Polana

Strona 13 z 14 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Polana

Pisanie by Admin on Sob Lip 09, 2016 4:12 pm

First topic message reminder :

Polana na skraju lasu. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 300

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Polana

Pisanie by Honoberuto on Pon Lip 03, 2017 10:39 am

Obserwował walkę przez krótką niestety chwilę, bo zaraz nadeszła wiadomość głosowa ze skautera. Honoberuto jeszcze przez kilka sekund przyglądał się walczącym, zauważając przy tym że wystrzelony przez Haricottona promień nie trafił celu. Ale zaraz potem nacisnął na urządzeniu przycisk służący do komunikacji i powiedział:
-Kandydaci na żołnierzy odnalezieni, trwa sprawdzanie ich kompetencji i przydatności w armii. Nadchodzić będą raporty o kolejnych postępach.
Uznał że taka lakoniczna i trochę w błąd wprowadzająca wiadomość wystarczy. Jeśli konieczne będzie sprecyzowanie, wymyśli coś. Naprawdę nie miał teraz ochoty na udzielanie kolejnych informacji, bo walka zaczynała się robić naprawdę ciekawa. Tym bardziej że... Haricotto chyba zaczynał się transformować! Nie była to jednak taka transformacja jakiej dokonał jego przeciwnik. Masa mięśniowa rzeczywiście jakby się zwiększyła, ale nie aż tak. Dużo bardziej zwracały na siebie uwagę jego włosy, które uniosły się i zmieniły kolor na blond. Pojawiła się też złocista, błyszcząca aura. Jaszczurowi na kilka sekund opadła szczęka, ale zaraz potem ją podniósł, coby go żołnierze uważali za tego, którego nic nie zaskoczy. Nacisnął przycisk na detektorze celem zmierzenia poziomu mocy, który zapewne się zwiększył.
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 394

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Wto Lip 04, 2017 9:44 pm

MG

Ryu wystrzelił pojedynczego ki blasta, w tym momencie Haricotto przyjmuje formę super saiyanina, wystrzeliwuje ki blasta w odpowiedzi na atak Ryu, i jednocześnie wystrzeliwuje jak strzała łukiem w kierunku Ryu, który miał wrażenie, że jego przeciwnik się teleportował. Dla niego, Honoberuto a także żołnierzy właśnie tak to wyglądało. Ponieważ jeśli ich wzrok skierowany był na Hariego, zaraz mogli zauważyć go tuż za ziemianinem. Super saiyanin mieniący się kolorem złocistym, wraz z rozszalałą aurą wokół siebie, wykonał proste, lecz najsilniejsze uderzenie w kark piętą, jakie mógł tylko wykonać. Ryu otrzymał kopniaka w kark, co bardzo odczuł, jednakże nie tak jak Haricotto się wydawało. Forma w której przebywał ziemianin, była niezwykle wytrzymała, i tylko przez fakt odległości Ryu do ziemi (która była malutka), mięśniak wpadł w ziemię nieco ją niszcząc... Ryu wiedział, że przez dobre 3-4 sekundy nie będzie w stanie wstać, czuł również dziwne wibrowanie sugerujące, że jego przemiana ledwo co się utrzymuje... Po chwili ją stracił i upadł na ziemię, przytomny...

Honoberuto jak już było wspomniane (a także żołnierze) stracili żółto włosego z oczu, któy się teleportował za przeciwnika. Hono udzielił odpowiedzi na zapytanie Freezera, jednakże nie spodziewał się jeszcze jak tragiczne w skutkach będzie ta odpowiedź, gdy przyleci na swoją planetę. Bowiem Freezerowi odpowiada się to co chce usłyszeć "Tak Panie Freezerze, misja prawie dobiega końca, przepraszam za zwłokę" a nie tłumaczenie się z którego nie wynika nic przydatnego.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1078

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Sro Lip 05, 2017 1:07 pm

W momencie w którym nasz bohater wystrzelił pocisk ki jego nauczyciel przyjął stadium Super Saiyanina. Chłopak nigdy nie przypuszczał że będzie w stanie zmusić swego mistrza aby to zrobił. Więc to oznaczało iż w stadium w którym aktualnie przebywał był na tyle silny by mógł równać się z tą formą? Możliwe. Nie było tego po nim widać lecz cieszył się w duchu iż to się stało. Był ciekaw jaką teraz mocą dysponuje mężczyzna. Ziemianin nie był tego jeszcze świadom jednakże za chwilę cała radość z niego wyparuje. Już po chwili mężczyzna całkowicie zniknął z jego pola widzenia, tak jakby się rozpłynął.
-Huh? Gdzie on jest?!
Parę sekund późnej nasz wojownik mógł poczuć jak coś z potężną siłą wbija się w jego kark. Nie miał pojęcia skąd pochodziło to coś jednakże spowodowało to iż wylądował on na ziemi, przy okazji nieco ją oszpecając.  Nie mógł się poruszyć. Nie czuł nic, tak jakby wszystkie siły z niego wyparowały. Właściwie to tak miało się już za chwilkę stać. Padł plackiem na ziemię, a cała ki powoli zaczęła opuszczać mięśnie w których została skumulowana, a one same zaczęły stopniowo wracać do swych poprzednich rozmiarów. Na jego ciele nie dało się nie dostrzec kropel potu których było tam pełno, a towarzyszył im odgłos ciężkiego dyszenia naszego bohatera. Chłopak mógł w końcu odpocząć po sparingu.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Czw Lip 06, 2017 11:46 am

Plan udał się w 80 procentach. Lub mniej. Lub więcej. To nie miało sensu, ponieważ Ryu znalazł się na glebie, tak jak zakładał początkowy zamysł Haricotto. Ziemianin uderzył w ziemię, tracąc po chwili swoją przemianę, co poskutkowało tym, że jego mięśnie wróciły do poprzedniego stanu. Już nie był wielką kupą mięśni, tylko zwykłym, wysportowanym człowiekiem. 
Haricotto uśmiechał się. Patrzył w dół na Ryu, czując wewnątrz rozpierającą dumę. Był rad, że jego uczeń, który jeszcze do niedawna nie mógł się ruszać po jednym uderzeniu w żebra, przeszedł taką drogę, że zmusił Haricotto do użycia swojej tramsformacji w Super Saiyanina. To był nie mały wyczyn. Złota aura wyparowała, a równocześnie z nią włosy wróciły do poprzedniego stanu - do czarnego jak węgiel koloru. Fasolka ruszył w stronę Ryu i po chwili wylądował tuż obok niego. Skinął głową porozumiewawczo, wciąż uśmiechając się delikatnie.
- Jestem zaskoczony. Zmusiłeś mnie do użycia Super Saiyanina! Jestem z Ciebie dumny, Ryu. - w końcu padły te słowa, które cisły się na usta Haricottowi już od pierwszych chwil walki. Ryu prawdopodobnie również na nie czekał, choć kto wie, co teraz siedziało w jego głowie.
- Jestem teraz pewien, że masz ogromny potencjał. Prawdopodobnie większy niż ja. Masz sporą szansę mnie prześcignąć. Kiedyś. - ponownie skinął głową, a zaraz wyciągnął rękę do leżącego chłopaka, by pomóc mu wstać.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Honoberuto on Czw Lip 06, 2017 3:46 pm

Gdy Haricotto dokonał błyskawicznego przefarbowania się na blond, jego poziom mocy sporo wzrósł. Wywnioskować to można było zresztą i bez skautera, wystarczyło to że jego ruchy stały się właściwie niedostrzegalne. Poza tym wystarczył jeden tylko cios aby mięśniak opadł z sił i upadł na ziemię... Przy tym tracąc większość swej masy mięśniowej. A więc to jednak była transformacja. Honoberuto mruknął z uznaniem. Zaraz potem zwrócił się do swego oficera:
-Przekaż żołnierzom że mają pozostać na swoich miejscach. Ty pójdziesz ze mną. Aha, i powiedz mi... Czy na naszym statku jest jakaś kapsuła lecznicza?
Wysłuchawszy odpowiedzi i zaczekawszy na przekazanie informacji żołnierzom, ruszył w stronę polany spokojnym krokiem. Saiyanin właśnie podawał rękę swojemu rywalowi. Jaszczur jeszcze nie znajdując się na polanie, rzucił do Beero:
-Przedstaw się jako mój oficer i powiedz ładnie "Dzień dobry". A potem nic nie mów. NIC. Masz milczeć, rozumiesz?
Zaraz potem znajdujący się na polanie wojownicy mogli już ich dostrzec. Jaszczur uniósł rękę do góry i zawołał:
-Czołem, Haricotto! Pamiętasz mnie?
Miał nadzieję że tak, bo wtedy nie musiałby spotykać się z niepotrzebną wrogością. Zaraz potem podszedł jeszcze bliżej i będąc już blisko nich, zatrzymał się i powiedział:
-Widziałem waszą walkę i muszę przyznać że było to naprawdę imponujące widowisko - tu spojrzał na pokonanego ex-mięśniaka. - Jestem znajomym twojego, jak mi się zdaje, mistrza. Nazywam się Honoberuto i tak jak on jestem... Cóż, nie wiem czy mogę ci powiedzieć.
Nie uśmiechał się jakoś szczególnie przyjaźnie, jego twarz wyrażała po prostu neutralność. Podał rękę obu panom mając nadzieję że i oni zrobią to samo. Zaraz potem powiedział:
-Jirri przekazuje pozdrowienia. Jeślibyście się zastanawiali gdzie się podziewa, to na naszej planecie.
Tutaj popatrzał na nich i czekał aż zaczną go wypytywać co tutaj robi i po co z nimi rozmawia. Raczej to zrobią, było to całkiem prawdopodobne.
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 394

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Czw Lip 06, 2017 9:04 pm

MG


Ryu odpoczywał sobie leżąc na ziemi, był zadowolony z tego sparingu, jednakże nie tak bardzo jak Haricotto, który rozpromienił się dumą w stosunku do swojego ucznia, podszedł, pogratulował. Tymczasem Honoberuto przekazał pierwszy rozkaz od dłuższego czasu.
- Tak, mamy niewielką kapsułę leczniczą. - Odpowiedział, nacisnął guzik i kazał im pozostać w bezruchu, następnie ruszył za dowódcą.
- Dzień dobry, nazywam się Beero i jestem oficerem wspaniałego Honoberuto. - Haricotto i Ryu zauważyli dwójkę nieznajomych (no, Hono pewnie skojarzą po chwili wpatrywania się), byli 25 metrów od siebie.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1078

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Czw Lip 06, 2017 10:47 pm

Pomimo tego iż nasz bohater był dość mocno wycieńczony(nie tyle walką co swą transformacją)udało mu się usłyszeć słowa swego mistrza. Uśmiechnął się nadal ciężko dysząc. Już po chwili padły słowa o potencjale dwójki wojowników. Czy to mogło być możliwe? Czy rzeczywiście Ryu mógłby kiedyś prześcignąć swego nauczyciela? Jakoś nie chciał w to wierzyć. Mimo że urósł w siłę nadal dzieliły ich lata świetlne. Wiedział to. Przecież pokonał go tylko jednym ciosem przebywając w formie Super Saiyana. Dopiero teraz zauważył dłoń która została wyciągnięta w jego stronę prawdopodobnie w celu pomocy mu w staniu z ziemi. Gdy w końcu  udało mu się uspokoić oddech(co się stało już po paru chwilach) wyciągnął swą prawicę i chwycił dłoń Saiyanina zauważając że jego włosy wróciły do normalności. Już po chwili znów stał na równych nogach.
- Dziękuję mistrzu. Te słowa… wiele dla mnie znaczą.
Rzekł a na jego buzi ciągle gościł uśmiech. Nagle i niespodziewanie Ziemianin usłyszał czyjeś wołanie. Skierował wzrok w miejsce z którego dochodziło źródło dźwięku. Jego oczom ukazał się jakiś nieznajomy dryblas ubrany w dość interesujący sposób. Ryu nawet trochę rozbawił kapelusz znajdujący się na jego głowie. Gdy tak się w niego wpatrywał od razu przypomniał sobie Jirriego. Czarny kosmita także mógł się pochwalić podobnymi rozmiarami. Najwidoczniej musieli się już spotkać z mistrzem Ziemianina. Parę chwil później przedstawił się niejaki Beero który podawał się za oficera jakiegoś Honoberuto. Może miał na myśli tego tutaj znajdującego się dryblasa? Możliwe. Jednakże kolejne słowa kosmity rozwiały wszelkie wątpliwości . Wyglądało na to iż ukrywał coś przed naszym Ziemianinem. Tylko co on miał na myśli? Chłopak musiał go zapytać o szczegóły ponieważ był bardzo zaciekawiony o co mu chodziło. Najwidoczniej znał on czarnego kosmitę, który w tym momencie znajdował się na ich jakby się zdawało ojczystej planecie. W momencie w którym skończył, nasz bohater postanowił przywitać się, lecz powstrzymał się dając możliwość swemu nauczycielowi zrobienia tego pierwszemu.
- Ty najpierw, sensei.
Powiedział kierując wzrok na mężczyznę zwanego Haricotto.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Nie Lip 09, 2017 10:48 am

Na twarzy Saiyanina pojawił się uśmiech. Był delikatniejszy, jakby ciepły, przepełniony szczerością. To był moment pojednania, przynajmniej dla Haricotto. Czuł się tak, jakby znów zachodziła w nim zmiana. Czyżby te wahania nastroju spowodowane były tym, że nie był stabilny psychicznie? Od pewnego pamietnego i przykrego incydentu, Saiyanin nie był sobą. Zachowywał się w stostunku innych ludzi z rezerwą, nie dając im się bliżej poznać. Wtedy pojawił się Ryu i Aymi, którzy wpłynęli na niego. Czy wpływ ten był znaczny? Czas pokaże, niemniej jednak, wszystko wskazuje na to, że był skuteczny.
Haricotto skinął głową do Ryu, w odpowiedzi na jego słowa. Wiedział, że to podbuduje chłopaka i że tego właśnie potrzebował. Żeby tylko nie odbiła mu palma...

Wtem, nagle zza krzaków wyłowniła się dziwna persona. Fasolka spojrzał w jej stronę, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że skądś go kojarzył. Tak. Przypomniał sobie. Byli razem w Komnacie Czasu, kiedy Chronoa webrowała nową drużynę. Wydlądał nieco inaczej. Widocznie również potrafił zmienić swój wygląd. Tak jak Jirri. Haricotto odwrócił się przodem do Changelinga, również się z nim witając.
- Yo, Honoberuto. - przywitał się, wyciągając rękę w odpowiedzi na jego już wyciągniętą. Ich dłonie zacisnęły się. Uścik ze strony Saiyanina był mocny, pewny.
- Na waszej planecie? Myślałem, że pochodzicie... Mniejsza z tym. - skończył swoją sentencję, przerywając samemu sobie to co chciał powiedzieć. 
O ile Honoberuto nie wzbudzał w Saiyaninie żadnych obaw, tak jego towarzysz od razu wydał mu się podejrzany.
- Oficer Honoberuto? Hoo... - uśmiechnął się, unoszą lekko kącik swoich ust. Od ich ostatniego spotkania musiało się wiele wydarzyć. Zabierając swoje spojrzenie z Beero, ogoniasty ulokował swe oczęta na Changelingu.
- Co Cię sprowadza?

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Honoberuto on Nie Lip 09, 2017 5:04 pm

Ziemianin zdawał się być całkowicie zaskoczony przybyciem Honoberutona. A więc Haricotto mu nigdy o nim nie powiedział. Prawdopodobnie o patrolu czasu także nie. A zatem Hono powstrzyma się od mówienia na ten temat. Gdy Haricotto podał mu rękę tak jak on jemu, poczuł mocny uścisk. Nie jakiś wielce miażdżący jego dłoń, ale mocny. Tamten jeszcze się z nim nie przywitał, chyba był nieufny, a więc Hono podał mu teraz dłoń i poczekał dwie sekundy. Jeśli nie poczuje teraz uścisku, odpuści i zapamięta sobie to traktowanie.
Następnie znów skupił się na Saiyaninie, który właśnie spytał go o powód jego pobytu na Ziemi. Hono zaś nie zamierzał go okłamywać, bo i nic by to nie dało. Inteligentne miał Cotto oczęta, mógłby się i tak domyślić prawdy.
-Wykonuję swoje obowiązki służbowe. Kieruję oddziałem składającym się z mojego oficera i dziewięciu ćwoków co się kryją teraz w krzakach dookoła nas - tu zrobił małą przerwę zastanawiając się czy ujrzy na twarzach obu wojowników jakąś reakcję. Zaraz potem kontynuował - Z ich pomocą mam znaleźć tu godnych wojów i zabrać ze sobą jako nowych żołnierzy. I mam nadzieję że kogoś znajdę, bo inaczej oberwie mi się. I to bardzo. No i czas mnie nagli.
Spojrzał z nutką nadziei na kosmicznego wojownika i jego ucznia. Ale i tak wątpił że taka propozycja wyjazdu na długi czas gdzieś z dala od Ziemi przypadnie im do gustu. Nie zamierzał też ich brać na siłę. A przynajmniej nie gdy są razem.
Skupił się w tym momencie na eks-mięśniaku.
-A ty nie potrzebujesz czasem leczenia? Dostałeś naprawdę solidnego łupnia, to mogło być naprawdę niebezpieczne. Jakby co, na moim statku można zapewnić ci opiekę medyczną.
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 394

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Nie Lip 09, 2017 9:18 pm

Nadeszła kolej na Ryu. Tylko czekał aż jego nauczyciel zrobi to pierwszy. Chciał aby starzy znajomi przywitali się pierwsi. Gdy tylko zabawnie ubrany kosmita podał mu rękę ten się uśmiechnął, a następnie uścisnął jego dłoń.
- Miło mi Cię poznać Honoberuto, nazywam się Ryu.  
Po tych słowach puścił ów kończynę, a kapelusznik już zaczął tłumaczyć swój powód pojawienia się na błękitnej planecie zwanej Ziemią.  Gdy tylko padła informacja o liczebności przybyszów oraz o ich aktualnym położeniu, Ryu zaczął się rozglądać na boki w celu wypatrzenia ich. Był nieco zaniepokojony tym faktem ponieważ tylko dwójka przybyłych tu gości z kosmosu znała ich siłę. Jednakże chłopak wierzył w swe siły oraz swojego mistrza. Z pewnością poradziliby sobie z nimi. Tak przynajmniej myślał. Uspokoiła go nieco ta myśl i znów swój wzrok skierował na tego większego. Ziemianin uważnie słuchał jego słów, lecz doskonale wiedział jaką podejmie decyzję. Nie mógł odlecieć z Ziemi, a z pewnością nie teraz. Nie w momencie gdy sytuacja na niej była taka jaka była. Czyli najprościej mówiąc beznadziejna. Nie mógł tego wszystkiego teraz zostawić. Nagle i niespodziewanie kapelusznik wyszedł z ciekawą propozycją w stronę naszego bohatera. Fakt, wojownik całkiem nieźle oberwał, lecz przetrwał to o wiele lepiej niż ostatnio. Tym razem obeszło się bez złamanych żeber bądź innej części ciała. Honoberuto z pewnością liczył na to iż chłopak zgodzi się na podróż z dala od rodzinnej planety, a będzie musiał się pogodzić z odmową. Westchnął, następnie zabrał głos.
- To uprzejme z twojej strony że chcesz pomóc komuś kogo pierwszy raz widzisz na oczy. Sensei musi mieć naprawdę miłych znajomych.
W tym miejscu przerwał na chwilkę by spojrzeć na Saiyańskiego wojownika uśmiechając się do niego, po czym kontynuował.
- Chętnie bym skorzystał z twojej oferty, jednakże to co za chwilę powiem sprawi iż możesz zmienić swoje nastawienie względem mnie. Nie wiem jak mistrz, lecz ja zostaję. Nie mogę z tobą lecieć. Ziemia, a właściwie sytuacja na niej nie wygląda zbyt dobrze. Nie mógłbym teraz odlecieć z niej. Nie będę miał oczywiście do Ciebie żalu jeżeli teraz zmienisz swą decyzję. Powinienem sobie dać radę. Wybacz, lecz taka jest moja decyzja.
Wykonał dwa kroki do tyłu w obawie że będzie się chciał rzucić na niego.
- A ty sensei?
Na koniec zadał proste jak drut pytanie doskonale wiadomo komu.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Wto Lip 11, 2017 1:12 pm

MG


Scouter Honoberuto aktywował się w połowie słów Ryu, wskazał w odległości 10 kilometrów dwie energię... Energię, które zobaczył wcześniej, gdy przybył na tą planetę, teraz zmierzały w stronę wesołej gromadki, na polanie. Scoutery jego żołnierzy również się aktywowały, lecz zwyczajnie popękały im szkiełka. Natomiast scouter oficera wybuchł, co przykuło uwagę Haricotto i Ryu. Żołnierz nie odezwał się, ale przełknął ślinę i pod nosem wyszeptał "cholera".

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1078

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Wto Lip 11, 2017 8:39 pm

Haricotto wysłuchał słów Honoberuto. To co mówił było bardzo ciekawe. Szukał osób, które mogłyby się nadać na żołnierzy. To od razu przykuło uwagę Saiyanina. Oznaczało to, że Changeling pracował dla kogoś naprawdę mocnego, skoro jak to sam powiedział "inaczej oberwie", jeśli nie sprowadzi nikogo.
- Rozumiem. To interesujące. Kim jest ta osoba, od której może Ci się oberwać? - zapytał, zaintrygowanym całym tym wydarzeniem. Następnie Ryu powiedział, że sam nigdzie się nie wybiera. Kończąc swój wywód na narzucony temat, zapytał Haricotta o zdanie. Ten spojrzał na chłopaka i pokręcił głową na boki, lekko się uśmiechając.
- Nie. Przynajmniej na razie. Zbyt mało wiem, żeby lecieć w ciemno. W dodatku ten ktoś, dla kogo Honoberuto zbiera żołnierzy musi mieć ogromne wpływy. Ciekawe jak bardzo jest mocny... hm. - skubnał się palcami po podbródku, popadając w chwilową zadumę. Natychmiastowo wyrwany z niej został przez nagły wybuch urządzenia na uchu oficera Honoberuto.
- Co jest? - zapytał, mrużąc swoje oczy i lustrując spojrzeniem jegomościa, który stał u boku Changelinga. Haricotto wiedział, czym były scoutery, dlatego momentalnie zaczął się rozglądać. Na Vegecie również istniały takie urządzenia, a przecież tam się urodził i spędził praktycznie całe swoje życie. W przeszłości miał okazje zapoznać się z ich działaniem, jednakże sam nigdy takowego nie posiadał, a przynajmniej nie na długi okres czasu. 
Przeczucie podpowiadało Saiyaninowi, że za chwilę zacznie się dziać coś... nieprzyjemnego.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Honoberuto on Wto Lip 11, 2017 9:55 pm

Gdy Honoberuto zdradził że w przypadku niepowodzenia misji dostanie łupnia, Haricotto od razu się tym zaciekawił i spytał od kogo jaszczur może się spodziewać takich konsekwencji. On zaś postanowił że wyjawi mu to, bo czemu by nie. Ale bynajmniej nie zamierzał robić długiego wywodu.
-Władca mojej planety. Straszny furiat.
Imienia nie musiał znać, bo i tak by mu to nic nie dało. No i nie było po co udzielać innych informacji na temat Freezera. Tym bardziej że musiał powiedzieć to co chciał powiedzieć do Ryu, a mianowicie zaproponować leczenie. Potem obaj wojownicy stwierdzili że nie mają zamiaru lecieć z kapelusznikiem. Nie zaskoczyło go to, spodziewał się takiej odpowiedzi. Sam nie miałby ochoty udawać się nie wiadomo gdzie z osobą której wcale dobrze nie zna. Już miał zamiar coś powiedzieć na ten temat, gdy rozległo się pikanie skautera. Niemal równocześnie usłyszał odgłos niewielkiej eksplozji tuż obok siebie. Gdyby wytężył słuch, usłyszał by pewnie odgłos pękającego szkła gdzieś w krzakach naokoło. Oto w ich stronę zbliżały się dwa wysokie poziomy mocy. Nie mógł już liczyć na to że uniknie spotkania z nimi. Cholera, to taka duża planeta!
-Lecą w naszą stronę dwa potężne źródła mocy. Według wskazań detektora oba są znacznie silniejsze ode mnie i od was, o moich żołnierzach nie wspominając.
Pomyślał że dobrze by było gdyby to wiedzieli. W tym momencie zapomniał o złożonej ziemianinowi propozycji co do której nie zmienił świadomie zdania. Wyglądało na to że nadchodzi jakieś zagrożenie. Wykrzyknął jeszcze głośno:
-ŻOŁNIERZE, NA POLANĘ. JUŻ!
Z pewnością usłyszeli, bo nie szczędził gardła. Kto wie czy nie usłyszały tego rozkazu owe silne źródła mocy. Obserwował jak jego oddział wychodzi zza zarośli. Zacisnął zęby i czekał, bo co innego miał robić?
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 394

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Wto Lip 11, 2017 10:30 pm

No i Ryu tak gadał a gdy skończył jego nauczyciel podzielił się swym zdaniem ze wszystkimi tutaj zgromadzonymi. Jak się okazało tak jak nasz bohater postanowił pozostać na Ziemi, zaś najwidoczniej Honoberuto oberwie się od władcy planety na której to zamieszkiwał wraz z Jirrim, jeżeli nie znajdzie tych nowych żołnierzy. Nagle i niespodziewanie urządzenie które znajdowała się na uchu tego mniejszego z dziwnych przyczyn eksplodowało. Co to mogło znaczyć? Może jakaś usterka? Lecz przecież od usterki nie mogło ono wybuchnąć. Już po chwili kapelusznik wytłumaczył Saiyaninowi i jego uczniowi o co tak naprawdę chodzi. Więc za chwilę mieli się tu pojawić jacyś silni przeciwnicy? I to silniejsi od samego mistrza Haricotto?! Czy to mogło być możliwe? Na twarzy Ryu można było zauważyć pewien niepokój. Jednakże fakt iż mieli nad tymi gośćmi przewagę liczebną napawał go pewną wiarą, iż będą w stanie się obronić przed nimi. Wracając do tego dziwnego urządzenia. Honoberuto doskonale wiedział że do ich aktualnej pozycji zbliżają się nowi przybysze, tylko skąd? Przecież nie mógł tego wydedukować tylko po eksplozji. Skąd to wiedział? No cóż, pewnie na razie Ryu się tego nie dowie. Postanowił cierpliwie czekać na tych silnych przeciwników. Miejmy nadzieję że jeżeli rozgorzeje walka nasi bohaterowie wyjdą z tego starcia obronną ręką.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Czw Lip 13, 2017 7:25 pm

MG


Jaszczurka nie miała pojęcia, w jakich warunkach aktualnie się znajdowała... To już drugie przegięcie jakie było skierowane w stronę Freezera, nie wiedział bowiem, że żołnierze są Freezerowi bardzo oddani i bez wahania powtórzą każde słowo... Honoberuto wydał polecenie a żołnierze wyszli z krzaków otaczając grupę (nie napiszę ilu ich jest bo zapomniałem a nie sprawdzę bo jestem na zrywającym necie z telefonu więc prosiłbym by Hono mi przypomniał Razz). Dwójka jegomości była niezwykła, ponieważ ich poziom mocy był znacznie przekraczający możliwości jakichkolwiek istot na tej planecie. Dlaczego? Ponieważ oto na spotkanie przyszły dwa, najsilniejsze androidy Armii Czerwonej Wstęgi, które dostały zwyczajnie informacje o dużej ilości energii w jednym miejscu, a wszystko przez Honoberuto, który przyleciał w jedno miejsce ze wszystkimi żołnierzami. Androidy zawisły w powietrzu jakieś 25 metrów od nich, i powoli zaczęły opadać, w efekcie którym znajdowały się w odległości 15m od grupy, po wylądowaniu.
Jeden android to była z pewnością kobieta, krótkie włosy, żółta kamizelka, coś na wzór koszuli, puchate rękawy, żółte spodnie w paski, wysokie za kolano buty oraz niebiesko włosy jegomość ubrany w pomarańczowo-czerwone dogi.
http://imgur.com/a/cPZkR
- No popatrz, informacje był prawdziwe, mamy tutaj zbieraninę dużej ilości kundli.
______________________________________
Posta następnego dodam za 2 czy 3 czy 4 dni? Ale postaram się nie stać długo miejscu z tą przygodą, chociaż dziewczyna dziwnie na mnie patrzy teraz :V Albo niech mi Hari smska puści jak będzie moja kolej Very Happy

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1078

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Sob Lip 15, 2017 11:52 am

Haricotto nie był zadowolony wymijającym sposobem, jakim uraczył go Honoberuto w odpowiedzi na jego pytanie. Określenie "straszny furiat" niewiele mu mówiła, poza właśnie tym, że jego szef był... strasznym furiatem, ekhm. To i tak nie miało teraz większego znaczenia, ponieważ w ich kierunku, zgodnie z tym co powiedział Changeling, kierowała się dwójka ludzi z pokaźnymi poziomami mocy. Wszyscy zebrani wyglądali na spiętych, jakby zaraz miał dokonać się ich żywot.
W końcu pojawiły się dwie wyczekiwane postacie. Zatrzymali się w powietrzu, obserwując zebranych wojowników. Po chwili zaczęli powoli opadać na ziemię, co trzeba przyznać, dodawało temu wszystkiemu nutkę ekscytacji i tajemniczości. Zachowywali się tak, jakby przekonani byli o swojej wyższości nad resztą. Nie wyglądali na mocnych, jednakże wielokrotnie w przeszłości Saiyanin przekonał się, nie wolno oceniać książki po okładce. Pomimi ich wygląd, czuł się nieswojo, jakby podświadomie mógł powiedzieć, że są od niego silniejsi. Zwłaszcza po tym, jak jaszczur Honoberuto powiedział, że są silniejsi od wszystkich tu zebranych osób. Z jednej strony lekki niepokój, z drugiej rosnąca ekscytacja walki z mocnym przeciwnikiem.
Na twarzy Haricotto pojawił się lekki uśmiech, kiedy tak patrzył w stronę przybyłej dwójki.
- Bądźcie czujni. Nie dajcie się sprowokować. - powiedział półszeptem do Ryu i Honoberuto. Nie chciał, żeby przeciwnicy usłyszeli jego słowa, lecz jeśli jednak to zrobią, to... no cóż. 
Ekscytacja rosła w Fasolce. Czuł, jak jego krew zaczyna pomału wrzeć. Spodziewał się walki, nie wyobrażał sobie innego zakończenia.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Honoberuto on Sob Lip 15, 2017 12:43 pm

Na początek informacja dla Laptora:
Dostałem 11 wojowników. Jeden żołnierz został na statku, drugi to Beero. Zostaje dziewięciu żołnierzy którzy właśnie powychodzili z krzaków.


Wszyscy zebrali się na polanie i tylko czekali na przybycie zagrożenia. Chyba nie było tu nikogo kto nie czuł napięcia. Mogliby uciekać. Mogliby przygotowywać jakiś atak z zaskoczenia. Właściwie mieli dużo możliwości. Ale wybrali czekanie. Błąd czy najrozsądniejsza rzecz którą mogli zrobić? To się okaże za chwilę.
Na pewno Honoberuto jeden błąd już zdążył popełnić. Zebrał w jednym miejscu prawie wszystkich swych żołnierzy. Cóż, skoro ktoś tu leciał, znaczyło to że na tej planecie także potrafią wykrywać energię. Być może za pomocą skauterów. A może czegoś innego. Nie było czasu by się zastanawiać, bo oto oczekiwani goście zawitali nad polanę. Oboje zawiśli w powietrzu.
Dwa osobniki. Jeden z nich nie wyglądał na ziemianina. Miał niebieską skórę i włosy, a także strój w ciepłych barwach. Na czole coś jakby znamię czy tatuaż. Wyglądał na poważnego i skupionego. Druga osoba wyglądała zgoła inaczej. Blada skóra, ciemne włosy i strój również w ciepłych barwach, ale nieco bledszych, co pasowało zresztą do ciała owej osoby. Nie wyglądała na tak poważną, ale zwracała uwagę jej budowa ciała. Wyglądała na delikatniejszą. Zauważył też jej wypukłe piersi. Typowe cechy płci żeńskiej. Och, ciekawe były te kobiety. Widocznie były powszechne wśród większości ras kosmosu. A szkoda że changelingowie kobiet nie mieli, bo miło było sobie popatrzeć na inny typ ciała.
Była jedna rzecz która łączyła przybyszów. Oboje mieli niezwykłe oczy. U niebieskiego było to bardziej zauważalne, ale kobieta także miała widoczną w oczach pewną... Martwotę? Sztywność? Wyglądali jakoś niewiarygodnie i dość niepokojąco, trochę odpychająco. Wszystko przez ich niecałkowite podobieństwo do istot żywych. Podkreślam: NIECAŁKOWITE. Ale nadal podobieństwo. Zjawisko to nosi nazwę doliny niesamowitości, ale nasz kapelusznik oczywiście nie znał tego pojęcia. A sztuczności tych osobników mógł się tylko domyślać.
Stojący obok Haricotto dobrze radził: Zachować zimną krew oraz czujność. Zapewne zostaną zaatakowani. Spokój im pomoże w walce.
-Saiyanin dobrze mówi - powiedział cicho Honoberuto do swego oficera. - Niech żołnierze zachowają zimną krew.
Zaczął dokładniej przyglądać się prawdopodobnym przeciwnikom. Nagle zauważył na pasku bladej kobiety znaczek z napisem "RR". Widział już kiedyś ten symbol. Wtedy, gdy został w lesie zaatakowany przez Czerwoną Wstęgę. A zatem ci goście też mieli jakiś związek z tą organizacją.
Jaszczur zacisnął pięści i rozchylił nogi w rozkroku. Był w pełni gotowy aby walczyć. Albo uniknąć jakiegoś ataku. Zmrużył oczy.
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 394

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Nie Lip 16, 2017 2:41 pm

Już po paru chwilach pojawili się pozostali żołnierze którzy przybyli tu z Honoberuto, a wcześniej znajdowali się w pobliskich krzaczorach i obserwowali całą sytuację. Wojownik stwierdził iż było ich dziewięciu. Ziemianin nawet nie zauważył gdy to przybyła dwójka osób którzy to byli w posiadaniu potężnej mocy. Po paru sekundach takiego lewitowania nad ziemią postanowili powoli opaść ku niej. Gdy już wylądowali nasz bohater mógł stwierdzić kim była para przybyszy. Jednym z nich była kobieta, lecz naszemu wojownikowi coś nie pasowało w jej wyglądzie. Jej skóra… Była ona cała blada. Nie było to normalne bo przecież ludzie nie odznaczają się tak bladą karnacją. Oczywiście poza tym małym szczegółem wyglądała jak kobieta. Spojrzał na tego drugiego. Na jego czole znajdował się jakiś dziwny tatuaż bądź znamię, chłopak nie mógł tego stwierdzić, a jego strój wskazywał na to iż był on jakimś wojownikiem, jednakże… Jego skóra także wskazywała na pewną odmienność. W każdym razie, pomijając aspekty kolorystyczne tak jak jego towarzyszka wyglądał jak człowiek. Nie spuszczał on z nich wzroku i w tym właśnie momencie zauważył coś znajdującego się na pasie kobiety… Był to znak na którym widniał napis ‘’RR’’. Nagle przypomniał sobie sytuację kiedy to znajdował się w szpitalu położonym w West City. To tam miał okazję poznać panią doktor oraz ochroniarza który mógł się pochwalić srebrzystą karnacją. Przedstawicielka płci przeciwnej zaproponowała wtedy naszemu Ziemianinowi przerobienie na androida. Czyżby ten właśnie mężczyzna był jednym z nich? Myśl iż RR było w posiadaniu tak zaawansowanej technologii nieco przerażała naszego Ryu. Bo przecież Bóg wie jak bardzo potężne musiały być te jednostki po takim zabiegu. Możliwe iż ochroniarz jak i ci tutaj znajdujący się mieli ze sobą dużo wspólnego. Wracając. Taka przemiana mogłaby wyjaśniać czemu Brey i Juuka go wtedy zaatakowali, bo przecież Ziemianin widział jak… zostali zamordowani. Przerobienie na androida mogłoby mieć sens z uwagi na to iż został potraktowany wtedy prądem po czym ciało dziewczynki eksplodowało.  Wcześniej myślał iż były to tylko roboty stworzone na ich podobieństwo, lecz teraz… Nie zawracał sobie wcześniej tym głowy. Czuł narastający gniew, który był spowodowany myślą iż AC mogło bezkarnie wykorzystać ciała martwych dzieci. Zacisnął pięść jak i zęby, starał się zachować spokój tak jak poradził mistrz Haricotto, lecz z pewnością wystarczyłby impuls aby wojak rzucił się na dwójkę przybyszy.
- Uważajcie… Nie jestem tego pewny, jednakże mogą nie być ludźmi.
Mimo wszystko postanowił poinformować swoich towarzyszy, nie spuszczając wzroku z dwójki nowo przybyłych.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Pon Lip 17, 2017 12:54 pm

MG


Wszyscy zebrani postawili swój instynkt w trybie najwyższej gotowości. Dwójka nieznajomych uśmiechała się do nich, oglądali każdego tutaj zebranego. Po swoich słowach założyli ręce na tors i oddalili się od siebie o dobre 10 metrów, lekko otaczający zebranych.
http://i.imgur.com/8QQOCxB.png
- Większość nie ma nawet jednego tysiąca jednostek... - Stwierdził niebiesko skóry jegomość.
- Ten saiyanin już walczył z numerem dziesięć, potrafi zmieniać swój wygląd i siłę. - Powiedziała "kobieta" android.
- Płotki. Pozbądźmy się ich szybko i wracajmy do Doktora Gero, ja wezmę saiyanina i człowieka, a ty resztę. - Powiedział niebiesko skóry. Kobieta kiwnęła głową.

Dwa androidy ruszyła do ataku wcześniej nabierając odpowiedniej wysokości. Niebiesko skóry android ruszył od razu w kierunku Haricotto i Ryu, mogli dostrzec jego ruchy, przynajmniej na razie. Kobieta natomiast wystawiła szeroko usta a z nich wystrzelił zielonkawy promień, którym zatoczyła pół okrąg, w którym znaleźli się wszyscy członkowie drużyny Honoberuto prócz Beeru, który stał tuż przy nim. Jeśli ktoś się rozglądnął na to co się stało (a było to odpowiednio szybkie by żołnierze nie mogli zareagować i stali ze zdziwienia), to zauważył, że żołnierze stali jak wcześniej, lśniąc na srebrno, mając metaliczny kolor. W tym momencie niebiesko skóry doleciał do Ryu i Saiyanina, i zatrzymał się w powietrzu 8 metrów przed nimi wyciągając do nich jedną dłoń, przygotowany był na spróbowanie zatrzymania promieni dłoniami, i odchylając się ciałem przed ich ciosami.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1078

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Wto Lip 18, 2017 12:40 pm

Zaczęło się. Dwójka przybyszów ruszyła do ataku, rozdzialając się i dzieląc pomiędzy siebie obowiązki. Haricotto na razie stał, obserwując całą zaistniałą sytuację. Oczy skupił na tym, który ruszył w kierunku jego i Ryu. Jednakże zaraz dziwny dźwięk i błysk sprawiły, że jego uwaga przeniosła się na kobietę, która zamieniła żołnierzy Honoberuto w... metalowe posągi! Saiyanin był pod wrażeniem umiejętności wojwoniczki, co nie zmieniło faktu, że odczuwał żal i współczucie tym, którzy zostali potraktowani metalowym promieniem. Zerknął kątem oka na Ryu, po czym przeniósł swoje spojrzenie na mężczyznę, który zaniechał swojego ataku i zatrzymał się tuż przed nimi.
Coś się zmieniło w Saiyaninie. Od dłuższego czasu przechodził wewnętrzną przemianę, której nawet nie był świadomy. Niegdyś był dobrym człowiekiem, chcącym jedynie pomagać i nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują. Po śmierci swojej przyjaciółki stał się zimny i bezwzględny. To zaczęło się zmieniać, kiedy poznał Aymi i Ryu. Zaczęło mu na nich zależeć, przez co lód, którym skute było jego serce, zaczął topnieć, a ciepło bijące z pompującego krew organu na nowo zaczęło żyć i współczuć. Aymi traktowała go jak ojca, zaś Ryu widział w nim kogoś wspaniałego. Kogoś, kim nigdy nie był. Nie mógł jednak zawieść swojej córki i swojego ucznia. To właśnie dla nich postanowił zostać bohaterem, za którego go uważali. To dla nich postanowił się zmienić. To dla nich postanowił żyć. To dla nich postanowił zostać wzorem do naśladowania. To dla nich postanowił, że pokonana wszelkie przeciwności losu.

Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Chęć pomocy była spora, jednakże ekscytacja walką była jeszcze większa. Mimo to, nie ruszył przed siebie. Stał w miejscu, obserwując tego, który do nich mierzył. Był gotowy na wszystko, tak samo jak i gotowy był Haricotto. Każdy najmniejszy ruch przeciwnika winien spotkać się z kontrą Fasolki.
- Tamci ludzie byli niewinni. Nie musieliście się ich pozbywać. Zapłacicie za to. - patrzył prosto w oczy przeciwnika, a uśmiech zniknął z jego twarz. Jego krew zaczynała wrzeć. Zaczynał robić się poważny. Wciąż nie atakował, jednakże utrzymując kontakt wzrokowy z androidem, uwolnił swoją energię i przemienił się w Super Saiyanina. Jego ciało znów spowite było złotą, błyszczącą się aurą, zaś jego złote kosmyki włosów kołysane były majestatycznie. W jego błękitnym spojrzeniu można było zobaczyć gniew.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Honoberuto on Wto Lip 18, 2017 1:34 pm

Sam zachował zimną krew i to samo nakazał żołnierzom. Spokój z pewnością był dobrą opcją. Ale widocznie nie w tym wypadku. Na nic się to jego planowanie nie zdało. Bo zaraz po tym jego rozkazie obaj wrogowie coś tam między sobą pomruczeli, a potem przystąpili do ataku. Niebieski ruszył na Ryu i Haricottona. Kobieta  zaś postanowiła zająć się całą resztą. Kto inny mógłby powiedzieć że jest szalona, w końcu rzuca się na jedenaście osób na raz. Ale zaraz zmieniłby zdanie widząc, do czego jest zdolna...
Oto po kilku sekundach polana zaroiła się od świeżo zrobionych posągów wykonanych z metalu. Część wyglądała jak z baroku, bo postacie na nich wyglądały jakby zastygły w ruchu. Reszta były to rzeźby raczej renesansowe, gdzie tylko mimika nie pasowała do ich spokojnej, statycznej pozycji, której nie zdążyli zmienić.  Było to dziewięciu żołnierzy Honoberutona. Blada kobieta wystrzeliła z ust zielony promień, który był chyba najdoskonalszym narzędziem do rzeźbienia.  Nie potrzeba było żadnego budulca dla wizerunku, jeno samego modela poświęcić trza było. Niezwykły wyczyn kobiety nie umknął uwadze jaszczura. Miał chyba przed sobą bazyliszka, co wzrokiem w kamień przeistacza! I wcale go nie obchodziło że nie wzrokiem i nie w kamień. Obchodziło go to że stracił swych żołnierzy! Cóż mu po jednym oficerze?
Gdyby posiadał włosy, zapewne zjeżyłyby mu się one na głowie. Nie myślał nad niczym. Wyskoczył w górę, postarał się odnaleźć kierunek z którego tu przyleciał i nie zważając na nic, poleciał prosto przed siebie! Jak sarna spłoszona obecnością  myśliwego, jak wieloryb który uniknął  wbicia w siebie harpuna, jak zebra która dojrzała lwicę wśród wysokich traw sawanny! Jakiekolwiek myślenie pojawiło się dopiero po chwili. Ale i tak zbytnio się nie przejmował rozumem i wykorzystał go tylko do przypomnienia sobie o czapce którą jedną ręką przytrzymał, aby mu czasem nie spadła. Był teraz skupiony najbardziej jednak na pędzie i unikaniu zderzenia z licznymi drzewami. Niehonorowo? Tchórzliwie? Powiedzcie to jemu, o ile zdołacie go złapać!
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 394

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Wto Lip 18, 2017 9:27 pm

Minęło tylko kilka chwil, jednakże to wystarczyło aby para nieznajomych rozdzieliła się. Chłopak nic nie rozumiał z ich słow. Jakie tysiąc jednostek? Skąd wiedzieli że sensei Haricotto to Saiyanin i potrafi się transformować? Jaki numer dziesięć? Kim był ten Doktor Gero? Tyle pytań i zero odpowiedzi. Najwidoczniej musieli naprawdę być androidami. Nie było innej opcji. To by wiele wyjaśniało. Może ten cały doktor pracował dla RR? Młodzieniec nie mógł wykluczyć takiej możliwości. W tym właśnie momencie Ziemianin ujrzał zielony blask dochodzący z pozycji w której znajdowała się kobieta. Lecz to co ujrzał parę sekund później wstrząsnęło nim. Wszyscy żołnierze Honoberuto poza jego oficerem zostali przemienieni w… posągi, jednakże wykonane z metalu. Teraz był pewny w stu procentach, wcześniej miał jeszcze jakieś wątpliwości, lecz teraz wiedział to na pewno. Byli androidami. Było to nieco przerażające że byli w stanie tworzyć takie cuda. Ryu musiał uważać, bardzo, bardzo uważać. Nie mógł sobie teraz pozwolić na jakiś błąd, ponieważ może on go kosztować najwyższą cenę… życie. Mimo wszystko nadal mieli przewagę liczebną, nie tak pokaźną jak przedtem, lecz nadal. Czterech na dwoje. Mieli jakieś szanse. Sensei był silny, zaś Honoberuto także na takiego wyglądał. No właśnie, gdy już jesteśmy przy kapeluszniku. Nie wiadomo co wpłynęło na jego zachowanie. Może ta cała sytuacja? Może gdy zauważył jak jego żołnierze zostali zamienieni w posągi stracił jakąkolwiek pewność siebie? Możliwe. Lecz czy był to powód aby zostawić pozostałych? Przecież mogli oni poradzić sobie z zagrożeniem, a on zwyczajnie uciekł… Zostawił swego druha na pastwę losu. Chłopak myślał iż razem z mistrzem Haricotto są w dobrych stosunkach, przynajmniej tak to wyglądało. Może i wojownik także by uciekł, jednakże nie mógł tego zrobić. Nie mógł pozostawić swego nauczyciela samego. To znaczy, wierzył w jego siły, jednak kapelusznik stwierdził iż są oni silniejsi od Saiyanina. Nie, musiał się mylić. Chłopak wiedział że z pewnością sam by sobie z nimi nie poradził, ale mając u boku kogoś takiego? Może się uda wygrać to starcie. Musiał uwierzyć. Musiał zaufać swemu nauczycielowi i jego mocy. Na kapelusznika nie można było już liczyć, bo pewnie był już daleko stąd. Może ten cały oficer pozostanie i postanowi wspomóc naszych dzielnych wojowników? Pewnie nie. Możliwe iż postąpi tak jak przybysz z odległej planety. Przyjmijmy iż ostatecznie do walki stanie mistrz wraz ze swym uczniem i dwójka androidów. Spojrzał na mężczyznę, który znów przybrał stadium Super Saiyana.
- Nie martw się Sensei, ja Cię nie opuszczę. Będziemy walczyć razem. Mając Ciebie z pewnością wygramy. – Tu się uśmiechnął, po czym kontynuował – Więc… co teraz?
Może i wyglądał na pewnego siebie, ale w duszy tak naprawdę trochę się bał. Obawiał się możliwości skończenia w taki sam sposób jak mężczyźni z kosmosu. W każdym razie, jego wzrok skierował się ku kobiecie, aby bacznie obserwować jej ruchy. Nie czekając dłużej, postanowił użyć swej przemiany. Ugiął nogi i ręce, zaciskając pięści.
- HAAA!!!!
Mięśnie zaczęły się stopniowo powiększać. Po chwilce wyprostował się i czekał na to co zrobi ogoniasty wojownik. Jeżeli zacznie on uciekać to chłopak postanowi zrobić to samo. Tylko wtedy. W razie czego przyjął pozycję do walki, nogi ugięte, lewa z przodu, prawa ręka blisko tułowia, lewica na wysokości nosa. Unika każdy atak odskakując do tyłu bądź w lewy bok.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Sro Lip 19, 2017 4:58 pm

MG


Androidy istotnie wiedziały o czymś takim jak super saiyanin, a przynajmniej miały świadomość, że Haricotto potrafi się zmieniać, miały nawet dokładne dane o przyroście jego mocy za pomocą ssj, o jego ruchach i technikach jak kamehameha. Teraz przemiana nie zrobiła zbytnio żadnego wrażenia, oczywiście pojawiły się wyładowania mocy, ogromna fala energii otoczyła saiyanina a aura dziko tańczyła wokół jego ciała. Ubrania przeciwnika zaczęło falować, i gdyby był nieco słabszy, zapewne zaczął by ustępować mocy lekko się oddalając. W tym momencie Honoberuto zwyczajnie dał dyla, jak spłoszony lis uciekł w kierunku swojego statku, za nim ruszył od razu oficer. Kobieta uśmiechnęła się i dogoniła oficera, tą scenę widzieli wszyscy, nawet fioletowy jegomość odwrócił głowę w tamtym kierunku, dalej mając wyprostowaną rękę w dwóch przeciwników. Dziewczyna dogoniła oficera jaszczurki, z powietrza wbiła mu się w kręgosłup, który został rozstrzaskany, lecz tego nie można było zobaczyć, jedynie się domyślić, po czym, biały android wbił trzy palce w odcinek szyjny kręgosłupa i wyjął go swojej ofierze. Rzuciła ciało i wyciągnięty kręgosłup i ruszyła za Honoberuto... Jeśli ktokolwiek myślał teraz, że ma dostateczną ilość mocy by mierzyć się z androidami, mógł już porzucić te myśli. Jeśli obydwa androidy były tak samo silne, to oznaczało, że walka może nie być taka łatwa jak w głowie zakładam ziemianin. Fioletowy android stojący przed Ryu i Harim uformował w dłoni fioletową kulę energii, pozwalając wcześniej Ryu na transformację. Wystrzelił kulę w środek dwójki przeciwników, jednakże ta była dostatecznie duża, by zahaczyła w obydwu wojowników, jeśli nie postanowią jej uniknąć. Electric Shot, bo tak profesjonalnie nazywała się technika, pędziła z prędkością 95 jednostek, czy wojownicy byli dostatecznie szybko by z tej, niewielkiej odległości jej uniknąć? Spróbują zrobić unik? A może zaryzykują powstrzymanie kuli dłońmi? Czy siła dwóch wojowników wystarczy by zatrzymać pędzącą, dużą kulę fioletowej energii? A może będą mieli na to jakiś inny pomysł?

_____________
Honoberuto z/t http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t171p75-pustynia#5248

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1078

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Haricotto on Czw Lip 20, 2017 5:40 pm

Haricotto zerknął kątem oka na Ryu, kiedy ten przemienił się i przybrał na masie mięśniowej. Saiyanin uśmiechnął się półgębkiem, po czym skinął do młodego głową, chcąc dać mu poczucie, że mimo wszystko będzie dobrze.
Zanim akcja rozpoczęła się na dobre, oficer Honoberuta został przebity na wylot przez tajemniczą kobietę, która przybyła tutaj w towarzystwie mężczyzny, który celował swoją dłonią w Haricotto i Ryu. Następnie ruszyła za Honoberuto, który uciekł jak tchórz. Saiyanin widząc to, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Nigdy nie spodziewał się, że ktoś tak opanowany, ktoś taki jak Changeling mógł uciec z pola walki, zostawiając swoich towarzyszy na pastwę losu, a dokładniej mówiąc na pastwę dwóch potworów.
- Honoberuto tchórzu... - powiedział do siebie w myślach, marszcząc swoje brwi. To, że zostawił Saiyanina i jego przyjaciela to jedno, ale że postanowił odwrócić się od swoich żołnierzy to zupełnie inna bajka. 
Nie było jednak czasu na rozpaczanie i rozmyślanie "co by było, gdyby". Liczyło się to, co tu i teraz.
Po chwili w dłoni androida pojawiła się energetyczna kula energii, która momentalnie pomknęła w stronę dwóch wojowników. Jej prędkość była ogromna, a zbliżając się do nich, naturalnie rosła jeszcze bardziej - taka perspektywa. Haricotto poczuł dreszczyk emocji, ale także strach. Rzucił spojrzeniem na Ryu. Kiedy tylko jeszcze mógł, odepchnął z całych swoich sił chłopaka na bok. Nie mógł pozwolić mu umrzeć, a wiedział, że jego niedoświadczenie może sprawić, że chłopak przypłaci to życiem. Poza tym, nie chciał by ktoś mu bliski znów stracił życie. Z wcześniejszego sparingu jasnym było dla Fasoli, że Smok jest od niego wolniejszy. Nie zdążyłby odskoczyć w odpowiedniej chwili w bok, nie przy tak rozpędzonej kuli energii. 
- Uciekaj Ryu! - krzyknął, a następnie zaparł się mocno nogami i wyciągnął obie dłonie przed siebie z zamiarem przyjęcia i ewentualnego jej odbicia. Napiął swoje mięśnie i zaczął uwalniać energię, chcąc wskoczyć na wyższy stopień Super Saiyanina, jakim był Ascended Super Saiyanin.
- Haaa!!! - wydarł się, wydzielając coraz więcej swojej energii. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z jego planem, miał zamiar odbić Electric Shot swoimi dwoma Ki Blastami, by wszystkie trzy pociski pomknęły w stronę androida. Miał nadzieję, że Ryu weźmie nogi za pas. To zdecydowanie nie była walka, w której mógł wygrać. Musiał przeżyć za wszelką cenę.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 930

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Ryu on Czw Lip 20, 2017 9:39 pm

Chłopak nie spuszczał ze wzroku kobietę, a już po chwili ruszyła ona na oficera. Próbował on uciekać, lecz było to daremne, w bardzo krótkim czasie znalazła się przy nim. Parę sekund później wyciągnęła ona jego kręgosłup, a potem ruszyła za uciekającym kapelusznikiem. Po tym wydarzeniu wzrok Ryu powędrował na tego drugiego, fioletowego gościa. Jego ręka była wycelowana w dwójkę naszych wojowników, a już parę sekund później, w mgnieniu oka, w jego dłoni pojawiła się kula energii. Mknęła z dużą prędkością na Saiyana oraz jego ucznia, jednakże nagle i niespodziewanie mężczyzna rzucił się na Ziemianina w celu odepchnięcia go z dala od zagrożenia. Kazał on uciekać naszemu bohaterowi, ale dlaczego? Czy uznał iż jest on zbyt słaby by mógł się równać z takim przeciwnikiem? W każdym razie, zaczął on uwalniać coraz więcej energii, wyglądało na to iż nie była to jego cała moc. Więc w ich sparingu musiał się powstrzymywać, nie było innego wytłumaczenia. Czyżby już za chwilę miał wyzwolić całą energię jaką posiadał? Możliwe. W każdym razie, Ziemianin nie zamierzał uciekać. Mimo wszystko chciał pokazać iż potrafi robić coś poza ciągłym dostawaniem po buzi. Chciał pokazać iż na niego także można liczyć, mimo iż nie mógł się pochwalić taką mocą jak ten kogo tak bardzo chciał dogonić. Tak jak mistrz Haricotto. Postanowił nie tracić więcej czasu i podbiegł do całkiem pokaźnej kuli różowej barwy.
- Nie zostawię Cię, mistrzu!
Zaparł się nogami i wyciągnął ręce do przodu w celu pomocy swemu nauczycielowi w odepchnięciu energetycznej kuli.  
-  Zróbmy to razem! HAAA!!!!
Gdy udało im się wystrzelił w stronę przeciwnika sześć pocisków ki z obydwu dłoni.
avatar

Ryu

Liczba postów : 163

Powrót do góry Go down

Strona 13 z 14 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach