Wioska Plemienia Karinga

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Admin on Wto Wrz 08, 2015 4:24 pm

Teren przy Wieży Korina jest zaludniony przez Plemienie Karinga, Indian, którzy są Strażnikami Świętej Ziemi Korin. Mieszkają w namiotach ze skóry zwierzęcej, żyją w zgodzie z naturą. Są pokojowo nastawieni, ale trzeba pamiętać, że nie każdy kto się tutaj zapuści, będzie mógł sobie od tak stąpać po terenie, który uważany jest przez Plemię za święty.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Gość on Sob Lut 04, 2017 10:03 am

zt Rzeka

Chłopak trwał w pozycji leżącej długi czas. Wygląda na to, że nieznajomy nie zainteresował się jego losem. Niebywała strata, bo Haru mógł się Changowi do czegoś przydać. Tym bardziej, że miał, choć połowiczną, ale posiadał, wiedzę na temat wejść, korytarzy i ogólnych komnat groty. W czasie ucieczki miał możliwość pokręcić się trochę tu i ówdzie, szukając wyjścia.
Nie mniej jednak, ten zamysł został odrzucony w chwili, gdy jaszczurka zniknęła z pola widzenia. Haru już nie miał kompletnie sił, by nawet utrzymywać głowę nad podłożem. Przekręcił nią tylko trochę na lewo, by nie przyblokować sobie oddechu. I tak trwał... Do pewnego momentu.
Obudziwszy się po nieokreślonym czasie, Haru wzrokiem dostrzegł nowe miejsce. Nie była to już brudna ziemia, tylko zwykłe posłanie, a on nie leżał na brzuchu, tylko na plecach. Pomieszczenie, jeśli można było nazwać to pomieszczeniem, nie wydawało się duże. Zbytnio się nie rozglądał, bo praktycznie od chwili otworzenia oczu, wzrok został nakierowany na nową postać.
- Gdzie ja... - Zatrzymał niespodziewanie, gdy przyuważył miskę z jedzeniem i piciem. Niestety, ale uczucie głodu stłumiło wszelki wstyd i opanowanie. Czym prędzej poderwał się z łóżka i zaczął konsumować wszystko, co się tam znajdowało. Odzyskanie sił było tutaj kluczowe... I nim się spostrzegł, miska była już całkowicie pusta, a on przecierając sobie dłonią usta, wzrokiem spojrzał na nieznajomego, który na swoim ramieniu trzymał małego chłopaka... Khhh. Przynajmniej jeden z nich nie wyglądał na wrogiego.
- Dzięki za posiłek... - Wymamrotał, szukając wzrokiem miejsca, przy którym może przycupnąć. Chodziło mu głównie o znalezienie jakiegoś oparcia. Jeśli takowe w pomieszczeniu było, to oparł się o nie plecami, układając dłoń na kolanie i obserwując z tego też posłania nieznajomych, do których ponownie się odezwał. - Hmm, wygląda na to, że mnie uratowaliście... Powiecie mi, kim jesteście..? - Zapytał wprost, palcami poprawiając sobie ułożenie kajdanek na nadgarstkach. Wygląda na to, że nie były one, aż tak słabe, jak mogło się wydawać i byle ściskiem czy pociągnięciem, nie byłby w stanie ich oderwać.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Laptor on Sob Lut 04, 2017 12:11 pm

MG


Mężczyzna patrzył jak z wielkim apetytem znika wszystko z misek i talerzy, które wypełnione były jedzeniem ze zwierząt, tylko i wyłącznie ze zwierząt... Jeszcze ciepłe dodały nie małych sił Haru.
W międzyczasie do namiotu, bo tym właśnie okazał się być ów pokoik gdy Haru poderwał się do góry, wszedł starszy, lekko przygarbiony człowiek obłożony różnymi rzeczami, naszyjnikami z jakimiś kłami i pazurami a na głowię nosił niedźwiedzią skórę.
Kiedy białowłosy chłopak zadał proste pytanie to właśnie ten starszy odpowiedział.
- Znajdujesz się w naszej wiosce, jesteśmy pokojowym plemieniem Karinga. Znaleźliśmy cię w bardzo niebezpiecznym miejscu przy rzece. Skąd się tam wziąłeś? - Zapytał na koniec zakładając rękę na rękę. Gdy skończył mówić zasłona została odsłoniona przez dwóch rosłych mężczyzn, wszedł jeden potem drugi i stanęli z dzidami za dziadziem. Przy ostrzu mieli czerwone obwiązania natomiast całą dzida w drewnie miała wyryte wzory, były wypełnione barwami.
______
z/t piszesz w poście w którym się przenosisz. Oznacza to "Idę tutaj:" a nie "przychodzę z" ;p

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Gość on Sob Lut 04, 2017 12:47 pm

Jak na tak małe lokum, w namiocie potrafiło zmieścić wyjątkowo dużo osób. Można by rzec, że aż za dużo. Haru, przez taki natłok ludzi zaczynał się czuć powoli, jak w potrzasku. Tym bardziej, że nowi lokatorzy prezentowali się wyjątkowo gniewnie. Uzbrojeni w ostre dzidy, ze wzrokiem niepewnym, penetrując chłopaka od stóp do głów. Ziemianin nie lubił takich spojrzeń. Starał się ich unikać, szukać po obszarze rzeczy, które odciągnęłyby trochę uwagę. Nic jednak zbytnio nie można było tutaj znaleźć. Zmuszony był zatem koncentrować się na jednej rzeczy, a raczej osobie, która dopiero, co tutaj zawitała.
Staruszek nie wydawał się być wrogo nastawiony. Spokojnie wytłumaczył aktualne położenie, w jakim znalazł się Haru. Informacja ta, utwierdziła tylko chłopaka w przekonaniu, że rzeczywiście został przez kogoś uratowany. Do tej pory był tylko karcony przez strażników, więc tą zmianę odczuwał wyjątkowo głęboko. Można by rzec, że po raz pierwszy, jakaś osoba wywołała w nim w miarę szczery uśmiech, który nie przesiąknięty był jadem, lecz odrobiną niepewności.
Bawiąc się kajdankami na dłoniach, przez chwilę zastanawiał się, co odpowiedzieć. Kłamstwo mogło źle zostać odebrane, jednak prawda również mogła namieszać. Jeśli dowiedzieliby się, że jest zbiegiem, być może chcieliby go schwytać i na nowo zabrać do niewoli... Cóż, na tą sytuację nigdy już więcej nie pozwoli.
- Pokojowe plemię Karinga... Ha...? - Stwierdził dziwnie, obserwując każdego z osobna. Nie do końca chciało mu się wierzyć, że rzeczywiście są pokojowo nastawieni, tym bardziej, że posiadali tak uzbrojonych członków.
Drapiąc się po łbie i zmieniając nieco wyraz twarzy, który wyjątkowo wykreował jakąś mimikę palenia głupa, wytłumaczył na spokojnie. - Podróżowałem z jednego, niebezpiecznego miejsca... Wędrówka wymusiła na moim ciele pragnienie i chciałem po prostu je ugasić. To wszystko. - Skończył, obserwując nieznajomych. Nie wiedział, czy przemówi do nich to wyjaśnienie, jednak mało go interesowały ich reakcję. I tak planował niedługo się stąd ulotnić.
- Teraz ja wam zadam jedno pytanie... - Rzekł niespodziewanie, zaprzestając zabawy kajdankami i koncentrując wzrok na starszym. - Wyglądem nie przypominam tylko zbłąkanego podróżnika... Ciuchy, kajdanki, liczne rany chyba mówią wam jasno, że mogę być niebezpieczny. Dlaczego zatem mnie uratowaliście? - Zapytał wprost, czekając na odzew.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Laptor on Sob Lut 04, 2017 1:13 pm

MG


Starszy mężczyzna spojrzał na kajdanki, zerknął na jednego ze strażników a ten podszedł do ciebie i wykonał cięcie tak, że bransoletki spadły z twoich rąk.
- Zapewne wędrownikiem nie jesteś, lecz więźniem. Każdy więzień, który wyrwał się z rąk Armii jest osobą potrzebującą. Nie zamierzamy patrzeć na to bestwialstwo obojętnie. Tylko Armia jest zdolna do tego typu rzeczy, na Ziemi nie istnieje nikt inny kto by zrobił coś takiego drugiemu człowiekowi. Dlatego doskonale wiemy skąd pochodzisz, co ważniejsza jak ci się to udało. Tak... Cóż. Możesz zostać z nami lub po prostu ruszyć dalej po odpoczynku. Zostań ile chcesz. - Powiedział po czym wyszedł z namiotu, został tylko rosły młody mężczyzna, który był tutaj od początku.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Gość on Nie Lut 05, 2017 12:06 am

Atmosfera w namiocie nie wydawała się być napięta, więc chłopak, z każdą przebytą tutaj sekundą, coraz to bardziej czuł się odprężony. Brak jakichkolwiek wrogich zamiarów u nieznajomych, wręcz nienaganna postawa, budziła pewien rodzaju podziw, który skutecznie ukrywał na swojej młodej twarzy.
Obserwując znajdujące się w namiocie osoby, coś go ruszyło. A konkretnie spojrzenie staruszka, który jakby gestem zezwolił strażnikowi na pewne zadanie. Nie do końca domyślał się, co takowemu chodziło po głowie, zważywszy, gdy zbliżył się do niego znacznie, jednak wszystko po chwili się wyjaśniło. Kajdany, które do tej pory były częścią jego osoby, teraz bezwładnie zaczęły opadać na piaszczyste podłoże, generując na nim praktycznie niesłyszalne echo stuku. Pewnie żadnego z obecnych nie ruszyła ta sytuacja, jednak dla Haru był to wyjątkowo szczególny moment. Na tę chwilę zatrzymał mu się czas, a przed oczyma wygenerowała się symbolika więzienia, które wraz, z momentem pozbycia się okowów, sama ona zaczynała pryskać, na nowo ukazując postaci.
Nie było wiadomo czemu, ale policzki młodzieńca były teraz wyjątkowo mokre, a strumyk sączący się z oczu, nie wydawał się hamować. Chcąc powstrzymać zażenowanie, czym prędzej wycierał dłońmi te miejsca, aż w końcu dało to jakiś skutek.
- Aj, Aj... To było niespodziewane... - Rzekł, doprowadzając się do porządku i starając się czym prędzej zamknąć ten moment, jako, jakby nigdy go nie było. - Dzięki starcze za propozycję... Hmm... Musze przyznać, że zainteresowała mnie w małym stopniu wasza nacja.. Myślę, że pokręcę się tutaj przez krótką chwilę. - Odparł, wcześniej wysłuchawszy każdego słowa starca. Gdy ten opuścił namiot ze swoimi ochroniarzami, wzrok młodzieńca skoncentrował się na nieznajomym. Wydawał się go pamiętać... Albo przynajmniej jego głos, który go zbudził.
- Nie wymagam przedstawiania się, z racji, że sam jeszcze nie planuje tego zrobić, ale może opowiedziałbyś mi, co aktualnie dzieje się na Ziemi.. Hmm? Do celi nie dochodziło za wiele informacji ze świata. - Rzekł niespodziewanie, prostując kolano i kładąc się na boku, podpierając dłonią podbródek. Oczekiwał odzewu...


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Laptor on Nie Lut 05, 2017 12:21 am

MG


Mężczyzna, który został z Haru spojrzał dziwnie na niego gdy zadał pytanie, a właściwie poprosił o wyjaśnienie obecnej sytuacji. Nawet jeśli ten młodzieniec przesiedział w więzieniu... Wojna Armii trwała już 10 lat, więc ile musiałby mieć Haru by trafić do więzienia? W jak młodym wieku stracił kontakt z rzeczywistością?
- Od dziesięciu lat Armia Czerwonej Wstęgi u której musiałeś być więźniem przez długi czas rządzi żelazną ręką na Ziemi. Wiele miast zostało zniszczonych, duża część ludzi wybita, niektórzy trafili jak Ty w niewolę. Eh... Istnieje coś takiego jak Ruch Oporu, ludzie, którzy postanowili walczyć z tym terrorem. Widzisz... Ci źli dysponują jakąś technologią, maszynami i tak dalej. Jesteśmy prostym plemieniem, sprzeciwiamy się rządzącym, jednak oficjalnie nie jesteśmy w tym całym oporze. Nie sądzimy by była to wygrana walka. - Odpowiedział mężczyzna siadając zaraz po tym na piasku.
- Ziemia na której się znajdujemy jest święta, wydaje mi się, że nasz wódz pozwolił ci tu wejść tylko dlatego, że nie może patrzeć na kolejną śmierć niewinnej istoty. Doceń to, bo przed laty nie miała prawa tutaj żadna biała twarz. - Teraz zmarszczył czoło, wstał i wyszedł. Z zewnątrz dobiegały głosy rozmów czy krzyki dzieci zatracone prawdopodobnie w zabawie. Można było usłyszeć również szum rzeki.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Gość on Nie Lut 05, 2017 12:07 pm

Chłopak wsłuchiwał się w historię nieznajomego mężczyzny, z wyjątkowo niecodziennym skupieniem. Wygląda na to, że z tej prośby niespecjalnie żartował i rzeczywiście chciał czegoś się dowiedzieć o losach świata. Więzienie, a raczej sama cela, z której praktycznie się nie ruszał, miała tylko wybitą dziurę w suficie. Co jakiś czas przebijał się przez nią blask słońca, bądź księżyca, lecz to było absolutnie wszystko. Strażnicy nie rozmawiali z więźniami, a i on niespecjalnie lubił ich towarzystwo. Siedząc w swoim rewirze, jedynie obserwował, jak wyciągali co rusz kolejnych więźniów i robili z nimi to i owo za pomieszczeniem, do którego nie miał dostępu. Eh. Teraz przynajmniej wie, co może go ewentualnie spotkać na jego samotnej wędrówce.
I tak. Ku być może zdziwieniu mężczyzny, Haru zainteresowała historia o tej Armii Czerwonych i Ruchu Oporu, który sprzeciwiał się władzy. Okazał nieznajomemu to w sposób prosty. Po prostu wstał z ziemi i usiadł, jak normalny człowiek po turecku, opierając dłonie o zwinięte nogi. Słuchał do końca, mając w głowie najróżniejsze przemyślenia, jednak jedno z nich tylko można było bardziej opisać, gdyż najpewniej będzie ono opowiadało o jego dalszych celach. A ewidentnie związane było z poznaniem organizacji, która sprzeciwiała się terrorowi.
Otóż sprawa wyglądała następująco. Chłopak, od chwili ucieczki, nie miał za bardzo żadnych planów co do dalszych, swoich losów. Był jedną wielką kupą pustki, która najpewniej skończyłaby w jakimś rowie, wycieńczona i umierająca z głodu. Fakt, że znaleźli go Ci ludzie było rzeczą niezwykłą, w jego mniemaniu, że ktoś z góry go obserwuje i pilnuje, by za wcześnie nie umarł. By spróbował nieco namieszać na tym świecie. Tym bardziej, że teraz budziła się w nim chętka odwetu. Ruch Oporu wydawał się mu to zapewnić... Musiał tylko ich odnaleźć, a by móc to zrobić, pierw trzeba było o wszystko wypytać.
Gdy zatem nieznajomy skończył, dodając jeszcze coś o świętości, chłopak tylko kiwnął głową, mając już na końcu języka wykreowane w głowie pytanie, jednak nagłe wyjście mężczyzny wszystko stłumiło. Kiwając głową na lewo i prawo, w końcu poderwał się jakoś z siedzeń i powolnym krokiem skierował się do kotary, którą odsunął i dokładnie wybadał... Gdzie, co i jak.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Laptor on Nie Lut 05, 2017 12:24 pm

MG


Haru nie miał zamiaru zostawać w pustym namiocie, więc od razu ruszył przed siebie, odsłonił kotarę ze skóry zwierzęciej i wyszedł na zewnątrz. Początkowo promienie słońca oślepiły jego nie przyzwyczajone oczy, następnie ujrzał drzewa pnące się wysoko, wysoko w górę, zapewne był to las. Wioska sama w sobie znajdowała się na polanie, która była otoczona lasem. Znajdowały się tutaj liczne namioty, takie same w jakim on sam był, niektóre większe 2-4 osobowe. Znajdował się również tutaj jeden, duży namiot zapewne wodza. Przed wejściem stało dwóch strażników, których mógł widzieć w namiocie, obok nich dwa stojaki drewniane z żarem. W dwóch miejscach znajdowały się duże paleniska z ogromnymi, czarnymi garami a pod nim kamienne miejsce na ogień. Wokół natomiast drewniane ławki. Na środku wioski była duża studnia, ale oprócz niej czerpali wodę z rzeki, którą słychać było i widać. Znajdowała się około 100 metrów od wioski, można było dostrzec mały pomost i łodzie przymocowane do niego. Przed pomostem natomiast leżały rozłożone sieci rybackie. Sama wioska tętniła życiem, dzieci biegały ganiając za sobą z łukami lub drewnianymi mieczami w dłoniach, kobiety nosiły zwierzęce skóry, mięso czy dzbany z wodą. Mężczyźni zazwyczaj przechodzili z narzędziami w rękach, ale byli tutaj i tacy, co pracowali za kobiety targając cięższe rzeczy. Teraz to od Haru zależało co zrobi. Mężczyzna, którego już miał o coś spytać, lecz wyszedł stał przed namiotem.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Gość on Nie Lut 05, 2017 1:35 pm

Obraz, jaki wytoczył się po odsunięciu kotary i po ewentualnym przyzwyczajeniu się oczu chłopaka do blasku słońca, zdecydowanie był niemały. Plemię Karinga, choć w myślach młodzieńca wydawało się być niewielkie, w rzeczywiści przypominało dość duże państewko. Tereny rozległe, wszędzie mieszkańcy... Ewidentnie, jakby znajdował się w jakiejś małej metropolii, tylko z tym mankamentem, iż budynki były namiotami, a miasto było jedną, wielką polaną, przystrojoną zewsząd częściami lasu.
No, można było śmiało się zachwycać, jednak Haru nie miał na to zbytnio czasu. Prawdę powiedziawszy też, nie bardzo przyzwyczajony był, to aż takiego tłoku. W celi, w której na co dzień przebywał, znajdowało się tylko parę osób, a tutaj jest ich od groma. Za bardzo nie czuł się tutaj komfortowo, więc starał się czym prędzej przemieścić, nie zwracając zbytnio na siebie uwagi i kierując w stronę mężczyzny, który mu uciekł. Miał chętkę zadać mu parę pytań. Gdy w końcu go przyuważył w tym ogromie życia, zbliżył się do niego, zatrzymując się jakieś parę kroków, i chowając ręce w kieszeniach spodenek. Taką postawą stwarzał wrażenie normalności, ale też i młodzieńczego buntu. Nie wszystkie zasady przecież trzeba było respektować... Heh. I wertując swoimi ślepiami jego osobę, rzekł.
- W swojej opowieści wspomniałeś coś o Ruchu Oporu i o tym, że nie uważacie, iż są w stanie wygrać z Armią Czerwonej Wstęgi. Czemu tak myślicie? Przecież sam fakt, że próbują nawiązać walkę z oprawcami, powinien chyba coś znaczyć... - Odparł, nie kończąc jednak wypowiedzi. - Chciałbym coś więcej się o nich dowiedzieć. Opowiedz mi kim są... Ilu mają członków... Gdzie można ich znaleźć...? - Zalał mężczyznę natłokiem pytań i czekał odpowiedzi.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Laptor on Nie Lut 05, 2017 1:55 pm

MG


Mężczyzna spojrzał z góry na młodego chłopaka, którego obecność tutaj prawdopodobnie lekko uderzała w korzenie plemienia Karinga. Nie rozumiał zbytnio, że czasy się zupełnie zmieniły.
- Tak, Ruch Oporu może i waleczny, lecz składa się jedynie z ludzi i tych ich śmiercionośnych broni. Widziałem jednak parę razy tą całą technologię białych ludzi. Potężne maszyny, bronie... Nigdy jeszcze nie wygrali nawet potyczki, jednakże od pewnego czasu słyszy się, że do ruchu dołączają szczególne osoby, które mają dużą siłę. Nie wiem gdzie znajdziesz tych buntowników jednakże chodzą pogłoski, że mają swoją siedzibę w górach. Nie wiem nic więcej. - Po czym nie oddalając się zwyczajnie dalej stał w tym samym miejscu. Haru mógł zostać, lub udać się w poszukiwania.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Gość on Nie Lut 05, 2017 2:23 pm

Ruch Oporu, z informacji od mężczyzny, wydawał się być przegraną sprawą, jednak nie dla chłopaka. Haru osobiście myślał, iż nawet próżne działania, wydadzą w końcu jakieś plony. Nie krytykował postanowień innych, interesował się dalszymi ich wyborami, chciał spróbować uczestniczyć w ich życiu. Widać na kilometr, że wymieniona organizacja mocno go zainteresowała i chciał znaleźć ich siedzibę. Ze słów mężczyzny padło słowo "Góry", co od razu chłopakowi skojarzyło się z chłodem i problemami w podróży. Nie chciał wyruszać nieprzygotowany, zważywszy na to, że tuż pod nosem miał plemię, które dawało sobie radę, w tych ciężkich czasach. Koncentrując wzrok na nieznajomym, wyciągnął powoli dłonie z kieszeni i bardzo luzem stał. Spojrzenie jego było pewne i skoncentrowane. Widać, że teraz to co powie, miało jakieś głębsze znaczenie.
- Podróż do ich siedziby może wiązać się z nie lada kłopotami... Czy byłaby możliwość, byście zapewnili mi jakiś prowiant i ubranie...? Nie chce skończyć, jako ten śmiałek, który zamarzł w drodze do nieznanego. - Zapytał, przyjmując nietypową pozycję proszącą. Ręce luźno, lecz z lekko pochylonym łbem. Oczekiwał odzewu.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Laptor on Nie Lut 05, 2017 2:38 pm

MG


Haru myślał racjonalnie, skoro wybiera się w okolicę gór, nigdy nie wiadomo co może go spotkać. Nie wie również mniej więcej ile taka podróż może go kosztować czasu, więc mądry białowłosy pomyślał zarówno o prowiancie jak i ciepłym ubraniu. Chociaż po jego bladej cerze mogło się wydawać, że to takie klimaty lubi.
- Dobrze, dostaniesz jedne z naszych wyprawowych sań, jednak nie mamy psów, więc trzeba je ciągnąć samemu. - Powiedział mężczyzna i skinął głową na jednego ze strażnika, który sobie spacerował z dzidą, jednak zwykłą bez urozmaiceń nań.
- Zapełnił wyprawowe sanie prowiantem na długą podróż oraz dwoma kompletami ciepłych, górzystych ubrań z białego lisa. Czekamy - Powiedział mężczyzna a strażnik od razu odszedł. Po zaledwie 10 minutach przyszedł z saniami, na któych widniały dwa komplety ubrań to jest futro, czapka, rękawica, buty oraz dużo jedzenia w drewnianych skrzynkach.
- Możesz iść, jedzenie daliśmy ci tylko takie, które wytrzyma podróż. Dbaj o siebie. - Powiedział i uśmiechnął się, może było mu na rękę, że Haru opuszcza to miejsce?
________
Opisz czy od razu idziesz czy może coś jeszcze robić, tak czy siak mój następny post kończy przygodę.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Gość on Nie Lut 05, 2017 2:59 pm

Reakcja mężczyzny okazała się dobra. Wygląda na to, że przystał na prośbę chłopaka, od razu podejmując niezbędne kroki. Haru czekał cierpliwie, aż strażnik przygotuje całe potrzebne zapasy, dotrzymując dalej towarzystwa, nie ruszającemu się z miejsca mężczyźnie. Trochę dziwiło go, że sam nie spróbował podziałać w tym kierunku, jednak najwidoczniej szychy tak mają, że wysyłają sługi do podobnych zadań. Gdy zatem doszło do powrotu pazia, chłopak przyjrzał się dokładnie przyniesionym saniom, wysłuchując każdego słowa nieznajomego. Sięgnął dłonią po jedną z futer, którą podniósł, czując na dłoniach jej strukturę i stwierdzając, że rzeczywiście powinna zdać się na tej podróży. Skoro zatem wszystko było przygotowane, to nie sensu dalej tutaj siedzieć. Tym bardziej, że choć starszy wioski przywitał, to reszta spoglądała z niepewnością. Widać obcy, który od tak wchodzi sobie na świętą ziemię, może być traktowany, jak intruza... Hmm, teraz, albo później.
Stanął zatem na przodzie konwoju, wcześniej oczywiście odkładając podniesione rzeczy. Chwycił wmontowane szczeble dłońmi, unosząc sanie nad wyraz wysoko. Wręcz mogło się wydawać, to aż dziwne, że taki wątły chłopak ma tyle siły, jednak taka była rzeczywistość.
- Nie zdołam już podziękować staruszkowi za ratunek, więc byłoby fajnie, jakbyś przekazał mu to ode mnie. - Odparł jeszcze na koniec, kierując spojrzenie na strażnika. - Hmm, to ja wyruszam. - Skończył, spoglądając już nie na mężczyznę, tylko na drogę przed nim. Powoli zaczął kroczyć do przodu, jednocześnie ciągnąc za sobą sanie...
I tak brnął, wybierając kierunek najbliższy szlakom Gór, i powoli tracąc szczeble plemienia z pola widzenia.

Zt -> Góry.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Laptor on Nie Lut 05, 2017 3:08 pm

MG


Mężczyzna wraz ze strażnikiem dotrzymywali ci towarzystwa wzrokiem, odprowadzając cię aż nie zniknął chłopak przez promienie słońca. Uśmiechnął się i zabrał się dalej za swoje obowiązki, strażnik dalej patrolował miasto. Niektórzy gdy szedłeś patrzyli ze dziwieniem, nie wiedzieli co biała twarz może robić w tych zakątkach, jednak mieli wiarę w wodza więc zbytnio długo się nad tym nie zastanawiali. Przed Haru czekała ciekawa podróż...
___________
The end. Teraz możesz albo ciągnąć przygodę dalej, albo np. zrobić postój i potrenować.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Tensa on Sro Mar 01, 2017 2:19 pm

Tensa leciała z pełną prędkością. Nie znała dokładnego położenia miejsca do którego chciała się dostać. Kierunek który wskazał jej  Kame senin musiał wystarczyć. Podróż trwała stosunkowo długo, nawet jej pełna prędkość nie była wystarczająca, aby przebyć taką odległość w mgnieniu oka. Nie raz biła się z myślami, chciała po raz kolejny użyć siły którą zdobyła podczas walki z czarnowłosym sayianinem. Mimo, iż ostatnim razem doprowadziło to do utraty kontroli nad sobą, czuła, że tym razem będzie inaczej. Głos który pomógł jej to osiągnąć, a z którym to nie chciała mieć do czynienia ucichł, po krótkiej wymianie zdań, do której doszło, gdy Hari niósł ją na wyspę kame. Dodawało to pewnej otuchy, jednak przywodziło na myśl również możliwość opracowywania przez niego jakiegoś planu. Po pewnym czasie postanowiła, na chwilę zatrzymać się na jednej z wysp którą widziała po drodze.
______________________________________
Tensa stała na ziemi, pamiętała ostatnie starcie z wojownikiem który tak jak ona posiadł możliwość wykorzystywania złotowłosej formy. Uśmiechnęła się na myśl, iż nie było to ich ostatnie spotkanie, nie chciała jednak iść na nie nieprzygotowana. Stojąc na wyspie postanowiła uwolnić swą wewnętrzną moc, tym razem jednak obyć miało się bez gniewu. Wzięła głęboki wdech, a jej włosy zaczęły się unosić, po chwili opadając. Kolejny raz spróbowała, napięła mięśnie do granic możliwości. Oczyściła umysł, przestając myśleć o czymkolwiek. Czuła jak niesamowita energia płynie przez jej ciało, jej włosy powoli unoszą się do góry. Aura pokryła postać znajdującą się na wyspie, lecz nie byle jaka, była ona koloru złotego. Włosy jak na rozkaz podniosły się do góry przybierając barwę "oczojebnego" blondu. Dziewczyna spojrzała na siebie, jej mięśnie uwydatniły się, a gi napięło. Moc którą zdobyła zdumiewała ją samą. Uspokoiła oddech, stojąc pośród lasu, pozwoliła swojemu umysłowi stworzyć obraz złotowłosego sayianina. Pamiętała jego ruchy, mimo krótkiego starcia zdążyła poznać jego styl walki, chociaż ocenę możliwości złotowłosej formy została udaremniona przez napad gniewu. Pozostały jej jedynie domysły. Stała na przeciw wytworu swojej wyobraźni, analizując postawę, którą wojownik przybrał podczas ostatniej walki. Gdy złotowłosa wojowniczka zauważyła lukę w postawie obronnej ruszyła. Jej pełna prędkość była ogromna, kurz wzbił się z ziemi, gdy biegła na wroga. Pierwszy cios był prawym prostym, został jednak bez większych problemów zablokowany. Tak jak i kontra w postaci prawego niskiego ciosu, podczas którego Tensa zdołała złapać nadgarstek przeciwnika. Kiedy to ręce obu walczących złączyły się w morderczym uścisku, ci zaczęli unosić się nad ziemię. Zwiększając swą wysokość coraz bardziej dwójka wojowników postanowiła zaatakować wolnymi kończynami. Kopnięcia zderzały się ze sobą, w głowie dziewczyny pojawiło się porównanie tego wyimaginowanego dźwięku do grzmotu błyskawic. Ciosy kierowane przez wojowniczkę, blokowane były tymi które wyprowadzić postanowił jej oponent. Piszczele uderzały w siebie i tylko moc transformacji pozwalała utrzymać kości walczących w całości. Prędkość ciosów była ogromna, na każdą z sekund przydzielone było dziesięć kopnięć. Chociaż nie były to pełne możliwości dziewczyny i tak mocno wpływało to na jej kondycję. Starcie trwało to może kilkanaście sekund, jednak grubo ponad setkę razy piszczele walczących zderzyły się w morderczym tańcu. Po tym czasie dziewczyna postanowiła zakończyć ten impas odpychając przeciwnika i wykonując salto w tył, zatrzymując się poziomo nad ziemią, wyżej niż, gdy mierzyły się siły kopnięć. Miała przewagę wysokości, idealną, aby wykonać celny strzał ki blastem. Postanowiła wykonać swój niezbyt chytry plan, wysyłając ki blasty jeden za drugim. Jej krzyk przeszył wyspę kiedy kolejne z nich uderzały o ziemię tworząc coraz większe wybuchy. Ta czynność również trwała dość długo, na tyle, aby Tensa zdołała po raz kolejny uspokoić swój umysł. Wzięła głęboki oddech, kurz na powierzchni wyspy powoli zaczynał opadać, ukazując piękny, dorodny krater, spowodowany wybuchami pocisków. Uspokoiła oddech, wzmożony wysiłek powoli dawał o sobie znać. Usłyszała klaskanie za sobą, takie jak wtedy, gdy Haricotto pojawił się na polanie. Odwróciła się, jednocześnie wykonując wysokie kopnięcie obrotowe, skierowane w głowę, wyimaginowanego przeciwnika. Na twarzy Halfki pokazał się uśmiech, kiedy to okazało się, iż przedramię oponenta zdołało zatrzymać jej nogę. Szybko wycofała ją do poprzedniej pozycji, jednocześnie cofając się przy użyciu bukujutsu. Przygotowała gardę, jednak tym razem odmienną od tej do której przywykła, wyglądała ona jak ta stosowana w boksie, czy też kickboxingu. Sama nie wiedziała skąd zna taką pozycję, jednak były przekonana o jej użyteczności. Podniesione ręce chroniące głowę, wraz z uniesionymi barkami nie zawodziły. Halfka raz za razem zaczęła uderzać, jej przeciwnik również. Ich styl walki był niemalże lustrzany, co zaowocowało trafieniami bezpośrednio w pięści uderzającego. Czas szybko mijał, na dobrej zabawie, zwłaszcza gdy ta trwa około 20 sekund. Może to i nie wiele, jednak 200 wymierzonych ciosów, było lepszym miernikiem treningu. Po tym wydarzeniu Halfka po raz kolejny wyskoczyła w powietrze, tym razem jednak z jej ust wydobył się innego rodzaju krzyk, a ciało przybrało znaną już pozycję. -Ka...me...ha...me...- mówiła powoli kumulując ogromne ilości energii między dłońmi. Zebrana moc niemal oślepiała blaskiem. -HA!- krzyknęła uwalniając falę niebieskiej energii, którą przekierowała w stronę morza. Halfka ciężko dyszała, ilość użytej energii sprawiła, iż odczuwała spore zmęczenie, mimo to wciąż utrzymywała złotowłosom formę. Dopiero teraz poczuła jaką ilość energii traci na samo utrzymanie tej formy. Wylądowała miękko na ziemi. Postanowiła porozciągać nieco ciało w celu przyspieszenie regeneracji mięśni po treningu. Tensa stanęła w lekkim rozkroku, rozpoczęła od machania rękami, najpierw naprzód, potem w tył, a na koniec na zmianę w różnych kierunkach. Dalej przyszedł czas, na kręcenie bioder, najpierw w prawo, a potem w lewo. Na koniec Tensa postanowiła rozciągnąć nogi, robiła  półszpagat, by w momencie poczucia bólu utrzymać ciało w takiej pozycji przez 3 sekundy. Najpierw jedna noga, potem druga. Po dwóch minutach poczuła się gotowa, aby robić to samo, ale obiema kończynami na raz, tworząc szpagat. Po kolejnej minucie poczuła, że tyle wystarczy i wzniosła się w powietrze.
___________________________________
Wracając do drogi, Tensa zmierzała na zachód przez jeszcze jakiś czas. W końcu dotarła jednak do kontynentu gęsto porośniętego lasem. W końcu zobaczyła niewielką wioskę o której mówił Kame. Postanowiła wylądować na jej środku. -Halo, jest tu kto?!-krzyknęła, by zwrócić uwagę tubylców na siebie. Było to ryzykowne jednak czuła się pewna, wiedziała na co ją stać. Kiedy już ktoś postanowił zaszczycić ją swą atencją postanowiła przedstawić sytuację. -Mój przyjaciel jest ciężko ranny, kame senin wysłał mnie tutaj, abym odnalazła fasolki senzu, które ma niejaki Korin. Nie chciałam w ten sposób zawitać na wasze święte ziemie, jednak czas mnie goni, nie wiem ile mi go zostało nim on umrze. Proszę pomóżcie.-powiedziała, starając się przybrać pozę przestraszonej dziewczynki.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Laptor on Sro Mar 01, 2017 3:48 pm

MG


Tensa wleciała na świętą ziemię jak pojebana, swoimi brudnymi butami deptała święty las Karinga. Plemienia jednego z ostatnich, dbających i pielęgnujących swoje tradycje i obyczaje, plemienia, które sprzeciwiło się armii RR, jednak teraz nie opowiadając się po żadnej ze stron. Od razu gdy zauważyła jakichś ludzi, namioty i tak dalej wylądowała... Została natychmiastowo otoczona przez dwóch strażników, wybełtała coś na szybko nie będąc w ogóle słuchaną. Po chwili pojawiło się jeszcze trzech strażników, wokół pełno gapiów, dzieci czy starzy ludzie. Po chwili wyszedł jeden ze swoich namiotów, starszy Pan, który był otoczony pięknymi ozdobami, złotem trochę w obecności dwóch, niezwykle potężnie zbudowanych strażników z ozdobionymi dzidami.
- Co tu robi to dziewczę? Co tu się dzieję? - Zapytał zgromadzonych i został poinformowany o senzu i kame senninie.
- Rozumiem, jednakże na ziemi żyje mnóstwo ludzi, wiesz? Jakby każdy miał dostęp do tych fasolek o ile uzdrawiają z tego co mówisz to było by sprawiedliwiej. Nic o nich nie wiem a i w naszej wiosce giną ludzie, czemu więc nic o tych senzu nie wiemy? Teraz przychodzisz tutaj, deptasz miejsce święte tylko z powodu jakiegoś znajomego?

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Tensa on Sro Mar 01, 2017 4:42 pm

Lądowanie w samym sercu nieznanej wioski okazało się gorszym pomysłem, niż zakładała Tensa. Co prawda mogła spodziewać się obecnego obrotu sytuacji, jednak, mylnie założyła że tubylcy mogą być skorzy do współpracy. Dwuosobowa grupa wojowników otoczyła ją i wycelowała swój oręż. Reszta wioski widocznie zajmująca się czymś innym niż ochrona tego terenu postanowiła przyjrzeć się przybyszce. Spory tłum gapiów widocznie rzadko miał do czynienia z obcymi. Po chwili przybyło kolejnych dwóch wojowników, będących widocznie eskortą wyróżniającego się ozdobami starca. Starzec, który najprawdopodobniej był wodzem całego plemienia, zapytał Tense o powód jej przybycia, który to bez wahania postanowiła wyjawić. W odpowiedzi postanowił jej, wyjaśnić jak z ich perspektywy wygląda jej przybycie. -Rozumiem, rozumiem, że nie jest to sprawiedliwe. Przepraszam, za przybycie. Wszyscy ludzie umierają, więc ten nieznajomy nie zrobiłby wielkiej różnicy. Ale jest on jednym z ludzi którzy podjęli walkę z armią okupującą ziemię. Nie jest nas wielu, jednak mamy szanse. Nie mogę stąd odejść, aż nie odnajdę wieży Korina. Bez Ryu walka z armią będzie o wiele cięższa. Nie wiem po czyjej jesteście stronie, czy was to obchodzi. Jednak dla wielu ludzi to kwestia życia lub śmierci. Nawet jeśli nie wiecie o senzu, ja wierzę, że kame mnie nie okłamał. Proszę pomóżcie mi tylko odnaleźć wieżę, potem opuszczę te ziemię i już nie wrócę obiecuje.-powiedziała. Liczyła, że wódz uwierzy w jej słowa. Co prawda znacznie nagięła fakty, walka była w planie, a ryu wcale nie był w niej niezbędny. Jednak może się on przydać, a i ten lek w czasach które nastały może okazać się nieodzowny.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Laptor on Sro Mar 01, 2017 5:59 pm

MG


Przywódca wioski jak słusznie zauważyła Tensa nim był. Jednakże podczas jej przemowy miał minę nieufną nawet lekko posępną. Tak jakby analizował każde słowo a w kilku z nich usłyszał obrazę czy kłamstwo. Po chwili jednak odpowiedział.
- Przychodzisz tutaj, twierdzisz to i owo. Jednakże nie mamy żadnej pewności, że przychodzisz od żółwiego pustelnika i, że nie jesteś jednym z armii RR. Nie masz przypadkiem jakiegoś dowodu? Jakiejś rzeczy pustelnika? Powinien coś ci dać, jeśli by cię tu wysyłał. Każdy wie w jakim świecie żyjemy, nie będziemy nikomu ufać. Straż stała tak jak stała, nie ruszała się, jednakże opuściła broń wymierzoną w stronę dziewczyny. Każdy miał nadzieję, że przybysz stąd odejdzie jak najszybciej.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Tensa on Sro Mar 01, 2017 6:14 pm

Wzrok wodza, a także jego mimika nie wskazywała na to, aby chciał zaufać dziewczynie. Halfce wydawało się, że jest jak pod wariografem, musi panować nad nawet najmniejszym skokiem tętna, czy tembrem głosu. Po chwili staruszek postanowił odpowiedzieć. Nie były to jednak słowa na które liczyła. Straż co prawda nie odsunęła się od niej, ale opuściła broń, to już coś. Tensa spojrzała na staruszka. -Nie pomyślałam o tym, możecie mi nie wierzyć to prawda, nie mogę wam udowodnić, że walczę przeciw RR. Jedyne co mam to ten strój który podarował mi kame podczas pierwszego treningu. Właściwie to jest coś jeszcze. Jego technika, odsuńcie się, a wam pokaże.- powiedziała. Przyjęła pozycję odpowiednią do wykonania techniki i czekała. Jeśli tubylcy zrobili jej miejsce z jej ust padły pewne słowa połączone z odpowiednimi gestami. A brzmiały one -Kame...Hame...Ha!- na ostatni człon jak na komendę wystrzału niebieska fala energii wystrzeliło w pustą przestrzeń.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Laptor on Sro Mar 01, 2017 8:34 pm

MG



Fala powietrza wywołana przez przecinający go niebieski promień energii dotknęła ciał wszystkich we wiosce. Ubrania się zwichrowały, odzienie na głowię spadło a w twarz została muśnięta podmuchem. Na wszystkich to wywołało bardzo duże wrażenie, jednak tylko fala. Dogi mogli zaprojektować w armii RR, więc nawet jeśli zostały zauważone to nie zostały brane pod uwagę. Jednakże o legendarnej fali energii kame sennina, kamehameha każdy mógł słyszeć. Zobaczyć ją na oczy to czysta przyjemność.
- OH! Rzeczywiście! Nikt inny nie mógł cię tego nauczyć! Cóż za wspaniała technika! Dobrze więc, wskaże ci położenie początku twojej podróży, jednakże pamiętaj, że Wielki Kot nie oddaje senzu. Nie słyszałem by to robił, nawet nie wiem czy je hoduję jeszcze. - Słowa mogły wskazywać, że to, iż nic o nich nie wiedzieli jak mówił wcześniej było kłamstwem. Pokazał ręką kierunek w któym dziewczyna powinna się udać.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Tensa on Sro Mar 01, 2017 9:05 pm

Technika Halfki wyszła zdecydowanie dobrze. Potężny podmuch niebieskiej energii przeciął wioskę i pomknął hen daleko. Jej efekt mimo, że nie trafił nikogo wiosce również przekroczył jej oczekiwania. Moc techniki była wystarczająca, aby sama jej obecność sprawiła, iż ubrania niemal zostaną zerwane z ciał obecnych tu ludzi, a okrycia głowy polecą daleko po za pole widzenia. Technika była tak znana jak sądziła, miała szczęście. Ten fakt podkreśliły słowa wodza. -Dziękuję ci za pomoc i przepraszam za najście, liczę, że nic nie uszkodziłam. Nawet jeśli nie oddaje już senzu muszę spróbować, to ważne.- powiedziała. -Dobrze, że się udało, nie sądziłam, że uda mi się opanować tą technikę w takim stopniu tak szybko.-pomyślała. Cel miała jasny zdobyć senzu, znajdujące się na wieży. Starzec wskazał jej kierunek. Korzystając z całej swojej prędkości udała się w poszukiwaniu wieży. Czas naglił, nie wiedziała co dzieje się teraz u kame, ale przypuszczała, że jej towarzysze ostro trenują. Nie chciała zostać w tyle. Czym prędzej poleciała we wskazanym kierunku.

[z/t]
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 443

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Ryu on Wto Maj 02, 2017 9:56 pm

Ryu leciał sobie już jakiś czas nadal rozmyślając, nad ostatnimi wydarzeniami. Kim był ten mężczyzna? Może RR coś planuje? Nie znał odpowiedzi na te pytania. Być może w przyszłości wszystko się wyjaśni. Jednakże w tym momencie musiał podjąć decyzję gdzie ruszy, bo przecież nie mógł tak lecieć w nieskończoność bez celu. Postanowił udać się do wieży tego całego Korina. To właśnie w tamtym miejscu znajdowały się te magiczne fasolki. Jaką nosiły nazwę? A tak senzu. Znajdowała się ona na wschodzie od wyspy staruszka Kame. Postanowił sobie poniekąd ułatwić sprawę, więc najpierw poleciał w kierunku wyspy, a gdy już się znalazł nad nią skręcił w pożądanym kierunku. Oczywiście taka podróż od razu się wydłużyła, ale wolał być pewnym tego, w jakim kierunku podążą. Leciał tak dłuższą chwilę, po czym sobie przypomniał, że wieża powinna się znajdować na świętych ziemiach jakiegoś plemieniach. To nie powinno być trudne, aby dostrzec wieżę, lecz na wszelki wypadek postanowił obniżyć lot. Już nie mógł się doczekać, aby spotkać tego całego Korina. Był zainteresowany jak on wyglądał. W jego głowie zaczęły się pojawiać przeróżne obrazy jego postaci. Od starego mędrca podpierającego się swoją laseczką, po wojownika z wielkimi barami niczym Pudzian. Interesowało go czy jeżeli byłby rzeczywiście wojownikiem, to czy jest silniejszy od mistrza Haricotto. Jak na razie musiał dotrzeć do tamtego miejsca, a wtedy będzie wszystko wiedział. Fasolki te mogły się okazać naprawdę przydatne podczas walki z RR. Leciał tak i leciał, a już nie długo miał się znaleźć na miejscu.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Shiro on Wto Maj 02, 2017 11:44 pm

MG
Nim dzielny uczeń Goukena dotarł na miejsce, długo jeszcze leciał lasami okrążającymi Świętą Ziemię. Nie zdążył jeszcze dostrzec wieży, dostrzegł za to w oddali (gdzieś po jego lewej stronie) ogromną falę, przypominającą barwą i kształtem ogień. Nie płonęła jednak pionowo w górę, a oddalała się od pewnego punktu w powietrzu. Była też o wiele bardziej dynamiczna od płomienia. Może wypadałoby to sprawdzić? W końcu w tak spokojnym miejscu niecodziennie widuje się coś takiego.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Ryu on Sro Maj 03, 2017 7:26 pm

Ryu jeszcze przez długi okres czasu nie mógł dostrzec wieży, wyłaniającej się pośród drzew. Rozglądając się dostrzegł po swej lewej stronie w oddali ogień, lecz po dokładniejszym przyjrzeniu się była to wielka, ogromna można by rzec fala która, wyglądem przypominała jeden z żywiołów. Wojownik miał teraz dwie opcje do wyboru, albo dalej będzie leciał do Korina po te fasolki lub obada, czym to dokładnie to jest. Zatrzymał się w powietrzu, aby podjąć decyzję. Po paru chwilach postanowił, iż fasolki mogą poczekać, nigdzie nie uciekną, a na razie sprawdzi czym jest ów zjawisko, więc ruszył w danym kierunku. W między czasie zastanawiał się co aktualnie może robić Tensa i Aymi z którą przecież gdzieś poleciała, lecz gdzie? To wiedziały tylko one. Zastanawiało go również dokładnie jak silna jest sama rudowłosa z powodu, iż jej jeszcze nie widział w akcji, więc nie może nawet się pokusić o stwierdzenie czy jest ona silniejsza, od naszego bohatera czy może jest odwrotnie. A Tensa? Z tego co udało się wywnioskować Ryu z jego obserwacji, jednakże dostrzec coś było mu niezwykle ciężko, lecz wydawało mu się, że dziewczyna jest znacznie silniejsza niż on. Jednak on także od tamtego momentu urósł w siłę. To nie ulega wątpliwości. Od dawna czuł, że jest silniejszy niż w tamtym momencie był, więc z pewnością jego rozwój idzie w dobrym kierunku i być może kiedyś stanie się on naprawdę potężnym wojownikiem, lecz do tego momentu z pewnością jeszcze bardzo długa droga. Tymczasem leciał przed siebie na spotkanie z tym, przedziwaczonym zjawiskiem.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Plemienia Karinga

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach