Las

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Las

Pisanie by Admin on Sro Sty 24, 2018 5:25 pm

Las jest miejscem mocno... zalesionym. Drzewa, krzewy i ogólnie mnóstwo zieleni, pośród której żyją dzikie stworzenia. Zapuszczanie się tutaj po zmroku jest bardzo ryzykowne i mało kto się na to odważy. Dźwięki wydobywające się stąd nocą, takie jak szuranie, chrapanie, czy warczenie, skutecznie odganiają niedzielnych spacerowiczów.
Miejce to jest tajemnicze samo w sobie. Nikt tak naprawdę nie wie, co tutaj się znajduje. Może tutaj być wszystko, jak i nic.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 341

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Jinro on Pią Sty 26, 2018 1:08 am

Jinrō  wylegiwał się na gałęzi drzewa i spoglądał leniwie na falujące na wietrze liście drzewa. Był właśnie po sytym posiłku, więc mógł pozwolić sobie na pogrążenie się w rozmyślaniach. Zastanawiał się czym właściwie jest wiatr, jak to możliwe, że przedmioty zaczynają się nagle poruszać choć nic ich nie dotyka. Z próżnych rozważań wyrwała go nagle myśl, że czas już zabrać się do treningu.
Zeskoczył z gałęzi, lądując na czterech łapach. Chwilę wodził wzrokiem po otoczeniu, szukając jakiegoś odpowiedniego zajęcia. Spojrzał na drzewo, na którym przed chwilą siedział. W sumie wspinaczka jest dość wymagającym zajęciem, w sam raz na dobry początek treningu. Skulił się, naprężył mięśnie, po czym wyskoczył w górę jak sprężyna, łapiąc się jednej z gałęzi. Z rozpędu podciągnął ciało do góry i wyskoczył ponownie, zanim jeszcze zdążył ustać. W ten sposób złapał się kolejnej gałęzi i powtarzał czynność tak długo, aż znalazł się na szczycie. Zeskakiwanie z powrotem na dół było mniej męczące, ale wymagało większej precyzji. Nie chciałby spaść z tej wysokości na ziemię.
Całość powtórzył jeszcze kilkukrotnie, starając się w jak najkrótszym czasie dostawać na górę i schodzić z powrotem. Za trzecim razem szło już sprawniej, bo ciało zaczęło zapamiętywać sekwencje ruchów. Puls i serce nieznacznie przyspieszyły, a w mięśniach czuć było pulsującą krew.
Za ósmym razem, gdy chciał wskoczyć na pierwszą gałąź, ta się złamała. Jinrō nie zdążył obrócić się w powietrzu i upadł na boku, a ciało przeszła fala bólu. Moment później przygniotła go gałąź, która na szczęście nie była szczególnie ciężka. Jego oddechy były już wyraźnie pogłębione i uznał, że czas zabrać się za coś innego. Obrócił się w miejscu i poszedł w losowym kierunku.
Szedł około minuty, czekając aż nieco opadnie poziom zmęczenia. Gdy wreszcie uznał, że jest gotowy, zatrzymał się przy innym drzewie. Ponownie podskoczył by złapać się gałęzi, tym razem jednak zawisnął na niej i zaczął się delikatnie bujać. Po chwili puścił, wyskakując do przodu, gdzie złapał następną gałąź. Teraz miał już odpowiedni pęd, więc nie musiał się rozbujać przed następnym skokiem. I kolejnym skokiem. I kolejnym, aż wrócił do początkowej gałęzi. Zrobił w ten sposób kilka okrążeń wokół drzewa. Na koniec powisiał chwilę, próbując złapać oddech, po czym zaczął się podciągać.
W końcu zeskoczył zasapany na ziemię. Napuchnięte od krwi mięśnie utrudniały poruszanie się, czuł jakby zesztywniały mu stawy. Przed dalszą częścią treningu przydałoby się trochę odsapnąć.

Podniósł się z ziemi i poczuł, że jego przednie łapy już się nie trzęsą. Wystarczy tego odpoczywania... ale przydałoby się czegoś napić. Przypomniał sobie gdzie znajduje się najbliższy staw i pobiegł w tamtą stronę. Starannie dobrał prędkość, by wytrzymać kondycyjnie, ale dać z siebie wszystko. To również była część treningu.

Z ulgą przyjął widok lustra wody, które połyskiwało tam, gdzie spomiędzy drzew przebijały się promienie słońca. Znowu był zasapany, a w dodatku zrobiło mu się strasznie gorąco. Przystawił pysk do gładkiej tafli stawu i zaczął łapczywie siorbać. Gdy już ugasił pragnienie, zaczął się zastanawiać nad dalszym treningiem. Cholera, że też nigdy nie wpadnie na to, żeby najpierw wymyślić jakiś plan, a potem dopiero ćwiczyć! Ech, gdyby tak był częścią jakiejś większej społeczności, a nie jedynym znanym egzemplarzem swojego gatunku... Ludzie trenują w oparciu o metody, które ktoś wymyślił przed nimi. Jinrō do wszystkiego dochodził sam, robiąc po prostu to co było męczące. Nie myślał nawet o czymś takim jak rozgrzewka, rozciąganie mięśni, czy choćby jakieś sensowne trenowanie tych samych partii mięśni. Nikt go niczego nie nauczy, więc będzie ćwiczył tylko tak, jak jemu samemu wyda się w tej chwili rozsądnie.
Z krzewów niedaleko niego wychyliła się sarna, ale gdy tylko go spostrzegła, natychmiast zaczęła uciekać. Jinrō bez namysłu ruszył za nią. Nie był w tej chwili głodny, a po takim wysiłku każdy posiłek chciałby zapewne opuścić jego żołądek tą samą drogą, którą się do niego dostał. Nie próbował złapać sarny. Postanowił trzymać stały dystans i biec za nią najdłużej jak mu się to uda. Raczej wątpliwe, by sarna padła pierwsza – te zwierzęta mają niesamowitą kondycję, a poza tym ona raczej nie wykonywała wcześniej męczących ćwiczeń.

[start treningu: 26.01.2018 godz.: 1:08]
avatar

Jinro

Liczba postów : 8

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Jinro on Sob Sty 27, 2018 1:08 am

Jinrō skupiał całą siłę woli na kontrolowaniu oddechu. Czuł jak zmęczenie rozrywa mu płuca, a serce bije jak szalone. Musiał przyznać, że sarenka narzuciła zawrotne tempo. I zawsze wybierała najtrudniejszą trasę.
W końcu nie wytrzymał. Dał za wygraną i padł płasko na glebę. Odczuwał zawroty głowy, nudności i czuł jakby nie mógł nabrać powietrza. Kończyny krzyczały z bólu. Był wyczerpany.
Nie miał sił na dalszy trening fizyczny. Postanowił więc przeznaczyć czas na odkrywanie swoich wewnętrznych pokładów energii. Zamknął oczy i stopniowo wyciszał myśli, odcinał się od bodźców zewnętrznych. Ruszał na spotkanie z samym sobą, stawiał duszę przed lustrem. Możliwość taką odkrył całkiem niedawno, rozważając różnicę między swoim „ja”, a światem zewnętrznym. Skoro zdaje sobie sprawę ze swoich myśli, widzi swoimi oczami, słyszy uszami, czuje ciałem – to zawsze przygląda się temu, co jest myślane, widziane, słyszane i odczuwane, a nigdy temu, co myśli, widzi, słyszy i odczuwa. Żeby przyjrzeć się temu, co odbiera te wszystkie wrażenia, przeżywa je, musiał odciąć się od świata zewnętrznego, żeby w umyśle nie było nic innego poza samym umysłem. Gdy w końcu się tego nauczył, odkrył skrywające się tam pokłady potężnej energii, która na zawołanie może niszczyć i stwarzać.
Długo trwało, zanim w końcu wprawił się w odpowiedni stan, zanim zapomniał o czasie, przestrzeni, kolorach, kształtach, dźwiękach... to nie było tak, jakby zamknąć oczy i widzieć ciemność – to było tak, jakby być ślepym od urodzenia i nie widzieć po prostu nic, nie zdawać sobie sprawy z tego czym jest w ogóle widzenie i czym jest ciemność. Podobnie z innymi zmysłami. Po prostu absolutna pustka, umysł zanurzający się w samym sobie, bez zerkania na zewnątrz.
Zaczął czuć coś, co można w przybliżeniu nazwać „ciepłem”, choć było to odczucie o wiele bardziej subtelne, niezwiązane z cielesnym odczuwaniem. I ciepło to nie miało żadnego umiejscowienia w przestrzeni – nie dało się wskazać źródła ciepła, po prostu było ciepło, bez określonego miejsca. To tak jakby się zastanawiać, w którym miejscu odczuwa się smutek. Jinrō miał wpływ na natężenie tego ciepła – mógł skupiać się na nim, lgnąć do niego, a wtedy odczuwał je coraz mocniej, aż w końcu ciepło zmieniało się w palący żar, doprowadzający do bólu i szaleństwa. W sumie podobnie jak ze smutkiem.
Próbował wyczuć ile tego ciepła może przyjąć, żeby się nie sparzyć, a jednocześnie czuć je jak najwyraźniej, by wyciągnąć z tego jakieś informacje... A przy tym musiał cały czas się pilnować, żeby nie zacząć rozumieć. Teraz mógł tylko czuć – czy raczej: przeżywać – bo wszelkie analityczne myśli zniekształciłyby wrażenia jak kamień rzucony w wodę. Dopiero po wszystkim zacznie rozumieć i analizować wspomnienia z medytacji.
Nie wychodziło mu. Ta energia nie dawała się tak łatwo kontrolować. Wymykała się, oddalała, rozmywała, a potem znienacka atakowała tak mocno, że świadomość Jinra umiała zareagować tylko paniką. Mimo to próbował wytrwale – w celu, który paradoksalnie ustali dopiero po powrocie do rzeczywistości. Nie mógłby pomyśleć o tym co i po co robi i czy już mu się to udało, bez wytrącania się z tak trudnego do uzyskania stanu doskonałego wyciszenia. Nawet nie wiedział, że w tej chwili jego ciało bezsilnie zwijało się na ziemi, targane gwałtownymi reakcjami układu nerwowego na fale Ki, wzburzone i potężne jak morze podczas sztormu. Zresztą fizjologiczne reakcje organizmu nie mogły się równać z huraganami bólu i przerażenia, które przechodziły przez umysł za każdym razem, gdy nieopatrznie dał się wciągnąć za głęboko w szalejący wir energii.

– Obiekt badań rozwija się w tempie więcej niż zadowalającym. W ciągu dwóch tygodni od zapoczątkowania akcji serca osiągnął dorosła formę i opanował motorykę ciała na wysokim poziomie. Nie stwierdzono nieprawidłowości w fizjologii organizmu, a testy potwierdziły sprawność umysłu na poziomie dorosłego szympansa. Szacujemy, że w tym tempie pierwsze oznaki inteligencji mogą się rozwinąć w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
– Doskonale. Kiedy obiekt będzie gotowy do realizacji naszych celów?
– Nigdy. Proszę spojrzeć na te wyniki. Są, z naukowego punktu widzenia, bardzo interesujące i wartościowe poznawczo, ale przecież nie takie były założenia. Utrzymamy go przy życiu jeszcze przez jakiś czas, bo to pierwszy egzemplarz, który przeżył dłużej niż dobę, a zebrany materiał obserwacyjny będzie pomocny przy następnej próbie.
– Prosiłbym jednak, żeby obiekt został uśmiercony zanim jeszcze stanie się inteligentny. Rozumie pan, kwestie prawne. To by było morderstwo.
– Oczywiście, nie będziemy go trzymać przy życiu dłużej niż to konieczne.


Otworzył oczy i rozejrzał się zdezorientowany, próbując sobie przypomnieć gdzie się znajduje. Po chwili wybudził się całkowicie i wszystko sobie przypomniał. Musiał zasnąć podczas medytacji. A może to nie był sen, tylko coś na co natrafił w głębi swojego umysłu? Tak czy siak, nie widział żadnego sensu w tej dziwnej wizji, a musiał jak najszybciej zająć się wspomnieniami bezpośredniego kontaktu z energią Ki, bo każda sekunda zacierała mały fragment prawdy i podstępnie podrzucała w to miejsce wytwory wyobraźni. Odprężył się, spojrzał w dal i zaczął odtwarzać w myślach doznania, próbując wyodrębnić z nich jakiś sens. Zupełnie jakby próbował wyrzeźbić z pamięci kształt, którego dotykał w ciemnym pokoju dzień wcześniej. A innego dnia całość powtórzy, później znowu i znowu, a potem będzie porównywał, by wyodrębnić spójne wnioski, a odrzucić te, które okazywały się jednorazową pomyłką. Strasznie żmudny proces.
A gdy uzna, że nic już mu nie przychodzi do głowy i nie pamięta już szczegółów, rozejrzy się za czymś do jedzenia. Był strasznie głodny.

[koniec treningu: 27.01.2018 godz.: 1:08]
avatar

Jinro

Liczba postów : 8

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Sob Mar 03, 2018 7:52 pm

Leciał cały czas przed siebie, najszybciej jak tylko mógł. Nie oglądał się za siebie, nie chciał. Nie obchodziło go teraz to czy ktokolwiek ruszył za nim. Jeżeli nie to nawet lepiej, bo wolał pozostać sam. Musiał przemyśleć parę spraw. Ciężko było mu uwierzyć w to, co się wydarzyło kilka chwil wcześniej. Cały czas myślał, że Super Saiyanin był przemianą, z którą nie da się w zasadzie konkurować. Przecież, gdy on sam opanował tę swoją muskularną formę to i tak dostał lanie od mistrza Haricotto, który wtedy przebywał pod postacią złotowłosego wojownika. Mimo, że stał się silniejszy to i tak nie był w stanie z nim wygrać, a teraz bez żadnych problemów mógł sobie poradzić z Aymi. Nie wiedział, co o tym wszystkim myśleć. Nie wiedział, jak to wszystko wytłumaczyć. Zyskał moc pozwalającą mu przewyższyć formę Super Saiyanina czy może przemianę tę może przewyższyć każdy wojownik, który trenuje wystarczająca ciężko? W każdym razie, w dzisiejszym dniu pokonał Super Saiyankę, jednakże nie chciał, aby się to skończyło w taki sposób… Zrozumiał, że musi trenować, definitywnie musiał. Skoro mistrz Haricotto nie żyje, a zwykły poziom Super Saiyana się nie zda na wiele to musiał stać się silniejszy. Wyglądało na to, że aktualnie należał do jednych z najsilniejszych wojowników, którzy znajdowali się na Ziemi. Gdyby tylko komuś, w kim płynęła Saiyańska krew udało się osiągnąć ten sam poziom, co mistrzowi Haricotto przed swą śmiercią to byliby w znacznie lepszej sytuacji. Teraz nie byli wystarczająco silni, musieli trenować, wszyscy musieli stać się silniejsi. W szczególności Ryu musiał stać się silniejszy. Już nigdy… już nigdy nie pozwoli, aby sytuacja, która miała niedawno miejsce powtórzyła się w przyszłości. Już nigdy nie użyje swej pełnej mocy przeciw niej. Chciał ją chronić, a nie ranić. Gdy tak przemierzał ocean w końcu dostrzegł jakiś ląd. Postanowił udać się w stronę lasu. Przynajmniej go tam nie odnajdą. W momencie, w którym ujrzał na horyzoncie drzewa zaczął obniżać lot. Wylądował i przystąpił do rozgrzewki. Postanowił potrenować, aby odpędzić czarne myśli.

[Statystyki] START TRENINGU - 03.03.2018 19:52
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Nie Mar 04, 2018 11:34 pm

[Statystyki] KONIEC TRENINGU - 04.03.2018 23:34

Ściągnął frotkę z lewego nadgarstka i przetarł nią czoło, a następnie założył ją z powrotem. Właśnie skończył swój trening. Przynajmniej myśli jego nie krążyły wokół ostatnich wydarzeń. Po chwili sobie przypomniał o Aymi. Widział jej formę Super Saiyanki, a potem jak leżała nieprzytomna na piasku. Wzrok jego powędrował na ziemię.
- Nie chcę krzywdzić swoich przyjaciół…
Przypomniał sobie mistrza Haricotto. Ich wspólne treningi. Ich wszystkie walki. To wszystko, jak razem spędzali czas. Tak nagle… Tak nagle to wszystko prysło. Zniknęło. Te wszystkie wspomnienia zostały zastąpione jednym obrazem. Zwęglonymi zwłokami Saiyanina. Widział ich. Widział Haricotto i Aymi. Swego nieżywego mistrza oraz nieprzytomną przyjaciółkę. Upadł na kolana podpierając się dłońmi o ziemię. Dlaczego tak się to wszystko musiało potoczyć? Najpierw stracił mentora, a teraz omal nie uśmiercił rudowłosej. Dlaczego znów kogoś stracił? Dlaczego, gdy zdobył nową moc to wyrządził krzywdę komuś, kto był ważny dla niego? Nie chciał nikogo tracić, nie chciał krzywdzić swoich przyjaciół. Tak bardzo chciał urosnąć w siłę, jednakże nie chciał krzywdzić przy pomocy niej osób, na których mu zależało.
- Nie chcę... Nie chcę ich krzywdzić... Chcę ich chronić...
Zaciskał zęby, uderzył prawą pięścią w ziemię. Już nigdy… już nigdy nikogo nie straci… Już nigdy nie zobaczy, jak ktoś umiera. Już nigdy nie skrzywdzi tych, na których mu zależy. Już nigdy więcej się tak nie stanie. Stanie się silniejszy i będzie ich chronił. Właśnie do tego wykorzysta swą siłę. Uderzył po raz kolejny pięścią w ziemię.
- Stanę się silniejszy…
Zamierzał ich ochronić przed każdym złem, przed każdym zagrożeniem, przed każdym wrogiem. Zacisnął pięści i spojrzał w niebo.
- OCHRONIĘ ICH WSZYSTKIIIICH!!!!
Wykrzyczał, a z jego ciała wystrzeliła biała aura. Parę chwil później wstał i spojrzał na swe dłonie zaciskając je raz po raz.  Doszedł do wniosku, iż nadszedł czas opanować nowy atak energetyczny. Nie miał ich przecież tak wiele w swoim arsenale, więc czas go nieco powiększyć. Nowy atak się zawsze przyda. Nie mógł się tylko koncentrować na zwiększaniu swoich atrybutów fizycznych, lecz musiał myśleć także o innych rzeczach. Na samym początku przydałoby się pomyśleć, na czym miałby w zasadzie polegać ów atak. Mleczna aura zniknęła, a Ryu zaczął drapać się prawym palcem wskazującym po policzku myśląc.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Czw Mar 15, 2018 11:16 pm

Ryu tak stał przez kilka dobrych minut zastanawiając się nad swoją nową techniką. Pewien pomysł zrodził się w jego głowie. Był świadomy tego, iż dwie techniki ofensywne – z trzech mu dostępnych – były wykonywane przy użyciu obu rąk. Był w stanie wytwarzać zwykłe pociski ki dzięki jednej ręce, jednakże nie były one zbyt potężne. Więc gdyby tak udało mu się opanować atak, który wykonuje się tylko przy pomocy jednej z rąk? Takowa technika mogła mu się zawsze przydać. Przeciwnik mógłby nie spodziewać się takiej zagrywki. Poza tym, gdyby nie mógł poruszać jedną ze swych rąk to nie pozostawałby w aż tak kiepskiej sytuacji. Uderzył prawą pięścią o lewą dłoń.
- W porządku, czas zabrać się do pracy.

Nauka techniki Energy Wave


Na samym początku stanął w lekkim rozkroku. Jeżeli technika, którą zamierzał opanować miała być promieniem to powinien zacząć od wytworzenia kuli. Tak też postanowił zrobić. Zamknął oczy i koncentrując się rozpoczął kumulowanie swej ki w brzuchu. Następnie, nie przestając koncentrować się wyciągnął prawą rękę przed siebie. Wyobrażając sobie kulę w swej dłoni przekierował energię do niej. Po chwili ów obiekt pojawił się. Teraz należało sprawić, aby kulka przeobraziła się w promień podczas wystrzału. Jak tego dokonać? Cóż, chyba wszystko polegało na doładowaniu tejże kuleczki dodatkową ki, lecz nie był, co do tego pewny. W każdym razie… kumulacja! Zebrał kolejny ładunek energetyczny w ciele i przesłał do obiektu przebywającego w jego dłoni. Dawka ta była dokładnie taka sama jak ta początkowa. Wyobrażał sobie, jak kula zmienia swój kształt, przeobraża się. Cofnął rękę, parę chwil później jednym szybkim ruchem wyciągnął ją przed siebie. Otworzył oczy, a fala wystrzeliła gnając przed siebie. Nastąpił wybuch, zniszczeniu uległo parę drzew znajdujących się w pobliżu. Udało mu się, lecz to nie było tym, czego potrzebował, co chciał osiągnąć. Potrzebował czegoś mocniejszego, silniejszego, tylko jak to osiągnąć?  No tak, przecież siła techniki jest zależna od zebranej energii. Całkiem o tym zapomniał. Więc jeżeli skumuluje jej odpowiednią ilość to siła ataku będzie znacznie większa. Zamierzał eksperymentować, krok po kroku zbierać określoną dawkę ki, aby być świadomym tego czy udało mu się osiągnąć zamierzony efekt. Postanowił nie tracić więcej czasu tylko przystąpić do ponownej próby wykonując te samo czynności po raz drugi. Zamknął oczy i skumulował ki w brzuchu, a następnie wyciągnął tę samą rękę, co wcześniej. Przesłał energię do dłoni i wytworzył w niej kulę. Zebrał kolejną dawkę ki, która tym razem była znacznie większa od tej poprzedniej. Przekierował ją do dłoni. Cofnął swą rękę. Otwierając oczy wyciągnął ów kończynę do przodu, a powstała fala wystrzeliła. Po raz kolejny nastąpił wybuch. Tym razem promień okazał się silniejszy, to było właśnie tym, czego szukał, co chciał osiągnąć.

Spojrzał na swą dłoń zaciskając ją w pięść, uśmiechnął się. Teraz był znacznie lepiej przygotowany na potencjalnych przeciwników, mógł czymś ich zaskoczyć. Był zadowolony, iż udało mu się osiągnąć kolejny sukces na swej drodze, jako wojownik. Nadeszło pytanie, co powinien teraz właściwie zrobić? Na wyspę staruszka Kame nie mógł wrócić. Może dobrym pomysłem byłoby rozpocząć poszukiwania Smoczych Kul? Tylko był jeden problem. Nie wiedział, jak je w zasadzie znaleźć. Był świadom tego, jak wyglądają, tylko czy istniał jakikolwiek sens udawania się w podróż skoro nie wiedział, gdzie ich w ogóle szukać? Miał latać po całym świecie i liczyć, że jakimś trafem uda mu się jakąś znaleźć? Cóż, postanowił na razie pozostać tutaj. Może wpadnie na coś? Kto wie...
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Sob Mar 17, 2018 9:23 pm

Ubrana w swoje ulubione fatałaszki wyskoczyła do lasu. Po co? Pooglądać przyrodę, jej piękno i to co potrafiła zrodzić. Od zawsze lubiła naturę i jej twory, więc takie przechadzki pojawiały się często. Nie chodziła utartymi ścieżkami, wolała iść po swojemu. Czasami natrafiała na dzikie zwierzątka, które uciekały, gdy tylko ją spostrzegły. To normalna reakcja, w końcu były dzikie. Uwielbiała lasy. Ciche, spokojne, wypełnione miłymi dla oka barwami. Mogła spędzić w nich całe swe życie i nigdy by jej się nie znudziło. Podciągnęła rękawy płaszcza i przeciągnęła się, zaciągając się zapachem natury. Jej twarz rozświetlił promienny uśmiech, lecz nie trwał on długo, ponieważ ustąpił miejsca zaniepokojeniu i ciekawości, gdy usłyszała w oddali potężny wybuch. Co to mogło być? Tego nie wiedziała, ale zamierzała się dowiedzieć. Z zawziętą miną spróbowała wykorzystać umiejętność jakiej niedawno się nauczyła. Chociaż, "nauczyła" to przesada. Nie potrafiła jej kontrolować w pełni i miała z nią wiele problemów, ale nigdy się nie poddawała. Pewnie jesteście ciekawi co to za umiejętność. To zdolność latania! Uniosła się lekko i zaczęła szybko wymachiwać rękoma, gdy poczuła że traci równowagę. Odzyskała ją po chwili i ruszyła w kierunku odgłosów wybuchów. Niezdarnie i wolno, ale ruszyła. W pewnym momencie uznała, że potrzeba jej przyśpieszenia, bo z taką prędkością przegapi ważne wydarzenie, więc przyśpieszyła. Dzięki temu znacznie skróciła sobie drogę do celu, jakim okazał się być mężczyzna w bieli. W oddali zobaczyła kilka połamanych drzew. Wyglądało na to, że coś tędy przechodziło i uszkodziło drzewa. Pomyślała, że pewnie ten mężczyzna wie więcej, więc skierowała się w jego stronę. Chciała zwolnić i zatrzymać się za nim, ale... No właśnie. Ale nie potrafiła i wleciała w niego, (chyba że uniknął, to wtedy wleciała w ziemię) przewracając siebie i jego. Leżała brzuchem na jego plecach (lub brzuchu, jeśli nie uniknął, ale zdążył się odwrócić) i w oczach miała strach.
-Przepraszam! Przepraszam! Wciąż się uczę, przepraszam!-
Rumieniec oblał jej twarz, więc szybko wstała, ułożyła ręce wzdłuż ciała i zaczęła zginać się w łuk, aby potem wrócić do prostej pozycji i znów do "łuku". Zrobiła tak kilka razy, ciągle powtarzając "przepraszam".
avatar

Erica

Liczba postów : 30

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Sob Mar 17, 2018 11:59 pm

Ryu stał, jak ten kołek zastanawiając się nad tym, jakie powinien podjąć teraz kroki. Nic nie przychodziło mu do głowy. Za to zaczął się zastanawiać nad tym, gdzie jest i co robi reszta osób, które znajdowały się w tamtym czasie na Papayi. Odkąd znalazł się na wyspie staruszka Kame to się z nimi nie spotkał. Kurisu pewnie gdzieś trenował, znaczy trenowała, Fabu być może wykonywał jakieś zadanie dla plemienia tych Indian, a ten cały Iwaru? Cóż, prawdopodobnie pracował dla Ruchu Oporu, więc on także mógł wykonywać jakieś zadanie. Brunet mógł się jedynie domyślać. A może nadszedł czas, aby w końcu rozpocząć poszukiwania Akumy? Minęło przecież tyle czasu, cały rok. Dzięki temu Ryu stał się o wiele silniejszy. Przy ich pierwszym spotkaniu chłopak nie miał z nim w zasadzie szans, więc teraz być może miałby większe? Nie, z pewnością wygrałby z nim. Zdobył nową transformację, która znacznie zwiększała jego moc. Nawet zwykły Super Saiyanin nie był dla niego już żadną przeszkodą. Kwestią czasu było tylko to, gdy znów się zmierzy z Akumą, a wtedy nastąpi zwycięstwo Ryu. Wtedy Akuma zapłaci za wszystko, co zrobił. Tak bardzo odpowiadało mu zabijanie niewinnych? Tak bardzo lubił grać w różne chore gry? Dobrze, w takim razie Ziemianin także zagra z nim w pewną grę. Tylko tym razem na zasadach naszego bohatera. Rozmyślania Ziemianina zostały natychmiastowo przerwane, ponieważ poczuł jak coś w niego uderza.
- Co jest?!
Chłopak poleciał do przodu i padł na ziemię. Czuł, jak coś się na nim znajdowało. Czyżby ktoś go zaszedł od tyłu? Być może. Jeżeli tak, to pytanie brzmiało, czy ten ktoś miał pokojowe zamiary czy też nie. Usłyszał przeprosiny, które padły z ust jakiejś nieznajomej, bo nie rozpoznawał tego głosu. Zaczął się podnosić, a gdy się już obrócił zobaczył młodą dziewczynę. Na oko była w wieku naszego wojaka. Siwowłosa była, a cerę jej bladą można było określić. Była to dla niego zupełna nowość, bo nigdy wcześniej nie widział osoby o takowej karnacji. Ubrana była dość nietypowo, jak dla naszego bohatera. Długi czarny płaszcz był tylko jednym z wielu elementów, w które była wystrojona. Kolorystyka jej ciuchów była całkowitą odwrotnością tych noszonych przez Ryu. Dziewczyna wciąż przepraszała go za sytuację zaistniałą kilka chwil wcześniej. Brunet postanowił w końcu nieco ją uspokoić.
- No już dobrze, dobrze. Nic takiego się nie stało.
Na jego twarzy zagościł delikatny uśmiech, aby poczuła się trochę pewniej.
- Powinnaś tylko nieco bardziej uważać.
Zaczął się zastanawiać nad tym, co mogło ją przyciągnąć w to miejsce. Czyżby usłyszała te wszystkie wybuchy? A może obserwowała go znacznie wcześniej?
- Powiedz, co tu w ogóle robisz? Nie boisz się sama chodzić po tym lesie? Wiesz, czasami można tu spotkać różne dzikie zwierzęta.
Nie wyglądała na kogoś, kto parałaby się sztukami walki, więc ewentualna konfrontacja ze zwierzętami takimi, jak niedźwiedź czy wilk mogła się zakończyć nie najlepiej. Co dopiero mowa o nieco bardziej groźniejszych, jak różnego rodzaje dinozaury. Dla naszego bohatera nie stanowiłyby one żadnego problemu, lecz dla niej? Cóż, mogło być różnie.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Nie Mar 18, 2018 1:08 am

Przestała się zginać przed mężczyzną, stanęła prosto i spuściła głowę, z twarzą ciągle czerwoną. Ostatni raz cicho szepnęła "przepraszam" i lekko uniosła głowę, aby mu się przyjrzeć. Wysoki brunet, ubrany w białe Gi z czarnym pasem w talii i niebieską przepaską na czole. Musiał długo trenować, ponieważ jego mięśnie były bardzo widoczne. Z uśmiechem na twarzy wyglądał miło, przyjaźnie i przystojnie. Wygląda na to, że trafiła na sympatyczną osobę, więc uniosła głowę wyżej i teraz można było dostrzec, że jej rumieniec odrobinę zbladł. Nadal nie czuła się pewnie i chciała mu jakoś wynagrodzić ten wypadek. Cieszyła się, że nie została skarcona przez swoje zachowanie. Mogła go przecież uszkodzić! Na szczęście, nic mu chyba nie było.
-Co robię? Oglądam przyrodę. Lubię lasy, zwierzęta. Całą naturę! I nie, nie boję się. Przyleciałam tutaj, bo usłyszałam wybuchy i chciałam sprawdzić co się dzieje. Widziałeś co tu miało miejsce?-
W jej oczach błysnęła ciekawość. Intrygowało ją co tu miało miejsce. Gdy tylko mężczyzna skończył odpowiadać, to rzekła:
-Jeszcze raz przepraszam za tamto. Nie poturbowałam cię mocno? Nie chciałam ci zrobić krzywdy, tak jakoś wyszło... Chciałabym ci to jakoś wynagrodzić. Może oprowadzisz mnie po okolicy?
Poznamy się i wymyślę jakiś sposób, aby ci wynagrodzić ten upadek.-

Uśmiechnęła się miło i (jeśli się zgodził) wyciągnęła rękę w stronę chłopaka.
-Zacznijmy od imienia. Jestem Erica. Miło mi cię poznać!-
Czy to początek przyjaźni? A może czegoś więcej? Tego dowiemy się później...
avatar

Erica

Liczba postów : 30

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Nie Mar 18, 2018 8:09 pm

Tak, jak myślał. Dziewczynę sprowadziły tutaj wybuchy wywołane podczas nauki jego nowo nabytej techniki. Najwidoczniej była zaciekawiona tym, co tu właściwie się zadziało. Chłopak stwierdził, że nie ma powodu mówić jej o tym, iż te wszystkie wybuchy spowodował właśnie on. Postanowił zgrywać głupa i zmyślić jakąś bajeczkę.
- W zasadzie to… ja też tu dopiero przyszedłem. Zastanawiały mnie te wybuchy i postanowiłem sprawdzić, co się dzieje. Pewnie Czerwona Wstęga tu była…
Postanowił zwalić wszystko na RR, bo w sumie, czemu by nie? W każdym razie, najwidoczniej siwowłosa bardzo się przejęła tym całym wypadkiem i martwiła się, czy aby nie wyrządziła naszemu bohaterowi, jakiejś krzywdy. Być może i było to nieco bolesne, jednakże był wytrzymały. Poradzi sobie, przeżył gorsze rzeczy niż jakiś tam upadek.
- W porządku, nic mi nie jest. Nie musisz się o mnie martwić.
Nagle nieznajoma stwierdziła, iż chciałaby wynagrodzić w jakiś sposób brunetowi ten nieszczęśliwy wypadek. Przy okazji zapytała czy ten mógłby ją oprowadzić po okolicy. Młodzieniec chyba nie miał powodu, aby jej odmówić, więc się zgodził.
- Dobrze, niech będzie.
Tylko pojawił się pewien problem. Polegał on na tym, iż znajdowali się w lesie, więc w zasadzie, gdzie miałby ją zaprowadzić? Wszędzie były tylko jakieś drzewa. Cóż, może akurat trafią w jakieś interesujące miejsce? Musiał liczyć na farta. Dziewczyna wyciągnęła rękę w stronę Ziemianina przedstawiając mu się. Więc miała na imię Erica. Odwzajemnił jej uśmiech i uścisnęli swe dłonie.
- Mi także miło Cię poznać, Erico. Mam na imię Ryu.
Wycofał rękę i oglądnął się za siebie spoglądając na dokonane zniszczenia. Nie było sensu już tu zostawać, czas ruszyć w drogę.
- No dobrze, chodźmy już.
Jak się teraz potoczą losy naszej dwójki? Już wkrótce się tego dowiemy.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Nie Mar 18, 2018 9:40 pm

Czerwona Wstęga. A więc to oni spowodowali te zniszczenia. Zawsze sprawiali problemy i niszczyli przyrodę. Gdyby tylko mogła, to zaczęłaby z nimi walczyć. Oczywiście, słownie. Brzydziła ją przemoc, a zwłaszcza sytuacje w których ktoś sprawiał komuś innemu ból i cierpienie dla swojej satysfakcji. Tacy ludzie w jej oczach nie byli człowiekiem. Byli bestiami. Potworami żerującymi na innych i szukającymi drogi sprawiającej innym ból. Ona taka nie była. Ona nigdy nie posunełaby się do skrzywdzenia kogoś, nawet takiego potwora. Ale nie myślała o tym dużo i uśmiechnęła się szerzej, ponieważ okazało się, że nie wyrządziła mężczyźnie dużych obrażeń. Wyrzuciła ręce wysoko ku górze, gdy tylko usłyszała słowa świadczące o zgodzie chłopaka.
-Świetnie!-
Dobrze, że byli w lesie. Otaczała ich natura i jej piękno. Każde drzewo miało swoją ciekawą historię, która tylko czekała, aż ktoś podejdzie i ją pozna, poprzez oglądanie. Poza tym, w lasach czasami można znaleźć jakieś jeziorka, a Erica miała ogromną ochotę popływać.
-No dobrze, Ryu. Może pójdźmy... O tędy!-
I ruszyła szybkim krokiem przed siebie, oglądając z uśmiechem otaczające ją piękno. Te oglądanie przyrody nie trwało długo, ponieważ kilkadziesiąt metrów przed sobą zobaczyła jezioro. Miała szczęście.
-Ryu, patrz! Jeziorko! Chodźmy popływać!-
Chwyciła chłopaka za rękę i biegiem ruszyła w stronę zbiornika wodnego. Gdy tylko dotarła do brzegu, to puściła dłoń towarzysza, zrzuciła płaszcz i zdjęła buty, wraz ze spodniami. Stała w samej koszulce luźno zwisającej na jej ciele i białych majtkach, z szerokim uśmiechem na twarzy. Nie czuła się skrępowana tym, że jest półnaga przy obcym mężczyźnie. Wydawał się sympatyczny, więc szybko uznała go za swojego przyjaciela. Nie czuła też skrępowania z powodu braku stanika.
-Jestem gotowa! Idziesz?-
I weszła do wody, idąc wystarczająco daleko, że aż woda sięgała jej piersi. Zanurzyła się w niej. Nie była zimna, ani ciepła, tylko taka pomiędzy. Wynurzyła się i szaprnęła głową do tyłu, odrzucając mokre włosy z twarzy, po czym ją przetarła. Jej zdaniem, woda była idealna. Chciała wykorzystać ciepłe promienie słońca, więc zaczęła dryfować. Czuła na twarzy miłe ciepło, więc się szeroko uśmiechnęła. Więcej do szczęścia jej nie było trzeba. Niby była taka inteligentna, ale jednego nie przemyślała. Nie nosząc stanika i wchodząc do wody, sprawiła że materiał ubrania ciasno lepił się do skóry i można było przez niego zobaczyć piersi naszej bohaterki. Niestety (albo stety) ona tego niedostrzegła, ponieważ zamknęła oczy i skupiła się tylko na cieple słońca i miło kołyszącej wodzie, a nie na tym że przez swój nawyk Ryu mógł zobaczyć jej piersi. Cóż, trzeba się modlić, żeby nie okazało się, że jest jakimś zboczeńcem i nic jej nie zrobi.
avatar

Erica

Liczba postów : 30

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Pon Mar 19, 2018 3:36 pm

Szli tak przed siebie, a na swej drodze nie napotkali niczego poza drzewami, których było tu w zasadzie pełno. Nagle Erica wskazała całkiem inny kierunek podróży, nieco przyspieszając. Chłopak z początku pozostał w tyle, jednakże od razu ją dogonił i tym razem nie pozwolił jej oddalić się nawet na krok. Tak więc trzymali równe tempo. Dziewczynie najwidoczniej bardzo się tu podobało. Brunet mógł to wywnioskować po tym, iż udało mu się zauważyć, jak ta oglądała cały otaczający ją świat z uśmiechem na twarzy.
- Chyba naprawdę lubi przyrodę.
Dla Ryu las ten nie wyglądał szczególnie wyjątkowo. Po prostu drzewa, co w drzewach mogło być ciekawego? Pień, kilka gałęzi, a na nich liście. Potrafił jednak docenić melodię graną przez ptaki. Dla niektórych mogło to być po prostu zwykłe ćwierkanie, lecz jeżeli spodobało się ono naszemu bohaterowi to mógł go słuchać bardzo długo. Uwagę Ryu przykuło jezioro znajdujące się dość niedaleko. Siwowłosa zaproponowała kąpiel i pociągnęła chłopaka ze sobą biegnąc w stronę zbiornika. W zasadzie to takowa kąpiel przydałaby mu się, sam chciał ją zaproponować, lecz Erica go uprzedziła.
- No dobrze, możemy tam pójść. Nie musisz mnie przecież ciągnąć.
No i znaleźli się nad brzegiem. Dziewczyna puściła już rękę naszego bohatera i zaczęła… rozbierać się! Miała całkowicie wywalone na to, że obok niej znajdował się człowiek, którego w zasadzie nie znała. Najwidoczniej nie przeszkadzała jej jego obecność. Może i ją nie krępowała ta sytuacja, jednakże nie można było tego samego powiedzieć o brunecie. Gdy ta stała przed nim praktycznie w samej bieliźnie to na jego twarzy pojawiły się rumieńce. Odwrócił speszony wzrok i zaczął się drapać prawą dłonią po potylicy.
- Ja pójdę popływać nieco dalej.  
Odszedł kilka metrów pozostawiając ją samą sobie. Ściągnął z siebie gi kładąc je obok, aktualnie stał w samej bieliźnie. Usiadł na brzegu i zanurzył nogi w wodzie. Oparł się rękoma o ziemię i zaczął wpatrywać się w nieboskłon. Jego myśli zaczęły krążyć wokół ostatnich wydarzeń. Myślał, iż nie będą go one znów nawiedzać, mylił się. Miał nadzieję, że Aymi szybko odzyska siły, przecież została strasznie zmasakrowana. Ryu omal jej nie zabił przez swoją głupotę. Postanowił, iż już nigdy nie skrzywdzi tych, którzy byli ważni dla niego i właśnie tego miał zamiar się trzymać. Teraz naszło go pytanie. Może powinien wtedy pomóc swej przyjaciółce zamiast uciekać? Pewnie tak, lecz przerażenie i poczucie winy sprawiło, iż po prostu odleciał. Dzięki temu jednak coś zrozumiał. Zrozumiał, że należało chronić tego, co najważniejsze. Najważniejszym dla niego była jego rodzina, przyjaciele oraz ta planetka, na której mieszkał.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Pon Mar 19, 2018 9:50 pm

Kąpiel była przyjemna. Gdyby mogła, to spędziłaby tak całą wieczność, a może i jeszcze dłużej. Spokój, cisza, otaczająca ją natura, fale miło kołyszące jej ciałem i promienie słońca padające na twarz. Tak, zdecydowanie chciała tak trwać nieskończenie długo. No, ona była tutaj. Sama. Ciekawiło ją, co u Ryu, więc popłynęła w stronę brzegu i ruszyła w jego stronę. Zobaczyła go, gdy siedział na brzegu, z nogami w wodzie i wzrokiem zapatrzonym gdzieś w dal. Wyglądało na to, że rozmyślał. Ciekawe o czym? Uśmiechnęła się łobuzersko. Uznała, że przerwie mu te rozmyślania i sprawi żeby skupił się na niej. Ciekawe czemu tak zależało jej na jego uwadze... Może... Nie, to byłoby zbyt szybkie, prawda? W końcu, ledwo go znała. Chociaż... Może... Kto wie? Cichutko ruszyła w jego stronę i kiedy znalazła się odpowiednio blisko, to skoczyła przed siebie, rzuciła na jego szyję i przytuliła się mocno do jego ciała. Nadal ignorowała fakt, że nie ma stanika i jest w samej mokrej koszulce, przez którą wszystko widać (i czuć).
-Hej! Co tak siedzisz? O czym rozmyślasz?-
Jej zachowanie było... Głośne, ale taka już była i Ryu musiał się z tym pogodzić. No chyba, że już nigdy więcej się nie spotkają, bo wybierze Czerwonowłosą. Znaczy! Ryu musiał się z tym pogodzić.
avatar

Erica

Liczba postów : 30

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Wto Mar 20, 2018 7:32 pm

Poprzednie myśli Ryu zostały zastąpione całkiem nowymi. Krążyły one wokół Smoczych Kul. Był ciekaw czy inni mieli jakieś życzenia. Cóż, pewnie tak. Jeżeli chodziło o bruneta to ten nie miał w zasadzie zbyt wielu życzeń, zależało mu jedynie na ożywieniu wszystkich zabitych. Nic poza tym go nie interesowało. Postanowił, iż zaspokoi swą ciekawość i przy kolejnym spotkaniu zapyta resztę o ich życzenia. Rozmyślania jego zostały natychmiastowo przerwane, ponieważ poczuł czyjś dotyk. Mało tego, na plecach swych odczuł coś mokrego oraz miękkiego. Usłyszał znajomy głos należący do jego nowej znajomej, czyli Erici. Ryu sobie coś właśnie uświadomił. Skoro ona wcześniej kąpała się w jeziorze, i nagle pojawiła się tutaj, będąc tuż za nim, a teraz poczuł coś miękkiego to czy mogły to być… Piersi?! Że co? Że jak? Czy, aby na pewno? Wyglądało na to, że tak. Jasny gwint. Co tę dziewczynę podkusiło, aby go przytulić, gdy była w takim stanie? Cała twarz chłopaka natychmiastowo zrobiła się czerwona niczym burak.
- J-Ja? O n-niczym w-ważnym…
Wcale nie był zadowolony z tej całej sytuacji, chciał się wydostać z objęć dziewczyny najszybciej, jak to było tylko możliwe. Przerażało go to wszystko, pierwszy raz doświadczył czegoś takiego i chciał, aby to wszystko się zakończyło tu i teraz. Zaczął mimowolnie rozglądać się na boki poszukując drogi ucieczki. Przypomniał sobie, iż znajdują się na brzegu jeziora, dostrzegł w tym okazję. Zerwał się natychmiast z miejsca nawet nie zastanawiając się nad tym czy siwowłosa wpadnie wraz z nim. Wleciał do wody zanurzając się w niej. Dzięki temu stworzył pewną odległość dzielącą ich. Może trochę wygłupił się zachowując się w taki, a nie inny sposób, jednakże to była pierwsza rzecz, jaka przyszła mu do głowy.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Wto Mar 20, 2018 10:51 pm

Udało jej się do niego zakraść i znalazła się na plecach swojego nowego przyjaciela. Niestety, wyglądało na to, że był bardzo nieśmiały lub uznał że to będzie dobry pomysł na zabawę, bo gdy tylko się na niego rzuciła, to prawie od razu wskoczył do wody, ciągnąc Siwowłosą za sobą. Krzyknęła i poleciała wraz z nim do jeziorka. Jedno trzeba chłopakowi przyznać. Wie jak sprawić, by kobieta była jeszcze bardziej mokra. Puściła go w ostatniej chwili i wylądowała kawałek za nim, twarzą w wodę. Podniosła się na kolana, odkaszlnęła kilka razy, przeczesała mokre włosy i spojrzała na niego z szerokim, łobuziarskim uśmiechem, prezentującym jej śnieżnobiałe ząbki. Nie gniewała się. Dla niej ta sytuacja była zabawna. A jeśli wziąć pod uwagę, że Ryu mógłby być nieśmiały - to słodka. Myśl, że taki facet mógłby odczuwać przerażenie z jej powodu, była całkiem miłą myślą. Pochyliła się i odkaszlnęła ostatni raz, po czym lekko uniosła głowę i wróciła do uśmiechania się.
-Następnym razem mnie ostrzeż, gdy będziesz znów próbował ze mną skakać do wody, dobrze?-
Wstała i ruszyła w kierunku mężczyzny, ciągle zapominając o tym, że nie ma stanika, a jej koszulka jest cała mokra i przez to, prawie przeźroczysta. No cóż, może Ryu jakoś jej to ładnie przekaże... Albo znów będzie próbował się utopić.
avatar

Erica

Liczba postów : 30

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Sro Mar 21, 2018 1:36 am

Brunet zaczął powoli podnosić się, oparł się dłońmi o dno i odkaszlnął parę razy, ponieważ chcąc nie chcąc nałykał się trochę tej wody. Do jego uszu dotarł głos siwowłosej dochodzący z tyłu. Więc wpadła razem z nim. Nie było to jego celem. Zgadza się, chciał się od niej uwolnić, lecz nie chciał pociągnąć jej wraz ze sobą. Po prostu nie wiedział, jak powinien się zachować. Pierwszy raz przydarzyła mu się takowa sytuacja, a w dodatku przez szok nie myślał za bardzo. Zrobiło mu się trochę głupio i postanowił ją przeprosić.
- P-Przepraszam, n-nie chciałem… - podniósł się, a następnie obrócił się – J-Jakoś tak wy…
Nie dokończył ze względu na to, iż ujrzał coś, na co nie był w żadnym stopniu przygotowany. Coś, przez co jego mózg całkowicie zaciął się. Stał jak ten słup soli i nie ruszał się, nie potrafił wydusić ze swych ust żadnego słowa, nawet najdrobniejszej sylaby. Tym, co ujrzał była para nagich piersi. Jak to możliwe? Cóż, najwidoczniej koszulka, w którą ubrana była Erica nasiąknęła wodą, co sprawiło, iż WSZYSTKO było widoczne. Jakim cudem ona tego nie zauważyła? Jego twarz nadal była cała czerwona przez poprzednie wydarzenie, jednakże teraz można było śmiało stwierdzić, iż została wręcz ''rozgrzana’’ do czerwoności. Kopara mu opadła, a oczy chciały wyskoczyć mu z oczodołów. Dziewczyna szła w jego stronę i najwidoczniej nadal nie zauważyła tego, co się zmieniło. Chciał jej przekazać to, że była w zasadzie praktycznie naga, jednakże nie był w stanie nawet wydukać jakichś słów. Zaczął powoli podnosić prawą rękę. Wyprostował palec wskazując jej klatkę piersiową. Dopiero teraz brunet zrozumiał, że dziewczyna nie nosiła stanika, lecz nie to było ważne. Ważniejsze było to, iż przez cały ten szok Ryu nie był świadom tego, że pod jego bielizną zadziała się prawdziwa rewolucja. Wytworzyła ona wybrzuszenie znajdujące się w okolicach jego krocza. Najwidoczniej wcześniejsze wydarzenie oraz aktualne widoki zadziałały na naszego bohatera w całkiem oczywisty sposób. Był ubrany tylko w swą bieliznę, więc było to dość widoczne. Gorzej już być nie mogło…


Ostatnio zmieniony przez Ryu dnia Sro Mar 21, 2018 12:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Sro Mar 21, 2018 2:26 am

Pomyślmy, jak do tego wszystkiego doszło? Wszystko zaczęło się od przypadkowego spotkania w lesie, a potem krótkiej kąpieli w jeziorze i przytuleniu Ryu. Teraz? Teraz dziewczyna szła w stronę chłopaka, który wyglądał na przerażonego i wyciągał palec w jej stronę. Zatrzymała się i lekko przekrzywiła głowę na bok.
-Hm? O co chodzi?-
Odwróciła się za siebie, ale nie dostrzegła nic, co mogło wywołać taki strach. Więc jeśli nie coś za nią, to coś na niej? Spojrzała w dół i wtedy dostrzegła coś, co powinna zobaczyć już dawno. Coś co powinna przewidzieć, ale tego nie zrobiła. Coś co tak bardzo zszokowało Ryu. Tak, zgadza się. Wreszcie zobaczyła, że przez jej mokrą koszulkę wszystko widać! Dosłownie wszystko. Od jakiegoś czasu "chwaliła się" swoimi piersiami przed Ryu. Uśmiech zniknął z jej twarzy, a sam kolor z bladego, przybrał barwę ostrej czerwieni. Zasłoniła się rękoma i krzyknęła:
-P-przepraszam! Niechcący! N-niechcący! Nie patrz!-
Nie wiedząc co robić, zrobiła jeden krok przed siebie. I to był jej błąd, ponieważ przez te wszystkie emocje straciła równowagę i runęła prosto na Ryu. W panice szukając czegoś, czym mogła się zakryć przed chłopakiem, mocno się przytuliła do jego klatki piersiowej.
-Nie patrz! N-nie patrz!-
Siwowłosa poczuła jak coś uciska jej brzuch. Nie mogła skupić myśli, więc zapytała.
-C-coś... Wbija się w mój brzuch... C-co to takiego?-
No, kolego, jak jej teraz wytłumaczysz co takiego "niezwykłego" wbija się w jej brzuszek?
avatar

Erica

Liczba postów : 30

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Sro Mar 21, 2018 2:08 pm

Mózg wojaka aktualnie nie działał w taki sposób, jak należy. W zasadzie to ciężko było powiedzieć, iż funkcjonował w jakikolwiek sposób. W tamtym momencie bruneta było stać, co najwyżej na takie proste, podstawowe czynności, jaką było przykładowo podniesienie ręki, jednakże nic poza tym. Na szczęście siwowłosa w końcu zrozumiała, w czym tkwił ówczesny problem, w momencie, w którym spojrzała na swą klatkę piersiową. Ją także zawstydziła i przestraszyła ta cała sytuacja. Wydarła się na naszego bohatera, aby odwrócił wzrok, ponieważ nie życzyła sobie by ten spoglądał na nią, gdy była w takim stanie. Młodzieniec nawet, gdyby chciał to i tak nie mógł tego zrobić. Nie potrafił zapanować nad swoim ciałem, jego myślenie zostało wyłączone. Stał i po prostu gapił się na nią z wyciągniętą ręką ku niej. Dziewczyna ruszyła przed siebie, lecz miało to swe negatywne skutki. Możliwe, że o coś się potknęła i poleciała do przodu, wprost na naszego bohatera. Ryu nie zdążył zrobić uniku, zresztą, nawet gdyby chciał to i tak nie dałby rady tego zrobić. Po chwili znów znaleźli się w wodzie, a Erica przytulała się do naszego Ryu leżąc na nim. W jego głowie rozeszło się tylko jedno krótkie pytanie.
- Co tu się dzieje?
Gdy brunet myślał, że już gorzej być nie może to wtedy siwowłosa zadała jedno drastyczne pytanie. Rzeczywiście, czuł, jak jedna z części jego ciała wbijała się w jej ciało. Było mu wstyd. Nigdy nie sądził, że mogłoby mu się to zdarzyć przy jakiejś obcej dziewczynie. A w dodatku ona na nim leżała! Wszystko czuła! Tym razem nie było drogi ucieczki. Co teraz? Co miał zrobić? Nie wiedział, miał pustkę w głowie. Tego wszystkiego było najzwyczajniej w świecie po prostu za dużo. Najpierw zaszła go od tyłu dotykając go swymi nagimi piersiami, potem on sam je widział, a na końcu to. To był moment, w którym jego mózg już nie wytrzymał i popełnił samogwałt szyszynką. Jego powieki opadły mimowolnie, a on sam stracił przytomność. Wyszło na to, że Erica musiała sama jakoś zaradzić temu wszystkiemu.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Sro Mar 21, 2018 6:59 pm

Czerwona na twarzy, gorączkowo szukała jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. Jakiegokolwiek. Niestety, nic nie przychodziło jej do głowy, więc nadal kurczowo trzymała się jego ciała. Ryu nie odpowiedział na jej pytanie i to wzbudziło jej niepokój. Czemu się nie odzywał? Coś musiało się stać. A co jeśli wpadając na niego sprawiła, że uderzył się o coś? Albo zachłysnął się wodą i stracił przytomność? Chciała się upewnić, więc lekko uniosła głowę i zobaczyła jak leży z zamkniętymi oczami. Dla pewności złapała go za nadgarstek i uniosła ku górze, po czym opuściła. Ręka upadła bezwładnie. A więc stracił przytomność! Panika wdarła się do jej umysłu. Co robić? Co robić? Puściła go, wstała i sprawdziła tył jego głowy. Zero obrażeń. A więc zachłysną się wodą. Musiała działać szybko, a jedynym pomysłem jaki miała w głowie, to resuscytacja, więc do niej przystąpiła. Ustawiła ręce proste w łokciu na jego klatce piersiowej i zaczęła uciskać trzydzieści razy, potem zatkała jego nos, uniosła podbródek, wzięła wdech, zbliżyła swoje usta do jego i wypuściła z siebie powietrze. Odsunęła twarz od niego, znów wzięła oddech i po raz kolejny zbliżyła swoje usta do jego, po czym wypuściła powietrze. Jeśli pierwsza próba resuscytacji nie zadziała, to spróbuje jeszcze raz i jeszcze raz, aż do momentu w którym chłopak odzyska przytomność. A gdy to już nastąpi, to znów zasłoni piersi rękoma i ruszy w stronę swoich ciuchów, ubierając je i zamykając płaszcz, po to, aby już nie było widać jej piersi.
avatar

Erica

Liczba postów : 30

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Aymi on Pią Mar 23, 2018 2:58 pm

Leciała ponad drzewami. W sumie kierowała się na wieżę Korina, chcąc prosić go o pomoc. Głowę nadal miała pełną wątpliwości, jednak musiała znaleźć Ryu i wszystko mu wyjaśnić. Dlatego też potrzebny był jej Korin - jedyna znana jej osoba, która na odległość potrafiła wyczuwać innych. Pamiętała przecież swoją ostatnią wizytę na wieży i zachowanie kocurka po tym, jak przeszli test świętej wody. Sam wyraźnie powiedział, że czyjaś energia na Papayi słabnie. Nie mógł wiedzieć, że chodziło o Jirriego, zapewne nawet go nie znał i to było wyjaśnieniem. Mimo wszystko w jakiś sposób potrafił to sprawdzić, a przecież odległość dzieląca wieżę od wyspy była naprawdę spora. Aymi miała po prostu nadzieję, że biały kot pomoże jej odnaleźć przyjaciela.
Zatrzymała się gwałtownie, słysząc podniesiony kobiecy głos. Ktoś był w pobliżu i potrzebował pomocy? Nasłuchiwała przez chwilę, próbując namierzyć źródło dźwięku, co nie było wcale takie trudne dla osoby, która większość swojego życia spędziła w głuszy, unikając wszelkich niebezpieczeństw. Skierowała się zatem w stronę głosu, uważnie rozglądając po okolicy, aż nie dostrzegła między drzewami błysków słońca na wodzie. Jezioro? Na to wyglądało. W dodatku gdzieś z tamtych rejonów dobiegały te krzyki. Obniżyła lot, rozglądając się między drzewami. Ktoś tu musiał być, prawda?

[trening koniec: 23.03. godz.: 15:00]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 532

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Pią Mar 23, 2018 10:16 pm

Machnął prawą ręką, a powstały kurz został rozwiany. Dostrzegł, jak lecą w jego stronę dwa pociski ki. Najwidoczniej pierwszy miał specjalnie nie trafić w naszego bohatera i wywołać zasłonę, która pozwoliłaby jego oponentowi zaskoczyć wojaka. Chłopak rzucił się w bok, dzięki czemu udało mu się uniknąć zagrożenia.
- Na górze!
Jego wzrok powędrował na nieboskłon, a stamtąd posłane zostały cztery kolejne kule. Mknęły w jego kierunku. Brunet postanowił wystawić obie swe dłonie i posłać własne pociski. Ich liczba była dokładnie taka sama, jak tych przeciwnych. Zderzyły się ze sobą tworząc wybuchy powstające od razu po sobie. Pojawiła się chmura dymu, która została przecięta przez jego nadlatującego przeciwnika.
- Szlag…
Młodzieniec odskoczył do tyłu i nagle w miejscu, w którym wcześniej stał, znajdował się niewielki krater. Brunet wystrzelił pojedynczy pocisk w tamto miejsce, jednakże dostrzegł, iż jego oponentowi udało się nad nim przelecieć. Teraz nacierał na Ziemianina. Ryu starał się go trzymać na dystans, lecz nic z tego nie wyszło, ponieważ wojownik dopadł go w bardzo krótkim czasie. Chłopak zamierzał zablokować uderzenie, które miało zostać wymierzone w jego brzuch, lecz ręka została zatrzymana kilka centymetrów przed swym celem. To spowodowało, iż brunet nie był przygotowany na cios, który miał trafić go w głowę. Pięść została ledwo zatrzymana.
- Musisz być czujniejszy. Przeciwnik może użyć takiego zagrania przeciw tobie.
- Następnym razem będę lepiej przygotowany, mistrzu.
Haricotto odskoczył do tyłu, od razu przyjmując odpowiednią pozycję. Jego uczeń zrobił to samo.
- Kolejnej taryfy ulgowej nie będzie! No dalej, atakuj!
- Nadchodzę!
Wojak w białym gi podbiegł do Saiyanina i chciał wyprowadzić cios w brzuch, lecz ten został zbity. Ziemianin zamierzał uderzyć pięścią w głowę swego mistrza, jednakże i ta próba została zwyczajnie powstrzymana. Uderzenie zostało zablokowane. Ziemianin postanowił odskoczyć do tyłu, a następnie podbiec wbijając się swym kolanem w brzuch swojego sparingpartnera. Haricotto wykonał unik w i korzystając z okazji, iż noga jego ucznia wciąż znajdowała się w powietrzu ten podciął go. Brunet upadł na glebę, jednakże natychmiast przeturlał się do tyłu i wybił się rękoma, lodując na ziemi w swej pozycji bojowej.
- Spróbujmy czegoś innego…


Ostatnio zmieniony przez Ryu dnia Nie Mar 25, 2018 1:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Sob Mar 24, 2018 12:09 am

Ryu nie odzyskiwał przytomności, a Erica coraz bardziej panikowała. Co mogła zrobić? Jeśli chłopak się nie obudzi, to może się udusić... Zaraz. A czy ona w ogóle sprawdziła czy brunet oddycha? Ustawiła policzek nad jego ustami i spojrzała na jego klatkę piersiową. Czuła ciepło na policzku i widziała jak klatka się podnosi i opada. A więc oddychał. Nie wiedziała czy oddychał od samego początku, czy to dzięki niej, ale się cieszyła, że żył.
-Cale szczęście... Głupia.-
Skarciła się cichym szeptem i wstała. Następnym razem spróbuje nie dopuścić do siebie paniki i zachowa zimną krew... Jeśli kiedykolwiek będzie następny raz. Obejrzała ciało chłopaka i wtedy na jej twarz znów wskoczył szkarłat. Ryu dostał... No, wzwodu i nie było wątpliwości czyja to była wina. Złapała chłopaka za rękę, odwróciła wzrok i spróbowała go pociągnąć w stronę brzegu, a gdy już jej się to udało, to ruszyła w stronę swoich ciuchów i ubrała je, po czym ruszyła do Ryu. Z rumieńcem na twarzy przykryła go jego strojem, pożyczając od niego pas i związując go tak, aby płaszcz jako, tako zakrywał jej górę. No dobrze... Co teraz? Usiadła obok chłopaka i wzięła kolana pod brodę. Zostawić go tu nie mogła, więc musiała poczekać, aż się ocknie. Westchnęła i obróciła się w jego stronę. Cóż, wyglądało na to, że będzie musiała mu pomóc. Uderzyła go mocnym ciosem w policzek używając otwartej dłoni i krzycząc przy tym:
-WSTAWAJ!-
Tylko raz tak zrobiła. Jeśli po tym nie wstanie, to położy się obok i będzie czekać.
avatar

Erica

Liczba postów : 30

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Aymi on Nie Mar 25, 2018 3:33 am

Stopniowo obniżała lot, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu kogokolwiek, kogo mogła chwilę wcześniej usłyszeć. Tafla jeziora połyskiwała w słońcu, nie wyglądało jednak na to, by to w jego wodach działo się coś niepokojącego, były one zbyt spokojne. Przefrunęła zatem w stronę brzegu, szukając źródła właśnie tam. I znalazła. Kilkadziesiąt metrów od siebie zauważyła jasnowłosą dziewczynę pochylającą się nad kimś, kto akurat leżał w wodzie. Czyżby doszło do jakiegoś wypadku?
Skierowała się ku tamtej dwójce, chcąc rozeznać w sytuacji i być może pomóc. Nieznajoma akurat wtedy się podniosła i zaczęła ciągnąć tego drugiego na brzeg. Saiyanka zatrzymała się w locie w odległości kilkunastu metrów. Poczuła nagłe uderzenie serca, gdy przyjrzała się poszkodowanemu. Ciemne włosy przesiąknięte wodą, czoło przewiązane niebieską przepaską, znajoma sylwetka i twarz. Nie było wątpliwości - wyciąganym z jeziora chłopakiem był Ryu. Warga Aymi zadrżała w próbie wypowiedzenia jego imienia, głos jednak nie opuścił jej gardła. Czuła wzmagające się pieczenie pod powiekami, gdy lądowała tuż obok. Tamta dziewczyna na moment odeszła, chyba jej nie zauważyła, a nawet jeśli to nie miało to znaczenia. Padła na kolana, nie mogąc utrzymać się na nogach. Czyżby właśnie znów kogoś straciła? Ale... dlaczego? Przecież nie uciekła, podjęła wyzwanie, zaryzykowała, więc... Dlaczego los odbierał jej wszystko, co kocha?
Halfka nie mogła zdawać sobie sprawy, że brunet najzwyczajniej w świecie stracił przytomność. Wiedziała tylko, że z jakiegoś powodu ta dziewczyna wyciągała go z wody w takim stanie, wcześniej coś krzycząc. Połączyła fakty i doszła do własnych wniosków. Nikt nie uczył jej zasad pierwszej pomocy, nie wiedziała zatem nawet, jak ewentualnie miałaby mu pomóc. Widok nieprzytomnego chłopaka był dla niej na tyle szokujący, że nawet nie myślała trzeźwo. Nie tego się spodziewała, zdecydowanie nie tego...
Żal wypełniał jej serce, rozlewając się coraz bardziej. Drżącą ręką sięgnęła do twarzy Smoka, zawahała się jednak. Bała się. Aktualny obraz mieszał się jej z wizją z przeszłości, gdy jako kilkulatka znalazła martwą matkę przy zgliszczach domku, w którym się wychowała. Opuszkami palców musnęła czoło, skroń, policzek chłopaka. Łzy w jej oczach zgęstniały na tyle, że same zaczęły spływać z jej oczu. Nie potrafiła zapanować nad przyspieszonym, urywanym oddechem, sercem gwałtownie uderzającym w piersi, drżeniem własnej szczęki. Tak niedawno przecież straciła ojca, ogarnęły ją wątpliwości, a mimo wszystko miała pośrednią motywację - chciała chronić najbliższych, nie tracić już nikogo. Zwłaszcza nie tracić Ryu. Traktowała go jak przyjaciela i tak też go nazywała, ale od pewnego czasu był dla niej kimś znacznie więcej. Był kimś, przy kim mogła się swobodnie śmiać, z kim czuła się dobrze, w kim miała oparcie. Sama nie umiałaby tego nazwać, ale darzyła ziemianina tak silnym uczuciem, że byłaby w stanie oddać za niego własne życie. Teraz jednak wszystko wskazywało na to, że i jego straciła, a to rozbijało na miliardy kawałków otaczającą ją rzeczywistość. Nie rozumiała tego, nie mogła, nawet nie chciała zrozumieć. Nie miała pojęcia, czym zasłużyła na to wszystko, dlaczego los odbierał jej wszystkich, wpierw pozwalając, by się do nich przywiązała. I dlaczego to musi tak boleć.
Zacisnęła powieki, pięści, szczękę. Jak niby miała się z tym pogodzić? Nie tak miało być! Z nieustającą burzą myśli i pochyloną głową klęczała przed brunetem. Widok ten mógł być zastanawiający a wręcz zaskakujący, gdy wzięło się pod uwagę zawirowania powietrza wokół jej postaci. Nawet woda w jeziorze zaczęła niebezpiecznie falować. Włosy dziewczyny unosiły się i opadały, raz po raz nastraszając, a wokół jej ciała zaczęły pojawiać się coraz liczniejsze wyładowania. Samo ciało co chwilę się napinało, jakby nastolatka ledwo nad sobą panowała.
- Ryu... - padło cicho z jej ust. Przed oczami miała jego pogodny uśmiech, rozwichrzone wiatrem włosy, słyszała jego głos, gdy dawał jej drobne rady podczas potyczek sparingowych. Miało tego zabraknąć? Miała to wszystko stracić bezpowrotnie? Nie, nie mogła się na to zgodzić.
Kręciła głową na boki, a energia w niej skumulowana wręcz szalała, chcąc wyrwać się na wolność. Tyle wspólnie spędzonych chwil, przeżyć, wspólnych radości i smutków. Tylko brunet potrafił ją zrozumieć, on jeden mógł. A teraz miała pozostać po nim tylko pustka w sercu. Aymi skuliła się w sobie, po chwili jednak jej gardło zaczął opuszczać wzbierający krzyk pełen żalu i rozpaczy. W tej samej chwili energia w jej ciele znalazła ujście i eksplodowała, krusząc ziemię pod nią i leżącym obok chłopakiem. Wygięła się w tył, rozwierając szeroko powieki. Otaczała ją złota aura okolona wyładowaniami, a ciało wręcz emanowało mocą. Nagle ucichła, a wzrok, który utkwiony miała w błękicie nieba nad sobą, spoczął na siwowłosej dziewczynie.
- Ty...
Krótki syk i ułamek sekundy później znalazła się przy niej, chwytając za przemoczoną koszulkę i przyciągając do siebie. Była wyższa o te kilka centymetrów, ale nie to było ważne. Nieznajoma wiedziała, do czego tu doszło, a Aymi zamierzała to z niej wydusić choćby i siłą.
- Co zrobiłaś Ryu? - pytanie z pozoru spokojne, a jednak spojrzenie mogło przyprawiać o dreszcze. Jak jednak zareaguje dziewczyna?

________
transformacja ssj2 - do oceny Hariego

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 532

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Laptor on Pon Mar 26, 2018 9:57 am

Nie jestem Harim, ale mam prawo to ocenię tę transformację SSJ2.

Brak Akceptacji

Powód znajduje się w zasadach otrzymywania transformacji.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1459

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Wto Mar 27, 2018 11:56 pm

Ryu nadal się nie budził, a to wywoływało niepokój u dziewczyny. Co jeśli już nigdy się nie obudzi? Cóż, to była straszna wizja i miała nadzieję, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Westchnęła i wstała. Nie mogła przecież ciągle siedzieć półnaga, musiała ruszyć po swoje ubrania. Doszła do nich, ubrała swoje spodnie, glany i płaszcz, po czym wróciła w stronę chłopaka. Nie spodziewała się zastać przy nim jakiejś blondynki
Skąd ona się tu w ogóle wzięła i dlaczego przy nim klęczała? Znali się? Na to wyglądało. Podeszła bliżej i doświadczyła czegoś nowego. Otóż, blondyna wybuchła. A przynajmniej, tak wydawało się naszej Siwowłosej. Wybuchła i wywołała podmuch wiatru tak silny, że kawałek przesunął dziewczynę za siebie. Osłoniła się rękoma, a gdy wiatr przestał nacierać, to opuściła dłonie i z szeroko otwartymi oczami przyglądała się temu zjawisku. Blondynka nadal żyła, chociaż wybuchła i teraz szarpała Ericę. Co tu miało miejsce? Jak mogła wywołać taki wybuch samemu nie ginąc i poruszać się z taką prędkością? To musiał być sen, prawda?... Cóż, sen, nie sen, dziewczyna teraz odczuwała strach, bo Blondynka była zdenerwowana, a nie wiadomo jakie umiejętności jeszcze posiadała. Spojrzała na jej twarz. Mimo strachu przed nią, dostrzegła kilka faktów. Była ładna. Nie, nie ładna. Piękna, ale jeszcze piękniej by wyglądała ze szkarłatnymi włosami. Szkoda, że była blondynką, co nie? Erica poczuła do niej coś jeszcze. Coś, co czuła patrząc na Ryu. Nie potrafiła określić co to, ale było jej miło, mimo tego, że się bała.
-N-nic mu nie zrobiłam. Śpi...-
Odparła drżącymi ustami.


_____________
Notka od autora: Hai, zadurzyła się i w Ryu, i w Ay-chan
avatar

Erica

Liczba postów : 30

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach