Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 357
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Góry

on Sob Lip 09, 2016 4:13 pm
First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?

avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Pią Sie 03, 2018 12:47 pm
Kenzuran wreszcie zauważył, jak ten dziwny android łapie ciągle łyki z tego swojego przyrządu i zaczyna do niego przemawiać. Czarnowłosy nareszcie dostał jakąś solidną odpowiedź, bo już miał po dziurki w nosie tego szukania. Gdyby miał scouter, byłoby zupełnie inaczej, a że był bez tego przyrządzenia, to cóż, musiał znaleźć inny sposób na znalezienie kogokolwiek. Minęła jeszcze dłuższa chwila i usłyszał dłuższy tekst ze strony brązowego kurdupla, który rzekł że dwie osoby mogą ze sobą walczyć albo trenować.

Syn Kellana tylko kiwnął głową na znak zrozumienia, już wiedział co ma zrobić, dlatego też mruknął do siebie pod nosem i powiedział w stronę swoich pomagierów:
-Okej, chyba czas złożyć wizytę temu Tenshinhanowi czy jak mu tam było, nie ważne...ruszajmy. - rzekł i aktywując wokół swojej osoby białą aurę, pomknął ku nim. Miał zamiar to zakończyć, a odczuwał że wróg może być naprawdę silny, jednak nie bał się tego, wreszcie pochodził z rodu najsilniejszych wojowników w kosmosie.

Czarnooki nie mógł się wycofać, walka z silniejszymi osobami od siebie go motywowała i ekscytowała, jak każdego członka z jego resztki już rasy, gdyż planeta Vegeta przestała istnieć. Przelatywał nad górami wraz ze swoimi pomocnikami, którymi były cyborgi, z chęcią by się ich pozbył, lecz niestety muszą nagrać wszystko jak zabija człowieka, który jest teraz aktualnie celem. Wojownik ma tylko nadzieję, że jak się upora ze swoim przeciwnikiem, wyjmą mu to ustrojstwo od którego może zginąć za zdradę, choć nie jest co do tego pewny. Kenzuran wie, że może przekroczyć swoją moc i ją podwoić, tylko nie wie niestety jak to może osiągnąć, mimo to nie będzie się poddawać i będzie trenował ciężko, jeśli będzie to konieczne.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Pią Sie 03, 2018 1:31 pm
MG

Cała trójka podleciała pod szczyt, na którym jeden z androidów wykrył oznaki życia. Było naprawdę wysoko. Ciśnienie na tej wysokości sprawiało, że oddech był o wiele płytszy niż kilkaset metrów niżej, gdzie jeszcze przed chwilą żołnierze RR się znajdowali. Podlecieli na tyle blisko, że bez problemu mogli zauważyć co dokładnie dzieje się w miejscu wskazanym przez 15tkę. Android nie mylił się co do wydarzeń odbywających się na szczycie. Dwójka mężczyzn walczyła zaciekle. Po ich ruchach wywnioskować się dało jednak, że to tylko sparring, a nie walka na śmierć i życie. Jeden z nich miał białą cerę i wyglądem trochę przypominał lalkę. Drugi był kompletnie łysy, a jego czoło zdobiły pomarańczowe kropki. Walczący nagle zatrzymali się. Łysy jegomość spoważniał i zaczął rozglądać się dookoła siebie. Nie zauważył jeszcze nieproszonych gości, jednak ewidentnie zdawał sobie sprawę, że coś jest nie tak.

Spoiler:


avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Pią Sie 03, 2018 1:50 pm
Kenzuran kiedy pokierował się za androidem, wiedział już że na pewno musiał być na jakimś tropie, dlatego nie przestawali co do poszukiwań. Czarnowłosy po upływie kilku minut, gdyż zauważył że to nie było tak daleko, mógł stwierdzić że cyborg się jednak nie mylił, ponieważ słyszał jakieś dziwne odgłosy. Syn Kellana spoważniał trochę i z powietrza dostrzegł, że dwie osoby sobie ćwiczą, ale jednak to nie była żadna walka na śmierć i życie, zwykły sparing. Wojownik zastanawiał się co dalej, bo raczej to nie był ten osobnik, którego to miał zlikwidować.

Młody Saiyanin tylko wyszczerzył zęby i strzykając przy tym knykciami, rzucił w stronę swojego mechanicznego partnera:
-To co teraz, mamy z nimi walczyć czy jak?? - uniósł jedną brew ku górze, a potem czekał na odpowiedź. Najchętniej to by się sam zapytał gdzie znajduję się ów osobnik o imieniu Tenshinhan. Czarnooki przecież nie mógł tyle czekać na reakcję cyborga, dlatego też westchnął pod nosem i miał zamiar odezwać się w stronę dwójki ludzi. Zleciał delikatnie niżej by dokładniej ich słyszeć, gdyż wiatr w tutejszych górach trochę stał się hałaśliwy i mógł uniemożliwiać zwykłą konwersację, która mogła się tutaj odbyć.


-Hej wy tam, mamy do was pytanie. Poszukujemy wojownika, który się zwie Tenshinhan, nie widzieliście go może...?? - zapytał i delikatnie spoważniał, a potem mógł tylko wyczekiwać na reakcję, jak odpowiedź ze strony dwóch ludzi, którzy sobie trenowali od tak na górzystych terenach. Ogoniasty także nie wiedział jak zareaguję robot, który mu towarzyszył i jego druga koleżanka, która także składała się z mechanicznym części. I tak Kenzuran nie miał innego wyboru i musiał poczekać na rozwój sytuacji.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Pią Sie 03, 2018 2:00 pm
MG

Kenzuran zadał pytanie swemu kompanowi. Nie doczekał się jednak odpowiedzi, a kiedy odwrócił swą głowę w jego kierunku ze zdziwieniem odnotował, że obydwa androidy zniknęły. Dosłownie rozpłynęły się w powietrzu. Nie było ich nigdzie widać, słychać, ani czuć. Po chwili saiyanin zniżył swój lot i kiedy znalazł się w odległości umożliwiającej swobodną rozmowę, zapytał o Tenshinhana. Kim jesteś i dlaczego go szukasz? - zadał pytanie łysy jegomość, przyjmując niezwykle poważny wyraz twarzy. Czego chcesz od Pana Tiena? - zapytał jego malutki towarzysz. Najwyraźniej obydwaj ziemianie byli nieufni. Nie było co im się dziwić. Wydarzenia na ich rodzimej planecie od lat nie napawały optymizmem. Armia dała się we znaki dosłownie wszystkim, a Tenshinhan był jednym z tych, który stawiał czynny opór reżimowi Marszałka Czerwonego. Pytania o niego nie wróżyły nic dobrego, tym bardziej jeśli zadawane były przez nieznajomą osobę władającą ki.
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Pią Sie 03, 2018 2:53 pm
Kenzuran kiedy kątem oka dostrzegł, że jakiś dziwnym sposobem androidy zniknęły, trochę go to wkurzyło. Mieli wreszcie być jego partnerami, a te od tak sobie po prostu zniknęły. Westchnął pod nosem, a potem mógł się po jakimś czasie doczekać odpowiedzi ze strony łysego ziemianina. Wyglądało na to, że mu trochę niestety nie ufali, a on nie chciał jeszcze ich atakować, to nie była odpowiednia pora i zapewne miejsce.

Zaraz po krótszej chwili, ogoniasty usłyszał głos ze strony tego drugiego niziołka, który się zapytał czego chcę od słynnego Tenshinhana. Syn Kellana tylko delikatnie rzucił w ich stronę uśmiech, nie zdradzając faktu, że chcę go od tak zabić. Chciał im pokazać, że można mu ufać, mimo tego że od tego zależało jego własne życie, ale musiał jakoś pokazać tym ludziom, że nie ma co do nich złych intencji. Jeszcze delikatniej wojownik obniżył swój lot i zaczął przemawiać w ich stronę:
-Słyszałem o nim wiele dobrych rzeczy, podobno jest jednym z silniejszych wojowników na tej planecie, a ja poszukuję go, bo wiem że podobno współpracuję z Ruchem Oporu. Poszukuję mentora, który mógłby mnie szkolić, no i chcę także pomóc Ruchowi Oporu w walce z Armią czerwonej wstęgi, gdyż już miałem z nimi styczność. Pokonałem jednego z ich dowódców, dlatego pytam was gdzie mogę go znaleźć. - można było słyszeć spokojny głos ze strony czarnowłosego, nie próbował ich okłamać, lecz jednak można było odczuć taki odór mówiącej nie prawy względem ziemianina.

Oczywiście młody Saiyanin miał użyć takiej zagrywki by ich okłamać, tak aby odnaleźć położenie ziemskiego wojownika i po prostu zlikwidować go, tylko niestety nie wiedział czy dwóch tutejszych ziemian mu zaufa co do tego. Musiał teraz czekać i tak na ich odpowiedź, ale i tak miał za złe androidom, że te go po prostu tak zostawiły, przeczuwał że mogą go gdzieś obserwować, ale musiał czekać na dalszy rozwój sytuacji. Pamiętał, że jak był mały, Ojciec wspominał mu swoje nieczyste zagrywki względem strategii, ale nigdy nie lubił się do nich stosować, w jego sytuacji nie miał innego wyjścia.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Pią Sie 03, 2018 7:31 pm
MG

Ziemianie z uwagą wpatrywali się w przybysza. Na ziemi nie często spotykało się saiyan, a dodatkowo intencje tego, który się tu znalazł były niepewne. Po chwili Kenzuran kłamstwem wyjaśnił cel swojej wizyty. To co mówisz ma sens... doszły nas słuchy, że generał czerwony został pokonany. To Twoja sprawka? - rzekł łysol, lecz już po chwili dodał - Skąd wiedziałeś gdzie szukać? Tylko nasi najbliżsi przyjaciele znają tę lokalizację... - w głosie Kuririna słyszeć się dało nutkę podejrzliwości. Jego wzrok świdrował sylwetkę czarnookiego wojownika. Mały blady chłopiec uniósł się trochę wyżej, niż do tej pory i swym piskliwym głosikiem dodał - Pan Tien odleciał. Nie możemy powiedzieć Ci gdzie, wybacz - zdanie dość mocno zaakcentował, co przy wysokości tonu jego mowy wyszło dość komicznie. Nad szczytem na którym prowadzony był dialog zebrały się deszczowe chmury. Krople deszczu pojedynczo zaczęły kapać na zebranych. Na razie, co prawda, nic nie zapowiadało ulewy. Ot, delikatna mżawka. Czy była jednak zwiastunem burzy? To miało się dopiero okazać...
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Pią Sie 03, 2018 10:18 pm
Kenzuran kiedy tak czekał na odpowiedź, dostrzegł że pogoda nagle się zaczęła zmieniać. Nigdy zbytnio nie zwracał na to uwagi, po prostu inny klimat atmosferyczny tutaj panuję niż na Vegecie i tyle. Czarnowłosy westchnąwszy sobie pod swoim nosem, nareszcie usłyszał słowa wyższego ziemianina, który stwierdził że się z tym zgadza i zapytał czy to on nie pokonał jakiegoś czerwonego generała. Wojownik zbytnio nie rozumiał o co mu chodzi, dlatego odchrząknął i zaraz odpowiedział, lecz wyjątkowo jeszcze poczekał, bo słyszał że tamten ma coś do powiedzenia.

Kiedy wreszcie łysy człowiek skończył mówić, ogoniasty mógł mu odpowiedzieć na to wszystko:
-Niestety nie wiem kto to jest ten generał czerwony, wiem że żołnierze mówili o jakimś dowódcy numer trzynaście czy jakoś tak, tylko tyle pamiętam, lecz oni też zostanie załatwieni przeze mnie...Po prostu spotkałem Ruch Oporu i mi wskazali drogę gdzie mogę znaleźć Tenshinhana, powiedział że mi pomoże w pokonaniu Armi... - bał się, że to kłamstwo nie zostanie przełknięte przez tutejszych ziemian, ale musiał grać i wkupić się w ich łaski i okazać się tak jakby jednym z nich.

Syn Kellan odczuwał lekki dyskomfort, bo wiedział że może być obserwowany przez swoich dwóch kompanów, lecz mimo to nie może się teraz wycofać, po prostu musi kupić ich zaufanie swoją osobą. Po chwili odezwał się mniejszy biały człowiek, co było dość dziwne, że miał strasznie białą cerę, młody saiyanin w ogóle tego nie rozumiał. Czarnooki mruknął coś pod nosem i wreszcie opadając całkowicie na górzysty teren, dotykając go stopami, rzekł ponownie w ich stronę:
-Rozumiem biały człowieczku. Niestety muszę go czym prędzej znaleźć, dowiedziałem się że Armia szykuję kolejny atak i jeśli go o tym nie powiadomię, Ziemia może być zagrożona. Nie musicie mi wierzyć, sam spróbuje go znaleźć, po prostu ci dwaj żołnierze z Ruchu Oporu kórym pomogłem darzą mnie zaufaniem i chcę byście mi też zaufali. - powiedział i spoważniał, lecz wszystko to było kłamstwem, niestety.

Kenzuran nie chciał ich okłamywać, ale że nie miał wyboru, bo płyn który znajdował się w jego krwiobiegu mógł go zabić po dwóch sekundach, musiał działać tak a nie inaczej. Zapewne jego Ojciec byłby zawiedziony, ale w grę także chodzi o jego życie, dlatego musiał zaryzykować i spróbować ich przekonać, że nie ma złych intencji, choć było zupełnie inaczej.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Pią Sie 03, 2018 11:01 pm
MG

Na twarzach dwóch ziemian zarysowała się oznaka zdziwienia, kiedy Kenzuran powiedział, że to ruch oporu wskazał mu to miejsce. Spojrzeli na siebie porozumiewawczo, jednak nie przerywali, nadal z uwagą słuchając tego, co saiyanin ma do powiedzenia. Na wieść o tym, że armia planuje kolejny atak Kuririn spoważniał, a na jego czole pojawiły się zmarszczki. Pięści łysego mężczyzny zacisnęły się mocno, a jedna ze stóp odruchowo przekręciła się delikatnie, jakby gotowa do walki. Dobrze... - powiedział, kiedy czarnooki zakończył swój wywód. Tenshinhan znajduje się teraz na misji. Nie możemy zdradzić Ci jego dokładnej lokalizacji, jednak jeśli to co mówisz jest prawdą, chętnie Ci pomożemy! - rzekł, wzbijając się w powietrze. Tuż za nim wzniósł się Chaoz. Znajdowali się teraz w odległości około 5-ciu metrów od ogoniastego. Nie ma chwili do stracenia. Co to za atak? Musimy mu jak najszybciej zapobiec! - prawie krzyknął, wpatrując się w twarz Kenzurana. Pan Kuririn również jest bardzo silny, wspólnie na pewno damy radę! - pisnął wyglądający jak lalka chłopczyk.
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Pią Sie 03, 2018 11:51 pm
Kenzuran wreszcie doczekał się odpowiedzi ze strony łysego mężczyzny, choć mógł stwierdzić, że jest to jakieś dziecko. Miał nadzieję, że to co mówił kupili, ale najwyraźniej ten łysol mógł się czegoś domyślać, bo ustawił się w pozycji do walki. Czarnowłosy już chciał reagować, ale usłyszał że tamten dalej zaczął swoją dalszą kwestię, względem tego że nie mogą powiedzieć o położeniu Tenshinhana, bo jest na jakiejś ważnej misji. To komplikowało całą sytuację dla ogoniastego, ponieważ nie mógł zawieść swojej misji, a nie wiedział gdzie udały się androidy, a były tak bardzo potrzebne.

Po dłuższej chwili ciszy, młody saiyanin usłyszał zapytanie względem co to ma być za atak ze strony Armii, więc teraz musiał wymyślić coś na szybko, zanim tamci się pokapują. Syn Kellana także się wzniósł na ich wysokość i rzekł w ich stronę:
-Wiem tylko, że mają gdzieś bazę niedaleko pustyni, podobno widziano tam jakieś wielkie wiertło i dwie osoby, które są androidami, dlatego zapowiada się coś niedobrego, tak stwierdził Ruch Oporu... - powiedział robiąc chwilę przerwy.

Nie miał pewności czy aby na pewno tych dwóch kurduplów jest silnych, a nie mógł zaryzykować swoją osobą, dlatego też westchnął pod nosem i znowu się wypowiedział:
-Nie wiem kiedy dokładnie zaatakują, mogą to raczej zrobić w każdej chwili, czy jest jakiś cień szansy, żeby ten wasz znajomy Tenshinhan nas wspomógł. Ruch Oporu naprawdę liczył na pomoc z jego strony, ale skoro twierdzicie, że go przerastacie, to nie ma czasu do stracenia. - odpowiedział zaciskając pięść, musiał być gotowy na wszystko. Miał plan, żeby zaprowadzić dwóch ziemian tam gdzie ukrywał się z Henrich, by także oni dostali specjalne urządzenie paraliżujące i zostali schwytani w pułapkę.

Odwrócił się w przeciwną stronę i teraz aktualnie znajdował się plecami do napotkanych dwóch nieznajomych, a po chwili rzekł w ich stronę:
-Tak w ogóle to jestem Kenzuran, a jakie są wasze imiona?? Przy okazji, musimy się udać w tą stronę, jeśli nam się uda, może jeszcze wrócimy do żołnierzy Ruchu Oporu, a z nimi to na pewno pójdzie jak po maśle... - powiedział i aktywował wokół siebie białą aurę, oznajmiając im że jest gotowy do lotu. Wolał jednak poczekać jeszcze trochę, bo nie wiedział czy aby na pewno z nim wyruszą czy jednak będą mieli co do tego inne plany.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Sro Sie 08, 2018 3:20 pm
MG

Kenzuran obmyślił plan działania i kolejnymi kłamstwami przyspieszał moment wylotu. Jestem Kurrin, a mój przyjaciel to Chaoz. Miło mi Cię poznać, nie czas jednak na pogaduszki! - powiedział i wraz ze swoim małym towarzyszem odbili się od ziemi. To co czarnooki mógł zauważyć to fakt, że byli od niego zdecydowanie szybsi. Widząc, że saiyanin ma delikatne problemy z dotrzymaniem im tempa, zwolnili nieco, jednak syn Kellana nadal leciał jako ostatni.

Nagle dwaj ziemianie zatrzymali się jakby na ich drodze pojawiła się magiczna barriera. Kiedy Kenzuran doleciał do miejsca, w którym wstrzymali swój lot, od razu zrozumiał, dlaczego tak się stało. W odległości około 30 metrów od podróżników lewitowały dwie postacie. Płaszcz jednej falował na wietrze, a w jej przeciwsłonecznych okularach dość wyraźnie odbijało się światło pojedynczych gwiazd. Druga osoba była bladą kobietą, lecz jej mina wyraźnie sugerowała, że nie jest to miła Pani z sąsiedztwa. Dumny członek elitarnej rasy wojowników w mgnieniu oka rozpoznał obydwie postacie. Byli to jego towarzysze broni - androidy armii czerwonej wstęgi. Obydwa z nich rozpostarły swe ramiona, dając lecącym wyraźny znak, że tutaj ich droga się kończy. Kurrin zmarszczył brwi i zaciskając pięści, przyjął pozycję walki. To samo zrobił Chaoz. Wokół ich ciał roztańczyły się białe aury. To androidy armii czerwonej wstęgi. Przygotuj się do walki! - powiedział łysol, obracając lekko swą głowę i z powagą spoglądając na Kenzurana...
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Czw Sie 09, 2018 12:30 am
Kenzuran kiedy tak leciał, nie spodziewał się, że ziemianie mogą być tacy szybcy. Mimo to, jego kłamstwa jako tako przeszły koło ich uszu, więc tylko kiwnął głową i zauważył, że tamci wreszcie wznieśli się ku górze. Kiedy Wojownik znajdował się obok nich, zauważył że wyruszyli pierwsi i dziwiło go to, że byli szybsi od niego. Czarnowłosy w ogóle tego nie rozumiał, dlatego też westchnął i aktywując wokół siebie białą aurę, przyśpieszył swój lot. Mimo to, to nadal nie działało i wkurzało go to, ale dwóch tutejszych ludzi trochę zwolniło tempo i zaczekało na niego.

To było miłe z ich strony, lecz on nie był miły i nie mówił im prawdy, dlatego prychnął pod nosem, bo był wkurzony na samego siebie. Wreszcie kiedy przemierzyli trochę nieba, łysy mnich tak jakby przywalił w coś, tak samo jego kompan. Syn Kellana tylko bacznie obserwował to co się stało i dostrzegł coś jakby pole siłowe albo coś na ten kształt. Kiedy zaczął się rozglądać na boki, już zrozumiał co się właśnie stało. Nie spodziewał się jednak androidów, dlatego też jego plan teraz nie wypali, bo przedtem ich nie uprzedził co planuje.

Zagryzł swoje zęby, gdyż nie miał innego wyboru, musiał tak jakby grać na zwłokę, więc już chciał szybkim ruchem zaatakować łysego, ale powstrzymał się i ten zaczął coś mówić. Teraz był trochę w potrzasku, ale wiedział co musi zrobić, dlatego też tylko kiwnął głową porozumiewawczo i rzekł do nich:
-Dobra....zajmę się tym okularnikiem, wy bierzcie się za kobietę... - nie czekając ani chwili dłużej, ruszył na przeciwnika, który zawsze od czasu do czasu popijał sobie ze swojej piersiówki.

Młody Saiyanin był praktycznie blisko, dlatego tak jakby wykonał zamarkowany cios, tak by ziemianie myśleli że jest z nimi i szybko przemówił w stronę cyborga:
-Piętnastka...macie jeszcze te urządzenia, które paraliżują układ nerwowy. Jeśli tak, to mamy dwóch ziemian, którzy znają położenie tego Tenshinhana... - zrobił obrót nad nim i zadał cios w jego kark. Szybkim ruchem wystrzelił dwa pociski ki, a potem rzekł szybko tak by ludzie nie widzieli że nawiązują między sobą kontakt:
-Jeśli ich teraz złapiemy, nasza misja stanie się jeszcze łatwiejsza, ufają mi dlatego musimy walczyć przez chwilę i potem odegramy rolę, że mi coś tak jakby wstrzyknąłeś, kłując mnie jakimś ostrzem albo coś... - rzekł, pokazując wzrokowo co ten miały zrobić, a potem zadając cios w okolicach jego torsu. Ma nadzieję, że to co robi, wszystko pójdzie zgodnie z planem i android także się na to zgodzi. Niestety nie wie jak jego partnerka mechaniczna to przyjmie, ale ma nadzieję że się uda, od tego zależało jego życie.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Czw Sie 09, 2018 9:23 am
MG

Kenzuran ruszył w stronę androida. Chciał zamarkować cios i przedstawić mu swój plan. Niestety, nie wziął pod uwagę, że taka szarża nie jest najrozsądniejszym pomysłem. Skąd niby robotyczny kompan miałby wiedzieć, że uderzenie będzie udawane? Pięść saiyanina przecięła powietrze i wtedy zobaczył coś dziwnego. Rywal zniknął. Po prostu, rozpłynął się w powietrzu. Nie minęła nawet sekunda, kiedy tuż za swoimi plecami usłyszał - Niegrzeczna małpa! - a kiedy odwrócił swą głowę zdążył tylko dostrzec jak z dłoni małego, okrytego peleryną mężczyzny wystrzeliwuje pocisk ki. Kula energii trafiła czarnookiego prosto w tors. Impet wybuchu sprawił, że ten przeleciał kilka metrów i wbił się w ścianę pobliskiej góry. Jego koszula przypaliła się i pokryła delikatną warstwą sadzy. To jednak nie miało większego znaczenia. W odległości 50ciu metrów od niego rozpoczęła się prawdziwa walka. To Kurrin, widząc jak syn Kellana otrzymuje cios, bez zastanowienia natarł na żołnierza Armii Czerwonej Wstęgi i teraz zaciekle z nim walczył. Pojedynek wyglądał na wyrównany. Saiyanin mógł jednak obserwować tylko jego początek. Widział jak łysy ziemianin rusza w stronę androida i... tyle. Już po chwili obydwaj walczący zniknęli, a do uszu Kenzurana co rusz dobiegały odgłosy ciosów, słyszalne za każdym razem, kiedy chwilę wcześniej na niebie dostrzec się dało kręgi energetyczne, podobne do tych, widocznych przy przełamywaniu bariery dźwięku. Drugi z androidów na razie nie robił prawie nic. Prawie, ponieważ powoli zaczął zbliżać się w stronę Chaoza, po którego czole spłynęła kropla potu. Najprawdopodobniej, obserwując na jakim poziomie walczy jego przyjaciel, zdał sobie sprawę, że wysłannicy armii grają w innej lidze.
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Czw Sie 09, 2018 12:42 pm
Kenzuran, kiedy to chciał zamarkować swój cios, niestety nie spodziewał się takiej sytuacji, że jednak android nie da się na to nabrać. Czarnowłosy zauważył, jak z przed jego pięści wróg przed nim znika, zapomniał że teraz walczył z kimś o wiele silniejszym niż poprzednikiem, czyli dowódcą, choć tamten wyglądał na silnego i tak było. Ogoniasty rozszerzył swoje źrenice w poszukiwaniu wroga, kiedy ten przyłożył do jego torsu pocisk energetyczny i posłał go praktycznie na ścianę jednej z tutejszych gór.

Kiedy jego ciało się wbiło, odczuł to na swoich plecach, wypluwając trochę śliny przed siebie, dlatego też chwilę tak tam zwisając, obserwował dalszą walkę. Wyrywając się z góry w której odcisnął ślad swojej osoby, otrząsnął się. Szybko się otrzepał i spoglądając na białego małego ludzika, który ma zmierzyć się z androidem o tej samej karnacji, zagryzł wargi. Nie wiedział co ma robić, on tylko przedtem rozmawiał z ciemnym cyborgiem, do kobiety wolał się nie odzywać, ale nie miał wyboru.

Syn Kellana krzyknął głośno, aktywując jeszcze większą białą aurę i ruszył przed siebie, miał zamiar tym razem zaaranżować ponownie to co chciał zrobić przedtem. Po dotarciu na bliskość kobiety, szybko ją okrążył i chciał jej zadać cios w plecy, tak by posłać ją na górę i na spokojnie z nią porozmawiać. Dał znak przedtem zanim poleciał za nią swymi oczyma, żeby ta dała się trafić i miał nadzieję, że była dość spostrzegawcza, że młody saiyanin chciał jej coś pokazać.

Jeśli się nie uda, to będzie musiał walczyć, a on wie że i tak jest jedną nogą w grobie przez cholerną toksynę, którą dał sobie wpuścić do ciała. Musiał zaryzykować i wreszcie spróbować się jakoś porozumieć z humanoidalnymi pomocnikami, którzy mieli mu pomóc w znalezieniu Tenshinhana, by ten mógł go na spokojnie zabić. Kenzuran tylko miał nadzieję, że teraz wszystko wyjdzie tak jakby on tego chciał.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Czw Sie 09, 2018 1:37 pm
MG

Saiyanin krzyknął donośnie, a aura białego koloru okrążyła całe jego ciało, sprawiając, że w momencie w którym ruszył, od skały odpadło kilka odłamków. Planował zaatakować drugiego androida. Nie był to pomysł pierwszego sortu, ponieważ, jak uczyło doświadczenie, tego typu próby nie kończyły się najlepiej...

Kenzuran znalazł się obok kobiety i chciał ją okrążyć, aby uderzyć w plecy. Zanim jednak zdążył się za nią znaleźć, ta odwróciła się w tempie uniemożliwiającym mężczyźnie zauważenie tego ruchu i potężnym kopnięciem umieściła swą stopę z prawej strony tułowia czarnowłosego. Impet kopnięcia sprawił, że ciało trafionego, po raz kolejny pofrunęło w stronę skały, tym razem jednak wbijając się w nią na sporą odległość, tworząc przy tym coś na wzór krateru. Ból, jaki towarzyszył synowi Kellana tuż po otrzymaniu kopnięcia był przerażający. Usłyszał tylko gruchot kości, a żebra, naciskając na wątrobę, sprawiły, że kompletnie stracił dech w piersiach. Z jego ust wypłynęła krew, malując sobą sporą część odzienia młodzieńca. Chaoz, widząc co właśnie przydarzyło się jego sojusznikowi zadrżał, a na jego bladej twarzy pojawił się grymas przerażenia. Nagle, saiyanin ujrzał, że coś z ogromną prędkością zmierza w jego kierunku. Uderzyło dosłownie trzy metry od niego, roztrzaskując skałę na drobne części. Wśród opadających kawałków góry mężczyzna ujrzał Kurrina. Był podrapany, a jego ubranie wyraźnie ucierpiało w pojedynku z piętnastką. Są niezwykle silni, jednak mam pewien pomysł. Może uda mi się wyeliminować jednego. Oślepię ich i zaatakujemy wspólnie! - powiedział, zaciskając pięści. Masz jeszcze siłę, by walczyć? - zapytał z wyraźną troską i powagą w głosie.
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Czw Sie 09, 2018 2:08 pm
Kenzuran kiedy chciał zaatakować od tyłu, nie spodziewał się takiego manewru ze strony swojego niby przeciwnika. Chciał wreszcie swoim mechanicznym kompanom przemówić do rozsądku, ale oni tak jakby nie słuchali. Gdyby miał połącznie z samym profesorkiem, który to wszczepił mu dziwną substancję w jego ciało, mógłby mu powiedzieć cały jego plan, ale wymyślił go dość nie dawno. Syknął, po czym otrzymał solidne kopnięcie w bok swojego ciała, w okolice żeber. Już wiedział, że pisząc się na walkę z androidami, nie przemyślał tego zbyt mądrze.

Żałował teraz tego co teraz właśnie robił, ale nie miał innego wyboru, musiał znaleźć Tenshinhana i go zabić. Taki miał cel, dlatego musiał grać na zwłokę i niestety nie szło tak jakby On tego chciał. Czarnowłosy wreszcie ponownie spotkał się z Panią górą w którą się to wbił i odczuwał nieprzyjemne nacisk na swoim z któryś narządów, przez co wypluł trochę krwi przez swoje usta. Szybko otarł twarz z czerwonej cieczy, po czym zauważył że podleciał do niego łysy ziemianin i odezwał się w jego stronę.

Nie chciał ich okłamywać, przez pierwsze i dłuższy czas, chciał dołączyć do Ruchu Oporu, ale przez to że dał się oszukać jak zwyczajny idiota głupim podstępem, musiał służyć Armii. Syn Kellana już trochę uronił z ust krwi, a potem rzekł w jego stronę:
-Można spróbować, tylko że ze złamanymi kośćmi będzie mi trochę ciężko, ale nie możemy się poddać, moja duma na to nie pozwala!! - rozszerzył swoje źrenice, napiął mięśnie i aktywując wokół siebie złość, odpalił tak jakby adrenalinę.

Przez ten czas, ból był dla niego niczym, dzięki właśnie szybszemu rozruchu krwi w jego krwiobiegu. Teraz tylko musiał wiedzieć, że może od tego zginąć, ale nie może się poddać, dlatego wykrzyczał w stronę swoich wrogów następujące słowa:
-Myślicie, że tak łatwo nas pokonacie, DOTRZEMY DO TENSHINHANA I ON WAM POKAŻE GDZIE RAKI ZIMUJĄ!!! - wokół wojownika powstała większa biała aura niż przedtem, a potem nie czekając ani chwili dłużej, wyruszył na obydwu przeciwników.

Miał zamiar ich załatwić raz na dobre, mimo iż wiedział że to może skończyć się szybką śmiercią. Miał nadzieję, że łysy ziemianin wiedział co robi z czymś co ma bodajże oślepić ich wrogów, tylko nie wiedział co to może być. Kenzuran przyśpieszył ruchu i wykorzystując fakt, że miał złamane żebra, odchylił tym razem do tyłu lewą pięść jak najmocniej by dać jeden. mocny. solidny. cios. Czarnooki wiedział, że jeśli mu się to nie uda, będzie ugotowany i czeka go zguba, ale nie mógł się poddać.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Sob Sie 11, 2018 11:48 pm
MG

Kenzuran postanowił stanąć po stronie ziemian i raz na zawsze rozprawić się z androidami. Sporo ryzykował, jednak praktycznie natychmiast zerwał się do ataku, ruszając w stronę okrytego płaszczem mężczyzny. TAIYOKEN! - usłyszał za swoimi plecami, zauważając przy tym jak blada kobieta, niczym zabawkę, podbija Chaoza w górę, po czym wymierza mu potężne uderzenie prosto w głowę. Mała, biała, kręcąca się kulka pofrunęła w stronę gleby i wtedy całość pola walki rozbłysła oślepiającym światłem. Na szczęście, saiyanin był ustawiony tyłem do blasku, dlatego też nadal widział swego oponenta. Musiał co prawda przymrużyć trochę oczy, lecz 15tka którą atakował wyraźnie miał o wiele większy problem ze wzrokiem. Okulary, które znajdowały się na jego nosie w niczym nie pomogły. W momencie w którym pięść syna Kellana ruszyła w kierunku jego twarzy, nie zrobił nic, ponieważ dłońmi zasłaniał swe gałki oczne. Uderzenie zatrzymało się jednak na nosie rywala, zupełnie tak, jakby ten był ścianą. Kolejny cios i znowu nic. Android zdawał się być nieczuły na siłę, jaką czarnooki dysponował. Nagle uśmiechnął się i zaczął powoli opuszczać ręce...

KENZURAN!!! SCHYL SIĘ!!! - do uszu wojownika dobiegł głos Kurrina. Kiedy obrócił swą głowę ujrzał, że z miejsca w którym ziemianin chwilę temu lewitował nadlatuje kręcący się dysk. Wyglądał zupełnie jak piła tarczowa i nie wydawał się być czymś, czym chciałoby się oberwać. Kątem oka, były mieszkaniec Vegety, mógł również zauważyć, że drugi z androidów spojrzał w stronę łysego mężczyzny i nagle znikł.
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Nie Sie 12, 2018 3:48 am
Kenzuran kiedy usłyszał za sobą dziwny krzyk, nie zaprzestawał swojej szarży na ciemnego androida. Po doleceniu do niego, stwierdził że tylko tamten się zasłonił, gdyż potężny blask wyłonił się zza pleców wojownika. Czarnowłosy nie wiedział co się konkretnie stało, dlatego też napierał na swojego przeciwnika. Jeśli cyborgi nie chciały posłuchać jego planu i nie chciały schwytać tych dwóch ziemian, musiał grać na zwłokę, może wtedy się zorientują że to wszystko to jedno wielkie przedstawienie.

Po zadanych ciosach, ogoniasty stwierdził że tak jakby jego wrogowi nic się nie dzieję. Młody Saiyanin zupełnie tego nie rozumiał, dlatego też kiedy chciał się zamachnąć po raz trzeci, usłyszał krzyk ze strony łysego ziemianina. Po delikatnym zwróceniu się w tamtą stronę spojrzeniem, zobaczył w jego stronę pędzący dysk, który miał chyba za zadanie rozciąć wroga, dlatego też syn Kellana nie jest takim głupcem i postanowił zejść z drogi dyskowi.

Jeśli oczywiście wyrobi się z czasem, użyje dwóch ki blastów, by oślepić swojego przeciwnika, tak żeby atak krilina mógł zostać jakoś porządnie wykonany. Kenzuran po wykonaniu tego wszystkiego będzie szukał damskiego robota, który to gdzieś zniknął i nie wiedział gdzie się konkretnie udał, przydałby się scouter, choć pewnie zbytnio wielce by w niczym nie pomógł. Czarnooki teraz mógł tylko czekać na dalsze wydarzenia, zbliżając się do łysego ziemianina i mówiąc w jego stronę:
-Jeśli to przeżyjemy, naucz mnie tych technik, widzę że to jest coś co może mi się kiedyś przydać, ale coś czuję że to jeszcze nie koniec walki. - spojrzał poważniej, tam gdzie stworzył chmurę dymu ze swoich dwóch pocisków energetycznych.

Miał nadzieję, że zobaczy tam rozdzielonego na pół robota, ale nie wiedział czego może się spodziewać, dlatego chwytając się na chwilę za złamane żebra, delikatnie stęknął. Mógł jeszcze trochę pociągnąć, ale nie wiedział ile dokładnie ma czasu, niestety nie mógł się poddać, wreszcie wywodził się z rasy kosmicznych wojowników, którzy kochali walczyć i to był ich tak naprawdę żywioł.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Nie Sie 12, 2018 8:53 pm
MG

Kenzuran schylił się i lekko odleciał w bok, wypuszczając jednocześnie 2 pociski ki ze swych dłoni. Te trafiły prosto w twarz androida, wzbijając w powietrze chmurę dymu. Dosłownie ułamek sekundy później wpadł w nią wirujący dysk. Podmuch powietrza, wywołany rotacją techniki sprawił, że obłok rozstąpił się na dwie części, a saiyanin mógł ujrzeć jak jedna z rąk Piętnastki zostaje dosłownie odrąbana od reszty ciała. Humanoidalny robot lewitował nadal, mimo, że z miejsca w którym nastąpiło cięcie, wyraźnie zauważyć dało się sporą ilość wystających, iskrzących kabli, a po strzępach pięknego, żółtego płaszcza, ciurkiem spływały strużki oleistej substancji. Saiyanin ruszył w stronę Kurrina i rozpoczynał dialog, kiedy tuż przed jego niedoszłym rozmówcą pojawiła się blada kobieta, wymierzając mu potężne uderzenie prosto w splot słoneczny. Łysy ziemianin zgiął się w pół, a atakująca ponownie znikła z pola widzenia wojowników. Kilka metrów pod miejscem, w którym znajdowali się teraz Kurrin i Kenzuran usłyszeć się dało piskliwy głos. To Chaoz wracał ze swojej podróży, na którą wysłany został ciosem egzekutorki RR. Był podrapany, jednak wyraźnie, póki co, ucierpiał najmniej z całej trójki. To co zauważyć dało się w jego oczach, nie wróżyło jednak najlepiej. Ta... tam... - powiedział, palcem wskazując coś, co znajdowało się kilkanaście metrów nad głowami trzech muszkieterów...

Dwa androidy wisiały w powietrzu. Ich twarze nie wyrażały żadnych emocji, jednak ciała dokładnie wskazywały zamiary. Ich ręce wyciągnięte były w stronę przeciwników. Dłonie kobiety złączyły się i już po chwili w stronę mężczyzn pofrunęły promienie energii. Jasne łuny światła bezlitośnie cięły powietrze, coraz bardziej zbliżając się do Kenzurana i Kurrina. Chaoz znajdował się trochę niżej, jednak również nie był bezpieczny. To właśnie w jego stronę pędziła jedna z wiązek energetycznych, wystrzelona z dłoni okrytego, potarganym już płaszczem, rywala...
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Nie Sie 12, 2018 9:13 pm
Kenzuran kiedy był przy Krilanie, dostrzegł że gdy już chmura znikała, można było zobaczyć cyborga, który to stracił jedno ramię i wyciekała z niego dziwna posoka. Czarnowłosy mógł stwierdzić po twarzy ziemianina, że jest już nieco zmęczony, a na domiar tego przed ich oblicza pojawiła się blada kobieta, która zadała perfidny cios w brzuch łysego mnicha, a po chwili zniknęła. Ogoniasty nie wiedział niestety jak ma na to zareagować, dlatego szybko rzucił w jego stronę następujące słowa:
-Nic ci nie jest!? - rzucił, a kątem oka dostrzegł, że biały ziemianin zaczął do nich dolatywać.

Nie wyglądał zbytnio w okropnym stanie, gdyż nie miał połamanych żeber jak młody saiyanin. Syn Kellana musiał się pogodzić z faktem, że albo tutaj umrze, albo wymyśli coś takiego żeby cyborgi go wreszcie posłuchały, bo niestety jego nieczysta zagrywka nie powiodła się. Żałował tego bardzo, że mechaniczni ludzie nie usłyszeli co do nich mówił, kiedy ich zaatakował zamarkowany ciosem i teraz musiał się z nimi użerać. Wojownik nie mógł czekać ani chwili dłużej, dlatego gdy dostrzegł promienie, które zostało wystrzelone i słowa białego maluszka, od razu pofrunął do góry by nie zostać trafionym.

Poleciał nad swoich przeciwników i jedyne co mógł zrobić to szarża, gdyż nie znał zbytnio wielu technik, które na pewno by mu pomogły. Stworzył coś w rodzaju korkociągu i zaczął pikować w stronę obydwu androidów, tak by odwrócić uwagę by możliwe łysy mnich znowu mógł stworzyć tą energetyczną tarczę, która zniszczyła delikatnie jednego z ich wrogów. Kiedy już był bardzo blisko, wystrzelił trzy Kiai, jeden miał na celu odepchnąć wyprostowaną dłoń piętnastki, zaś drugi i trzeci podmuch ki miał odrzucić także wyprostowane dłonie kobiety.

Jeśli to wszystko mu wyjdzie, zrobi obrót i lewą pięścią będzie chciał zadać solidny i mocny cios bladej kobiecinie, zaś prawą nogą będzie chciał trafić tors ciemnego cyborga. Jeśli mu się to nie uda, raczej wpakuję się szybko do grobu i już z niego nie wyjdzie.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Wto Sie 14, 2018 4:26 pm
MG

Wszystko dobrze - odpowiedział Chaoz, składając swe ręce na piersiach i wciąż patrząc na zbliżające się pociski. Kenzuran nie usłyszał odpowiedzi, ponieważ zaraz po tym jak tylko zobaczył, że są bombardowani ruszył w kierunku androidów, chcąc wyminąć energetyczne promienie zmierzające w jego stronę. Pociski poruszały się z ogromną prędkością. Pierwszy, który napotkał na swojej drodze minął go dosłownie o włos. Saiyanin leciał jednak nadal, wykonując coś na wzór korkociągu. Drugi pocisk otarł się o ramie wojownika sprawiając, że to zapiekło go dość mocno. Nie był to jednak koniec. Jednoręki android, widząc, że syn Kellana próbuje dostać się na pozycję umożliwiającą atak, skierował swą dłoń w jego stronę i wystrzelił, kolejny śmiertelny promień...

Mógł tylko patrzyć. Promień pędził w jego kierunku z taką prędkością, że nie było żadnych szans na unik. Może gdyby był trochę szybszy, udałoby się coś wymyślić. KENZURAN NIEEE!!!!!! - usłyszał krzyk Kurrina, po czym nastąpił wybuch, tak silny, że całkowicie stracił świadomość tego co się dzieje. Ogromny ból całego ciała odezwał się dopiero ułamek sekundy później. Najwyraźniej przekaźniki nerwowe zadziałały z opóźnieniem. Spadał... nie miał siły kontrolować swojego lotu. Krajobraz przed jego oczami stawał się coraz ciemniejszy. Ostatnie co zobaczył, to obraz łysego ziemianina, którego ręce wyciągnięte były do przodu, a dłonie złożone w taki sposób, że palce jednej skierowane były w górę, natomiast drugiej w stronę ziemi. Kenzuran mógł domyślić się, że dzięki użyciu jakiejś nieznanej mu techniki, mnich uratował jego życie, zestrzeliwując promień wystrzelony przez androida, zanim ten dosięgnął celu. Dosłownie chwilę później z łoskotem uderzył o ziemię, łamiąc przy tym praktycznie wszystkie kości w swoim ciele i tracąc przytomność.

Obudź się... - usłyszał znajomy głos. Kiedy otworzył swe oczy, zobaczył, że tuż koło niego leży Kurrin. Wyglądał tragicznie. Prawie całe jego ciało zalane było krwią. Tors ziemianina wyglądał tak, jakby ktoś dobre kilka minut przypalał go chwilę wcześniej palnikiem. Oni odlecieli... - powiedział, a jego głos załamał się nagle. Chaoz... on... - do oczu łysola napłynęły łzy. Nie był w stanie dokończyć zdania. Jedyne na co było go stać to lekkie skinięcie głową w lewo, gdzie leżały zwłoki jego małego przyjaciela. Widok był koszmarny. Gałki oczne, podobnego do lalki chłopca zupełnie wypadły na wierzch, a z miejsca, w którym powinno znajdować się prawe ucho, powoli wypływał mózg. Jego korpus nie był już biały. Zwęglone ręce i klatka piersiowa wyraźnie sugerowały, że maluch próbował przetrzymać bombardowanie, chowając się w szczelnej gardzie. Niestety... jego trud okazał się daremny...

________________________________________________
Jesteś cały połamany i nie możesz się ruszać
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Góry

on Wto Sie 14, 2018 7:44 pm
Kenzuran nawet nie usłyszał słów małego białego człowieczka, ponieważ od razu ruszył na swojego przeciwnika. Nie miał zamiaru dłużej się patyczkować, skoro androidy olały całkowicie co przedtem do nich powiedział, musiał działać, nie było innego wyjścia. Czarnowłosy dostrzegł lecący promień, na szczęście który śmignął w stronę Krilina i Chaotza, więc nie czekając ani chwili dłużej, przyśpieszył. Ogoniasty gdy stworzył coś na wzór kręcącej się beczki, miał nadzieję, że zakończy raz na zawsze tą walkę.

Syn Kellana tylko widział, że ciemny cyborg spojrzał ku górze i wymierzył jego jedyną dłonią w jego stronę. Miał zamiar tego uniknąć, ale nie spodziewał się takiej szybkości lotu jego energetycznego promienia, dlatego też starał się zablokować, ale nic to nie dało. Młody Saiyanin leciał nieopanowanym lotem tym razem ku glebie, a za chwilę poczuł intensywny ból na całym swoim ciele, nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Przed jego ślepiami robiło się coraz ciemniej i ciemniej, mógł dostrzec Ojca i Siostrę, którzy są zawiedzeni jego porażką, chciał zrobić cokolwiek, ale nie mógł.

Kiedy już słyszał, że ma zaraz porządnie grzmotnąć w glebę, widział że łysy mnich użył czegoś, zapewne jakiejś swojej umiejętności i powstrzymał wybuch kolejnego promienia androida. Po nastąpieniu mocnego walnięcia o ziemie, wojownik odczuł ból, palenie, łamane kości na całym jego ciele. Kenzuran znowu dał się pokonać, strasznie tego żałował, ale teraz co tylko mógł zrobić to leżeć i się zregenerować. Kiedy upłynęło niewiele czasu, usłyszał już znajomy mu głos tutejszego ziemianina, który potrafił walczyć. Spojrzał ku niemu i jego twarz delikatnie spoważniała, mimo iż to wywołało ból.

Chciał coś powiedzieć, ale wyglądało na to że Krilin miał jeszcze coś do powiedzenia, oznajmiając że cyborgi odleciały stąd, zostawiając zniszczone pole bitwy i rannych ledwo żywych osobników. Czarnooki już miał znowu coś dodawać, ale ponownie został uprzedzony przez ziemianina, który rzekł że jego towarzysz niestety zmarł i pokazał miejsce jego trupa. Ogoniasty nie chciał się tam odwracać, ale mimo to spojrzał, dostrzegając że miał dziurę w głowie i wypływał czerwona maź.

Mimo tego, że jego całe ciało było w strasznym stanie, zacisnął pięść ze złości, aż wreszcie rzekł w stronę łysego mnicha:
-P-przepra-szam...t-o moja....wi-wina...N-nie chci-chciałem by....by to się t-tak....skoń-skończyło... - powiedział spoglądając ledwo i ponownie na Krilina. I znowu znalazł się w martwym punkcie, gdyby nie to, że potrafiłby osiągnąć formę Super Saiyanina, byłoby zupełnie inaczej, a przez to znowu ktoś musiał przez niego cierpieć, znowu to była jego wina. Nie chciał więcej tego, dlatego teraz na pewno wiedział co musi zrobić, zapobiec zniszczenia planety przez Armię Czerwonej Wstęgi.

Syn Kellana niestety nie wiedział jak tego dokona, ale nie będzie mógł się wycofać, teraz tylko może poczekać aż jego ciało się zregeneruje, a to trochę potrwa. Mrużąc delikatnie swoje oczy, spojrzał na leżącego obok wojownika w pomarańczowym Gi i rzekł:
-O-obiecuje ci....że na-następnym...ra-razem...zni-zniszczymy....armię.... - delikatnie powoli jego przedramię przesuwało się milimetrami w stronę barku Krilina by go jakieś wesprzeć ciepłymi słowami. Mógł zrobić tylko jedynie to, bo to on wreszcie chciał złapać tych dwóch ziemian, nie chciał ich masakrować albo dopuścić do tego co się właśnie stało na jego oczach.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 1:16 pm
MG

Kenzuran próbował wesprzeć łysego ziemianina ciepłymi słowami. Ten zdawał się być nieobecny, wciąż wpatrywał się w zmasakrowane ciało swojego martwego kompana. Nagle jego czoło zmarszczyło się a twarz spoważniała. Coś się zbliża... - powiedział cicho, z wielkim bólem podnosząc się na nogi. Po chwili do uszu Kenzurana dobiegł głos silników, a na niebie dostrzegł helikopter. Maszyna podchodziła do lądowania i osiadła w odległości około 10 metrów od leżących. Podmuch wiatru wywołany wirowaniem śmigła, sprawił, że do oczu saiyanina naleciało trochę piasku, szczypiąc przy tym niemiłosiernie. Z wnętrza śmigłowca wysiedli czterej mężczyźni i natychmiast podbiegli do wojowników. Jeden z nich odezwał się - Jesteśmy z ruchu oporu. Co tu się wydarzyło? Dostaliśmy informację o wielu wybuchach w tej okolicy i przylecieliśmy zbadać sytuację - drugi z nich spojrzał na zmasakrowane ciało Chaoza - O Boże... poznaję tego chłopca. To przyjaciel Tenshinhana... - po czym spojrzał na Kurrina, którego oczy mówiły same za siebie. Żal i smutek widoczny w jego spojrzeniu wyraźnie sugerował, że zarówno on, jak i syn Kellana walczyli wraz z malcem. Po krótkiej przerwie na milczenie, łamanym głosem wyjaśnił żołnierzom całą sytuację. Po wysłuchaniu tego, co ziemianin miał do powiedzenia, jeden z nich rzekł krótko - Zabieramy Was do szpitala! Wyglądacie okropnie...

______________________________________________________________________
z/t Szpital Wukong - napisz tu i tam, albo tylko tam. Jeśli wybierasz drugą opcję dopiero wnoszą Cię do szpitala
avatar
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 213

Re: Góry

on Czw Sie 16, 2018 2:32 am
Uśmiechnął się, gdy usłyszał znajomy głos w głowie. Nie miał zamiaru wnikać w jego sny, jednakże miał wrażenie, że musiały być całkiem... Interesujące.
-Wybacz, następnym razem będę wiedział.-
Rozejrzał się wokół. Dziwnie było mówić do głosu w głowie... Wyjście Kido na powierzchnię nie należało do najprzyjemniejszych. Ogoniasty poczuł tylko przeszywający ból i wrażenie tonięcia. Czuł, jak dziwna ciecz wypływa z jego głowy i oczami oglądał, jak powoli formuje się w Tsufulianina. Nie trwało to dosyć długo i gdy tylko jego towarzysz pojawił się przed nim w pełni, to upadł na kolano, jednocześnie łapczywie zbierając powietrze. Jego oddech był ciężki i szybki, lecz szybko się stabilizował. Gdy wreszcie mężczyzna się opanował, to wstał i obejrzał Kido.
-Też cię dawno nie widziałem.-
Był gotów do treningu. Może nie było tego po nim widać, ale naprawdę bardzo się cieszył. Ta umiejętność przyda mu się na nieznanej planecie, na której spotkał się już z jednym zagrożeniem i tym razem wolał mieć pewność, że uniknie kolejnego takiego spotkania. Poza radością i pomysłami, jak owy trening może przebiegać, to głęboko w głowie mimowolnie rozmyślał o jednym: "Mieszańce". Rasa Saiyan połączona z obcą. Guts uważał, że są jego braćmi i siostrami tak, jak najzwyklejszy przedstawciel czystokrwistych. Jego podświadomość powoli rodziła plan, o którym nawet on sam nie wiedział. Tymczasem Ogoniasty słuchał uważnie słów Tsufulianina i cicho je sobie powtarzał pod nosem dla utrwalenia. Usiadł i zamknął oczy, jednocześnie powoli oddychając.
-Mam poczuć swoją Ki? W porządku... Spróbujmy...-
Oddychał spokojnie, lecz tym razem skupił się na sobie. Wyciszył wszystko wokół i... Nic. Nie miał pojęcia, co miał rozumieć przez słowa towarzysza. Jak niby miał się "stać" energią? Jak miał ją poczuć od tak? Ale chciał próbować. Po raz kolejny oczyścił umysł i skupił się tylko na sobie. Zaczął czuć i słyszeć bicie własnego serca: Bum. Bum. Bum. Czuł, jak rozluźnione mięśnie odpoczywają. Wpadł w błogi stan, wręcz trans spowodowany takim skupieniem. Lecz nadal nie potrafił "stać" się energią. Czuł, że robi coś źle, tylko jeszcze nie wiedział co. Spróbował skupić się jeszcze bardziej tak, aby świat wokół dla niego zniknął. Znajdował się w takim stanie przez pewien czas i już zaczął tracić nadzieję, ale się nie poddawał. Nie po to tu był, aby się poddać i odejść z niczym. Jest tutaj, aby nauczyć się umiejętności, którą jego podświadomość uważa za pierwszy krok ku lepszemu jutro, lecz on sam o tym nie wiedział. On po prostu czuł potrzebę, aby... Jest! Przez ułamek sekundy, ale jednak! Coś poczuł. Jakby falę, która przepływała po całym jego ciele. Spróbował ją sobie przypomnieć i uczucie, jakie razem z nią płynęło. Kolejny raz, tym razem dłużej! O rany, o rany! I nagle... Puff. Nic. Zbyt dużo entuzjazmu wybiło go ze skupienia. Cholera. Spróbował znów wprowadzić się w ten trans, w jakim był wcześniej. Już powoli wchodziło mu to w nawyk. Kolejna chwila, którą poświęcił na skupienie się i... Jest. Spokojna fala, która krąży po jego ciele. Czuje ją. Czuje, jak bardzo silna jest i wie, że potrafiłby ją odróżnić od każdej innej fali. Wręcz nawet widzi kolor, jaki jej towarzyszy. Ma wrażenie, że może jej dotknąć, lecz nie próbuje, ponieważ mógłby zaburzyć cały proces. Wie, że to dopiero początek... Stara się w niej kroczyć umysłem, próbuje się z nią zlać. Chłonie ją całym sobą, aż wreszcie czuje, jak jej fale go niosą, jak spaja się z nią w jedno... Guts otworzył oczy i się uśmiechnął szeroko.
-Okej, co dalej?-
To dopiero początek jego treningu, który tak bardzo różni się od tych, jakie poprzednio przeprowadzał.

_________________
Skróty:
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Góry

on Pią Sie 17, 2018 12:03 am
MG

Kido stał i obserwował Gutsa, kiedy ten wpadł w trans. Tsufulianin skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej i zaczął stukać palcem wskazującym o swój biceps, niecierpliwiąc się. Mijało coraz więcej czasu, ale zapadnięty w błogi sen Guts nie odczuwał jego upływu. Wydawało mu się, że to co robił, trwało zaledwie kilka chwil. Kido zdążył kilka razy już ziewnąć, zakrywając dłonią usta i starając się robić to cicho, by nie wybić Saiyanina z zadumy.
W końcu, czarnowłosy otworzył oczy...
- Co dalej? Teraz spróbuj wyczuć moją ki. Dla ułatwienia... - wyciągnął otwartą dłoń w stronę twarzy Gutsa. Uśmiechał się paskudnie i od razu było wiadomo, co miał na myśli. Natychmiast między jego palcami pojawiła się jaskrawa, fioletowa energia, która falowała jak powierzchnia wody poruszana przez mocny wiatr.
- Jeśli nie wyczujesz mojej energii, po prostu strzelę ci w twarz. Zamknij oczy i bierz się do roboty. Daję ci na to kilka sekund, więc skup się mocno. Wykrywanie energii to instynkt, odruch, który każdy musi sobie wyćwiczyć. Jeśli pójdzie dobrze, to poczujesz, jak po twoich plecach rozchodzą się dreszcze. No więc... Widzisz kształt ki? Wyobraź ją sobie. Wyobraź sobie mnie. - skończył, a wytworzona w jego dłoni kula energii zwiększyła się dwukrotnie, zasłaniając Gutsowi twarz Tsufulianina. Chłopak czuł na twarzy ciepło wydzielane przez szalejącą ki. Wiedział też doskonale, że jego trener nie zawaha się przed niczym.
- Ależ kusi, żeby cię odstrzelić! - powiedział radośnie mutant, tupiąc z niecierpliwości nogą.
Metoda była dość brutalna, ale nie można było powiedzieć, że nie była kreatywna.

Czas ofiarowany przez Kido minął, a energia została wystrzelona z jego dłoni. Nic nie powiedział, żeby nie dawać ostrzeżenia Gutsowi. Jeśli ten nie podoła zadaniu, czekają go niemiłe konsekwencje.
_____
Kido wystrzelił w ciebie energię ki. Jeśli ładnie opiszesz jak starasz się ją wyczuć, zanim ta została wystrzelona, unikniesz kontaktu z kulą. Od opisu zależy też, czy opanujesz umiejętność wykrywania ki. Powodzenia!

_________________
avatar
Jirri
Time Patrol
Liczba postów : 489

Re: Góry

on Nie Sie 19, 2018 11:17 pm
Jirri obudził się w górach, nie mając pojęcia, co się właściwie stało. Dlaczego tu był? Przecież jeszcze chwilę temu toczył pojedynek z trzy-okim facetem i małym chłopcem. Dlaczego teraz zwyczajnie się obudził? Czy to był tylko sen? Ale przecież nie kładł się spać. Zapadł w sen sam z siebie? Cóż... Być może walka z androidem wywołała u niego jakieś dziwne skutki. Może jakaś toksyna, która zaczęła działać dopiero po długim czasie, przez niezwykłą odporność jaszczura? Albo to przez fakt, że przez dłuższy czas obniżał swój poziom mocy, do czego nie był przystosowany? W sumie miałoby to sens. Opanował tę moc, ale nie była dla niego wciąż zbyt naturalna. Wstał i rozejrzał się, po czym westchnął ciężko. Cóż, w takim razie Frieza-sama też jeszcze nie przybył. Jak się zastanowić, to przecież faktycznie planeta No. 79 jest dość daleko od Ziemi. W takim razie, póki co, Jirri nie miał za bardzo co robić. Najwyżej potrenować... Tak. Potrenować, a później poszukać Ryu-san i Aymi-chan. Może jest już z nimi lepiej? Może przyda się im pomoc? Na szczęście Jirri potrafi wyczuwać ki, co bez wątpienia przyspieszy poszukiwania.

OOC:
START TRENINGU - 19.08.2018 - 23:17
Sponsored content

Re: Góry

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach