Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 402

Wioska Moori - Page 3 Empty Wioska Moori

on Wto Lis 24, 2015 1:20 pm
First topic message reminder :

Wioska, której "sołtysem" jest niejaki Moori. Jest on jednym z najstarszych Nameczan zamieszkujących tę planetę, oczywiście nie wliczając do tego ich Saichoro. Populacja tego osiedla nie wygląda zaskakująco, gdyż jedynie mieszka tutaj 11 osób.
Prócz budynków mieszkalnych, znajdują się tu także pola uprawne, na których posadzone są rośliny.

Cheri
Cheri
Liczba postów : 111

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Pią Maj 05, 2017 4:52 pm
Sitar otworzył oczy. Znów leżał na ziemi, jednak tym razem stali nad nim nameczanie. Nie widział już pięknego pałacu, ani białej drogi. Nie otaczały go już dziwne istoty.
-Ale ja muszę mieć nasrane w głowie.- skomentował w myślach. Kaszlał wyrzucając resztę wody z ust.
-Dzięki za ratunek.- Powiedział, gdy już był w stanie. Podniósł się i rozejrzał po okolicy.
-Czas ruszać dalej, reszta sama się nie znajdzie. - powiedział wznosząc się w przestworza. Jednak Sitar zdał sobie z czegoś sprawę. Szok którego doznał wyrył mu dziurę w pamięci. Wiedział już, że nie wiem gdzie miał lecieć. Najprościej w świecie wyleciało mu to z głowy.
-Co wy na to żeby polecieć do Saichorro-samy?- zapytał swojej grupki.
avatar
Gość
Gość

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Pią Maj 05, 2017 5:49 pm
MG


- Mówiłeś, że musisz znaleźć jeszcze parę osób, to już jest nie ważne? - Zapytał nameczanin medyk.
- Obojętnie, i tak nie wiem po co ta szopka. Byleby szybko się to skończyło - Skomentował koleś, który miał na chacie ogromny topór.
Cheri
Cheri
Liczba postów : 111

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Sro Maj 10, 2017 9:14 am
Pytania i pytania. Dużo i trudne. A trzeba odpowiedzieć. No, ale co odpowiedzieć, jak się nie zna odpowiedzi. No cóż trzeba coś wymyślić. Jakaś wymówka, albo coś. Ehh... z pteradoktylami to było łatwiej. Wystarczyło ryczeć, a te posłuchały. No, ale oczywiście zachciało mu się zostać nameczaninem. No i trzeba myśleć. I to szybko. -To bardzo ważne, ale jak już byłem w środku tej dużej ryby doszło coś do mnie. Dalsza droga może być niebezpieczna, no, a wy macie dotrzeć na miejsce w całości. Tak więc zaprowadzę was na miejsce, no, a potem polecę po resztę. To chyba dobry plan. No, ale mniejsza, lećmy do Saichorro, nie ma co marnować czasu, ten szarak może tu się zjawić w każdej chwili.- powiedział Sitar. Zignorował słowa drugiego. Po prostu nie wiedział co mógłby mu odpowiedzieć. Tak więc mniejszego Nameczanina zarzucił sobie na plecy licząc, że duży poleci zanim, aż do domu Saichorro.

[z/t]
Cheri
Cheri
Liczba postów : 111

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Wto Maj 16, 2017 9:09 pm
Czy to ptak? Czy to samolot? Nie, to nameczanin lecący gasić pożar. Mknął niczym mężczyzna ciśnięty przez feministkę, bo ten chciał kanapkę, a to coś znaczy. No chyba, w sumie nie wiedział co to feministka, ani mężczyzna. Jednak wiedział, iż musi się spieszyć, w końcu tam jest dym. I ranne pterodaktyle, a każdy wie, że ranne pterodaktyle mogą udusić się od dymu. No i byli tam jego bracia, ich też musiał ratować. Chociaż nie od końca, guru kazał mu przeżyć. To miał być jego nadrzędny cel. No, ale zdecydował się na heroiczny czyn. Ruszał z odsieczą.
-Chwila, to szare coś wybija nameczan, no i jeszcze jest drugie coś które chce nas pozabijać. To daje dwa cosie. Dodać do tego dym i pierdolnięcie. To brzmi jak atak. Czyżby te istoty były w wiosce i właśnie dokonywały rzezi? Może nie powinienem tam lecieć? Co ja pierdole? Jasne, że powinienem tam lecieć, w końcu kto inny może nas uratować- prowadził dialog ze sobą zastanawiając się czy dobrze czyni. Szybko doszedł do wniosku, że tak. Czy doleci do wioski?
Shin
Shin
Liczba postów : 395

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Sro Maj 17, 2017 5:23 pm
Mistrz Gry

Nasz Pterodak... Nameczanin bez piątej klepki doleciał do wioski biednego świętej pamięci Mooriego. Wyglądała jeszcze gorzej niż zwykle. Wszystkie domy płonęły, gdzieniegdzie leżały porozrzucane zwłoki biednych pobratymców Sitara. Najpierw spotkał wybebeszonego i bezgłowego trupa. Potem był ktoś pocięty z ukosa przez lewe ramie, co dało się jasno ogarnąć po ogromnym ubytku w jego ciele. Następne ciała przypominały raczej szczątki niż Zielonków. Krew, flaki i jeszcze więcej krwi. Na środku wioski widać było grupkę Nameczan, okrążoną przez trójkę dziwnie wyglądających osobników. Wyglądali trochę jak przerośnięte Nameczańskie żaby, no przynajmniej z pyska. Nawet plamki i kolor skóry się zgadzały. Na głowach mieli Scoutery, a na rękach wielkie blastery, którymi celowali w grupkę Nameczan.
-Pytam sssssię po raz osstatni... -wysyczała jedna z istot -...gdzie sssą sssmocze kule, których pragnie Lord Cooler?!
Co zrobi Sitar w obecnej sytuacji?
Cheri
Cheri
Liczba postów : 111

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Sro Maj 17, 2017 6:21 pm
Sitar doleciał w końcu do wioski w której to swego czas rządził Mori. Patrzył na to co widział w przelatującej wiosce, a obraz ten potrafił zmrozić krew w żyłach. Czyżby Bogowie gniewali się na nameczański ród.
-Trup, trup o kolejny trup, albo dwa, w sumie nie wiem takie paćkowate trochę. Co tu się stało? Wieloryb ich stratował czy jak?- mówił do siebie oceniając to co widział. W końcu do jego oczu dotarł widok otoczonych przez trójkę żab nameczan. Dane mu było usłyszeć również słowa które przeciągle mówiły o swoim celu. Kolejne istoty szukające smoczych kul, Sitarem, aż wstrząsnęło. Nie mogli sobie zrobić własnych? No najwidoczniej nie skoro przybyli po nie na Namek.
-Czyli ten szary glut nazywa się lord Cooler... śmieszne imię, powinien mieć jakąś pelerynkę czy coś. No chyba, że oni są od tego drugiego to też możliwe.- pomyślał. Miał plan, postanowił podlecieć do jednego z żabowatych i poklepać go palcem po ramieniu.
-Co tu robisz żabciu?- chciał zapytać.
Shin
Shin
Liczba postów : 395

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Czw Maj 18, 2017 3:59 pm
Mistrz gry


Puknięty żabolud odwrócił się nagle i wycelował blaster prosto w bebechy Zielonka.
-Co jesssst?! Kim ty jessssteś?! Łapy do góry!!! Zostajesz areszsztowany w imieniu Lorda Coolera, wieśniaku!!! Dołączaj do pobratymców, raz, ty podrzędna kreaturo nie warta splunięcia! Szybko! Prędko! Raz, raz raz!!!
Cheri
Cheri
Liczba postów : 111

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Czw Maj 18, 2017 7:01 pm
-Żaba, nie dość, że ma plamy to jeszcze gada. Czego to Bogowie nie wymyślą. No co za idiotyzm i jeszcze celuje, a to sprytna bestia.- pomyślał słysząc słowa dziwacznej abominacji jaką była stojąca naprzeciw niego istota. No cóż teraz był pewny, że to gada, wcześniej mógł się przesłyszeć czy coś.
-Dużo masz pytań żabciu, a na moje nie odpowiadasz, chyba cię nie nauczyli, że tak się nie robi. To nie fair, no, ale skoroś taka ciekawa to już ci wyjaśniam. Jest dzień, ja jestem Sitar, łapę to ma twój kolega, a ja mam rękę. W sumie to fajną, prawie nie używana ostatnią mi urwało, no, ale mniejsza z tym. Co tam jeszcze, o wiem, nie wieśniaku tylko rolniku, to jest różnica spora. I nie podrzędna kreaturo tylko nameczaninie. Dziwne, że coś takiego jak chodząca na dwóch łapach żaba. Chociaż, w sumie żaby tak fajnie skaczą też tak robisz?- mówił z mentorskim tonem, jednak kończył swoją wypowiedź z czystym zaciekawieniem w głosie. Przypatrzył się jeszcze żabie odepchnął rękę dzierżącą blaster w bok i najzwyczajniej w świecie użył swojego atutowego ruchu. Uderzył swoją głową w głowę istoty, niczym dziobiący pterodaktyl. Na drzewo zadziałało więc co tym razem mogło pójść nie tak. Jeśli udało mu się tym ruchem obalić żabę kontynuował swój monolog nogą przyciskając blaster do ziemi.
-A wiesz ten no, Lord Cooler tu nie rządzi, i cieszę się, że nie plujesz mógłbyś mnie czymś zarazić. - powiedziałby.
Shin
Shin
Liczba postów : 395

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Pią Maj 19, 2017 8:58 pm
Mistrz Gry

Żaby z głupimi wyrazami twarzy patrzył na gadającego Sitara, tak jakby pierwszy raz w życiu słyszała taki potok słów, do tego słów które były tak głupie i bezsensowne, że wręcz nie na miejscu. Potem jednak przyszła pora na coś jeszcze głupszego. Sitar bowiem po prostu postanowił wywalić jednemu z żaboludów z dyńki. I owszem, udało mu się to, ale w momencie zderzenia z czaszką przeciwnika, poczuł jak wokół jego ciała oplatają się cudze ręce i nogi, niczym imadło miażdżąc go w uścisku. To żabolud złapał go w swe objęcia, a teraz... Nadymał się? Tak! Żabolud nadął się i...Eksplodował! Wybuch był zadziwiająco silny, i odrzucił nic nie spodziewającego się Sitara na 5 metrów w tył.
-Ech, Xiz. Kapitan znowu się rozpierdolił.
-Widzę, Xaz. Nie wiem czy Lord Cooler znowu zmarnuje swój cenny czas i rozkaże wyhodować mu kolejnego klona. On po prostu chyba kocha to robić, a potem to oczywiście my musimy po nim sprzątać, jak najgorsze śmiecie.
Ech, taki chyba już nas los!

Gdy tylko żaboludy przestały gadać, wypruły z blasterów prosto w stronę Zielonka. Ma on nie lada przesrane w obecnej sytuacji, musi jakoś ominąć śmiercionośne pociski i zabić żaby, najlepiej z jak najmniejszym dodatkiem w postaci kontaktu fizycznego, chyba że lubi fajerwerki prosto w morde dostawać, ja tam nie wiem, ja jestem tylko MG c'nie?
Cheri
Cheri
Liczba postów : 111

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Sob Maj 20, 2017 3:30 pm
-Osz ty kurwi synu.- pomyślał Sitar kiedy to po pięknie wykonanym zagraniu w stylu Zidana, żaba postanowiła złapać go. Przytulony na miśka Sitar pomyślał, że jest to znak pokoju i właśnie udało mu się zapobiec wojnie. Odwzajemnił przytulasa. Jednak nagle stało się coś dziwnego, żaba zaczęła puchnąć. Rosła i rosła i rosła.
-Mam przyjaciela- powiedział do żaby ze wzruszeniem w głosie. Ta jednak chyba od nadmiaru emocji postanowiła eksplodować mu prosto w twarz. Sitar odleciał na 5 metrów.
-O nie, zabiłem go, co teraz, co teraz, tamci mi nie odpuszczą, zabiłem go.- może i znał żabę dosłownie kilkadziesiąt sekund, ale w końcu był przytulas i zostali przyjaciółmi. Zignorował rozmowę dwóch żab, a właściwie podnosił się z myślą o likwidacji świadków. Spojrzał na dwa wycelowane w siebie blastery i w jego głowie pojawił się złowrogi plan. Skoro siła jego uczucia była wstanie wysadzić jedną żabę to może inne zareagują tak samo. Ta myśl była jego przewodnią. Postanowił przelecieć za jedną z żab i przytulić ją na miśka od tyłu, odwracając w stronę drugiej, tak aby w razie wybuchu eksplozja dosięgła również drugą z żab. Oczywiście starał się jak mógł unikać pocisków różnymi akrobacjami pokroju korekcji toru lotu w lewo.
-Kocham cię. - wyszeptał do trzymanej żaby licząc, na efekt podobny do tego co wcześniej.
Shin
Shin
Liczba postów : 395

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Sob Maj 20, 2017 4:08 pm
Mistrz Gry

Wszystko stało się wręcz natychmiastowo. Sitar wyskoczył w kierunku jednego z żaboludów, jakimś cudem omijając prawie wszystkie pociski z blasterów. No, prawie, bo jeden odstrzelił mu prawą czułkę, ale tego zbytnio i tak nie poczuł. Następnie złapał jednego z przeciwników, w którym odtworzyła się naturalna reakcja obronna... I on również wybuchł, zupełnie jak jego kapitan. Przy okazji jednak oderwał Nameczaninowi obie ręce. Jedna zdzieliła jego kumpla, niestety przebywającego zbyt daleko od eksplozji, w twarz. Inna natomiast poleciała w tłum Nameczan, wywołując krzyk. Ale tego Sitar już nie wiedział. Leżał nieprzytomny na Ziemi, oszołomiony wybuchem. Czuł tylko jak coś go skuwa, a następnie ciągnie w jakimś kierunku. Potem była tylko nicość.



_____
Sitar, zaktualizuj Scouter a potem z/t Tutaj
avatar
Gość
Gość

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Pon Paź 30, 2017 1:30 pm
Był dość spokojny dzień na Namek wiał lekki wietrzyk, ale było słonecznie więc Hikaru postanowił potrenować przemianę w wielką formę. Pomyślał *Ciekawe jak silny będę w tej formie.* I, wstał z łóżka, zrobił lekką rozgrzewkę 50 pompek 150 brzuszków. Minęło około 12-13 minut i był już gotowy, by zacząć jakże wycieńczający trening. Wyszedł na dwór, wzniósł się lekko nad ziemię i poleciał na pole treningowe.

z/t
Benorn
Benorn
Liczba postów : 41

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Sro Sty 23, 2019 11:01 pm
Changeling wsłuchiwał się w słowa swego towarzysza. Nie patrzył na niego, rzucał na niego jedynie spojrzeniem, od czasu do czasu, chcąc przyjrzeć się jego mowie ciała. Miał rację, cholerną rację. Cała ta misja brzmiała jak jedna wielka ściema, jak pretekst do czegoś większego. Odetchnął głęboko, wbijając swój wzrok w kierunku, w którym zmierzali.

- Nie mi o tym decydować, jeśli rozkazem było odnalezienie Lorda Coolera, by ocieplić stosunki między synami Króla, to tak będzie. - Mimowolnie podążył za wzrokiem wielkoluda. Jego ogon zawirował nieświadomie w powietrzu, na znak tego, że był lekko poddenerwowany.  

- O co w tym wszystkim chodziło, jaki był prawdziwy cel tej misji i co gorsza, dlaczego ten wielkolud zrobił się taki nagle wylewny. - Dotąd starał się udawać, że nie widzi całej tej maskarady, spojrzeń, uśmiechów pod nosem. Wszystko jednak wskazywało na to, że nie mógł dalej udawać, że nic się nie dzieje. Tym bardziej, że wielkolud wciąż naciskał i zdawał się poddenerwowany, a to zaczynało udzielać się changelingowi. Starał się nie spuszczać z oczu Shisamiego, lecz jednocześnie robić to tak, by ten nie dostrzegł, że jest obserwowany. Czuł, jak stres udziela się również i jemu. Zaczął sobie nawet wyobrażać, że jest zagrożony i z jakiegoś powodu Lord Frieza kazał go zlikwidować. Uśmiechnął się jednak mimowolnie po chwili.

- Przecież było to niedorzeczne, dlaczego mieliby likwidować kogoś takiego jak ja? - A jednak nie dawało mu to spokoju. Po chwili pojawiła się jeszcze jedna myśl, być może był to test jego lojalności?! Może rzeczywiście szykowała się wojna domowa i Lorde Frieza sprawdzał na kogo może liczyć?!  

- Jeśli jednak masz rację, musimy zdecydować po czyjej stronie jesteśmy... - spojrzał w kierunku czerwonego, zastanawiając się, czy mógł go podpuszczać tak jak miał ochotę, był co prawda silniejszy niż jeszcze niedawno, lecz obawiał się, że to było wciąż za mało.

- Ja jednak, już wybrałem. Lord Friezer jest lepszym wyborem dla imperium niż jego brat - postanowił jednak zagrać bezpiecznie. Ostatnim czego potrzebował to ki między łopatkami podczas lotu.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1889

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Czw Sty 24, 2019 1:48 pm
MG

Shisami zerknął na Benorna. Changeling potwierdził swoje oddanie dla Lorda Friezera, na co byk odpowiedział ciszą. Skinął jedynie głową, że rozumie.
- Ta. - odpowiedział cicho, wpadając w zadumę. Musieli jednak kończyć swoją rozmowę, ponieważ znaleźli się nad nameczańską wioską. Strona, po której opowiedział się Shisami wciąż pozostawała niewiadomą dla Benorna.

Nameczanie wyszli ze swoich domostw, przerwali pracę w polu, rzucili wszystko, co robili, by zebrać się w jednym miejscu. Patrzyli w górę, na wiszących nad ich wioską byka i jaszczura.
Powoli zaczęli opadać w dół, aż w końcu wylądowali na miękkiej trawie.
Shisami zerknął na Benorna, po czym zwrócił się do gawiedzi.
- Chcemy rozmawiać z waszym wioskowym guru. - powiedział od razu, pewny swego. Nameczanie wyglądali na podenerwowanych.
- Czego chcecie!? - krzyknął ktoś z tłumu, ale nie pokazał się.
Nagle scoutery Benorna i Shisamiego zapikały, pokazując, że w ich kierunku zbliża się osobnik o mocy ponadprzeciętnej dla Nameczan. Scouter pokazywał 400 jednostek. Kiedy odwrócili głowy, ujrzeli za swoimi plecami młodego nameckiego mężczyznę. Znajdował się od nich, mniej więcej, dziesięć metrów. Marszczył gniewnie swoje brwi.
- Czego ten śmieć Cold tu znowu szuka? - zapytał, zaciskając mocno pięść. Wyglądało na, że już wcześniej ludzie Imperium zapuszczali się na te tereny.
- Oboe! - krzyknęli niektórzy nameczanie.

Spoiler:

Wioska Moori - Page 3 Oboe

_________________
Wioska Moori - Page 3 Haricotto-Heaven
Benorn
Benorn
Liczba postów : 41

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Czw Sty 24, 2019 11:15 pm
Nijaka odpowiedź wielkoluda zaniepokoiła changelinga. Mogła oznaczać wszystko, choć wskazywała mocno na to, że odpowiedź udzielona przez Benorna nie była tą najbardziej satysfakcjonującą. Ciężko było również uwierzyć w to, że Shisami mógłby nie być całkowicie wierny swemu Lordowi, przecież był dowódcą jego wojsk, a to oznaczało ogrom przywilejów, a nie oszukujmy się. Nie ma lepszego sposobu na kupienie człowieka jak przywileje.  

Na całe jednak szczęście, temat został przerwany tak nagle, jak nagle dotarli do swojego celu. Cała wioska stanowiła zaledwie kilka budynków, o przedziwnym kształcie. Wszystko tutaj wyglądało tak prosto, nieskomplikowanie i powtarzalnie. Lud mieszkający na tej planecie musiał być bezwzględnie prosty i zacofany. Ciekawość jaką wzbudzili swoim przybyciem tylko potwierdziła jego przekonanie o tym, że wylądowali na końcu świata.  

- Shisami-san miał chyba racje mówiąc, że ta planeta jest bezużyteczna - Rozejrzał się po zebranych i rzuconych na ziemię narzędziach. Właściwie, całe to miejsce wyglądało jak jeden wielki park. Czerwonoskóry zaczął rozmowę, gdy Benorn zajęty był przyglądaniem się zebranej tu gawiedzi.

- A więc to są nameczanie - Przypatrywał się każdemu z osobna z ogromną ciekawością. Nigdy nie spotkał osobnika tej rasy na żywo. Byli do siebie strasznie podobni. Do tego stopnia, że dopiero w niektórych przypadkach dopiero po bliższym przyjrzeniu, dostrzegał różnicę między obojgiem. Z rozmyślań wyrwał go krzyk kogoś z tłumu. Osobnik był wyraźnie poruszony, lecz nie na tyle odważny by pojawić się przed tłumem. Na twarzy Benorna wykwitł uśmiech, jakim drapieżnik obdarza swoją ofiarę. Otworzył nawet usta, by coś powiedzieć, lecz ubiegło go pojawienie się kogoś nowego. Changeling natychmiast obrócił się we wskazane miejsce by ujrzeć... kolejnego mieszkańca planety Namek.  

- 400 jednostek... hmph - Założył ręce za plecy, kierując się w kierunku silniejszego nameczanina. Jegomość był twardy w gębie, ba zapewne wierzył w swoją siłę, a skoro nie miał scoutera, to nie miał szansy wiedzieć, że jest zdeklasowany. Posłuży za świetny przykład dla reszty. Przez całą drogę do osobnika o imieniu Oboe, uśmiechał się w jego kierunku. Uśmiechał się nawet wtedy, gdy stanął przed nim i musiał spojrzeć do góry, by spojrzeć mu w oczy.

- Oboe-san, czyż nie tak? - powitał go. Przechylił głowę odrobinę na bok oraz uniósł jedną z dłoni ocierając wskazującym palcem pod nosem na znak pewności siebie. Ocenił nameka swoim “profesjonalnym” spojrzeniem. Oj tak, definitywnie wyglądał na wojownika.  

- Miło mi ciebie poznać - Przymknął oczy nie przestając się uśmiechać. Chwilę później, z całą szybkością na jaką było go stać, przeniósł ciężar ciała na swoją lewą nogę, robiąc wykrok do przodu. Jednocześnie wykorzystując odrobinę pędu, jaką wytworzył tym ruchem, uniósł prawą nogę do góry i obracając się na lewej nodze, zasadził kopniaka prosto na szyję nameczanina.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1889

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Sob Sty 26, 2019 7:07 pm
MG

Oboe patrzył nieufnie, nie wiedząc samemu co myśleć i jak skomentować uśmiech Benorna. Uśmiechający się w ten sposób Changeling wyglądał nienaturalnie. Podejrzana sprawa.
Nameczanin przekręcił głowę lekko w bok, rzucając poważne spojrzenie jaszczurow i jemu byczemu towarzyszowi.
Shisami chciał ruszyć pierwszy, ale został uprzedzony przez Benorna, który skierował się w stronę Oboe. Podszedł do niego i zatrzymał się tuż obok, patrząc na niego z dołu. Uśmiech nie znikał z jego twarzy.
- Daruj sobie te zwroty grzeczno-... - nie zdążył skończyć zdania. Odrzucony mocnym, niespodziewanym kopnięciem Benorna, poszybował w bok kilkanaście metrów. Rozbił się o skałę, która zawaliła się i przykryła Nameczanina swoimi zniszczonymi kawałkami. Podniósł się kurz i pył, który leniwie opadał na gruz.
Wszyscy byli w szoku, nawet sam Shisami, który nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Nameczanie byli w tej chwili śmiertelnie wystraszeni. Ich wojownik został powalonym jednym kopnięciem.
- Dobra robota, panie Benorn. - powiedział byk, zerkając na niego kątem oka. Delikatnie się uśmiechał.

Nagle scoutery Shisamiego i Benorna zapikały głośno, wskazując na zniszczoną skałę, pod gruzami której leżał Oboe. Okular detektora pokazywał cyferki, które co chwilę się zmieniały. Poziom mocy ciągle narastał, aż w końcu nastąpiła eksplozja, która wyrzuciła gruzy na wszystkie strony. Na ich miejscu stał Oboe w poszarpanym ubraniu i z kilkoma zadrapaniami. Scouter zatrzymał się na liczbie 660 jednostek mocy.
- Zapłacisz za to. - powiedział zielony, rzucając się do ataku. Biegł na Benorna, a kilka metrów przed nim rozpłynął się w powietrzu. Changeling poczuł mocne uderzenie w sam środek pleców. Popchnięty na kilka metrów, wylądował na glebie.
Shisami stał w miejscu, wiedząc, że walka rozpoczęła się oficjalnie. Nie chciał jej przerywać, więc odwrócił się do Nameczan, nie pozwalając im na jakąkolwiek ucieczkę.

_________________
Wioska Moori - Page 3 Haricotto-Heaven
Benorn
Benorn
Liczba postów : 41

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Nie Sty 27, 2019 12:19 am
To było takie miłe uczucie. Poczuć na swojej własnej nodze ciężar czyjegoś ciała, które poddaje się i ugina pod naporem twojego ciosu. Aż żałował, że nie mógł dostrzec miny tego nameczanina, gdy zdał sobie sprawę jaki popełnił błąd. Widząc efekt swojego ciosu, poczuł nagły przyrost ekscytacji. Czuł się świetnie, wreszcie czuł, że nad czymś panuje, że to on jest górą.

- Ho, ho, ho - podniósł dłoń do ust, by zasłonić je. Wszak niegrzecznym było pokazywać swe zęby, gdy zanosiło się śmiechem. Tak robili jedynie prostacy.

- Chyba odrobinę przesadziłem... dobrze, gdzie więc sko...- zaprzestał, gdy jego scauter odezwał się nagle. Głowa Changelinga obróciła się natychmiast w miejscu, w którym znajdował się agresywny nameczanin noszący imię Oboe. Trwał w milczeniu przez dłuższą chwilę, zastanawiając się cóż to za czary. Czyżby ta rasa, tak samo jak jego potrafiła zmieniać swe formy? Nastąpiła eksplozja, rozsypująca całe gruzowisko dookoła. Benorn odruchowo zasłonił się, przed ewentualnymi odłamkami. Chwilę później uspokoiło się jednak, a na samym środku tego pobojowiska stał on. Ranny, brudny, wściekły i dużo silniejszy. Jego zwiększona moc robiła już wrażenie, na tyle duże by Benorn zrobił wielkie O ze swoich ust. Jeszcze większym zdziwieniem było to, że nameczanin zniknął z pola widzenia Changelinga i w mgnieniu oka pojawił się za nim, zasadzając mu potężnego kopniaka między łopatki. Następne co pamiętał Benorn, było spotkanie z chłodną ziemią. Był szybki, nadzwyczajnie szybki.

- NIE! - zganił samego siebie. W jego głowie nagle powstała myśl, której uczepił się jak tonący brzytwy. Ten Nameczanin nie był szybszy od niego, po prostu wziął go z zaskoczenia, nie było innego wyjaśnienia. Poza tym, jego cios nie był aż tak poważny, mógł to wygrać, mógł go pokonać. Zacisnął dłoń, w pięść zagarniając do niej odrobinę ziemi. Podniósł się, a jego twarz była jak z kamienia, jego wzrok skupiony, a on sam zdeterminowany by pokazać temu osobnikowi, że popełnił swój ostatni błąd w życiu. Ruszył na zielonego. Gdy znalazł się zaledwie 2-3 kroki od niego, wyrzucił w jego twarz zebranym piachem, chcąc go oślepić. Następnie wyskoczył z prawej nogi, lewą uginając tak, by kolankiem trafić w twarz nameczanina.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1889

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Pon Sty 28, 2019 7:50 pm
MG

- Znikajcie z tej planety. - powiedział Oboe, przechylając głowę w bok, a jego kręgi strzeliły. Po kopniaku Benorna bolała go szyja, ale nie pokazywał tego po sobie. Obserwował cały czas Changelinga, który powoli podnosił się z gleby. Kątem oka zerknął na Shisamiego, który stał z rozstawionymi szeroko rękami, blokując mieszkańcom wioski jakąkolwiek drogę ucieczki.
- Jesteś następny w kolejce. - rzucił Nameczanin, marszcząc gniewnie swoje łuki brwiowe. Shisami odwrócił głowę lekko w jego stronę i uśmiechnął się paskudnie, drwiąc sobie z wojownika.
- Nie masz dość? - zapytał Oboe. Benorn wyglądał na opanowanego, mimo że w jego głowie działo się zupełnie coś innego. Nie tracąc dłużej czasu, jaszczur rzucił się w stronę Nameczanina. Ten przyjął natychmiast pozycję obronną. Kiedy odległość między nimi zmniejszyła się do zaledwie trzech kroków, Changeling zamachnął się i cisnął zebranym w tajemnicy piachem, który wylądował na twarzy zielonoskórego. Wpadające w oczy ziarenka piasku sprawiły mocny ból Nameczaninowi.
- Uaagh!! Ty podstępny... - nie miał okazji skończyć, ponieważ twarde kolano Benorna wbiło się w jego twarz, łamiąc mu nos. Kontaktowi towarzyszył głośny trzask, a ranny Oboe został wyrzucony na kilka metrów do tyłu. Upadł na plecy, trzymając się dłońmi za twarz. Zaraz jednak podniósł się. Z jego złamanego nosa wypływało mnóstwo krwi. Przecierał pięściami oczy, chcąc pozbyć się wszędobylskiego piasku, ale wychodziło mu to mizernie.
- Kuso... cholerny kurdupel...! - powiedział pod nosem.

_________________
Wioska Moori - Page 3 Haricotto-Heaven
Benorn
Benorn
Liczba postów : 41

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Wto Sty 29, 2019 6:58 pm
Dźwięk jaki rozległ się podczas łamania nosa nameczanina był niczym muzyka dla Benorna. Nie był tego pewien, ale mógł się założyć o cały swój żołd, że uśmiechał się teraz z wyższością. Wylądował zgrabnie na obu nogach i ustawił się skosem do swego przeciwnika. Był tak cholernie pewny siebie, że dał nameczaninowi czas na podniesienie się i regenerację, po ciosie który na pewno musiał go oszołomić. Chciał nawet pochwalić swego przeciwnika. Był całkiem wytrzymały, dostał już kilka razy i wciąż był chętny do walki. I pochwalił by go, gdyby nie słowa wypowiedziane przez niego. Wyraz jego twarzy zmienił się diametralnie. Uśmiech znikł zastąpiony przez wyraz degustacji i odrazy. Usta wykrzywiły się w grymasie złości, nos zmarszczył się, a oczy, zimne i pozbawione litości, wpatrywały się w zielonoskórego.  

- Przeklęty robak - wykrzyczał, dając upust swej złości. Zrobił krok do tyłu, uginając jednocześnie nogę, którą cofnął i opierając na niej cały swój ciężar. W ten sposób ustawił się bokiem do swego przeciwnika. Rękę zgiął w łokciu układając ją wzdłuż tułowia, pięścią wycelowaną w nameczanina. Skupił w swej dłoni odrobinę swej ki. Już trzeci raz, w krótkim czasie wykorzystywał tą samą technikę. Uderzył z dużą szybkością w powietrze przed sobą, posyłając falę rozpędzonego powietrza, wprost w jedną z nóg zielonoskórego. Chciał w ten sposób podciąć tą miernotę i dać sobie więcej czasu, by znaleźć się przy nim i uderzyć go najprostszym w świecie kopniakiem.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1889

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Sro Sty 30, 2019 9:41 pm
MG

Oboe ciągle zasłaniał twarz dłonią, nie mogąc się skupić. Za bardzo piekły go oczy. Syczał i charczał, starając się rękami pozbyć się piasku z oczu. Przecierał i przecierał, aż jego zielona skóra zabarwiła się na czerwono.
Na jedno oko mógł już widzieć, ale obraz był mocno zamazany, a sama powieka nie mogła zostać długo w górze. Pieczenie w dalszym ciągu było piekielne.
- To była nieczysta zagrywka...! - krzyknął, powoli kierując się w stronę Benorna. Nie myślał teraz logicznie. Kto normalny, o zdrowych zmysłach, kierowałby się bez wzorku prosto do jaskini lwa?
Urażony Changeling wyciągnął przed siebie dłoń, a zaraz z niej wyleciał podmuch energii Ki, który trafił prosto w nogę Nameczanina. Ten zawył z bólu, upadając na kolano. Podparł się ręką ziemi, żeby nie upaść całkowicie.
Benorn ruszył prędko i dokończył swoje dzieło kopniakiem, posyłając obitego wojownika do tyłu. Upadł ponownie na plecy.
- Przestań! - krzyknął wysoki głosik. Chwilę później mały tubylec wybiegł z tłumu. Podbiegł do powalonego Oboe. Zatroskany sprawdzał czy wszystko z nim w porządku.
- Dlaczego jesteście tacy źli? - zapytał, przekręcając głowę w bok. Jego uwaga skupiała się teraz na Benornie. Po policzkach chłopca zaczęły spływać łzy.
- Pico... n-nie płacz... Ekhu-...! - odezwał się Oboe, plując krwią.

_________________
Wioska Moori - Page 3 Haricotto-Heaven
Benorn
Benorn
Liczba postów : 41

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Czw Sty 31, 2019 10:43 pm
To było zbyt łatwe. Nameczanin nie stanowił już prawie żadnego zagrożenia, a teraz gdy leżał na ziemi oślepiony, mógł go wykończyć w każdej chwili. Oh i na pewno by to zrobił, teraz na miejscu. W końcu zasłużył sobie swoim brakiem szacunku i barbarzyńskim językiem jakiego używał. Wyciągnął nawet do przodu swoją dłoń, by zasypać go powietrznymi pociskami, gdy nagle pojawił się ktoś jeszcze.

Mały zielony ludzik stanął pomiędzy nim a swą zdobyczą, bablając jakieś głupoty, które w uszach Benorna były niczym więcej jak stertą liter bez większego znaczenia. Dziecko jednak irytowało go potwornie.

- Czy mieszkańcy tej planety są aż tak zacofani?!- zmarszczył swój nos w gniewnym grymasie, a jego ogon zawirował w powietrzu gniewnie, kończąc swój ruch uderzeniem o ziemię. Zacisnął zęby mocniej i poczuł nagłe znużenie. Opuścił swoją dłoń i ruszył przed siebie. Swój wzrok wbił w małego nameczanina. Gdy zbliżył się do niego, nie zatrzymał się nawet na chwilę.

- Zejdź mi z drogi- wywarczał, chwytając go za kołnierz jego ubrania, za pomocą swojego ogona. Wyrzucił go od niechcenia na bok, tak by nie przeszkadzał mu dłużej. Stanął tuż nad Oboe i wpatrując się w niego znudzonym wzrokiem, położył swoją stopę na jego klatce piersiowej. Docisnął ją tak by przyszpilić nameczanina do ziemi, a następnie wycelował w niego swoją otwartą dłoń.

- Rozkazy? - zapytał Shisamiego, nie odrywając wzroku nameczanina.
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 402

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Pią Lut 01, 2019 5:06 pm
MG

Pico przeturlał się po ziemi kilka metrów, zatrzymując się na kamieniu. Był poobdzierany, a jego ubranie pobrudzone i nadające się tylko do wyrzucenia. Ledwo podniósł swoją główkę do góry, a zobaczył jak Changeling staje stopą na klatce piersiowej Oboe.
- N-nie... - wyszeptał, ciągle płacząc.
Benorn zapytał Shisamiego o rozkazy, nawet na chwilę nie odrywając wzroku od swojej ofiary. Shisami na moment się zawahał, ale po chwili, kiedy podjął już decyzję, wydał rozkaz egzekucji Nameczanina.
- Zabij. - powiedział spokojnie, kiwając głową. Nameczanie, którzy stali w grupie, wyrywali się i przepychali, ale na tym ich odwaga się kończyła.
Pico podniósł się z ziemi, biegnąc kulawo w stronę Benorna. Rzucił się na niego, obejmując jego nogę, która dotykały klaty Oboe. Chłopiec starał się ją przesunąć, ale nie wychodziło mu to.
- Nie zabijaj go...! - błagał pod nosem, ciągle starając się przepchać nogę jaszczura.

- Wystarczy! - odezwał się głos zza tłumu. Zaraz zebrani w kupie Nameczanie rozstąpili się jak morze na wezwanie Mojżesza. Oczom wszystkich ukazał się starzec o gniewnym spojrzeniu. Pewnym krokiem ruszył przed siebie, nie patrząc nawet na swoich braci. Stanął przed Shisamim, który opuścił swoje ręce ze zdziwienia.
- Zostawcie tego biedaka w spokoju, a powiem wam, co chcecie wiedzieć. - powiedział, a Shisami odwrócił głowę w bok i kątem oka spojrzał na Benorna. Rozkaz został wydany, ale w świetle obecnych zdarzeń, czy naprawdę był aktualny? Wybór należał do jaszczura.
Benorn
Benorn
Liczba postów : 41

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Sob Lut 02, 2019 3:12 pm
Rozkaz został wydany. Nameczanin miał pecha, nie kryło się w tym nic więcej. Jego życie było obojętne changelingowi. Dostał swoją nauczkę, a mały płaczący maluch tylko wybił go z chęci mordu. Lecz jeśli miał coś osiągnąć mordując tą pluskwę, to zrobi to.

Nagle poczuł jak drobne dłonie owijają się wokół jego nogi. Jego wzrok spoczął na obszarpanym maluchu. Przewrócił oczami na ten widok i nie przejmując się nim skupił ki w swojej dłoni. I wystrzeliłby, gdyby mu nie pojawienie się kolejnej osoby. Jego wzrok spoczął na starcu, a na twarzy pojawił się chytry uśmiech. Wreszcie zaczynali rozumieć, gdzie ich miejsce. Benorn obrócił się w kierunku starca, nie ściągając swej stopy z ciała Oboe. Rozluźnił jednak swe dłonie, które złożył teraz za swoimi plecami. Ukłonił się nisko przed nowym rozmówcą, a gdy prostował się, jego ogon powędrował w kierunku malucha, chwytając go za kostkę.

- Miło mi usłyszeć, że doszliśmy, w końcu do konsensusu - zwrócił się do starca, z promienym uśmiechem, zupełnie jak do starego przyjaciela. Rozłożył przy tym dłonie na boki, zupełnie, jak gdyby chciał go objąć.

- Jest mi niezmiernie przykro, że doszło do tej głupiej i brutalnej walki. Proszę powiedz nam to czego potrzebujemy i opuścimy waszą wioskę... - zapewniał starca z nieskrywaną gorliwością. Gdy jednak skończył, wycelował otwartą dłonią w malca, nogą dociskając Oboe do ziemi, jeszcze mocniej.

- Proszę, nie chciałbym zrobić niczego głupiego... - kontynuował dalej, swym przyjacielskim tonem.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1889

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Nie Lut 03, 2019 8:42 pm
MG


Oboe zawył z bólu, wypluwając krew, która ubrudziła jego podbródek i szyję. Pico nie mógł się uratować, ale ciągle próbował. Szarpał się na lewo i prawo, próbując uwolnić swoją kostkę. Ogon Benorna miał jednak mocniejszy uścisk.
- Pico...! - powiedział głośniej starzec. Spojrzał zaraz na Shisamiego, jakby oczekiwał, że ten powstrzyma swojego towarzysza. Byk zmrużył tylko swoje oczy, po czym uniósł rękę na wysokość głowy starca, zasłaniając mu drogę, na wypadek, gdyby chciał ruszyć z atakiem na Changelinga.
- Moori-sama... - wyszeptał Oboe, raz jeszcze wypluwając krew. Pico widząc to, natychmiast uniósł jego głowę ku górze, podkładając pod nią swoje ramie, by choć trochę mu ulżyć. Noga i ogon Benorna nie ustępowały.
Moori, ponieważ tak na imię miał starzec, zacisnął swoje zęby i pięści. Widać było po nim mocne zdenerwowanie i bezsilność. Tak bardzo chciał coś zrobić, ale jedyne na co było go stać, to udzielenie informacji na temat Lorda Coolera.
- Nie wiem... Nie mam pojęcia, gdzie jest Cooler, ale... Ostatnio odwiedzili nas jego żołnierze. Nazywali się Opancerzonym Szwadronem Coolera. Na ich czele stał taki... Taki niewysoki blondyn. Na imię miał, jeśli się nie mylę, Sauzer. Szukali Super Nameczan, nie wiem dlaczego. Ostatni żyli jeszcze przed zmianą klimatu... - na moment przerwał, uspakajając się, a przynajmniej tak wyglądał. Spojrzał na Benorna, który wciąż groził chłopczykowi.
- Powiedziałem im, żeby odszukali planetę Slug. Podobno wysłano tam jednego Super Nameczanina, zanim burze nękające Namek ustały, ale nie mam pewności. - przełknął ślinę, po czym wziął głęboki oddech.
- To wszystko co wiem. Proszę... Zostawcie nas w spokoju. - powiedział, znów przenosząc swoje spojrzenie na Shisamiego. Ten spuścił rękę, ale nie odezwał się. Po skroni starca spłynęła pojedyncza kropla potu.

_________________
Wioska Moori - Page 3 Haricotto-Heaven
Benorn
Benorn
Liczba postów : 41

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

on Pon Lut 04, 2019 8:18 pm
Benorn przyglądał się jak starcowi. Podziwiał pracę jego mięśni przedramion, gdy jego dłonie to zamykały się, to otwierały, jak mięśnie szczęki zaciskają się, gdy nameczanin zgrzytał swymi zębami. A w głowie changelinga krążyła jedna myśl.

- Czy okaże się na tyle ogromnym głupcem by spróbować czegoś głupiego? - Przekrzywił nawet głowę na bok, w geście rozbawienia i prowokacji. Czując jednak, że nie sprawia mu to radości, spoważniał i wrócił do poprzedniej pozy, z dłonią wycelowaną w malca. Dość miał cackania się, nudziła go cała ta sytuacja. Na całe szczęście ten który stał przed nim, z pomocą Shisamiego, zaczął mówić... na jego szczęście. Benorn chłonął każde jego słowo jak gąbka. Starał się wyłapać coś, co doprowadziłoby go drugiego dna tego zadania. Większość z tego co powiedział starzec zwany Morim, brzmiała jak stek bzdur i bajek. Z drugiej jednak strony, jeśli Lord Cooler uganiał się za bajkami, to musiało być w nich coś więcej niż tylko bajki. Benorn uśmiechnął się jak do starego przyjaciela, a jego ogon rozluźnił swój uścisk.

- Dziękuje za współpracę... - Ukłonił się w kierunku Moriego, a gdy unosił ponownie swój tłów, wzrok skierowany miał w kierunku swego rozmówcy.  

- Mori-sama - dokończył. Zabrał nogę z nameczanina, a energię skupioną w swej dłoni rozproszył. Ruszył w kierunku starca, chcąc stanąć przed nim twarza w twarz. Dłonie miał złożone za plecami

- Mam nadzieję, że gdy spotkamy się kolejny raz, każdy z nas będzie pamiętał, gdzie jego miejsce. Proszę pamiętać, że współpracując ze mną, osiągnie Pan więcej, niż przeciwstawiając się mi. - Pożegnał starca uśmiechem i skierował się ku swemu przełożonemu.

- Mniemam, że mamy czego chcieliśmy i możemy iść Shisami-sama - Ukłonił się lekko przed swym dowódcą, oczekując kolejnego rozkazu. Jeszcze czuł uderzenie nameczanina na swoich plecach, nie było to jednak nic, czego nie rozwiązałaby ciepła kąpiel.
Sponsored content

Wioska Moori - Page 3 Empty Re: Wioska Moori

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach