teraz na muszce.

Żołnierz w dalszym ciągu nerwowo celował w Smitha, widać było jak bardzo trzęsły mu się ręce. Pot zalewał jego czoło, a jego oczy nerwowo wodziły z jednego jegomościa na drugiego.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 921

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Iwaru on Sro Gru 28, 2016 9:39 pm

Ostatnie tygodnie zleciały mu jakoś tak dziwnie nijako. Po prostu czuł się tak jakby Ruch Oporu w ogóle nie istniał, a on sam byłby zwyczajnym bezrobotnym, który jedyne czego pragnie to zwyczajnie najebać się jakimś najtańszym jabcokiem z podrzędnego supermarketu. Iwaru taki jednak nie był. Miał swoje ideały i misję, którą chciał wykonać. Rozmyślając nad tym, dotarł w końcu do jednego z opuszczonych magazynów. To nie był ten sam pamiętny magazyn, w którym jakiś czas temu podsłuchał rozmowę ojca z innymi członkami ich małej sekty. Był jednak podobny, lecz znajdował się w zupełnie innym miejscu. Jednakże nawet w takim miejscu ten koleś był w stanie go wytropić.
- Hej, Iwaru! - krzyknął Keiji, jego ojciec. Nikt jednak nie usłyszał jego prawie niemego krzyku. Doszedł jedynie uszu chłopaka. Normalnie 100 lat go nie widział. Przywitałe go skinieniem głowy, a on natychmiastowo przeniósł wzrok na coś co kiedyś pewnie było wielkimi workami piasku, a teraz ... robiło za wielką piaskownicę. Wiedział o co mu chodzi.

Trening Umiejętności: Sztuki Walki
Od razu stanął na piasku, zdjąwszy uprzednio buty. Walka w butach była oczywiście skuteczniejsza, jednakże nie zamierzał używać tej broni przeciwko własnemu tacie. Sztuki walki trenowało się zazwyczaj bez butów, tak by nikomu nie stała się krzywda. On także wykonał podobny ruch. W sumie bardzo dobrze się złożyło, że mieli tutaj ten piasek.
- Brakowało mi tego ... - powiedział Keiji, a Iwaru doskonale go rozumiał. Zakręciła się łezka w oku 19-latka.
- Pamiętaj, tato, że jeśli chodzi o siłę uderzeń to ... najpierw szybkość, a potem masa - powiedziawszy oczywistą oczywistość, która wynikała z pewnego wzoru fizycznego zaszarżował na niego, a on tylko przyjął odpowiednią postawę i postawił gardę na wysokości swojej głowy. Wiedział bowiem co zamierza jego syn. Będąc jakiś metr od niego, Iwaru wbił piętę w podłoże i wykonał obrót, zakończony kopnięciem wycelowanym w głowę. Dzięki prędkości nadał sobie odpowiedniej rotacji i mógł to wykorzystać, by wzmocnić siłę swojego ataku. Oczywiście atak został prawidłowo przyjęty na gardę mężczyzny. Ten natomiast wyprowadził bardzo dobrą kontrę, atakując jedyną nogę na której właśnie stał jego syn. Ten musiał ratować się podskokiem, jednak nie było to takie proste. Mając jedną nogę jeszcze w górze, podskok musiał skończyć się oczywiście zaliczeniem gleby. Trzeba przyznać, że kiedyś wydawało mu się, że był silniejszy. Chociaż może ... wtedy dostawał po prostu fory, bo był młodszy? Zaliczył więc glebę, a jego staruszek nie próżnował i bardzo szybko uniósł nogę na wysokość własnej głowy, tworząc w ten sposób kąt prawie 180 stopni. Następnie z impetem spuścił piętę na jego brzuch, gdy on leżał na plecach. Udało mu się jednak przyjąć to na gardę. Bolało jak diabli, ale musiał to wytrzymać. Odrzucił go do tyłu i wykonał przewrót w tył, stając na równe nogi. Wiedział, że nie może dać mu nawet chwili wytchnienia, bo go załatwi. Szybko doskoczył do niego, a następnie wykorzystując pęd wybił się w powietrze na wysokość około jednego metra. Będąc w powietrzu, wyprowadził najpierw prosty kopniak najpierw lewą nogą w jego prawą stronę szczęki, co oczywiście zostało zablokowane. Kolejnym krokiem był podobny kopniak z tym, że prawą nogą w lewą stronę szczęki. Znowu zablokował. Wykonując tego drugiego kopniaka opuścił na ziemię lewą nogę i stanął na niej, a następnie błyskawicznie dostawił też prawą. Odskoczył w tył w samą porę, bowiem pięść jego ojca właśnie zmierzała w stronę klatki piersiowej młodzieńca. Udało mu się uniknąć tego ataku. Bardzo chciał wygrać. Oczywiście to miał być tylko trening i nie zależało mu na skrzywdzeniu własnego ojca, jednakże ... nie mógł mu ulec. Jeśli miał być z niego dumny, to musiał mu dokopać. Cóż ... po prawdzie ciągle dawał mu fory. Stał tak jakby w miejscu. Nie wykorzystywał pędu ani szybkości, którą mógł osiągnąć. Bronił się tylko i kontratakował. Gdyby chociażby wykorzystał rotację ... wtedy Iwaru mógł mieć niemałe kłopoty. I nagle go oświeciło. Próbował mu pokazać jakim słabym można być, nie wykorzystując swojego stylu walki i walcząc w bardzo losowy sposób. Syn wiedział jednak, że za jakiś czas pewnie poczuje różnicę i to na własnej skórze. No i wykrakał. Nie minęło 10 sekund, a ten ruszył na niego. Iwaru nie zamierzał jednak pozostać bierny tak jak on. Także ruszył z zamiarem skontrowania jego ataku. Wyskoczył w powietrze, robiąc obrót w lewo i nabrawszy rotacji wyprowadził kopnięcie z półobrotu, prosto w głowę syna. Syn natomiast nie pozostałem mu dłużny i znał ten ruch. Wykonał obrót w prawo i dzięki rotacji udało mu się zatrzymać jego atak. Ich nogi starły się ze sobą niczym dwa miecze. Szkoda tylko, że iskier nie było. To by było dopiero widowiskowe. Później, gdy cu atakujące nogi opadły na ziemię, unieśli w powietrze tą drugą nogę; tą która uprzednio podtrzymywała ich ciała i wykonali ten sam atak w miejscu, jednak ciągle wykorzystując rotację i pęd jaki jeszcze mieli. Iwaru zaatakował obrotem w lewo, a on w prawo. Następnie odskoczyli od siebie i na nowo się rozpędzili. Tym razem w ruch poszły pięści. Atak prawą dłonią, blok lewą. Atak lewą, blok prawą. I tak na zmianę. Staruszek czasem wykonywał atak dwoma rękami splecionymi ze sobą, przez co zmuszał chłopaka do postawienia bloku obiema rękami. Iwaru zmałpował jego atak. Skończyło się tak, że przyjął go na pojedynczy blok, a następnie dosięgnął mnie pięścią. Walka była skończona. Młodszy przegrał.

- Dobra walka, synu - pochwalił go ojciec.
- Dziękuję - odpowiedział.
Po walce podał mu dłoń i pomógł wstać, bowiem atak był tak szybki i silny, że nie sposób było ustać na nogach. Znał możliwości swojego ciała i wiedział, że ojciec jest dużo silniejszy. Kiedyś na pewno go pokona, ale teraz miał inne zmartwienia. Ruch Oporu. Musiał działać, ale może jeszcze trochę sobie potrenuje? Innym razem oczywiście. Ubrali oboje buty, wytrzepawszy uprzednio skarpetki z piasku, bo był niesamowicie irytujący i udali się gdzieś razem. Syn i ojciec ...

Iwaru obudził się z tego pięknego snu z uśmiechem na ustach. Ten sen uświadomił mu znowu jak ważne dla niego było dojo i sztuki walki. Iwaru nie zamierzał rezygnować ze swoich marzeń.

z/t

---
Od gracza: Słyszałem, że nie można robić treningów z NPCetami bez MG, więc cały trening jest w formie snu. Iwaru znał sztuki walki od najmłodszych lat, więc myślę, że taki "trening" w formie przypomnienia jest jak najbardziej ok Wink.
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 100

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Iwaru on Pią Gru 30, 2016 1:53 pm

Iwaru obudził się. Tej nocy nawiedził go całkiem piękny sen, ale chłopak nie zamierzał próżnować. Ubrał się więc, uprzednio zjadłszy śniadanie i skorzystawszy z toalety i wyszedł na zewnątrz. Wziął ze sobą butelkę wody, którą włożył do plecaka. Przyda mu się później Musiał mieć siłę i energię do działania. Coś krążyło w powietrzu i trzeba było być na to coś niesamowicie przygotowanym. A nawet jeśli przeczucia chłopaka zawodziły to i tak trening mógł przynieść tylko korzyści.

Trening Statystyk: Szybkość, Wytrzymałość
Tak ... to był idealny dzień, by sobie zrobić krótki maraton. 19-latek zaczął więc od rozgrzewki, bowiem jedynym zagrożeniem tego rodzaju aktywności były kontuzje spowodowane brakiem aktywności fizycznej przez pewien okres czasu i tym, że mięśnie zwyczajnie odzwyczaiły się od wysiłku. To tak jakby na głowę kogoś śpiącego wylać kubeł zimnej wody. Zgon na zawał gwarantowany. Mięśnie zatem trzeba było obudzić. Miała temu pomóc seria ćwiczeń. Zaczął więc od biegu w miejsce. Na zmianę podnosił prawą nogę, lewą trzymając ciągle na ziemi, później odstawił tą nogę na ziemię i uniósł drugą. Ruszał przy tym rękami tak jakby rzeczywiście biegł i wykonywał te wszystkie ruchy na zmianę, biorąc wdech wtedy kiedy dana noga unosiła się w górę, a wydech wtedy kiedy ta sama noga opadała. W ten sposób kontrolował swój oddech i oddalał ryzyko wystąpienia nieprzyjemnej kolki. Był dość wytrzymałym człowiekiem, więc mógł to robić dość długo, jednakże nie było to wymagane. Skończył po jakiejś minucie. Później przyszła pora na pajacyki. Złączył więc obie nogi ze sobą i ręce spuścił wzdłuż tułowia, stojąc tym samym jakby na baczność. Później uniósł te ręce w górę, podskakując przy tym, złączył je nad głową klaśnięciem i jednocześnie wykonał rozkrok. Następnie znowu podskoczył i powrócił do pozycji "na baczność". Pozycja "na baczność" oznaczała jednoczesny wydech, a pozycja "na pajacyka" - wdech. Kontrola oddechu była bardzo ważna. Następnie zrobił jeszcze kilka ćwiczeń. Wykroki z przeniesieniem ciężaru najpierw na nogę wykroczną, a następnie zmianę nogi przy jednoczesnym wyskoku i znowu przeniesienie ciężaru. Wdech występował przy wykroku o numerze porządkowym nieparzystym - pierwszy wykrok, wdech, trzeci wykrok, wdech i tak dalej. Natomiast wydech wtedy kiedy były wykroki parzyste - drugi, czwarty i tak dalej. No i przyszła pola na brzuszki, by rozgrzać mięśnie brzucha. Położył się więc na ziemi na plecach i zaczepił o coś stopy. Także wykonywał wdechy i wydechy na podobnej zasadzie co w przypadku wykroków. Powtórzył te ćwiczenia jeszcze dwa dodatkowe razy i był już wystarczająco rozgrzany.
- Dobra - powiedział - Teraz pora na prawdziwy trening.
Oczywiście dla niektórych ludzi taka rozgrzewka mogłaby być całkiem wyczerpującym treningiem, jednak dla niego to nie było nic nadzwyczajnego. Raptem trochę się spocił, a dzięki odpowiedniemu oddychaniu nie dopuścił do wystąpienia kolki. Odpoczął sobie, wykonując marsz w kierunku innej części miasta. Szedł tak przez jakieś 3 minuty i uspokajał swój oddech. Wiedział bowiem, że nawet jeśli trening nie był zbyt ciężki i niektórzy ludzie nie odczuwali go praktycznie w ogóle to i tak w pewnym stopniu obciążał swój organizm. Trzeba było więc dać ciału trochę odsapnąć i nabrać siły. Następnie zaczął bieg w tym samym kierunku. Oddychał w tempie biegu. Stawił sobie jeden warunek. Będzie tak biegł choćby i na sam koniec świata i jedyną rzeczą, która może go powstrzymać to kolka i zmęczenie. W treningu tym bowiem chodziło o to, by obciążyć ciało maksymalnie mocno, jednak nie na tyle, by przesadzić z tym i zrobić sobie krzywdę. Bieg do oporów. Te ćwiczenia były tak zaprojektowane, że z czasem wystąpienie kolki powinno występować coraz później, bowiem organizm oprócz szybkości powinien zdobywać także i wytrzymałość. O tym w tym wszystkim bowiem chodziło. Przemierzał więc kolejne metry i rozmyślał. Biegał już bowiem automatycznie i to od dobrych 17 lat. Nie musiał myśleć o tym, że należy stawiać kolejny krok i następny i następny. Mógł przy okazji "podziwiać" "piękno" tego miasta. Było zniszczone, jednakże gdzieniegdzie jeszcze można było zobaczyć ludzi i pewne funkcjonujące budynki takie jak sklepy. Jeśli coś się jednak nie zmieni to zapewne miasto to jednak dłużej nie pociągnie. Nie zdziwiłby się jakby jakaś rakieta czy coś innego, chociażby pocisk Ki, obróciłoby wszystko w perzynę. Jednak proces rozkładu tego niegdyś pięknego miasta trwał od jakiegoś czasu. Niestety ... przeklęta Armia Czerwonej Wstęgi. Jeśli nie uda się ich pokonać to cały ziemski świat, a może nawet i kosmiczny czeka zagłada. Kolejne kilometry biegu mijały i mijały, a Iwaru coraz bardziej wkraczał w ten świat pełen rozpaczy i smutku. Po przebiegnięciu ponad 3 kilometrów w końcu złapała go zadyszka. Pobiegał sobie jeszcze trochę, gdzieś tak 100 czy 200 metrów aż w końcu zobaczył idealne miejsce, na którym mógł sobie usiąść.
- Huh ... Iwaru ... starzejesz się, prawda? - powiedział do siebie na sam koniec tego trochę, ale tylko trochę wyczerpującego treningu - Dobrze się spisałeś, staruszku.

Pewna ławeczka. Siadł i wyciągnął wodę, którą taszczył za sobą przez ten cały czas. Była dodatkowym obciążeniem, chociaż nie ważyła zbyt dużo. A dodatkowo była teraz bardzo potrzebna. Trzeba było dbać o właściwe nawodnienie organizmu, a woda ta zawierała dużo elektrolitów, które zawsze ubywały wraz z potem. Iwaru był spocony, kolka mu dokuczała, ale był także szczęśliwy. Napił się więc chłodnej wody, a chłód ugasił ogień, który w nim buzował. Następnie oblał się tą wodą wylewając ją na głowę i tym samym odświeżył się. Cały mokry postanowił jeszcze trochę tutaj posiedzieć, by następnie za jakiś czas udać się w gdzieś ... choć nie wiadomo gdzie ...

z/t
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 100

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Haricotto on Wto Sty 03, 2017 9:35 pm

MG

Mężczyźnie przyglądała się pewna tajemnicza osoba. Wiedziała, że był czymś zajęty, więc grzecznie poczekała na odpowiednią chwilę. Gdy tylko zobaczyła, że jej "cel" zamierza stąd odejść, od razu ruszyła w jego stronę. To nie mogło się udać, musiał tutaj zostać i dowiedzieć się kilku rzeczy, do których został... wybrany.
- Zaczekaj! - wykrzyczała postać. Iwaru mógł usłyszeć wysoki głos, prawdopodobnie należący do kobiety. Lub do bardzo kobiecego mężczyzny, jednak to... Cóż, byłoby dziwne.
Gdy mężczyzna się odwrócił, ujrzał postać niskiej dziewczyny, która śmiało zmierzała w jego stronę. Nie wiedział kim on była, nie mógł tego wiedzieć. Jej ubiór nie przypominał tego z R&R, ani tym bardziej tego z Ruchu Oporu, chociaż stylem bardziej skłaniał się ku temu drugiemu. Zdecydowanie przeważał kolor czerwony, które fajnie się komponował z jej czarnymi jak węgiel włosami.
- Iwaru, tak? Dobrze, że Cię znalazłam. - zatrzymała się tuż przed nim, wyciągając otwartą dłoń w jego stronę. Ot tak, by się najzwyczajniej w świecie przywitać. Na jej twarzy malował się delikatny uśmiech, który po chwili przerodził się w zadziorny uśmieszek.
Spoiler:


_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 921

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Iwaru on Wto Sty 03, 2017 10:25 pm

Chłopak momentalnie się odwrócił i zlustrował osobę, która zatrzymała. Była to kobieta, co już chwilę wcześniej mógł poznać po głosie. Nie była wcale brzydka i chętnie by się nawet z nią umówił. Bowiem był już w tym wieku, że powinien sobie znaleźć drugą połówkę i chodzić z nią na randki czy coś w tym stylu. Oczywiście temat seksu nie był mu obcy, ale nie powinno się w ten sposób myśleć o kobietach, bowiem to było niegrzeczne. Hormony jednak buzowały. Cóż ... tak czasem bywało. Ich randka jednak musiała trochę poczekać, bowiem było jedno małe "ale", które skutecznie hamowało wpływ hormonów na zachowanie Iwaru. Tym "ale" był fakt, że Ziemia znajdowała się w stanie pieprzonej wojny, więc osoby, które po ot tak znają "twoje" (w sensie "Iwaru") imię, podczas gdy "ty" (w sensie "Iwaru") ich nie znasz ... były co najmniej podejrzane. Iwaru miał tego świadomość. Zarówno Ruch Oporu jak i Armia Czerwonej Wstęgi często korzystały z usług przeróżnych szpiegów i po prawdzie fakt, że wróg miał informacje na temat sojusznika to nie było nic dziwnego. Należało to jeszcze raz przemyśleć, jednak by nie dać potencjalnemu przeciwnikowi powodów do ataku, chłopak postanowił zagrać w jego grę i ciągnąć rozmowę:
- Hej. Czego chcesz od Iwaru?
Jaka to mogła być gra? Iwaru założył jedną rzecz. Skoro dziewczyna była za jego plecami i byłaby wrogiem to mogła go zabić od razu, jeśli to właśnie Iwaru był jej celem. Nie zrobiła tego. Istniały więc trzy opcje. Pierwszą opcją było to, że po prostu nie jest wrogo nastawiona. Drugą opcją było to, że dostała zlecenie likwidacji chłopaka, jednakże nie była pewna i chciała się upewnić ... cóż ... to by było głupie, bowiem 19-latek nie był jakąś wielką szychą w Ruchu Oporu; był zwyczajnym pionkiem, a zwyczajne pionki ginęły bardzo często. Dlaczego niby ktoś miałby być tak dokładny, żeby potwierdzać tożsamość zwykłego pionka w tej grze? Trzecią opcją była chęć zdobycia informacji. Założenie było proste: Iwaru wiedział o czymś ważnym i przed śmiercią trzeba było z niego wyciągnąć te informacje. Co to jednak mogło być? Informacje o istnieniu Ki? Być może. Chłopak grał na zwłokę, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o nieznajomej.
- Przepraszam, przepraszam - powiedział, a w jego głosie pojawiła się serdeczność - Miałabyś ochotę na mały spacerek? Po drodze mi wszystko opowiesz.
Lepiej było udać, że się zna Iwaru niż od razu powiedzieć, że się nim jest. To gwarantowało dłuższe pożycie, bowiem znajomość Iwaru to także była jakaś informacja i jeśli wróg go szukał to była to niemalże idealna ochrona przed szybką śmiercią. Natomiast ... serdeczny ton oczywiście miał maskować niepewność, lekki stres i nieufność wobec nieznajomej.
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 100

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Haricotto on Sro Sty 04, 2017 9:28 pm

MG

Dziewczyna poczuła się dziwnie. Jakby jej przeczucie mówiło, że coś jest nie tak. Kobieca intuicja chyba rzeczywiście istnieje. Z opisu, jaki dostała od przełożonych, tuż przed nią stał właśnie Iwaru. Może się pomyliła? Może to jego krewny, który łudząco go przypomina.
- Iwaru... Iwaru jest mi potrzebny. Nie chodzi mi tutaj o wasz zwaśniony świat. Stawką jest coś znacznie większego i jeśli nasz plan nie wypali, to niedługo nie będziecie nawet mieli gdzie walczyć o te swoje... ideały. - przerwała, chowając ręce w kieszeniach swojego "fartuszka", po czym zrobiła kilka kroków do przodu, stając przed chłopakiem.
- Jeśli naprawdę nim nie jesteś, to powiedz mi, gdzie go znajdę. Potrzebna mi jest jego pomoc, jego moc i inteligencja. Zagrożona jest nie tylko wasza planeta, ale także cały Wszechświat i Czas... - powiedziała, a w jej głosie wyczuć można było nutkę przerażenia.
Spojrzała w niebo, szukając jakby nadziei, która miałaby się tam znaleźć. Ludzie często będąc bezradnymi, spoglądają w niebiosa, szukając odpowiedzi, która nigdy nie nadchodzi. Dlatego bardzo ważnym było i wciąż jest, by brać sprawy w swoje ręce. Przeniosła po chwili swoje oczy na chłopaka, wyczekując odpowiedzi z i jakiejś reakcji z jego strony.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 921

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Iwaru on Sro Sty 04, 2017 11:43 pm

Chłopak spojrzał na dziewczynę. Serio mu się podobała, ale to nie było ważne. Zachowywał się w stosunku do niej naturalnie i był bardzo serdeczny, jednak ciągle nie był pewny tej osoby. Jednak z jej słów wnioskował, że jest jest potrzebny, a jeśli był potrzebny to mógł w pewnym stopniu stawiać warunki.
- Ja jestem Iwaru, ale stój gdzie stoisz, bo inaczej nic z tego - powiedział a sam odszedł na jakieś 5 metrów od dziewczyny, zwiększając tym samym dystans, jednak nie na tyle, by go nie słyszała. Nie chciał krzyczeć - Nie zrozum mnie źle, ale każdy może powiedzieć, że tutaj nie chodzi o Ziemię, ale o cały Wszechświat czy coś jeszcze większego. Mogę wejść do koszar Armii Czerwonej Wstęgi i powiedzieć, że jestem samym bogiem, niosę im pokój i wzywam do nawrócenia i wygadywać inne bzdury o zbawieniu ich dusz, jeśli tylko zaprzestaną walki. Wiesz co oni wtedy zrobią? Poczęstują mnie dość dużą dawką ołowiu. Rozstrzelają.
Westchnął. Zapowiadało się na bardzo długą rozmowę. Trzeba było jednak ją prowadzić. Dziewczynie bardzo zależało na odnalezieniu Iwaru i właśnie go odnalazła. Nawet jeśli była silniejsza lub miała go zabić chłopak widział jej słabość. Wyczuwał strach w jej głosie i wcale nie zamierzał nie wykorzystać tego faktu. Być miłą osobą to jedno, a być naiwną osobą to drugie.
- No i zbytnio mnie przeceniasz. Jeśli chodzi o moją "moc" - tutaj zrobił odpowiedni ruch palcami, biorąc to słowo w cudzysłów i podkreślając odpowiednią intonacją - to wcale jej nie mam. Pewnie wiesz o istnieniu Ki, ale to co ja potrafię tego mocą nazwać nie można. Jeśli zaś chodzi o inteligencję, to tak. Jestem inteligentny, ale tylko na tyle, żeby przerwać i nie dać się załatwić we własnej wojnie i nie zdradzić towarzyszy broni i dlatego właśnie staram się być ostrożny w kontaktach z innymi ludźmi, a zwłaszcza z takimi, których nie znam, a którzy znają moje imię. Musisz mi wybaczyć tą nieuprzejmość.
Ponownie zatrzymał swoją wypowiedź, by nabrać powietrza i jednocześnie dać dziewczynie czas na przetrawienie tego co jej powiedział. Nie chciał wyjść na osobę niegrzeczną czy wręcz wrogo nastawioną. Jeśli potrzebowała jego pomocy i była przyjaźnie nastawiona to może mogliby zostać sojusznikami, przyjaciółmi, a może nawet coś więcej? Nie chciał zepsuć tej relacji już na samym początku. Skrzętnie kontynuował plan, który obmyślił na poczekaniu. A co planował zrobić? Poddać dziewczynę testowi i postawić kilka warunków. Nie chciał jednak jej zrazić do siebie i liczył na to, że dziewczyna go zrozumie. Po tej krótkiej przerwie w wypowiedzi przyszła pora na konkrety.
- Pomogę Ci pod czterema warunkami, które musisz spełnić. Wszystkie, bez wyjątków. Po pierwsze, zdradzisz mi swoje imię. Po drugie, jeśli już otrzymasz moją pomoc i będzie Cię satysfakcjonowała to pójdziesz ze mną na randkę - podrapał się po głowie i zaczął się czerwienić. W pewnym sensie chciał czegoś dla siebie. Chciał miłych chwil spędzonych w miłym towarzystwie. To były dwa z czterech warunków i te dwa warunki były najłatwiejsze do spełnienia. Kolejne miały być już znacznie trudniejsze - Kolejny, trzeci warunek jest najważniejszy. Dwa pierwsze były bowiem po to, bym mógł Cię lepiej poznać, zaprzyjaźnić się w Tobie albo nawet zakochać, kto wie? Trzeci warunek pozwoli mi Tobie zaufać ... mówisz o zagładzie całego Wszechświata, a nawet zagładzie Czasu, tak? Takimi rzeczami zajmują się bogowie, ewentualnie inne cywilizacje znacznie bardziej rozwinięte niż nasza ziemska, wiecznie dążąca do samozagłady. Więc jak? Pewnie powiesz mi, że jesteś wysłannikiem bogów albo wysłannikiem innych pozaziemskich cywilizacji, tak? A może powiesz, że jesteś samym bogiem? Udowodnij to. Jeśli jesteś właśnie taką istotą to powinnaś być znacznie silniejsza niż ja, znacznie silniejsza niż Armia Czerwonej Wstęgi czy Ruch Oporu, a może nawet znacznie silniejsza niż wszyscy ludzie na tym świecie razem wzięci. Jeśli mi to udowodnisz to uznam, że mówisz prawdę i wcale nie pracujesz dla moich wrogów, bowiem oni nie byliby w stanie zwerbować tak potężnej istoty. Po co miałaby im pomagać? - Iwaru wiedział, że trochę przynudza, ale liczył na to, że zostanie wysłuchany do końca - Po co taki ktoś miałby ingerować w sprawy takiej podrzędnej planety jak Ziemia? A nawet jeśli bym Ci nie zaufał to wiedziałbym, że jesteś w stanie mnie zniszczyć kiwnięciem palca i nie bałbym się, że zaatakujesz mnie od tyłu jeśli przez chwilę pozwolę Ci stać za moimi plecami, bo wiedziałbym po prostu, że nawet spodziewając się ataku od frontu nie mógłbym oprzeć się Twojej mocy. Zrobiłbym wszystko za wyjątkiem zdrady towarzyszy i krzywdzenia ludzkości. Czy to nie jest logiczne? Trzeci warunek ... pokaż mi moc, której nie posiada Armia Czerwonej Wstęgi. A czwarty ... jak już to wszystko się zakończy, jak już poznam Twoje imię, jak już pójdziemy razem na randkę, to nauczysz mnie. Nauczysz mnie jak być takim silnym jak Ty albo dasz mi tą moc albo chociaż jej część. Tego chcę, by uratować własną planetę.
Ponownie nabrał powietrza i skinął głową, dając znak, że skończył już wyliczankę. Pozostało jeszcze przeprowadzenie testu.
- Dobrze. Zacznijmy od warunku numer 3.
Stanął w pozycji bojowej, w rozkroku i doskakując jakieś 2 metry, zrobił wymach ręką do przodu, uwalniając niedużą ilość energii Ki. Wyzwolił tym samym falę uderzeniową, która poleciała w dziewczynę. Miał zamiar ją odepchnąć i przewrócić. Specjalnie wybrał taką odległość, żeby jak coś pójdzie źle to nic się jej nie stało. Szczerze mówiąc ... bardzo by chciał, żeby uniknęła tego ataku i wyprowadziła własną, niszczycielską kontrę. Oczywiście spodziewał się śmierci, ale jeśli ona była bogiem to mogła go zawsze wskrzesić, prawda? Tak mało jeszcze wiedział.

Spoiler:
Użyta Technika:

3. Ki Attack [Kiai] [Technika Startowa]:
Kumulując energię KI np. w dłoni, można ją z siebie wyrzucić. Nie jest to skupianie energii jak w przypadku KI Blastu, a oddawanie jej z impetem. Przeciwnik uderzony taką zagrywką zostanie zdezorientowany i odrzucony na kilka metrów, dając nam chwilę wytchnienia.
Wymagania: 200 PL,
Efekt: DMG = 15, 15 KI/użycie

Ki: 210
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 100

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Haricotto on Czw Sty 05, 2017 9:22 pm

MG

Na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech. Do tego uśmiechu dołączył rumieniec, kiedy Iwaru wspomniał o randce i możliwym zakochaniu. Mimo starania się, by pozostać twardą i pewną siebie, zawstydziła się i zarumieniła, chowając rumieńce za swoimi dłońmi.
- Ojeojejojejojej... - szybko powtarzała jedno słowo, kręcą swoimi biodrami na boki. Zawstydzenie jednak szybko przeszło, gdyż ważniejsze rzeczy i ważniejsze warunki zaczęły padać na stół. Słysząc stawianie warunki, skinęła do niego głową porozumiewawczo, godząc się całkowicie na warunki przez niego stawianie.
- Dobrze, a zatem... Moje imię to Noote, nie pochodzę z tej planety, tylko z innej, całkiem podobnej. Nie panuje u nas w... - tutaj przestała, nie chcąc nacisnąć na odcisk Iwaru, więc po chwili dopowiedziała:
- Żyjemy sobie spokojnie. - uśmiechnęła się, wiedząc, że mogła w ten sposób nieco zrazić chłopaka, jednakże po chwili znów kontynuowała.
- Co do r-randki, t-to... Czemu n-nie? - znów się zarumieniła, chowając po chwili raz jeszcze swe rumieńce za swoimi drobnymi dłońmi.
Gdy sytuacja tego wymagała, znów spoważniała. Nie było teraz czasu na romanse, flirty, czy inne tego typu zabawy. Czasu było coraz mniej, więc należało się streszczać.
- Jestem wysłannikiem bogów, którzy sprawują pieczę nad tym Wszechświatem. Razem walczymy z tymi, którzy niszczą czas. Z tymi, którzy nazywają się Time Breakersami. To parszywi ludzie, chcący podbić nie jedną, nie dwie planety, a cały Wszechświat. Uwierz mi, to co widziałeś do tej pory, to nic w porównaniu z tym, co może się wydarzyć... - opuściła nieco głowę, ale zaraz ją podniosła. Stanęła pewnie na podłożu.

- Okej, warunek numer 3! - krzyknęła, skupiając swoje spojrzenie na nadlatującym mężczyźnie. Wyczuła, jak w jego dłoni kumuluje się energia KI. Potrafiła ją wyczuwać, więc kontrola KI nie była jej obca. Poczekała do odpowiedniego momentu, a kiedy Iwaru wyprostował swoją rękę, by wypuścić podmuch energetyczny, Noote zniknęła na jego oczach. Mógł jedynie ujrzeć jej rozmazującą się sylwetkę, która do końca się rozpłynęła, kiedy jego energia w nią uderzyła.
Tuż po tym, mógł poczuć na karku szybkie cięcie, które zaraz zamieniło się w ból. Upadł z impetem na glebę, szurając twarzą po jej szorstkiej nawierzchni.
To drobna dłoń Noote, ta sama, która chowała jeszcze przed chwilą jej rumieńce, to właśnie ona powaliła chłopaka na deski. Chciał ujrzeć jej moc, więc mu ją zaprezentowała.
Dziewczyna lądując na proste nogi, podbiegła do powalonego Iwaru.
- Ojej! Przepraszam! - poklepała go po plecach - Wszystko gra? Dajdziobu? - zapytała słodko, starając się go podnieść.
_____
Nie naliczamy utraty HP, to tylko prezentacja, nie ma takiej potrzeby.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 921

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Iwaru on Czw Sty 05, 2017 11:14 pm

Iwaru jak szybko zaatakował tak szybko został powalony. Może nawet szybciej. Jego atak nie doszedł celu, a jego ciało właśnie przeżywało męczarnię ... ten ból ... ciężko to było określić. Jedynie obecność dziewczyny pozwalała chłopakowi to znieść. Chociaż być może zbytnio to wyolbrzymiał. Każdy bowiem ból czuje inaczej czy coś takiego. Podniósł się po jakiejś chwili i ciężko dysząc, wysapał:

- Już mi lepiej. Dziękuję.

Przyjrzał się jej raz jeszcze i stwierdził, że pierwsze trzy warunki dziewczyna spełniła. Znał jej imię. Był z nią umówiony na randkę i ... pokazała mu swoją moc. To było naprawdę coś. Nie mógł stwierdzić czy jego wrogowie dysponują taką mocą, ale wiedział jedno ... to rzeczywiście była moc godna wysłannika boga, więc wszystko się zgadzało. Może nie zaufał jej do końca, ale przynajmniej wiedział, że jest na straconej pozycji tak czy siak. No i ... z reakcji dziewczyny wywnioskował, że jednak chyba nie jest aż tak negatywnie nastawiona jak sądził. Wydawała się nawet miła i sympatyczna. Ta randka to był jednak strzał w dziesiątkę.

- Cóż ... umówiłem się na randkę z piękną i zabójczo potężną dziewczyną, która zapewne nigdy by nie zwróciła uwagi na takiego kogoś jak ja. Do tego być może właśnie ta dziewczyna pomoże mi wygrać moją wojnę. No i czeka mnie niesamowita przygoda. Czy można powiedzieć, że wygrałem już główną nagrodę na tej loterii zwanej życiem?

Oh ... zebrało mu się na filozoficzne myśli. Mówiąc to, wzniósł głowę i spojrzał w niebo. Czego się tam spodziewał? Pewnie sam tego nie wiedział. Może chmur, które pozwolą mu marzyć i śnić, a może spadających bomb przed którymi trzeba uciekać?

- Przepraszam, przepraszam - podrapał się po głowie, bowiem spostrzegł, że jego myśli uformowały się w słowa, a słowa w dźwięki, które Noote słyszała - Nie wiedziałem, że słyszysz moje myśli, hehe.

Taki drobny żarcik na sam koniec pewnie nie zaszkodził. Przeszedł jednak do poważniejszych spraw.

- Jak pewnie widzisz, moja "moc" jest niczym przy Twojej. Jesteś też pewnie bardziej inteligentna, chociaż rozmawiając ze mną musisz się zniżać do mojego poziomu. Więc jeśli mówisz, że potrzebujesz mojej mocy i inteligencji to pewnie werbujesz wszystkich, którzy potrafią kontrolować Ki, mają trochę oleju w głowie albo chociaż instynktu samozachowawczego i dobre serce. Będę pewnie jednym z wielu, a ty ze względu na swoją siłę zostaniesz pewnie Kapitanem naszego oddziału, czy tak? Mi w sumie to odpowiada. Jestem żołnierzem, więc dla mnie to żaden problem. W kupie siła, czyż nie?

Wziął oddech, pozwalając dziewczynie znowu przetrawić to co powiedział. Nagle zdał sobie sprawę, że wygrał jeszcze bardziej niż się spodziewał. Jeśli Noote miała być Kapitanem oddziału to znaczy, że zabiera w przyszłości na randkę swoją przełożoną, a to było niesamowicie czadowe!

- Noote, jeśli mogę Ci mówić po imieniu, mam pytanie. Widziałaś co potrafię i rozmawiasz ze mną cały czas. Czy do tej pory spełniam twoje oczekiwania? Czy jestem tak silny jak Ci się wydawało? Jestem tak inteligentny? I czy muszę mówić, że oczekuję teraz jakiegoś komplementu z Twojej strony? Uznaj to jako piąty warunek, hehe.

Machnął tylko ręką.

- Żartowałem. Chodźmy. W drogę. Prowadź.

To powiedziawszy poczekał aż dziewczyna ruszy i zamierzał udać się za nią. Oby tylko nie latała, bo on jeszcze nie potrafił.

---
PS: Na prośbę pewnej bardzo ważnej dla mnie osoby postanowiłem cytaty oddzielać od narracji, żeby się nie zlewały Razz Mam nadzieję, że to nie problem Very Happy.
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 100

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Haricotto on Pią Sty 06, 2017 10:54 pm

MG

Dziewczyna na każdy żart chłopaka uśmiechała się i tylko kiwała głową na boki, dziwiąc się, że w takiej sytuacji potrafił sobie żartować. Machnęła ręką, delikatnie się rumieniąc, kiedy ją komplementował. Zawstydzała się do tego stopnia, że nie wiedziała nawet co odpowiedzieć. Dlatego też, nie przedłużając, pomogła mu wstać i kiedy oboje byli już wyprostowani, wyjęła z kieszonki guzik, który pokazała Iwaru. Nie dała mu go do ręki, zaś tylko uśmiechnęła się, dając mu tdo zrozumienia, że ma on duże znaczenie.
- Wiesz, Iwaru. Nie liczy się tylko siła. Inteligencja i mądrość są również potrzebne. Używając mózgu można pokonać wiele przeszkód, więc tak, spełniasz moje oczekiwania. Długa drogą przed Tobą, ale każdy kiedyś zaczynał, czyż nie? I nie, nie biorę każdego jak leci. Zostałeś wybrany, więc czuj się wybrańcem. - uśmiechnęła się delikatnie do niego, po czym puściła mu oczko, zaraz po tym przyciskając guzik. Tuż przed dziewczyną pojawił się portal, który połyskiwał kolorem błękitnym. Towarzyszyły mu lekkie wyładowania elektryczne, które co chwile się pokazywały. 
Gdy portal był już w pełni aktywny, Noote chwyciła Iwaru za rękę i nie pytając go o zdanie, ani o to, czy był gotowy, po prostu ruszyła, ciągnąc go za sobą. Po chwili oboje przekroczyli próg błekitnego portalu, który zamknął się tuż za nimi. 

Iwaru z/t ->Komnata Czasu

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 921

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Iwaru on Nie Lip 30, 2017 12:03 am

Iwaru bez najmniejszego problemu opuścił szpital i wyruszył do miasta. Trzeba było się gdzieś zaszyć i przemyśleć kolejne kroki. Kolejne kroki do czego? No chyba do samodoskonalenia się, bo nic innego chłopakowi nie przychodziło na myśl. Musiał być silniejszy, by móc wspomagać Ruch Oporu i Patrol Czasu. A tak odnośnie całej tej akcji z Patrolem Czasu. Trafił do Yamchy. Ten nauczył go raptem jednej techniki, której Iwaru nie mógł już używać. Później Yamcha próbował go wykorzystać. Nie było to ładne zagranie, nieprawdaż? W końcu obaj wojownicy rozstali się w niezgodzie i pewnie następnym razem dojdzie między nimi do rękoczynów. To jednak otwarło nowe możliwości. Bowiem trafił do rzeźni, co samo w sobie nie było przyjemne. Jednak te nowe kończyny ... prawdziwe cudeńka. Opłacało się więc trochę pocierpieć, by teraz mieć taką siłę! Siłę, którą jednak trzeba było jeszcze opanować. Trzeba było przyzwyczaić się do nowych możliwości i zwiększyć je. A to znaczyło tylko jedno. Przyszedł czas na trening. Iwaru zaszył się gdzieś w mieście, gdzie mógł spokojnie potrenować. Była noc. Idealny czas na trening, prawda? Jak postanowił, tak zrobił. Po znalezieniu odpowiedniego miejsca, zaczął trening.
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 100

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Iwaru on Pon Lip 31, 2017 3:03 pm

No i stało się. Trening można było uznać za zakończony, prawda? Iwaru trenował tak długo, że po prostu potrzebował odpoczynku. Widział bowiem, że wycieńczenie jego organizmu nie pozwalało mu dłużej efektywnie trenować. A co należało zrobić w takim wypadku? Po prostu przerwać z korzyścią dla swojego organizmu, a trening wznowić za jakiś czas, gdy ciało już wypocznie. To dawało bardzo dużą korzyść, bo chyba lepiej było trenować cały dzień, później zrobić dzień odpoczynku i znowu trenować cały dzień niż trenować trzy dni z rzędu. Ta pierwsza opcja bowiem była bardziej efektywna, a Iwaru jako żołnierz doskonale wiedział jakie techniki treningowe zastosować, by osiągnąć odpowiednie efekty. A co trenował chłopak? Różne rzeczy. Nie do końca był świadomy tego jak jego obecne ciało funkcjonuje, więc dobrym podejściem było przećwiczenie wielu aspektów. Co prawda niektórzy powiadali, że "co jest do wszystkiego, jest do niczego". Nie zawsze jednak musiała to być prawda, nieprawdaż? Czasem warto było trenować wiele różnych rzeczy, by być bardziej elastycznym. Oczywiście z biegiem czasu warto było skupić się na jednym aspekcie, ale to później ...
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 100

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Re: Centrum miasta

Pisanie by Iwaru on Pon Sie 07, 2017 12:51 pm

Trening Techniki: Flight [Bukujutsu]
Po krótkim odpoczynku Iwaru postanowił wznowić swój trening. Tym razem jednak postanowił nauczyć się nowej techniki. Wybrał więc jedną spośród tych technik, o których istnieniu wiedział. Była to technika dla wielu wojowników podstawowa, niemniej jednak chłopak niezbyt doceniał jej potencjał. Teraz właśnie otwarły mu się oczy i postanowił poznać ... sztukę latania. Tak. Chodziło o technikę, która umożliwia lot w przestworzach. Niczym ptak albo ... samolot (a w przypadku atakowania z powietrza to bombowiec albo myśliwiec). Nie zwiększała obrażeń, które android mógł zadać, ale pomagała. Naprawdę pomagała. Pozwalała wykonać unik. Pozwalała śledzić cele z powietrza i unieszkodliwiać je. Pozwalała też strącić gołą pięścią latającą maszynę wroga. Dzięki tej technice nie był potrzebny spadochron. Czego chcieć więcej? Zatem chłopak wspiął się na jakiś zniszczony wieżowiec (mniemam, że takie są) i usiadł wygodnie na jego dachu. Pierwszym etapem do wykonania tej techniki było rozluźnienie mięśni i uspokojenie oddechu. Taka prosta medytacja zawsze pomagała przy nauce technik, wymagających kontroli energii i w tym wypadku nie było wyjątku. Chłopak uspokoił się. Wziął delikatny wdech, a następnie równie delikatny wydech. Skupił się na swoich mięśniach, starając się "wykryć", które z nich są spięte jak gacie na dupie, by następnie wyluzować, rozluźniając je. Ciągle przy tym oddychał i patrzył w dal. Po chwili jego mięśnie były już wystarczająco rozluźnione. Następnym etapem było zebranie Ki, bo bez Ki nie dałoby się wykonać tej techniki. Nie były to jakieś wielkie ilości, a przynajmniej dla kogoś kto tej techniki już używał. Taka osoba mogła latać bardzo długo i nie męczyć się, przebywając w powietrzu (nawiązuję do tego, że ta technika nie ma kosztu za użycie/utrzymanie). Jednak w przypadku nowicjusza mogło to być trochę męczące. Przynajmniej na początku. Zatem kolejnym etapem byłoby uwolnienie tej energii i wzniesienie się w górę, a następnie przebywanie w powietrzu tak długo aż po prostu ciało przyzwyczai się do tego. Zebrał więc energię w swoim brzuchu i będąc rozluźnionym i dobrze oddychającym androidem, zaczął ją powoli i miarowo wypuszczać ze ... swojego tyłka. Normalnie wypuszczałby ją przez stopy, ale siedział, więc nie było innego wyboru jak tylko użyć innego otworu (hehe, te rymy, te rapsy). Przez chwilę nic się nie działo. No dobra. Przez dłuższą chwilę nic się nie działo. Brakowało jakiegoś elementu tej układanki. Elementu, którego Iwaru musiał poszukać i znaleźć, by wykonać tą technikę. Znalazł go po jakichś 15 minutach wyzwalania małych dawek energii. Tym elementem było to, że nie wystarczyło po prostu tracić mocy. Trzeba było znaleźć jej przeznaczenie. Trzeba było jasno określić co ta moc ma zrobić. Trzeba było jej powiedzieć: "Słuchaj! Nie wypuszczam Cię z dupy, byś niczym bąk latała po chałupie! Wypuszczam Cię po to, byś pozwoliła mi latać w przestworzach niczym ptak!" Iwaru wyobraził więc sobie, że jego ciało jest bardzo lekkie. Praktycznie nie ma masy. Że nie działa na niego siła grawitacji. Oczywiście to nie była prawda. Jego ciało miało masę, a grawitacja ściągała go w dół. Technika, której się uczył raczej nie zmniejszała masy ciała ani też nie niszczyła grawitacji. Po prostu wytwarzała (chyba) siłę nośną, która unosiła człowieka. Coś jak napęd odrzutowy. Jednak takie trochę przekłamane wyobrażenie wystarczyło, by chłopak wzbił się w powietrze na jakieś 20 centymetrów. To już było coś, ale do perfekcji daleko. Należało wznosić się coraz wyżej i wyżej i zostać w powietrzu jak najdłużej się da. To był ostatni, końcowy etap tego treningu. Wznosił się więc na coraz większą wysokość, jednak stopniowo, by chronić swoje cztery litery przed upadkiem z bardzo wysoka. Jednak nie wznosił się od razu. Był cierpliwy. Najpierw jeden metr. Nie wznosił się wyżej, jeśli nie wytrzymał na tej wysokości minimum 15 minut. Potem kolejny metr i procedurę 15-minutową powtórzył. I tak co jakiś czas, coraz wyżej i wyżej. Minęło dość sporo czasu, a chłopak osiągał imponujące wysokości. Wysokości, które dawały realną przewagę w walce. Później przyszła kolej na latanie. Unoszenie się bowiem to nie jest nic wielkiego. Trzeba się poruszać. Najpierw spróbował tak jakby pływał kraulem. Ręce wyciągnął przed siebie i "położył" się na brzuchu. Zaczął nimi wymachiwać, dodając do tego charakterystyczne dla tej techniki pływackiej ruchy nóg. Trochę to pomagało, ale w wirze walki niezbyt efektywna to była technika lotu. Trzeba było więc wymyślić coś innego. Coś co pozwoli rzeczywiście latać. Wyobraźnia. To było to. Trzeba było sobie po prostu wyobrazić, w którą stronę i jak chce się lecieć, a następnie odpowiednio ułożyć swoje ciało. Tylko to wymagało skupienia, a skupienie trochę przeszkadzało podczas starcia, bo starcie to było coś co wymaga podzielności uwagi. Jednak i ten element udało się chłopakowi przećwiczyć. Po prostu dał się ponieść swoim instynktom. Z lotem było jak z chodzeniem albo jazdą na rowerze. Najpierw trzeba się skupiać na każdym kroku czy utrzymaniu równowagi, ale z biegiem czasu czynności te wykonywane są bez ingerencji naszej głowy. Naturalnie i niejako mechanicznie. Taką naturalność i mechanizm w wykonywaniu tej techniki posiadł Iwaru podczas tego treningu. Potrafił już latać, prawda?
avatar

Iwaru
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 100

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t318-iwaru-syn-keijiego

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach