Góry

Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Góry

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:13 pm

First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 334

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Góry

Pisanie by Guts on Sob Mar 31, 2018 4:46 pm

Czy żartował? Nie. Cechą charakterystyczną każdego Saiyanina jest ogon. Nigdy nie widział rodaka bez niego i nie rozumiał powodu dla którego miałby się pozbawiać tej kończyny. Ona dawała wielką moc. Dzięki niej Kosmiczni Wojownicy zmieniali się w Oozaru - ogromne małpy zwiększające dwukrotnie moc użytkownika. Po co dziewczyna by się go pozbywała? A może nawet nie wiedziała o tej formie? Skoro nie znała Vegety, to mogła nie znać Oozaru. Ale nie odpowiedział jej. Wolał to przemilczeć. Na drugie pytanie przypomniał sobie o kapsule ukrytej gdzieś tutaj ale nie dał po sobie tego poznać.
-Jak mam ci udowodnić, że ta planeta jest zniszczona? Widziałem jak wybuchała i wiedziałem, że wszyscy ludzie których znałem zginęli...-
Na wspomnienie swojej drużyny posmutniał. Byli jego jedynymi przyjaciółmi. Byli jego rodziną. Jedną jaką miał. Brakowało mu ich. Brakowało mu gorąca Vegety i zimnego piwa w ulubionym barze. Odebrała mu to wszystko ta obca rasa. Sakanie i ich przywódca Belial. Pomści ich. Pomści Vegetę. Gdy dziewczyna z niego zeszła, to usiadła i podparł się jedną ręką. Nie miał zamiaru ani walczyć, ani uciekać. Była Saiyanką, więc to go trochę uspokoiło. Poza tym, nie chciał jej tutaj zostawiać. Czemu? Pewnie z tego samego powodu dla którego pojawiały się u niego rumieńce, a wzrok zaczynał skakać, gdy była blisko i patrzyła na niego.
-Nie jesteś moim wrogiem, a ja nie chcę być twoim. Należymy do tej samej rasy... Praktycznie wymarłej rasy, więc nie powinniśmy ze sobą walczyć, prawda?-
Z tego co wiedział, to z żyjących Saiyan został tylko on i ta dziewczyna. No i jeszcze Kenzuran, ale gdy go ostatni raz widział, to walczył z tym Siwowłosym, który przewyższał ich mocą.
-Przyleciałem tutaj z Vegety w czasie jej ostatnich godzin. Nie chciałem zginąć poprzez wybuch planety i postanowiłem pomścić swych braci i siostry. Tutaj znalazłem się przypadkiem i nie mam konkretnego celu, poza zdobyciem mocy zdolnej pokonać Beliala i resztę Sakan-
Zacisnął pięści na wspomnienie o Demonicznym Jezusie walczącym z Rutagą. Zabije go. Uczyni jego ostatnie chwile najgorszymi godzinami w całym jego życiu.

KONIEC TRENINGU
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Kurisa on Sob Mar 31, 2018 6:45 pm

Dziewczyna oparła się rękoma za siebie i zaczęła spoglądać w niebo. Zastanawiała się czy to jest w ogóle możliwe. Nie potrafiła uwierzyć chłopakowi na słowo w tej kwestii. Saiyanie są upartą rasą i nawet jeśli groziłoby planecie jakieś zagrożenie, to daliby radę zrobić z tym cokolwiek.
- Nie uwierzę w to póki sama tego nie sprawdzę... - Powiedziała spoglądając się cały czas na niebo. Patrzyła się w stronę Vegety i wiedziała, że i tak jej nie zobaczy z takiej odległości, mimo tego sama chciałaby zobaczyć ją na własne oczy. Była teraz ciekawa co się takiego wydarzyło na Vegecie.
- Może to będzie dziwne co powiem, ale... to dobrze, że Vegeta już nie istnieje, jeśli mówisz mi prawdę. Większość wojen zostanie zakończonych, już nikt więcej nie ucierpi... - Niby mówiła o tym do Gutsa, ale tak naprawdę mówiła to jednak do siebie i nie obchodziła ją reakcja chłopaka na jej słowa. Czuła pewnego rodzaju ulgę na tym, że nie będzie już więcej saiyan. Po pewnym czasie Guts zapytał ją o walkę. Miał rację - nie muszą ze sobą walczyć. Dziewczyna przysunęła do siebie swoje nogi zgięte w kolanach i objęła je rękoma.
- Straciłam jakąkolwiek ochotę na walki. Nie będę już więcej walczyć. Czekam na tę ostatnią, która rozstrzygnie wszystko. - Odpowiedziała mu na pytanie. Po stracie Harego dziewczyna czuje w sobie pustkę, której nie potrafi wypełnić w żaden sposób. Może po prostu nie pogodziła się z tym jeszcze i potrzebuje trochę więcej czasu? Znowu zaczęła o nim myśleć. Guts odpowiedział jej na ostatnie pytanie, po którym wstała otrzepując swoje spodnie z piasku. Następnie podeszła do niego i wyciągnęła do niego rękę, aby pomóc mu wstać z ziemi.
- Mam na imię Kurisa i jestem obrończynią natury oraz zwierząt na tej planecie. Wygląda na to, że mamy wspólnego przeciwnika, z którym będziemy niebawem walczyć na śmierć i życie. Jeśli chcesz go pokonać musimy potraktować treningi na poważnie. - Krótko się przedstawiła i wyjaśniła sytuację, w której aktualnie się znajdują. Dziewczyna złapała się jedną ręką za łokieć, zaś drugą rękę uniosła przedramieniem do góry wyciągając palec wskazujący ku górze na znak, aby uważnie słuchał, co będzie teraz mówiła.
- To może wydawać się proste, choć w rzeczywistości jest nieco trudniejsze. Ja nie pamiętam już dokładnie jak przemieniłam się w super saiyanina, ale wiem o co chodzi. Chodzi o gniew. Gniew pozwala wyzwalać u saiyan dodatkowe pokłady energii. Jeśli wydarzy się coś, co cię bardzo zdenerwuje, zaboli, to wtedy prawdopodobnie sam przemienisz się w super wojownika, ale musisz wtedy pamiętać o jednym - nie powstrzymuj się przed tym. Jeśli chcesz spróbować to spróbuj wykorzystać do tego ostatnie wydarzenia z Vegety. Coś, co zabolało cię najbardziej, czego bardzo żałujesz, za kim najbardziej tęsknisz. - Możliwe, że kobieta jak to kobieta rozgadała się za bardzo i zrobiła błąd, ale to ona za niego zapłaci, nikt inny. Dopilnuje tego.
avatar

Kurisa

Liczba postów : 141

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Guts on Nie Kwi 01, 2018 9:22 pm

Westchnął i wrócił myślami do poprzednich wydarzeń. Do spotkania Kenzurana, walki z Sakanami, przybycia Rutagi i rozstania dwójki Saiyan z Vegetą. Zapłacą za to. Zbierze odpowiednio dużo mocy i prześcignie Beliala, aby pomścić swych martwych braci i siostry. Ale będzie mu potrzebna pomoc. Pomoc kogoś, kto opanował formę Super Saiyanina. Kimś takim była ta dziewczyna. Znaczy, w pewnym sensie. Mówiła, że nie opanowała jej w pełni i nie potrafi przywołać jej na zawołanie, ale przynajmniej zasmakowała jej, a to już coś.
-Mniej wojen? Mniej cierpienia? Nie wydaje mi się. Nasza rasa nie jest sprawcą całego zła we Wszechświecie i zawsze znajdą się gorsi - tacy jak Belial - którzy będą dążyć do zniszczenia totalnego i anarchii. Taki jest świat...-
Co z Kenzuranem? Czy nadal żył? Uciekł? A może ciągle walczył? Teraz było już za późno, aby po niego wracać. A nawet gdyby nie było za późno, to co by zrobił? Kido sam powiedział, że ich przeciwnik był za silny. Właśnie! Co z Kido? Nie może żyć w Saiyanine przez cały czas. Trzeba się go kiedyś pozbyć. Im szybciej, tym lepiej. Ale jedno trzeba o nim powiedzieć. Przez cały ten czas był bardzo użyteczny. Bardzo, bardzo użyteczny i Guts był mu za to wdzięczny. Nie był dla niego już wrogiem. Taka walka nie miała sensu, skoro ich planeta przestała istnieć. Teraz go darzył szacunkiem i miał nadzieję, że Tsufulianin nauczy go kiedyś wykrywania mocy innych. Ale teraz powinien zniknąć z jego ciała. Nie było już potrzeby, aby przebywał w Ogoniastym. Zamknął oczy, skierował twarz ku niebu i zaciągnął się powietrzem chłodnym i tak różnym od tego na Vegecie. Później spróbuje z nim pogadać.... Otworzył oczy i skorzystał z pomocy Saiyanki. Kurisa. Ładne imię. Pierwszy raz się z takim spotkał. Skrzyżował ręce na piersi i skinął kilka razy głową, gdy mówiła. A więc gniew jest tym kluczem do Super Saiyanina. Ale u niego już było za późno na gniew. Teraz czuł lekką tęsknotę, ale nie gniew. A więc nie osiągnie tej formy teraz i w najbliższej przyszłości. Ale zrobił duży krok naprzód, ponieważ teraz wie czego mu potrzeba.
-W porządku. Gniew jest tą furtką. Zapamiętam. Dziękuję ci, ale teraz nie będę próbował. I tak się nie uda. Jest już za późno na to,
aby się denerwować. Może kiedyś nadarzy się okazja...-

Nawet jeśli by mu się udało, to ten gniew szybko by zniknął. Czuł, że przy niej nie potrafiłby wpaść we wściekłość, więc nawet nie chciał próbować. Ciekawe...

START TRENINGU
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Kurisa on Pon Kwi 02, 2018 3:22 pm

Dziewczyna nie chciała słuchać o tym, jakie zdanie ma saiyanin na temat wojen. Odwróciła się wtedy na moment plecami. W momencie, gdy usłyszała o Belialu mocno zacisnęła swoje pięści spinając przy tym swoje ręce. Stanęła sztywno, po czym zaraz puściła. Spojrzała się na niego, kiedy o czymś rozmyślał. Wyglądał na poważnego, a dziewczyna nie zamierzała mu przerywać w rozmyśleniach. Czasami sama lubiła odpłynąć w myślach i nie lubiła, gdy jej ktoś przeszkadzał. Sprawiał wrażenie, jakby męczyło go coś, chociaż dziewczyna nie miała zamiaru go wypytywać o to. Sama miała już wiele rzeczy na głowie i nie miała już miejsca na cudze problemy.

Guts zrozumiał, że gniew jest ważny, ale nie próbował go nawet teraz w sobie szukać. Może był zdołowany po prostu tym, że stracił dom i rodzinę. Może też kogoś bardzo bliskiego. Może to dziwne, ale dostrzegała w nim wolę walki. Pomimo, że stracił wszystko, to jednak nie poddał się i postanowił walczyć dalej i zemścić się za wyrządzony mu ból. Dziewczyna jednak miała inne poglądy i nie odczuwała większych emocji wobec Vegety, ale może jednak powinna wziąć z niego przykład? W końcu jest idealną super saiyanką, każdy wróg powinien padać przed nią na kolana. Wiec dlaczego się tak nie dzieje? Dlaczego, pomimo tego, że tak się stara, dzieje się kompletnie inaczej? Dziewczyna zrobiła kilka kroków stając naprzeciwko ruin. Zacisnęła mocno pięści. Energia zaczęła w niej rosnąć. Kumulowana w ciele moc zaczęła tworzyć sztuczne powiewy wiatru, które Guts mógł odczuć na sobie bez problemu. Nie wiedziała już co ma sobie o tym wszystkim myśleć. A może to jest po prostu sen? Fikcja, kłamstwo, które nigdy się nie wydarzyło? Może od samego początku oszukiwała sama siebie? Co jest grane...

Start treningu.
avatar

Kurisa

Liczba postów : 141

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Guts on Pon Kwi 02, 2018 9:24 pm

Co zrobi później? Nie znał tej planety, nie wiedział co robić. Wiedział tylko, że potrzebował mocy. Dużo, dużo mocy i formy Super Saiyanina. Ale to później, gdy już będzie sam. I chciał jeszcze porozmawiać z Kido. Muszą się rozdzielić. I potrzebował jakiegoś miejsca, w którym mógłby zamieszkać. No, ale to później. Teraz przebywał razem z Kurisą w górach, przed ruinami jakiegoś budynku, z którym dziewczyna musiała być silnie związana, bo teraz jej własna energia wytwarzała dość mocne podmuchy wiatru. Zaniepokoił się. Podszedł do niej i chciał położyć rękę na jej ramieniu, ale cofnął ją. Uznał, że to za szybko, więc tylko zapytał.
-Wszystko w porządku?-
Popatrzył na ruiny przed sobą i zastanowił się nad tym, co mogło mieć tu miejsce. Na pewno coś złego, skoro ona tak na to reagowała. Może kiedyś się dowie co tu się stało... I sprawcom tego wyrządzi krzywdę. Ogromną krzywdę. Większą, niż jakieś tam oderwanie ręki. O wiele większą.

KONIEC TRENINGU
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Kurisa on Wto Kwi 03, 2018 4:17 pm

Sam pobyt w tym miejscu sprawiał, że Kurisie zaczynały przypominać się wszystkie rzeczy towarzyszące przy jej powstawaniu. Z transu myśli wybiły ją słowa Gutsa. Dziewczyna przestała napinać swoje ciało i odwróciła się bokiem w jego stronę.
- Nie, ale dzięki za troskę... - Nie zamierzała ukrywać, że jest jej źle. Była już tym wszystkim zmęczona i chciała stąd iść. Tylko dokąd? A no tak... przecież miała już dawno udać się do Korina, a przeciąga to w nieskończoność. Kocur będzie na nią zły, tak przeczuwała. W każdym bądź razie nastał już moment, w którym saiyanie musieli się rozdzielić. Kurisa nie zabrałaby tam Gutsa, ponieważ zbyt krótko go zna, a sam Korin jest zbyt ważną osobą nie tylko dla nie, ale również i dla Indian a może i nawet niektórych ludzi spoza świętych ziem. Dziewczyna podeszła do chłopaka nieco bliżej.
- Muszę już wracać do domu i załatwić parę spraw. Muszę ciebie teraz zostawić, ale nasze drogi na pewno się jeszcze zejdą. Do zobaczenia następnym razem i nie sprawiaj już więcej kłopotów, bo być może wtedy spotkamy się w nieco nieprzyjemniejszych okolicznościach. A teraz bywaj. - Dziewczyna uniosła się do góry, a następnie energicznym ruchem ruszyła prosto w stronę lasu. Zostawiła za sobą białą powłokę na niebie, która zaraz się rozpłynęła w powietrzu. Bicie serca dziewczyny nieco przyśpieszyło kiedy zaczęła się zastanawiać ile czasu już straciła i który mogła wykorzystać do pożyteczniejszych rzeczy. Musiała teraz się sprężyć, aby zdążyć ze wszystkim, co już wcześniej zaplanowała.

Koniec treningu.
Zt
avatar

Kurisa

Liczba postów : 141

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Sro Kwi 04, 2018 8:30 pm

Eien no MG Modo

Shiro:
Nasz białowłosy bożek szedł za żołnierzami z jednym psiakiem na ramieniu. Pogrążony był we własnych myślach, wszak w tych okolicach, właśnie w górach przed rokiem założył wraz ze swym ówczesnym towarzyszem nietypowy zakon, który przyjął w swe szeregi jeszcze jednego członka - androidkę imieniem Kyuu. Należało się jednak skupić na chwili obecnej zwłaszcza, że właśnie wkroczyli do pokoju przesłuchań. Pomieszczenie było puste, co kaioshin postanowił zmienić, tworząc pojedyncze krzesło, które wskazał Prawusowi. Ten bez choćby mruknięcia zajął miejsce, obserwując poczynania Shiro. Zmarszczył nieco nos, gdy pustelnik podsunął tarczę zegara w jego stronę. Widział wyraźnie godzinę, a także słyszał miarowe i dość powolne tik-tak wydawana przez urządzenie.
Padły pierwsze pytania, po których nastąpiła chwila ciszy. Widać jeńcowi nie spieszyło się z odpowiedzią. Tu jednak do akcji wkraczał sam Shiro, dając mu wyraźnie do zrozumienia, że lepiej zacząć mówić.
- Przysłał nas tu lord Belial - mruknął pod nosem Prawus, zerkając co chwilę na bożka. - Mieliśmy pomóc wysłanej wcześniej grupie Sakana w pozbyciu się ludzi, którzy stawiali opór. Trafiliśmy jednak na pustynię, gdzie generał Vodorost źle się poczuł. Potem zjawiliście się wy, a Honoberuto okazał zdrajcą.
To powiedziawszy, spojrzał na wciąż nieprzytomnego brata leżącego nieopodal. Żołnierze stojący przy drzwiach wymienili się spojrzeniami. Nie mieli pojęcia, kim jest Belial, tym bardziej Vodorost czy Honoberuto, to jednak wiedział Shiro.
- Sakana to byli ci z Papayi - szepnął do kolegi jeden z wojaków. - Podobno wywiązała się tam walka z ludźmi. Chyba nawet ktoś z naszych zginął.
Drugi z mężczyzn tylko przytaknął, sam bowiem słyszał podobne pogłoski. Zaraz potem obaj spojrzeli na pustelnika, jakby oczekując od niego, by przejął inicjatywę osoby zadającej pytania. Oczywistym było, że ten psowaty obcy zaczął gadać tylko ze względu na jego obecność. Widać w pewnym stopniu musiał się go obawiać. Jakie zatem kwestie poruszy teraz nasz białowłosy bohater?

________
Zegarek to nie jakiś cud techniki pokroju androida, więc skoro masz umkę tworzenia przedmiotów, nie widzę przeciwwskazań do zrobienia zegareczka :3

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 450

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Guts on Sob Kwi 07, 2018 12:04 am

Skinął głową. Nie ukrywała tego. Nie było w porządku, to miejsce źle na nią działało. Nic nie mógł dla niej zrobić, więc po prostu cicho westchnął i odsunął się. A gdy się do niego przysunęła, to znów wskoczyły mu rumieńce na twarz.
-W p-porządku, już będę spokojny. Bywaj...-
Dziewczyna po chwili odleciała, a on został sam. Wziął głęboki wdech i wypuścił powoli powietrze. Co teraz? Miał potrzebną wiedzę do uzyskania formy Super Saiyanina. Tego, co niegdyś uważał za legendę, coś co uzyskuje się raz na 1000 lat. A tymczasem spotkał już trójkę użytkowników tej mocy i został poinformowany o tym, jak ją zdobyć. Dzięki niej może będzie miał szansę pokonać Beliala. Pomści swoją drużynę, braci i siostry, a także Rutagę - Saiyanina, który poświęcił własne życie, aby on i Kenzuran mogli przeżyć i uciec. I musiał znaleźć swojego dawnego towarzysza. Zostawił go na pastwę losu. Nie było to miłe, ale jego życie i tak niewiele znaczyło dla Gutsa, więc wtedy uważał, że nie zrobi to dużej różnicy. Ale teraz doszedł do wniosku, że lepiej go odnaleźć. Nie, nie po to, aby opowiedzieć mu o przemianie w Super Saiyanina. Aby mu zdradzić tę informację, to potrzebował najpierw się upewnić czy to właśnie, wedle słów Kurisy, gniew jest kluczem, furtką do potęgi. Potrzebował Kenzurana, ponieważ uznał, że jednak w grupie jest bezpieczniej. Ziewnął. Dobra, czas zakończyć rozmyślania. Potrzebował mocy. Dużo mocy, więc ostatni raz rzucił okiem na ruiny i ruszył w stronę miejsca przy którym wcześniej trenował.

START TRENINGU
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Sob Kwi 07, 2018 12:04 pm

Działanie przyniosło skutek. Odwrotny wprawdzie od zamierzonego, jednak wciąż w miarę korzystny. Okazało się bowiem, że psia psychologia jest zdecydowanie mniej skomplikowana od ludzkiej czy bożej, gdyż jedyne, czego potrzebował, by przekonać Prawusa do gadania, to strach. Poważnie, czysta siła. Żołnierze, którzy sami zapewne znali parę niezłych sztuczek, zostali zlani ciepłym moczem, ale gdy jeńca popędził ten straszny zły białas, który jednym cięciem zabił okropnego Changeliga, pchlarz od razu zaczął gadać. Naprawdę, tylko tyle? Cóż za zawód. Liczył, że negatywnym nastawieniem jeszcze bardziej zdystansuje do siebie przesłuchiwanego, gdy jeden z bojowników wcieli się w tego dobrego glinę. Chociaż tyle. A tu nic, informacje podane na tacy. Żenada.
Z drugiej strony jednak niby znacznie ułatwiło to sytuację, co nie? Przepyta go szybko i zaraz będzie mógł wracać. Choć bez żadnej satysfakcji. Przeciwnik okazał się zbyt silny, żeby z nim dłużej powalczyć, teraz pies nie próbował nawet sprawiać wrażenia jakiegokolwiek oporu. Wszystko jakieś takie bez jakiejś małej części dla niego. Cóż, przynajmniej dostał od Kaikona kolczyki.
Skoro już wiedział, że przydupas Sakanów bał się go okłamać, w końcu potwierdził wszystko, co już wiedział bądź przypuszczał, można było przejść do przesłuchania właściwego. Nie musiał prowadzić żadnych psychologicznych gierek, wolał więc zacząć od najważniejszego pytania. W końcu przez cudne zrządzenie losu zawsze coś musiało mu przerwać zadanie w najgorszym momencie.
- Gdzie znajduje się kryjówka Beliala? Gdzie obecnie przebywa, gdzie zmierza? I gdzie jeszcze stacjonują jego ludzie?

START TRENINGU [07.04.2018, 12:04]
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 322

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Pon Kwi 09, 2018 5:20 pm

Eien no MG Modo

Shiro:
Każde działanie przynosi skutek, niekoniecznie taki, jaki był zamierzony, ale jednak jakiś przynosi. W tym przypadku obecność naszego kaioshina zadziałała niczym swoisty straszak nakazujący przesłuchiwanemu obcemu rzetelnie odpowiadać na zadane mu pytania. Chociaż może niezupełnie chodziło tu o strach przed samym Shiro jako takim. Prawus miał swój rozum i swoje priorytety. Racja, to Belial wysłał go na Ziemię wraz z bratem Vodorostem i Honoberutonem, jednak nie zamierzał ryzykować życiem własnym i rannego Lewusa dla straconej sprawy. Honoberuto okazał się zdrajcą i stracił głowę, Vodorost został przebity ostrzem tamtego białowłosego wojownika i najpewniej był martwy. Czy cokolwiek jeszcze trzymało jego i brata po stronie Upadłego?
Pustelnik mógł myśleć, że zachowanie psiaka ma swoją przyczynę w strachu przed jego osobą, w końcu nie został okłamany. Z drugiej jednak strony przekazane mu zostały informacje, które właściwie już sam posiadał, uzupełnione właściwie tylko o cel przybycia czwórki obcych z pustyni. Czy w tym momencie kłamstwo miałoby jakikolwiek sens?
- Planeta Widmo - rzucił Prawus, jakby ta jedna lokacja była odpowiedzią na wszystkie zadane przez shinjina pytania. Gdzie jednak była owa planeta, tego nie wiedział nikt.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 450

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Pią Kwi 13, 2018 12:14 am

KONIEC TRENINGU [13.04.2018 00:14]

Pies najwyraźniej nie wiedział już po której jest stronie, bo najzwyczajniej chciał jak najbardziej pokrzyżować plany każdej z nich. A przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Najpierw grzecznie wszystko wyśpiewał, wzorowo wyczerpał temat, matura prawie zdana na mierny. Niestety, na pytaniu, na które odpowiedzi już nie znał, otrzymał jedno, pojedyncze, niemówiące absolutnie nic hasło. Zupełnie jakby kundel dobrze znał stopień doinformowania Kaioshinów. A to było przecież niemożliwe. Zapewne więc stwierdził sobie że teraz to ma ich w dupie, haha, dobrze tak fajfusom. Albo się bał. O, o to chodzi. Tacy jak Belial uwielbiali zabijać zdrajców. A nawet żołnierzy, którzy stawali się nieprzydatni. Bo przecież Honoberuto nie stanął im na drodze zupełnie przypadkiem, prawda?
- Teraz zmienię się w tego złego - powiedział telepatycznie do żołnierza, który nosił cechy większego intelektu od swego kolegi. Obaj byli upośledzeni, w końcu powinni wejść w tę grę o wiele wcześniej, ale w tym pokładał nadzieję na chociażby umiejętność samodzielnego zawiązania sznurówek. - Jeśli nie uda mi się go zastraszyć, zaproponujcie mu amnestię i ochronę. Wie, jacy jesteście słabi, więc powiedzcie, że już od dawna współpracujecie z Kaioshinami... to tacy bogowie wszechświata. Nieważne, czy istnieją - ważne, że w nich wierzy.
Wojownik starał się nie zdradzać całej kotłującej się w nim irytacji. Przechylił tylko na chwilę głowę, uniósł brwi... i oparł rękę bliżej miecza.
- Och, Planeta Widmo? Dzięki, wszystko mi to mówi. Na przykład gdzie ona jest, ile wojska na niej przebywa, gdzie werbujecie ludzi, gdzie jeszcze atakujecie, naprawdę - dzięki tobie czuję się spełniony - zrobił krok w stronę Prawusa. Wytwarzając niewidoczną gołym okiem energię, powoli zwiększał temperaturę pomieszczenia. Zniżył sylwetkę. I ton głosu. - Naprawdę nie wiesz, w jakiej sytuacji się obecnie znajdujesz? Naprawdę myślisz, że nie ucieknę się do tortur, bo jestem bogiem? A nawet jeśli, to że śmierć cię zbawi? Nie, mój drogi. Będę cię na zmianę zabijał i wskrzeszał, zabijał i wskrzeszał, doprowadzając powoli do szaleństwa. Wierz mi, nic przyjemnego. Ale chyba mam lepszy pomysł... - spojrzał na nieprzytomnego Lewusa. - Co sądzisz o tym, by zaprezentować ci to na twoim bracie, hm? Wspaniała świadomość - ginąć w męczarniach przez ostatnią bliską ci osobę.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 322

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Pią Kwi 13, 2018 2:04 pm

Emocje były wielkie to prawda, jednak była z siebie dumna, że podołała misji. W końcu była pewna, że nie uda jej się wykonać, a jednak udało się! Cieszyła się tym faktem niezmiernie, przydała się na coś. Jednocześnie w duszy ucieszyła się, że pani doktor doceniła jej starania co jeszcze bardziej podniosło jej morale.
-Zjem coś z chęcią! Odpoczynek choć chwilowy też może mi się przydać - odrzekła wesoło, w końcu będzie mogła sobie odpocząć i napełnić brzuch dobrym żarełkiem. Uszczęśliwiona poszła za panią doktor, najpierw skierowała się do stołówki by coś zjeść, wzięła tacę, a następnie nałożyła sobie całą masę mięsa wieprzowego, kurczaka, sałatki z ryżem i makaronem oraz spore picie. Kiedy zasiadła do jedzenia to to znikało w oka mgnieniu, następnie pozwoliła sobie na pójście do swojego pokoju lub jakiegoś gościnnego i uciąć sobie krótką drzemkę, na oko było to pół godziny lub trzy godziny.
Następnie po znalezieniu pani doktor zmierzyła do pracowni pana Wataru. Z napełnionym brzuchem i pełną energią była gotowa na kolejne lekcje od staruszka. Kiedy pani doktor weszła do pomieszczenia Arisu z grzeczności trzykrotnie zapukała w drzwi.
-Dzień Dobry Panie Wataru. Jest pan świetnym nauczycielem więc to nic dziwnego, że chciałabym się czegoś nowego nauczyć - rzekła wesoło, a sam żart zaśmiała się wesoło i głośno. Miała nadzieję, że kolejne lekcje u pana Wataru będą równie fascynujące jak te poprzednie. Ośmieliła się podejść nieco bliżej do staruszka i zajrzeć co robi, ot z czystej ciekawości.
-Co pan robi jeżeli mogę wiedzieć? - zapytała z czystej ciekawości.

/wróciłam do żywych \o/  \
avatar

Arisu

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Aymi on Wto Kwi 17, 2018 1:18 pm

Eien no MG Modo

Shiro:
Co chodziło po głowie Prawusa, wiedział zapewne tylko on sam. Z początku zdawał się skory do współpracy, podpowiadał rzeczowo i konkretnie, gdy jednak przyszła pora na poważniejsze pytania - rzucił tylko jednym hasłem, które do ogółu dysputy nie wnosiło właściwie nic. Dwójka stojących przy drzwiach żołnierzy spojrzała po sobie, wzruszając tylko ramionami. Żaden nie miał pomysłów, z czym można by powiązać ową Planetę Widmo.
Nagle jeden z mężczyzn usłyszał w głowie głos białowłosego i zamrugał zdezorientowany. Bo przecież skąd nagle miałby słyszeć głosy? Przecież był zdrowy na umyśle, miał na to nawet stosowne papiery! Obejrzał się na kolegę, jakby szukając u niego potwierdzenia, że on też to słyszy - na próżno jednak. Odwrócił się zatem w stronę Pustelnika, przytakując mu po chwili w geście potwierdzenia, że zrozumiał, jaką rolę ma odegrać. I tak zaczęło się przedstawienie.
Kaioshin rozpoczął swoją grę od sarkazmu, przechodząc następnie do swoistej groźby, co miało dosadnie uświadomić psiakowi, że nie zamierza się z nim bawić w głupie do niczego nie prowadzące pogawędki. Obcy słuchał go z wręcz pokerowym wyrazem twarzy, gdy jednak Shiro zaproponował spróbowania swoich zamysłów na Lewusie, źrenice jego brata gwałtownie się rozszerzyły, a on sam spiął, niemal zrywając się z krzesła.
- Tknij tylko mego brata, kaioshiński śmieciu, a porachuję ci wszystkie gnaty - wywarczał wręcz, ledwo już panując nad nerwami, tu jednak wtrącił się jeden z żołnierzy, ruchem ręki uspokajając nadgorliwego kolegę, który już sięgał po broń.
- Spokojnie, wszystko da się załatwić polubownie, prawda? Kaioshin-sama? - zaczął, robiąc kilka kroków do przodu. Zignorował osłupienie kompana i kontynuował: - Chcemy tylko uzyskać kilka informacji, nic więcej. Nikt nie musi ginąć, ani cierpieć. Rozumiem, że obawiasz się... konsekwencji zdrady swego lorda, to naturalne. Jestem jednak pewny, że szanowni Kaioshini zechcą otoczyć opieką zarówno ciebie, jak i twego brata. Wystarczy tylko, że będziesz współpracował i zdradzisz nam tych kilka drobnych informacji.
Mężczyzna spojrzał kątem oka na bożka, jakby szukając u niego aprobaty czy jakiegokolwiek potwierdzenia, że nie popełnia właśnie jakiejś gafy. Wszak nie miał pojęcia, o czym tak właściwie mówi, a musiał brzmieć w miarę przekonująco, by przesłuchiwany połknął przynętę. Prawus zgrzytnął zębami i choć wściekły wzrok miał utkwiony w Pustelniku, kątem oka co chwilę zerkał na tego marnego żołnierzyka, który poniekąd składał mu ofertę nie do odrzucenia. Jaka jednak była pewność, że to nie blef?
- Kaioshinom nie można ufać - wysyczał przez zaciśnięte zęby. W sumie Makaioshinom też, ale tego już wolał nie mówić głośno. Tak na wszelki wypadek.
- Zapewniam, że będziecie bezpieczni - powiedział poważnie żołnierz. - Przy tak wieloletniej współpracy rasa ludzka cieszy się wzajemnym zaufaniem z bogami naszego wszechświata. Nie mogę jednak niczego zagwarantować, jeśli nie zaczniesz współpracować.
Psiak czuł spływający mu po skroni pot. Nie miał zbyt dużego pola manerwu, nie miał również zaufania do bożków, jednak jakąś decyzję musiał podjąć. Najważniejszym było teraz chronić Lewusa. Spojrzał jeszcze na nieprzytomnego brata, przełykając głośno ślinę. Lepsza złudna nadzieja od natychmiastowej dekapitacji, prawda?
- Zgoda... powiem, co wiem - zdecydował w końcu. Otarł pospiesznie ściekającą z brody kroplę, po czym utkwił wzrok w bladym obliczu Shiro. - Planeta Widmo to główna siedziba lorda Beliala. Ma on pod sobą pięciu generałów, jednym z nich był Vodorost. To dzięki niemu dostaliśmy się na Widmo a później na tę cholerną pustynię. Nie znam lokalizacji planety, być może Vodorost miał tę wiedzę, teraz już jednak wam nie pomoże. Nie znam dokładnej liczby żołnierzy służących Belialowi, mieliśmy dostęp tylko do części pomieszczeń. Wiem, że Honoberuto został ściągnięty z piekła, w końcu sami z bratem zostaliśmy po niego wysłani. Belial jest zbyt potężny, byście sobie z nim poradzili. Zebrał energię z wielu planet w całym kosmosie, dzięki czemu odrodził własną potęgę. Najlepiej będzie dla wszystkich po prostu się wycofali. Nie pokonacie go.
I tu Prawus zamilkł, w dalszym ciągu wpatrując się w białowłosego. Wyglądało na to, że powiedział już to, co miał powiedzieć. Co jednak z zawartych w tej wypowiedzi informacji mógł wywnioskować sam najbardziej zainteresowany, czyli nasz kaioshin?

Arisu:
Długi dzień pełen wrażeń powoli chylił się ku końcowi. Blondynka cieszyła się, że podołała swojej części zadania, a dodatkowa pochwała płynąca z ust pani doktor tym bardziej łechtała jej ego. Wykazawszy chęci skonsumowania posiłku a także odpoczynku, niebieskooka została poprowadzona korytarzami wpierw do stołówki, gdzie mogła się nasycić, a następnie do przydzielonej jej kwatery. Pokój nie był jakoś szczególnie duży, mieścił w sobie łóżko, komodę, stół i krzesło, miał też osobne pomieszczenie będące łazienką zaopatrzoną w prysznic. W tym miejscu Arisu mogła zrobić sobie drzemkę, a od doktor Kurotsu dostała łatwą w obsłudze mapkę z zaznaczonymi najpotrzebniejszymi punktami, między innymi umiejscowieniem pracowni staruszka Wataru.
Najedzona i wypoczęta blondynka wreszcie dotarła na miejsce, zastając mężczyznę nad jakimś urządzeniem, które po chwili odłożył na bok. Bardzo ucieszyła go wizyta dziewczyny, tym bardziej jej zapał do pracy. A także ciekawość względem jego aktualnego zajęcia.
- To, moja droga, ma posłużyć jako test dla młodego Misakiego. Zdaje się, że miałaś okazję go poznać - wyjaśnił krótko. - Jego zadaniem będzie naprawa tego urządzenia, ale najpierw wypada je trochę popsuć, nie sądzisz?
Znów wziął do ręki ustrojstwo i przekręcił kilka śrób, zamienił miejscami kilka elementów w środku, po czym wszystko dokładnie skręcił, nakładając obudowę. I wszystko było już właściwie gotowe do testu.
- To mówisz, że chętnie nauczysz się czegoś nowego, tak? - zagadnął jeszcze, znów skupiając całą swą uwagę na niebieskookiej. - Konstruowałaś już może jakieś urządzenia? Umiałabyś stworzyć coś na podstawie projektu?
Pytania proste acz treściwe, w końcu od odpowiedzi na nie zależeć miało, jakież to zadanie do wykonania dostanie dziewczyna, prawda?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 450

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Arisu on Wto Kwi 17, 2018 1:53 pm

-Tak poznałam go, jednak nie rozmawialiśmy za dużo - Widziała go zaledwie przez chwilę i jedyne co pamięta to fakt, że się z nim przywitała, bo potem gdzieś go wygonili do innych zadań. Chłopak wydawał się dość miły i najwidoczniej miał smykałkę do bycia mechanikiem, a przynajmniej chciał nim zostać w przyszłości. Obserwowała poczynania pana Wataru lekko unosząc brew ze zdziwienia, naprawa tego wydawała się banalnie prosta.
-Misaki chce zostać mechanikiem? Czy po prostu lubi to robić? - To pytanie zadane było z czystej ciekawości.
-Hm myślę, że byłabym w stanie aczkolwiek nigdy tego nie próbowałam. To będzie moja pierwsza styczność z projektowaniem urządzeń. Jeżeli da mi pan jakieś wskazówki na pewno podołam temu zadaniu! - rzekła zdeterminowana. Wielki krok dla Arisu, ale mały dla świata. Uśmiechnęła się szeroko i krzyknęła "YATTA". Nie mogła się doczekać aż będzie mogła znowu coś zrobić, w domu nie ma takiego przywileju, ale w końcu może to się zmienić. Teraz ma więcej doświadczenia i wiedzy dotyczącej dziedziny mechanika. A to zawsze plus! Nie jest to coś co mogło by zwojować świat, ale dla niej szarego człowieka to lekcja. Lekcja życia. Nie była pewna czy będzie miała kolejną szansę na takiego nauczyciela dlatego chciała wykorzystać każdą chwilę na naukę i póki może będzie wchłaniać całą naukę od pana Wataru.
-Od czego powinnam zacząć? - rzekła i jeżeli mogła lub dostała pozwolenie usiadła obok pana Wataru na krześle i zaczęła sobie przygotowywać stanowisko. Zaczęła od wzięcia ołówka, papieru i cały papier rozłożyła przed sobą, jeżeli jakieś rogi były zwinięte położyła na nich młotek, śrubokręt lub cokolwiek innego ciężkiego co by papier był rozwinięty w każdym rogu. Następnie rozrysowała sobie na mniejszym rogu tabletkę tego co musi się znaleźć na szkicu i co do niego potrzebuje w razie gdyby miała zrealizować swój plan z papieru. Kiedy się tak krzątała i aktualnie było jej wszędzie to wciąż miała czuły słuch i jeżeli pan Wataru coś mówił w tej chwili to przysłuchiwała mu się uważnie by wziąć sobie jego rady do serca.
-Znam już podstawy, szkic to jak powinnam to rozrysować, co powinno się znajdować w środku, jednak nie jestem pewna czy była bym w stanie przenieść papier na coś realnego. To chyba nie powinno być trudne - Słowo chyba było tu kluczowe. Nie miała zielonego pojęcia czy podoła temu zadaniu. Bała się, aktualnie może tego nie okazywała, bo starała się zrobić wszystko co w jej mocy by zrobić jak się należy. Teraz jedynie pozostaje jej czekać na wskazówki i co ma dalej robić.
avatar

Arisu

Liczba postów : 58

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Guts on Wto Kwi 17, 2018 11:14 pm

Zrzucił płaszcz i położył go niedaleko już jakiś czas temu. Trenował w samym bezrękawniku i spodniach, wylewając z siebie ostatnie poty, aby wyprowadzić cios w wyimaginowanego przeciwnika. Pięść przecieła powietrze, z łatwością wbijając się w wytwory wyobraźni Saiyanina. To był ostatni ruch. Powinien odpocząć i sprawdzić czy okolica nadal jest bezpieczna. Ruszył najpierw w stronę swego płaszcza, sprawdzając czy pilot do kapsuły nadal tam jest i wzbił się w powietrze. Wzleciał wystarcxająco wysoko, aby mieć wgląd na okolicę. Na razie nic nie zapowiadało zagrożenia, a to oznaczało chwilę wolnego czasu, którego niepowinien zmarnować na jakieś leniuchowanie. Nie, potrzebował mocy. Ogromnych pokładów energii zdolnej do zniszczenia każdego napotkanego zagrożenia i Beliala. To on był głównym celem chłopaka. To przez niego się tu znalazł i to on zamordował większość Saiyan. Zapłaci. Wylądował w miejscu, z którego wcześniej wyleciał i obejrzał swe dłonie. Samą mocą dużo nie zdziała. Techniki są równie ważne, a akurat ten aspekt kulał u chłopaka. Powinien nauczyć się nowych sztuczek ale nie teraz. Przez jakiś czas będzie się wzmacniał i szlifował swe zdolności, potem nauczy się nowych...

KONIEC TRENINGU
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Guts on Czw Kwi 19, 2018 12:27 am

Kolejny cios, kolejny nieistniejący przeciwnik martwy. Czy każda walka musi zostać rozstrzygnięta siłą? Czy to wszystko zależy tylko od poziomu mocy każdej istoty? Nie ma sposobu, aby pokonać przeciwnika za pomocą iluzji? Nigdy wcześniej nie widział, aby ktokolwiek stosował techniki mieszające ludziom w głowach. Ale na pewno jakieś istniały. Ukryte i niedostępne dla zwykłego wojownika. Zdolne miażdżyć przeciwników wielokrotnie silniejszych. Techniki, które są bardziej subtelne, mogące zabić bez żadnych zniszczeń i hałasu. Takie techniki na pewno musiały istnieć, a jeśli nie, to on znajdzie sposób, aby spotkać osoby mające zdolności do tworzenia takowych. Ale to później. To będzie po pokonaniu Beliala i odzyskaniu Vegety. A jak przywróci Czerwoną Planetę? Tym, o czym właśnie sobie przypomniał. Trunks, chłopak należący do Patrolu Czasu i charakteryzujący się niebieskimi włosami opowiadał o kulach zdolnych spełniać życzenia. Guts nie wiedział o nich wiele ale przynajmniej wiedział, że istnieją, a to już dużo. Odnajdzie te Smocze Kule i przywróci rodzimą planetę. Wskrzesi swoich towarzyszy i zwiększy swą moc. Dążył do tego. Do powrotu Vegety i mocy zdolnej ochronić planetę przed ponownym zniszczeniem. Wiedział, że idzie mu coraz lepiej. Każdy kolejny cios był coraz szybszy i silniejszy, a jego ciało męczyło się coraz wolniej i mogło wytrzymać coraz to większe obciążenia... A jeśli o obciążeniu mowa: tutejsza grawitacja był niższa niż na Vegecie. Tutaj był lżejszy i szybszy, niż na ojczystej ziemi. Było bardzo prawdopodobme, że wpływało to na jego treningi. Ciekawe czy jest sposób na zwiększenie grawitacji tutaj?

START TRENINGU
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Guts Yesterday at 10:53 am

Splunął obok. Nadmiary śliny szybko się pojawiały, a to oznaczało, że musiał się czegoś napić. Czyli czas na krótką przerwę. Wzniósł się kilka metrów wzwyż i rozejrzał wokół. Na Vegecie nie było zbiorników wodnych ale tutaj, jak zdążył wcześniej zauważyć, było ich całkiem sporo i gdy tylko zlokalizował jeden, to od razu ruszył w jego stronę. Woda była zimna i czysta. Idealna na orzeźwienie po treningu. Ale przydałoby się coś zjeść. Saiyanie charakteryzowali się ogromnym apetytem i brak jedzenie był dla nich gorszy, niż najgorsza tortura. Ta planeta była obfita w życie ale niewiedział, które są jadalne, a które trujące. Cóż, będzie musiał jakiś czas pozostać głodnym. Wolał nie ryzykować zatrucia lub śmierci. Szkoda, że nie było z nim Kurisy. Ona żyła tutaj dłużej i pewnie wie co jest jadalne, a co nie. Wrócił do miejsca treningu i usiadł sobie. Zdjął płaszcz, po czym rzucił go obok ukrytej kapsuły. Właśnie... Kapsuła. Przydałby się jej lepszy kamuflaż, bo chociaż z daleka jest niewidoczna, to z bliska jest raczej.... Zauważalna. Wstał i nazbierał więcej liści i patyków, po czym przykrył statek bardziej. Nadal za mało, ale więcej nie miał. Przydałby się jej jakiś system maskujący, czy coś w tym rodzaju. Niestety, nie był w posiadaniu takowego. No nic...

KONIEC TRENINGU
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Guts Today at 11:27 am

Świat jest zbudowany na bólu każdej istoty. Z każdym wielkim wydarzeniem przychodzą setki, a czasami i tysiące ludzi pokrzywdzonych. Zawsze znajdą się tacy, którzy ucierpieli z powodu wielkich wydarzeń, nawet jeśli niemożliwe było, aby to wydarzenie skrzywdziło kogokolwiek. Każdy cierpi w większym lub mniejszym stopniu. Więc dlaczego rzadko pojawiają się wśród nas osoby szalone, zmęczone tym cierpieniem? Dlatego, że człowiek się przyzwyczaja do małego cierpienia i tylko ogromny ból może na nich wpłynąć. Na przykład, ból związany ze śmiercią bliskiej osoby. A późniejsze wydarzenia zależą już od psychiki jednostki. Niektórzy mogą wytrzymać ból nawet po śmierci wszystkich, których znają, a inni wyłamują się już po pierwszej śmierci. A jak sprawić, aby nasza psychika była niezniszczalna? Trzeba cierpieć cały czas... Uśmiechnął się pod nosem. Od kiedy zaczął rozmyślać na tematy filozoficzne? Wystrzelał knykcie w obydwu dłoniach, wstał, zaciągnął się powietrzem, po czym powoli je wypuścił i zaczął atakować wyimaginowanych przeciwników, skupiając się na treningu i rozmyślaniu o przyszłości. Teraz trenuje i zapowiadało się na to, że to jeszcze nie koniec jego treningów. Ale co potem? Miał opanowywać techniki, a zamiast tego skupia się na swych atrybutach fizycznych. No nic, kiedy indziej to zrobi. Później spróbuje poszukać Kenzurana i razem z nim coś wymyśli.

START TRENINGU
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 138

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro Today at 2:35 pm

Zmęczony rybak po raz tysięczny przekręcił się na burcie. Wyciągnął tysięczną drzazgę, godzącą w nieskazitelne kształty jego rzyci. Tysiąckrotnie zdążył już ziewnąć i zająć się czymś zupełnie innym. Jednak musiał tę rybę złowić, bo przecież tyleż miał innych, znacznie ważniejszych i ciekawszych, rzeczy do roboty, którymi mógł się zająć dopiero po złowieniu tego cholernego śledzia. Śledź był cwany, a przynajmniej za takiego się uważał. Przygryzał lekko przynęty, dając złudny znak pociągnięcia za haczyk. Gdy czuł się nieco pewniej, raz atraktanty miały tylko uśpić jego czujność. Dać zgubne poczucie kontroli, zwycięstwa. W tym właśnie momencie wyciągnął ze skrzyni ostatnią przynętę - jego własnego brata. Połknął ją, aż się zachłysnął.
Kiedy Prawus zaczął grozić Kaioshinowi, ten mimowolnie podniósł kąciki ust, prawie się uśmiechając. Przybrał przy tym zdecydowanie bardziej złowieszczy wyraz twarzy, niż zamierzał. Spodobał mu się. Szkoda, że spotkali się po przeciwnych stronach barykady.
Żołnierz po chwili konsternacji, załapał grę. Shiro, rzecz jasna, udawał zdziwionego jego nagłą inicjatywą, lecz po całym stosie nieźle przedstawionych kłamstw telepatycznie przekazał mu wyraz aprobaty:
- Mhm, może być.
Wtedy pies powiedział coś, po czym pustelnik musiał użyć wszystkich swoich sił, by nie wybuchnąć śmiechem i nie zerwać całej tej bezsensownej gry. Kaioshinom nie można ufać, o tak. Już wiedział, co mu powie pod koniec tego spotkania. Bo w gruncie rzeczy Prawus nie był śledziem, lecz marlinem. A Shiro nie jakimś tam rybakiem, tylko tym słynnym pechowcem, któremu cały czas coś nie wychodzi, aż w końcu trafiła mu się jedna szansa na milion. Nie chciał być przeciw niemu, ale musiał. Musiał go skrzywdzić, a nawet zabić, dla najważniejszego celu w swoim życiu, który coraz wyraźniej mu przyświecał. Jak w opowiadaniu pewnego wąsatego rapera.
Żołnierz czuł się coraz bardziej bezpiecznie, poruszał się w informacjach potrzebnych do manipulacji coraz swobodniej a co za tym idzie - brzmiał coraz realniej. I coraz bardziej przekonująco.
- Doskonale - skomentował wypowiedź, po której pies w końcu zaczął sypać jak na ustnej maturze. Bóg zmniejszył temperaturę, co miało dać przesłuchanemu uczucie ulgi. Magicznie zmaterializowanym piórem zanotował zeznania w magicznie zmaterializowanym zeszycie i kontynuował rozmowę, już prawie bez żadnych gróźb. W końcu pchlarz zgodził się współpracować, czyż nie?
- Martw się o siebie i brata, nie o nas. Bo to jeszcze nie koniec przesłuchania. Jak ma się siła Vodorosta czy Honoberuto do reszty armii? Jaka jest średnia siłą przeciętnego żołnierza? Znana jest potęga Beliala? I czy da się to oszacować na podstawie jakichś ostatnich zniszczeń?

START TRENINGU [22.04.2018 14:35]
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 322

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach