Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 404

Teren przed chatą - Page 2 Empty Teren przed chatą

on Pon Lut 13, 2017 3:16 pm
First topic message reminder :

Najbliższe tereny wokół chaty. Praktycznie wszędzie rośnie trawa, z kilkoma wyjątkami w postaci udeptanej ziemi. Znaleźć tu można ławkę, która postawiona jest przed głównym wejściem, huśtawkę zrobioną z opony od traktora, która na łańcuchach przywieszona jest do drzewa, a także niewielki ogródek, w którym obecnie nic nie ma.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Wto Sie 22, 2017 8:09 pm
Siedząc pod drzewem i łapiąc oddech, delektował się świeżym powietrzem. Czuł na sobie każdy mniejszy ruch wiatru, a także promyki słońca, która przebijały się przez koronę drzewa, muskając swoim ciepłem niektóre miejsca na jego ciele.
Nagle usłyszał jak coś lub ktoś skacze po drzewie i odbija się od gałęzi, sprawiając, że małe ilości liści opadły na ziemię. Gdy tylko uniósł głowę ku górze, ujrzał wiszącą głową w doł Aymi, która wyciągała w doł dłonie. Pytała się co robił, a odpowiedź brzmiała, że nie robił nic kreatywnego. Uśmiechnął się delikatnie i sam uniósł rękę do góry, przybijając dziewczynie piątkę.
- Odpoczywam sobie. A Ty co tak wisisz, małpko? - zapytał, puszczając do niej oczko i uśmiechając się delikatnie. Zupełnie zapomniał, że rudowłosa znajdowała się w okolicy. Był pewien, że udał się gdzieś ze swoim zwierzakiem. Widocznie zdążyła wrócić zanim ten zdążył się zorientować. Stracił poczucie czasu, co też potrafi namieszać w głowie. Dobrze, że w niewielkim stopniu. Byłby to straszny niefart, gdyby znów w jego głowie poprzestawiały się zwoje mózgowe i zaczął robić okropne rzeczy. Haricotto miał nadzieję, że ten etap w jego życiu to zamknięty rozdział, który był niczym więcej jak jedną, wielką pomyłką.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Czw Sie 24, 2017 2:24 pm
Udawanie małpy wychodziło jej nad wyraz dobrze. I nie chodziło o to, że miała ogon, choć ten drobny szczegół był pomocny. Kwestia tego, że odkąd pamiętała, lubiła skakać po drzewach i tak jej po prostu zostało. Nawet gdy urosła, bardzo często przemykała między gałęziami, przeskakiwała między konarami i ogólnie się wygłupiała. Po tym, jak nauczyła się latać, przebieżki wśród liści stały się nieco rzadsze, ale za to stanowiły dla niej część treningu, zwłaszcza w ciągu ostatniego roku.
Teraz wisiała na ogonie głową w dół i patrzyła prosto w ciemne oczy ojca. Nie wystraszyła go, nawet nie miała tego w zamiarze, po prostu chciała zagadać. Odwzajemniła jego uśmiech i przyklepała piątkę, jakby to był ich mały codzienny rytuał. Właściwie każdego dnia przybijali sobie przynajmniej jedną piątkę. Na zakończenie udanego treningu, przy zmianie warty przy danych obowiązkach domowych, czy po prostu na przywitanie - powód nie miał znaczenia.
- Nudzę się - oznajmiła z lekkim uśmiechem. - A ty mnie obudziłeś. Byłam na dachu i drzemałam. Shiro dał mi rano w kość.
Przy ostatniej kwestii zaśmiała się, a zaraz potem rozhuśtała i zgrabnie wylądowała w przysiadzie przed brunetem. Wyprostowała się, rozciągnęła niczym kot, jednocześnie odwracając przodem do niego. Kocur został wśród liści.
- Pobawisz się ze mną? - spytała, przekrzywiając lekko głowę. - Chciałabym się nauczyć, jak być blond jak tata...

[koniec treningu: 24.08 godz.: 14:25]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Czw Sie 24, 2017 8:54 pm
Haricotto uśmiechnął się, kiedy Aymi odwróciła się przodem do niego po swoim lądowaniu. Uniósł swoją główę ku górze, zerkając kątem oka na siedzącego na gałęzi Shiro, zwierzaka Aymi. Jego kąciki ust uniosły się w delikantym uśmiechu, po czym znów spojrzał na czerwonowłosą dziewczynę.
- Dał Ci w kość? A to zły kociak! - powiedział, marszcząc swoje brwi w gniewie, oczywiście dla żartów, po czym uniósł dłoń w stronę Shiro i pokiwał do niego palcem, śmiejąc się tuż po chwili. Zaraz po tym wstał na nogi i odszedł kilka metrów od drzewa. Stał tak chwilę tyłem do dziewczyny, spoglądając gdzieś w dal. Przymknął swoje oczy, delektując się wietrzykiem, który chłodził jego twarz. To był piękny dzień. Przez jego głowę przeszły myśli związane z walką, jej konsekwencjami i nagrodami. W trakcie bitew można było zyskać naprawdę dużo, ale straty mogły być jeszcze straszniejsze. Nie wiedział do końca, czy chce, by Aymi, dziewczyna, którą postanowił się zaopiekować, szła dokładnie taką samą drogą jak on. Westchnął cicho. Przekręcił głowę w bok, kątem oka obserwując siedzącą na trawie pannicę.
- Chcesz zostać Super Saiyaninem? - zapytał, patrząc na nią poważnie, zaraz odwracając się do niej przodem. Podszedł do niej i przykucnął przed nią na jednym kolanie, opierając na drugim swoją rękę. Pogłaskał ją po głowie, czochrając jej włosy i śmiejąc się cicho pod nosem. Chwile spędzone z nią wiele dla niego znaczyły, a jego serce, które do niedawna wypełnione było mrokiem, otrzymywało odrobinę światełka, które napędzało jego ciało do dalszej walki o lepsze jutro.
- Z chęcią Cię tego nauczę, ale to nie jest takie proste. - skinął do niej głową, a uśmiech z jego twarzy zniknął. Patrzył jej prosto w oczy, po czym pogładził dłonią delikatnie jej policzek.
- Chodź, pokaż mi swoją moc. - puścił do niej oczko i wstał, odchodząc kilka metrów do przodu. Odwrócił się i przyjął pozycję bojową, czekając aż ona uczyni to samo.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Czw Sie 24, 2017 10:06 pm
Widziała uśmiech na twarzy ojca. Lubiła, gdy się uśmiechał. Niezależnie od tego, jak podłego humoru by nie miała, ten uśmiech wszystko zmieniał. Brunet spojrzał w górę na Shiro, grożąc mu palcem, po czym roześmiał się. Ay w tym czasie zdążyła rozsiąść się na trawie w siadzie skrzyżnym i obserwować kolejne poczynania saiyanina. Ten wstał, odszedł kawałek i się zamyślił. Bardzo zamyślił. Płomiennowłosa przyglądała mu się z lekko przekrzywioną głową, uśmiechając się na widok poruszanych zefirkiem włosów. Były to drobne ruchy, ale nauczyła się patrzeć uważnie, więc takie rzeczy wyłapywała od razu. W końcu spojrzał na nią przez ramię, a jego twarz spoważniała, gdy zadawał pytanie.
- Tak, chcę - odpowiedziała, patrząc, jak się zbliża i przyklęka tuż przy niej. - Wcześniej próbowałam, ale nie umiem się tak zezłościć, żeby to poczuć. Sama nie dam rady.
Skuliła się delikatnie, gdy położył jej dłoń na głowie i poczochrał włosy. Odruchowo zaczęła poprawiać już i tak zwichrzoną fryzurę i słuchała dalej. Wiedziała, że to nie będzie proste, ale zauważyła, że najlepiej uczy się bezpośrednio w walce. Dotknęła dłoni, którą gładził ją po policzku, przymykając przy tym oczy na moment. Chwilę później uśmiechnęła się i również wstała, robiąc kilka kroków do przodu. Stanęła w podobnej pozycji co brunet i przyjrzała mu się uważnie. Wiedziała, że jest od niej o wiele silniejszy, ale teraz to nie było ważne. Musiała w końcu stanąć do w miarę poważnej walki, by stać się silniejszą i bronić tego, co kocha. Usłyszała cicje warknięcie Shiro za plecami, ale wystarczyło jedno gwałtowne syknięcie w jego stronę, by ucichł. Tym razem nie może się wtrącać. Dla własnego bezpieczeństwa.
Odetchnęła głębiej, a jej twarz przybrała wyraz całkowitego skupienia. To był ten moment, w którym z wesołego dziecka zmienia się w poważnego wojownika. Haricotto sam jej nie zaatakuje, więc to ona musi zacząć. Ona musi "pokazać mu swoją moc". Wreszcie ruszyła, szarżując na mężczyznę po delikatnym łuku od prawej. W odległości mniej więcej półtora metra odskoczyła lekko w bok i wyskoczyła w górę, obracając tułowiem i wykonując dwa następujące po sobie kopnięcia na tors/głowę. Zaraz potem wylądowała w przysiadzie tuż przed brunetem, łącząc przed sobą dłonie, z których wystrzeliła pocisk energetyczny. Po całym manewrze odskakuje, wykonując salto w tył, i staje w pozycji obronnej. Haricotto najpewniej w pierwszej kolejności będzie chciał sprawdzić jej ofensywę, więc zablokuje kopnięcia, nie wiedziała jednak, jak może zareagować na blasta. Mimo wszystko uważnie obserwuje ruchy przeciwnika, gotowa w razie konieczności zrobić unik, bądź zablokować ewentualny atak.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Nie Sie 27, 2017 8:14 pm
- Spokojnie. Jestem pewien, że coś na to poradzimy. - uśmiechnął się delikatnie, kiwając głową w przód i patrząc na czerwonowłosą dziewczynę. Kiedy na ruszyła na niego, wiedział od razu, co zamierza zrobić. Miał swoją własną taktykę, by poznać od razu siłę przeciwnika. Sam przecież jej powiedział, żeby pokazała mu swoją całą moc. Nie było sensu by się bronił przed czymś, czego doświadczyć chciał sam na własnej skórze. Czy aby na pewno?
Gdy zaszarżowała delikatnym łukiem od prawej, oczy Haricotto podążały za nią, nie dając jej zniknąć nawet na sekundę. A wystarczyło dosłownie tyle, jedna sekunda, by odmienić losy walki i zbliżyć się do zwycięstwa. Obserwował każdy jej ruch, a kiedy ta się wybiła do góry, zadając dwa kopnięcia w okolice torsu i głowy, Fasolka szarpnął swoją ręką, umiejscowiając ją tam, gdzie zmierzało kopnięcie młodej wojowniczki. Chciał je przyjąć na przedramię, mówiąc krótko, tym samym je blokując.
Reakcja na pocisk energetyczny była następująca, a przynajmniej tak wyglądać to miało w jego głowie. Chcąc uniknąć bezpośredniego kontaktu, odskoczył w bok, robiąc kilka salt w powietrzu. Po co salta? Dla ogólnego wyglądu, to raz, a dwa, dla szpanu. Chciał się pokazać przed swoją córką z jak najlepszej perspektywy. Po wszystkim rzucił jej spojrzenie, uśmiechając się zadziornie. Uniósł dłoń do góry i wykonał gest palcami, który miał zachęcić wojowniczkę do kontynuowania walki.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Gość
Gość

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Nie Sie 27, 2017 9:04 pm
MG


Aymi zaszarżowała na Haricotto, ten stał nie wzruszony, tylko jego oczy skakały to tu to tam, obserwując dziewczę. Dla niego i dla niej czas mijał nieco inaczej... Chłopak wystawił przed ramię w górę, a milisekundę później przyjął w ów część ciała dwa kopnięcia, każde dało się usłyszeć, a podmuch wiatru z nich płynący szarpnął zarówno ubraniem Saiyana jak i jego fryzurą, którą wygięło nieco w drugą stronę. Aymi wylądowała za chwilę, złączyła dłonie i cisnęła żółtym pociskiem energetycznym w Haricotta, i już wydawało się, że chłopak przyjął go na siebie, jednakże po chwili zorientowała się, że był to tylko miraż, a prawdziwy Saiyanin kicał sobie 2 metry od niej, nadal w tył, zatrzymując się 8 metrów od niej.

0.1s Aymi szarżuje na Hariego
0.3s Aymi wykonuje dwa uderzenia nogą, które Hari blokuje
0.5s Aymi wystrzeliwuje pocisk energetyczny
0.7s Haricotto unikając pocisku, znajduje się 8 metrów od Aymi
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Pon Sie 28, 2017 1:05 pm
I wreszcie się zaczęło! Wielkie starcie między ojcem a córką! Jaki będzie jej brzebieg? Kto wyjdzie z tej walki zwycięską ręką? Zaraz się okaże!
Zaczęła dość prosto od szarży po łuku. Wyskoczyła w górę, wyprowadzając dwa kopnięcia, które brunet z łatwością zablokował przedramieniem. To akurat było łatwe do przewidzenia, wszak był silniejszy i bardziej wytrzymały od niej. Wylądowała przed mężczyzną, w następnej sekundzie wypuszczając z rąk pocisk, i ku jej zdziwieniu zdawała się trafić. Nic bardziej mylnego. Zamrugała zdezorientowana, widząc Hariego wtkonującego kolejne salto i lądującego gładko na ziemi kilka metrów dalej. Wyciągnął do niej rękę i machnął, by kontynuowała, uśmiechając się przy tym zadziornie. I na jej ustach pojawił się uśmiech. Zapowiadało się ciekawe starcie.
Saiyanin nie pozostawił jej wyboru, jak zaatakować po raz wtóry. Ruszyła zatem frontalnie, tworząc w prawej ręce kolejnego blasta. Rzuciła nim przed siebie, samej wchodząc ślizgiem na nogi i od dołu strzelając drugim. Haricotto nie mógł wiecznie unikać jej ataków. W którymś momencie musiał wyjść z defensywy i przygotować kontrę. A Aymi nie zamierzała ustawać w swoim działaniu.
Niezależnie od powodzenia próby podcięcia nóg mężczyzny płomiennowłosa szybko wróciła do pionu i zalała go falą ciosów pięściami na tors i głowę, wplatając od czasu do czasu pojedyncze kopnięcia. Mimo różnicy w mocy nie chciała, by ojciec jej nie doceniał. Zamierzała mu pokazać, że powinien brać ją na poważnie i równie poważnie podejść do ich starcia.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Pon Sie 28, 2017 9:13 pm
Zabawa rozkręciła się na dobre. Brakowało mu sparingów z prawdziwą osobą. Walka z cieniem jest dobra, ale na dłuższą metę jest nużąca. Monotonia potrafi wszystko zepsuć, jakby nie patrzeć, a dobrej zabawy nigdy za dużo. W każdym razie, był gotowy na każdy atak, jaki w zanadrzu miała Aymi.
Haricotto widząc jej szarżę, przygotował się na odparcie jej ataku. Nie wiedział co zrobi, dlatego musiał ją uważnie obserwować. Patrzył na nią, uśmiechając się zadziornie. Ten uśmiech zwiastował narastającą ekscytację z potyczki, która rosła z każdą kolejną chwilą. 
W końcu! Czerwonowłosa wystrzeliła Ki Blasta, po czym wślizgiem zmieniła swoją pozycję, padając na swe kolana trąc nimi po trawie, wykańczając swoją akcję drugim Ki Blastem. Jego reakcją był zwyczajny skok w górę i wykonanie salta. Po wybuchu Ki Blastów wylądował na glebie w iście superbohaterskim stylu, na jednym kolanie i z pięścią skierowaną ku ziemi. Podniósł głowę, a zaraz ujrzał piąstki dziewczyny, które wycelowane były w jego głowę i tors, szukając szczęścia na jednej z tych powierzchni. Starał się blokować jej ciosy, łapiąc jej pięści w swoje otwarte dłonie, zbijając swoją pięścią jej pięść lub po prostu uchylając się na boki przed nadlatującym zamachnięciem. Na jego twarzy ciągle gościł ten sam, pewny siebie i zadziorny uśmieszek. Czerpał z tego radość. Obecne wydarzenie miało dwa plusy - mógł spędzić więcej czasu z Aymi, to raz, a dwa, że spędzając razem chwile, mogli trenować i dodatkowo udoskonalać swoje style walki.
Wiedział jednak, że mimo zabawy, Aymi chciała pokazać się od jak najlepszej strony, biorąc to na poważnie. Same jej zażarte ciosy mówiły o tym, że było to dla niej ważne. Nie chciał jej zawieść, więc by pokazać jej swoją moc i popchnąć ją w stronę agresji, by odblokowała w sobie swój ukryty potencjał, zamierzał wyprowadzić uderzenie w jej twarz. Nagle spoważniał, mrużąc swoje oczy.
- DODGE! - krzyknął, a tuż po krzyku lub nawet w tym samym momencie zamachnął się i uderzył ją, chcąc posłać ją na deski kilka metrów dalej.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Gość
Gość

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Pon Sie 28, 2017 11:56 pm
0.1s Aymi wyrzuca ki blasta w kierunku Haricotto
0.2s Haricotto przyjmuje ki blasta
0.3s Aymi wykonuje ślizg tworząc kolejnego ki blasta
0.4s Haricotto przyjmuje drugiego ki blasta (Hari opisał akcję Aymi ze wślizgiem, dlatego przyjąłem, że jego unik salto i skok odbywają się dopiero jak zaobserwuje całą akcję, więc nie reaguje na pierwszego blasta, a to nie pozwala na salto przed drugim)
0.5s Saiyan upada 6 metrów dalej, jednakże upada w stylu bohatera, na jedno kolano
0.6s Aymi szarżuje na saiyanina z pięściami gotowymi uderzać w tors i głowę
0.7s Saiyanin wykorzystując swoją prędkość unika ciosów Halfki
0.9s Aymi otrzymuje prosty cios w twarz od mężczyzny (damski bokser), jednakże uderzenie nie jest tak mocne by upadła, jedynie zatoczyła się metr do tyłu.
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Pon Wrz 04, 2017 10:39 am
Walka trwała a ona znów zaszarżowała, zachęcona mchnięciem dłoni. Wyrzuciła pierwszy pocisk, dalej robiąc wślizg i atakując kolejnym blastem. O dziwo, Haricotto zdawał się po prostu czekać na jej atak i przyjął na siebie obie kule energii. Ay jednak nie ustawała w natarciu.
Dobiegła do lądującego na kolanie kilka metrów dalej saiyanina, wyprowadzając kolejne ciosy pięściami, które brunet mimo wszystko blokował lub unikał (i choć były tam też pojedyncze kopnięcia, O KTÓRYCH HARI I GUMIŚ ZAPOMNIELI LUB NIE ZWRÓCILI UWAGI, te także uznajemy za zablokowane). Kolejne uderzenia ślizgały się po otwartych dłoniach mężczyzny, a na jego twarzy widniał w dalszym ciągu ten sam uśmiech. Płomiennowłosa chciała, by ojciec wziął tę walkę na poważnie i w końcu zaczął atakować.
Doczekała się. Zauważyła zmianę w jego postawie i oczach, a w następnej chwili poczuła jego dłoń zderzającą się z twarzą. Zatoczyła się do tyłu, hamując utratę równowagi krokiem w tył, lecz to nie był koniec. Jeden cios jej nie powstrzyma. Zaparła się na nodze, na której oparła ciężar ciała (tej cofniętej oczywiście), i odepchnęła się od podłoża, uderzając głową prosto w klatkę piersiową ojca z głośnym "hya!". Czaszkę miała twardą, a odległość była niewielka, zatem musiała trafić i to porządnie.
Idąc za ciosem, zaczęła atakować od dołu brzuch mężczyzny kolejnymi uderzeniami pięścią, by po chwili wyskoczyć w górę i nadziać jego podbródek na prawe kolano. Po całej akcji robi krótkie salto w tył, lądując gładko na ziemi i od razu znów nacierając, tym razem z ki blastem w ręku. Będąc przy brunecie, wykonuje zgrabny obrót w tył i uderza pociskiem w bok przeciwnika, prześlizgując się pod jego ramieniem.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Wto Wrz 05, 2017 7:32 pm
Haricotto oberwał energią dziewczyny. W sumie brał pod uwagę taką okoliczność. Zaraz po jego bezpośrednym uderzeniu, czerwonowłosa znów zaszarżowała na niego, zupełnie jakby uderzenie nie miało żadnego wpływu. Pewnie była zahartowana i mocno zawzięta.
Widząc jej chęć do walk i nadchodzący atak, z uśmiechem na twarzy obrócił się na pięcie wokół własnej osi, chcąc w iście tanecznym stylu ominąć jej głowę jak i ją całą. Wyminąć ją miał zamiar od jej lewej strony, a zatrzymać się tuż za nią i znów odwracając się przodem w jej stronę, zdjąć ją i spacyfikować uderzeniem dłoni w kark. Zaraz po tym odskoczyć chciał do tyłu, na bezpieczną odległość, by móc spokojnie dać jej wstać i zastanowić się nad dalszym atakiem.
Gdyby jednak nie zdołał uniknąć ciosu, to sam rwie się do przodu i wystawia swoją głowę, by ich czoła zderzyły się ze sobą. Tak jak i dziewczyna, on też miał twarde czoło, które nie bał się używać!

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Gość
Gość

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Wto Wrz 05, 2017 10:37 pm
MG


0.1s Czoła obydwu wojowników zderzyły się
0.3s Aymi wykorzystując fakt, że Hari jest nieco silniejszy i pewnie myśli nad przepychaniem się głowami, zaczyna wymierzać ciosy w jego brzuch.
0.5s Aymi wyskakuje próbując uderzyć podbródek Hariego, lecz to jej nie wychodzi, ląduje 2m od niego.
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Pon Wrz 11, 2017 9:57 pm
Emocje sięgały zenitu. Ścierały się ze sobą moce dwójki wojowników krwi saiyańskiej i żadne z nich nie zamierzało przegrać tego starcia. Ay nie chciała dać chwili wytchnienia ani sobie, ani tym bardziej przeciwnikowi. Zaszarżowała głową, wykonując jeden potężny zamach. Czaszki obojga zderzyły się z trzaskiem, choć żadna nie miała prawa pęknąć. Nie przerywając natarcia, zaczęła okładać korpus mężczyzny pięściami, by zaraz wyskoczyć w górę i o milimetry minąć kolanem podbródek bruneta. Wykonała krótkie salto, lądując dwa metry dalej w pozycji bojowej.
- Walcz poważnie!
- zawołała z lekką irytacją w głosie. Czuła, że Haricotto nie uwalnia swojego wrodzonego potencjału. Że w dalszym ciągu się hamuje, jakby podświadomie nie chciał zrobić jej większej krzywdy. - To nie w porządku, że tylko ja się staram!
Znów ruszyła niczym taran, okazując swoją złość. Atakowała pięściami, kopniakami, stale, nieprzerwanie. Chciała wymusić na saiyaninie odpowiednią reakcję, by ten wreszcie przestał się bawić. Zabawą nie osiągnie celu, nie urośnie w siłę.
Podczas jednego z uderzeń stworzyła w dłoni ki blasta, uderzając nim bezpośrednio na korpus przeciwnika, dokładając do tego kopnięcie z półobrotu i kolejną szarżę pięściami. Nie zamierzała przerywać ataku choćby na moment.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Wto Wrz 12, 2017 9:42 pm
Ruszyli na siebie, a ich czoła zderzyły się o siebie, a następnym co dotarło do ich uszu był głośny trzask, który jednak nie pozostawił po sobie nawet zadrapania, o guzie nie wspominając. Tuż po tym, Haricotto poczuł jak jego korpus jest okładany szybkimi ciosami wyprowadzanymi przez rudowłosą wojowniczkę. Poczuł to, mimo że był mocno zahartowany i twardy w boju. W następnej chwili zrobił jednak unik, szczęśliwie omijając kopnięcie Aymi, które skierowane było na jego podbródek. Tuż po chwili dzieliły ich dwa metry, a sparingu końca nie było widać. Do tej pory na twarzy Fasolki widniał uśmiech, jednakże po żądaniu dziewczyny, jego twarz przybrała ponury, poważny wyraz. Czyżby przez to, że miała mu za złe wstrzmywanie się, chciał ją przeprosić i uwolnić swoją całą energię? Na to wyglądało, a wręcz innego wyjścia nie było.
Bez słowa uprzedzenia, przybrał postać złotowłosego Super Saiyanina, co poskutkowało zmianą koloru jego włosów z czarnych jak węgiel na lśniące, złote kosmyki, wprawione w ruch przez szalejącą aurę. Nagła eksplozja energii powinna odepchnąć lecącą Aymi, jednakże jeśli mimo swojego ducha walki i zahartowaniu w jakiś sposób oparła się ścięciu, Haricotto po prostu odsuwa się w bok, korzystając ze swojej maksymalnej szybkość i kiedy dziewczyna go mija, ten otwartą dłonią o prostych, sztywnych palcach uderza ją prosto w kark, by poleciała do przodu i zaliczyła mocne spotkanie z glebą.
Następnie staje pewnie i twardo na ziemi, uginając swoje kolana i skupiając swoją energię tak maksymalnie, jak to tylko możliwe. Jego aura zwiększyła się, szalejąc jeszcze bardziej, zaś ziemia pod jego nogami zaczęła pękać. I nawet jeśli jego siła nie zwiększała się, efekt sam w sobie powinien zwalać z nóg!
Aymi chciała zobaczyć poważnego Haricotto, więc jej życzenie zostało spełnione.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Gość
Gość

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Sro Wrz 13, 2017 8:03 pm
MG


Aymi wystartowała a saiyanin przybrał złotą postać, którego energia skuteczne odepchnęła lecące ciało dziewczyny, w to samo miejsce, z którego zaczęła. Jednakże nie zamierzała przestać, znowu ruszyła i atakowała gdzie się da, była zła... Spokojny saiyanin widział każdy jej ruch w dużym spowolnieniu, i kiedy przyszło mu do ataku, wybrał kark. Miejsce czułe, wrażliwe... Proste uderzenie zdawało się zakończyć walkę. Dziewczyna wbiła się w glebę, odbiła się i wylądowała jeszcze dalej, teraz 5 metrów od Hariego. Czuła ból, i wiedziała, że nie może chwilowo wstać, to by było zbyt dużo na właśnie mocno nadwyrężony odcinek szyjny kręgosłupa. Uderzenie było szybkie, więc i silne, chociaż na pewno nie użyto całej możliwej siły. Czy dziewczyna odczeka i zaatakuje, czy oboje uznają, że ich sparing się zakończył? Dziewczyna mogła poczuć smak krwi w ustach, miejsce uderzenia zrobiło się nieco ciemniejsze. Natomiast złoto włosy stał otoczony pojedynczymi, małymi wyładowaniami elektrycznymi co kilka sekund niszczącymi pobliskie kamienie i kawałki ziemi, które unosiły się wokół niego.

0.1s - nic tu nie napiszę bo mi się nie chce, ale opis chyba wszystko wyjaśnia lepiej XD
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Pią Wrz 15, 2017 9:01 pm
Była zła, że Haricotto nie traktuje tego starcia poważnie. W prawdzie na samym początku określiła walkę mianem zabawy, lecz bardzo jej zależało, by osiągnąć zamierzony efekt. Chciała jak ojciec stać się legendarnym wojownikiem o złotych włosach, a jednak do tej pory jej się to nie udało. Dlatego też prosiła saiyanina o pomoc.
Zaszarżowała ze złością, ale nagłe uwolnienie mocy mężczyzny odepchnęło ją w tył. To jej jednak nie powstrzymało i znów ruszyła do ataku. Skoro miała przed sobą złotowłosego to Fasolka wreszcie wziął sprawę na poważnie, a przecież o to jej chodziło. Nie przewidziała jednak konsekwencji tej powagi.
Blondyn uchylił się przed jej atakiem w jednym, płynnym i szybkim ruchu, po którym nastąpił cios. Poczuła ból w okolicach karku i na moment pociemniało jej w oczach, a chwilę później zderzyła się z ziemią, odbiła i przefrunęła jeszcze kawałek, ostatecznie się zatrzymując. Czuła metaliczny posmak w ustach, a gdy je otarła, na wierzchniej części dłoni dostrzegła czerwień. Ciężko było jej się unieść, a co dopiero podnieść i walczyć dalej. Czuła wibracje podłoża spowodowane wyładowaniami mocy saiyanina. Spojrzała na niego, mętny jeszcze wzrok skupiając na jego poważnym obliczu. I choć wiedziała, że ma przed sobą ojca, wyraz jego twarzy przywodził jej na myśl człowieka, który dawno temu strzelał do niej z broni palnej. Człowieka, który chciał ją prawdopodobnie zabić, ale nie trafił, bo została zasłonięta. Przez matkę.
Źrenice stalowookiej rozszerzyły się gwałtownie, a dłonie zacisnęły w pięści, ryjąc palcami po ziemi. Zacisnęła powieki, kręcąc powoli głową, jakby chciała odtrącić nawiedzające ją wizje. Strzał, krew na ustach matki, jej ostatni uśmiech, a potem tylko ogień i zgliszcza. A wszystko przez tamtych dwóch żołnierzy, którzy zabrali jej wszystko, co miała. A jeden z nich właśnie zdawał się patrzeć na nią z góry i jakby drwić z jej słabości. Lecz tym razem nie zobaczy jej uciekającej z płaczem. Tym razem odpłaci mu za krzywdę i śmierć matki tak, jak przyrzekała nad jej grobem. Grobem, który wykopała własnymi, dziecięcymi rękami.
Podniosła się chwiejnie, ale nie zwracała na to uwagi, nie to było teraz w jej głowie. Pod jej przymkniętymi powiekami przewijało się tysiąc obrazów z tamtego dnia, a gniew narastał w niej coraz bardziej. Energia w jej ciele próbowała wyrwać się na wolność każdą możliwą powierzchnią. Powietrze wokół zafalowało, krwiste włosy unosiły się i opadały niczym płomienie w ognisku, powoli zmieniając barwę w jasnych błyskach. Każda kolejna przemykająca wśród wspomnień scena uwalniała w niej skrywane do tej pory emocje i moc, aż wreszcie nastąpiła kulminacja. Z gardła dziewczyny wyrwał się wściekły krzyk, oczy otworzyły gwałtownie, ukazując turkusowy błękit, włosy uniosły się ku górze, przyjmując złotą barwę, a jej ciało eksplodowało energią. Zabarwiony na złoto ogon smagnął kilka razy na boki, a ona z wściekłością ruszyła na blondyna, zalewając go falą ciosów. Nie było w nich praktycznie żadnej koordynacji, żadnego planu, tylko czysta i równie ślepa furia.
- To za mamę! - wrzasnęła, wyskakując w górę i wprawiając ciało w ruch obrotowy, co pozwoliło jej na wykonanie podwójnego kopnięcia na głowę wojownika. Po nich następowały kolejne, jeden za drugim, z każdym obrotem zdawałoby się - coraz silniejsze. W każdy cios wkładała całą złość i żal po stracie rodzicielki, a właśnie to ją teraz napędzało.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Nie Wrz 17, 2017 9:49 pm
Haricotto powalił dziewczynę jednym, pewnym uderzeniem w kark. Zrobił to, o co go prosiła. Poszedł na całość. No, prawie, bo miał w zanadrzu jeszcze jedną przemianę, ale tak czy siak - spełnił jej prośbę.
Wyzwalał swoją energię, chcąc jeszcze bardziej tym zdenerwować dziewczynę i pokazać, że żarty się skończyły. Gdzieś z tyłu głowy miał nadzieję, że dziewczę wstanie rozwścieczone, przepełnione gniewem. Pokazał jej przemianę w Super Saiyanina i liczył na to, że jej bezradność w obliczu złotowłosego wojownika zmieszana z rozpaczą i chęcią zdobycia większej mocy, przełamie u niej barierę i sama przekroczy swój limit.
Kiedy się podniosła, złotowłosy ujrzał wyraz jej twarzy. Wiedział już, że dzięki niemu, Aymi osiągnie nowe szczyty, z którymi w parze idą zupełnie nowe możliwości.
Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Poczuł swego rodzaju dumę. Był rad. Gdy zaczęła na niego lecieć, nie ruszył się. Stał ciągle w jednym miejscu. Wiedział, że czuła ogromną złość i chciał jej ulżyć, pozwalając na to, by wyładowała swoją złą energię. Zamknął oczy, uśmiechając się i wyczekując.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Gość
Gość

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Pon Wrz 18, 2017 9:23 pm
MG


Aymi ogarnęło wściekłość, dodatkowo przemianę w super saiyanina widziała już wcześniej, więc było jej o tyle łatwiej, że mogła się nawet "nauczyć" transformować, jednak blokowało ją jedno z uczuć, gniew. Teraz, kiedy tylko wszystkie te myśli ją przygniotły... Wszystko mogło się zapiąć na ostatni guzik a dziewczyna faktycznie stanęła w żółtej, szalejącej aurze. Już za chwilę pojawiła się przy swoim przeciwniku, wykonała podwójne kopnięcie w jego głowę, przeciwnik wystrzelił z miejsca niczym piorun pod wpływem nowej siły pół saiyanki. Ta natychmiast była przy nim i wykonała jeszcze dwa ciosy, zanim Haricotto nie wpadł w skałę tworząc chmurę kurzu, pół metra za skałą była jaskinia pełna wody, właśnie w niej wylądował, dziewczyna została na zewnątrz, chętna na kontynuowanie walki.

____
Akceptacja transformacji.
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Wto Wrz 19, 2017 9:53 pm
Mówią, że wściekłość obnaża ukryte potencjały. Że nienawiść tli się w każdej żywej istocie, u jednych ledwo dostrzegalna, u innych przelewająca brzegi swego mistycznego naczynia. W tej chwili Aymi była na granicy. Poważna twarz saiyanina przypomniała jej o człowieku, przez którego straciła matkę i musiała żyć przez tyle lat samotnie. Sama nigdy nie posądziłaby się o nienawiść do drugiej osoby, czy chęć mordu. Teraz jednak, gdy moc w niej buzowała, a gniew napędzał przemianę, nie była tak do końca sobą. Była wściekłym Super Saiyaninem chcącym wyładować negatywne emocje na tym, co je podsycało.
Z całym kipiącym w niej gniewem ruszyła na Haricotto, oddając dwa potężne kopniaki na głowę. Ciało przeciwnika poszybowało w dal, a ona pędziła tuż za nim, kontynuując atak. Kolejne dwa ciosy spadły na wojownika, wbijając go w skałę, którą przebił, wpadając do podziemnego jeziorka. Złotowłosa wylądowała przy uszkodzonym kamieniu z zaciśniętymi w pięści rękoma, a jej aura szalała niczym wiatr podczas sztormu.
- Wyłaź! - warknęła ze wzrokiem przepełnionym nienawiścią. - Jeszcze z tobą nie skończyłam!
Wyciągnęła przed siebie dłoń, kumulując w niej energię. Ki blast wleciał w otwór w skale, eksplodując wewnątrz jaskini, to jej jednak nie wystarczyło. Wskoczyła do środka, szukając wzrokiem swego przeciwnika. Rozglądała się we wszystkie strony, byleby tylko go namierzyć i znów zaatakować. Chyba pierwszy raz w życiu zapragnęła czyjejś śmierci.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Czw Wrz 21, 2017 8:03 pm
Haricotto oberwał i poszybował dalej, wbijając się w skałę, która nie stanowiła żadnej przeszkody. Wleciał do jaskini, która była podziemnym jeziorkiem. To było ciekawe! Wpadł do wody, z której wyleciał od razu i zawisł w powietrzu nad wodą. Uśmiechał się i czuł ogromne podniecenie walką. Każda potyczka wprawiała go w dobry humor, jednakże kiedy jego własna podopieczna potrafiął wykrzesać z siebie tyle mocy, dawało mu to jeszcze więcej radości.
Widział dziurę przez którą wleciał do środka. Wpadało przez nią światło i świeże powietrze. Domyślał się, że Aymi ogarnięta wściekłością będzie chciała kontynuować, dlatego też złożył się do odpowiedniej pozycji. Ugiął swoje nogi w kolanach, obie dłonie przyłożył do prawego boku i zebrał pomiędzy nimi energię. Pojawiła się błękitna kula, która szalała i trzęsła się, jakby chciała się czym prędzej wyrwać ze swojego więzienia, którym były dłonie Saiyanina. Ujrzał jakieś światło mknące w jego stronę, więc zakładając, że to Ki Blast Aymi, szarpnął swoimi dłońmi do przodu, krzycząc głośno "Kamehameha!" i wystrzelił swój promień energii, mając zamiar zmieść nadlatującą kulę energii i przy odrobinie szczęścia trafić także swoją przeciwniczkę. Nie ograniczał się. Złota aura szalała wokół jego ciała, wprawiając jego włosy w ruch. Serce mu waliło tak mocno, że o mało nie rozerwało mu klatki piersiowej. Taką czuł ekscytację.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
Jirri
Jirri
Time Patrol
Liczba postów : 495

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Czw Wrz 21, 2017 9:58 pm
Jirri leciał z całą dostępną sobie prędkością. Był niesamowicie podekscytowany. Najwyższy poziom mocy prowadził go w odpowiednią stronę. Strzałka na scouterze wskazywała kierunek, a on sam leciał. Na jego twarzy malował się szeroki uśmiech. Czuł nie tylko ekscytację, ale i radość. Radość, że wreszcie spotka przyjaciela, którego nie widział od ponad roku. Czy się zmienił? Jak bardzo? I jak duże poczynił postępy, od ich ostatniego spotkania? Widocznie nie siedział w Kame House. Był gdzie indziej, bowiem Jirri nie leciał wcale w stronę morza, ale w góry. Nie tam, gdzie kiedyś osiągnął Drugą Formę, ale w inne miejsce. Wszystko było zarośnięte lasem. Wszędzie mnóstwo zieleni, a na horyzoncie domek. Chata właściwie. I... Coś jakby wybuchy? Jirri nie mógł bardziej przyspieszyć, ale leciał dalej na swoim maksimum... Nie zobaczył jednak tego, co myślał, że zobaczy. Nie ujrzał chłopca w żółtej czapce, ale... Dwóch Supa-Saiyajinów! Jeden z nich... Tak! Haricotto-san! Drugi... Hmm... Czy to nie tamta, która była wcześniej w Kame House, gdy urządzali sobie sparing. Tak. To chyba ona. Więc trenują. Jirri nie mógł się pohamować z radości. Najpierw, odruchowo wręcz, sięgnął do scoutera i zmierzył najpierw moc dziewczyny, później swojego przyjaciela. Gdy już to zrobił, schował detektor, do jednej z kieszeni, które były na pasie utrzymującym miecz i zakrzyknął.
- Yo! Haricotto-san!
avatar
Gość
Gość

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Czw Wrz 21, 2017 10:50 pm
MG


Aymi oberwała technikę saiyanina, jednakże całą walkę musiał zapewne przerwać głos changelinga imieniem Jirri. Jak tu trafił? Szukał Hariego? Ale w takim razie jakim cudem wiedział, że znajduje się akurat tutaj? Nie widząc Hariego, który nadal był w jaskini, wykrzyknął jego imię. To wyrwało wszystkich z transu walki, Aymi upadając straciła panowanie nad złotą formą.

koniec
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Pią Wrz 22, 2017 5:35 pm
Saiyanin został wdeptany w skałę, a ona domagała się jego wyjścia na zewnątrz. Nawet stworzyła ki blasta, by wykurzyć drania z tej podziemnej jaskini z jeziorkiem. Czym to skutkowało? W momencie wystrzelenia kuli energii z wnętrza zaczęła dostrzegać błękit, który moment później wyleciał prosto na nią w postaci fali uderzeniowej. Fali, którą już widziała u Tensy, a później u ojca.
Skrzyżowała przed sobą ramiona, chcąc osłonić się przed ciosem, na niewiele się to jednak zdało. Oberwała techniką, szybując ostro w tył, by po chwili gruchnąć o ziemię i przetoczyć się po niej kilka razy. Cała kipiąca z niej energia uleciała w eter, jej włosy wróciły do normalnego stanu, a ona leżała z mętnym wzrokiem utkwionym w migoczących na tle nieba liściach. Gdzieś w oddali słyszała, jak ktoś woła Haricotta, sama jednak nie umiała zlokalizować źródła dźwięku. A może po prostu nie chciała?
Na policzku poczuła coś szorstkiego. Koci język Shiro zlizywał z jej twarzy niewielkie ślady krwi. Uśmiechnęła się delikatnie, sięgając prawą ręką do łba przyjaciela. Czuła się dziwnie, z jednej strony była zmęczona, z drugiej - miała wrażenie, że jest w zupełnie obcym miejscu. Jakby uderzenie tej błękitnej fali posłało ją wiele kilometrów od chatki. Przymknęła powieki, a spod jednej z nich spłynęła pojedyncza łza.
- Mamo... - szepnęła, gdy Shiro wtulił się w nią, pomrukując cicho. Naprawdę tęskniła za rodzicielką.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Dla MG:
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]


\(*o*)/
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Sob Wrz 23, 2017 1:52 pm
Zaraz po wystrzeleniu fali uderzeniowej, do uszu Haricotto dotarł znajomy głos. Głos, którego nie słyszał od ponad roku. Od razu domyślił się, kto był właścicielem tego skrzeku. Uśmiechnął się, będąc przekonanym, że to Jirri. Nie mógł jednak wyjść z jaskini, ponieważ Aymi wciąż tam była, ale... W jej obecnym stanie, powinna wciąż atakować. Jeśli dostała Kamehamehą, również powinna być w stanie chociażby krzyczeć o to, żeby wyszedł i wciąż walczył.
- Coś nie tak... - powiedział pod nosem, momentalnie tracąc dobry humor. Jego wyraz twarzy nijak nie układał się w uśmiech, a jedyne co widocznie na niej było, to mina zatroskanego ojca, który martwił się o swoją córkę. Powrócił do normalnej postaci. Ruszył momentalnie ku dziurze w suficie, wprawiając przy okazji podziemne jeziorko w ruch, którego wzburzone fale uderzały o ściany jaskini.
Gdy tylko znalazł się na zewnątrz, ujrzał w oddali, jak Aymi leży na ziemi, zupełnie pozbawiona jakiejkolwiek chęci na ruch. Wtedy dotarło do niego, co zrobił. Nie powstrzymał swojej mocy, ponieważ tak bardzo pochłonięty był walką. Przez jego błąd, rudowłosa mogła być teraz martwa.
- Aymi! - krzyknął, czym prędzej ruszając w jej stronę. Nie zwrócił uwagi na stojącego niedaleko Changelinga. To było całkiem zrozumiałe, w końcu jego podopieczna mogła być w tarapatach. Jirri powinien zrozumieć reakcję Saiyanina.
Gdy w końcu doleciał do dziewczyny, przykucnął przy niej na jednym kolanie. Żyła. Haricotto doznał wewnętrznej ulgi, ale mimo to, wciąż był podenerwowany. Przyłożył otwartą dłoń do policzka dziewczyny i pogładził go, wycierając kciukiem jej łzę. Zaraz po tym wziął ją na ręce, opierając ją o swoją nogę, w taki sposób, by było jej wygodnie. Prawą ręką podtrzymywał jej głowę, a drugą odgarnął z czoła kosmyki jej włosów.
- Przepraszam, Aymi... - wyszeptał, ale na tyle, by była w stanie go usłyszeć. Patrząc na nią, uśmiechnął się delikatnie, lecz smutek na jego twarzy był wypisany tak mocno, że uśmiech go nie zakrył.
- Jesteś naprawdę silna. Do teraz mnie boli. - powiedział wesoło, chcąc pocieszyć dziewczynę, która wydawała się być przybita. Tęskniła za matką, ale Haricotto o tym nie wiedział, więc nie mógł na to zareagować. Prawdopodobnie i tak nic nie mógłby zrobić.
- Pewnego dnia będziesz silniejsza ode mnie! - powiedział głośniej, radośniej, po czym delikatnie palcem wskazującym, jego opuszkami, trącił nosek nastolatki. Kątem oka zerknął na Shiro, który przybył do Aymi kilka chwil wcześniej. Wyciągnął do niego dłoń i pogłaskał go po głowie, uśmiechając się delikatnie. Zaraz po tym znów spojrzał na Aymi, nie wypuszczając jej ze swoich objęć. Wiedział, że Jirri jest z nimi, jednakże jego ojcowska miłość do młodej dziewczyny była silniejsza.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.]
Jirri
Jirri
Time Patrol
Liczba postów : 495

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

on Sob Wrz 23, 2017 5:35 pm
Jirri zagwizdał, gdy zobaczył poziom mocy przyjaciela. Zważywszy na to, że Supa Saiyajin, to zapewne transformacja z poziomu Drugiej Formy, to był to całkiem imponujący poziom. Poziom mocy tej drugiej był niższy. Jirri zobaczył Saiyajina, pomimo faktu, że był w jaskini, jako że była ona po części rozwalona. No i wystrzeliła stamtąd Kamehameha. Tymczasem dziewczyna, która z nim walczyła, oberwała falą i jej włosy wróciły do koloru czerwonego. Tak. Nie ma wątpliwości. To tamta dziewczyna, którą widział w Kame House. Haricotto-san wyleciał z jaskini i wylądował przy niej. Jego włosy nadal były blond, najwyraźniej nie pomyślał o wyłączeniu transformacji. Był wyraźnie zmartwiony stanem czerwonowłosej. Jaszczura to specjalnie nie zdziwiło. Wylądował i spojrzał na dwójkę. Do dziewczyny podszedł spory biały kot i zaczął ją lizać po twarzy. Haricotto-san gładził ją po policzku. Na głos powiedział, że żyje. To dobrze. Jirri patrzył na to wszystko. Został zignorowany, ale specjalnie mu to nie przeszkadzało. Haricotto-san z pewnością zaraz się z nim przywita. Pewnie też się stęsknił. W końcu nie widzieli się od ponad roku. Podszedł do nich nieco bliżej i położył przyjacielowi dłoń na ramieniu.
- Haricotto-san, mogę jakoś pomóc?
Sponsored content

Teren przed chatą - Page 2 Empty Re: Teren przed chatą

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach